Jump to content
Dogomania

prittstick08

Members
  • Posts

    517
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by prittstick08

  1. Dobra rada na przyszłośc- radze spróbowac śmietankowych:evil_lol:
  2. Dostałam numer do szefowej schrniska, Cherry jest jak najbardziej zdrowa, czeka na dom. Jest tak przestraszona, żena dźwięk głosu ucieka i chowa sie w kacie. Jest w biurze cały czas z tą Panią. Pani zreszta powiedziała mi dużo ciekawych rzeczy na temat tamtego wieczora. Ale nie będę juz tu pisała o przykrych sprawach. mam nadzieje, że posatnowia wziąc Cherry. Dziś wieczorem się okaze. Czy ktos zainteresowany sprawą pomocy mógłby napisac do mnie na priv? Nie chodzi o plotkowanie i oczernianie beaty, ale jeżeli ktos chce pomoc to niech napisze. pozdrawiam
  3. Słuchajcie, moja mama zobaczyła Cherry, zachwyciła się, powiedziała, że koleżance na pewno sie spodoba, bo jest w "jej typie". zadzwoniłysmy do pniej do pracy i okazało się, że juz szukają pieska, wnuczekk ma rok (a ja napisałam ze 5 lat, cos mi sie pomyliło), trochę podrusł od tamtego czasu i będą mieli czas dla pieska. Wieczorem mam wysłac jej synowi zdjęcia Cherry na maila. mama nadzieje że sie uda. Tylko dzwoniłam do schroniska i nikt nie odbiera. Chciała bym się zapytac czy Cherry jeszcze jest u nich. Bo jak nie to nie bedę ludziom nadziei robiła.
  4. Oj tak, dropsy są pyszne. Szczególnie smietankowe. Podjadam i psie i "gryzoniowe":D Ja wszystkie ciastka, sucha karmę do ust wezmę. Watróbki bym nie wzięła. A też starsznie obrzydza mnie branie do buzi kaawałków serdelków. Jeszcze o dropsach- czekoladowe w ogóle mi nie podchodzą maja smak jak komunistyczny wyrób czekoladopodbny.
  5. [quote name='PATIszon']Ta a swinskiego penisa suszonego wezmiesz?:cool3:[/quote] O mako świński penis... Kiedys poszłam do sklepu zoologicznego i patrze takie fajne długie cos wedzone czy suszone stoi w pudełeczku. Przykładam buzie, wącham (zawsze wącham psie smakołyki jak kkupuję, nie wiem czemu). Pytam (całyczas wąchając) "O a co to?". "Penisek":evil_lol:
  6. No ja tez bym te zdjęcia chetnie zobaczyła. Beata pisała, że za kilka dni będą. Ale nie ma Beaty. Według mnie zostawiła tę sunię, bo mama nie wie o pieskach. Dowiedziała sie o Cherry i kazała ja oddac, ale o tamte jeszcze nie wie. Jeżeli uda sie z tą adopcją, to osobiscie pojade do tego schroniska i sie wszystkiego dowiem. Mam nadzieje, że się uda.
  7. Chłoiec jest juz dosyc rozumnym około 5cio latkiem, delikatnym, na pewno zorumie kiedy babcia i rodzice powiedzą, ze pieska nie wolno męczyc. Uwazam, ze takie układ jest lepszy niz schronisko. Schronisko plus zalekniony szczeniak to najgorszy układ jaki moze byc. Ale jak napisalam nic nie obiecuje. Szansa jest 50%. czyli duzo, ale i nieduzo...
  8. Ja też podaję czasem z ust. Ale też rzucam na podłoge po sesji klikerowej. Jak nagradzam drobno pokrojona parówką, to kłade talerzyk i to jest jackpot. Ale jak nagradzam (od jakiegos czasu) malymi kostakmi- herbatniczkami to w ramach jackpotu biore garsc kostek i rzucam w gore po czym kostki spadają na ziemię i pies wyjada. Zmieniłam z parówek, bo nie chcę żeby mój pies zjdał 3 grube serdelki dziennie... Natomisat robię to tylko w domu, jak kilkam na spacerze to jackpotem zawsze jest piłka-jezyk.
  9. Mnie sie wydaje, że wszystkie 3 suczki istnieją. Patrząc na zdjęcia w temacie Beaty "małe sunie szukaja domu" czy jakos tak (nie moge wkleic linka, piep***** mozilla:angryy:) . Na pierwszej stronie sa zdjęcia- najpierw Cherry, potem dwóch pozostałych suczke. Cherry ma jakby najwiecej z collie (dłuższy pyszczek itp), druga suczka jest zupełnie inna niz Cherry (nie mówie ze nie sa siostrami) bardziej onkowa, a trzecia jest jakby wysrodkowaniem Cherry i drugiej suczki. Ja mam watpliwości czy ta druga suczka trafiła do małzenstwa z dzieckiem i domkiem jednorodzinnym, ale coz.. nie mozna sprawdzic. Cherry w schronie, wiec została jedna suczka, ta najbardziej onkowa, bo widziłam ja w niedziele jak wracałam z Beata autobusem ,miała ją na treningu. Jutro zadzwonie do koleżanki mamy, która szuka szczeniaka, ma dom w Michalinie, mieszka sama, pies bedzie mieszkał w domu. Chciałam jej wyadoptowac Fige, ale wtedy (jakies 2 miesiace temu) mieszkał z nia syn, jego zona i ich dziecko, więc takiej podrosnietej suczki nie chciała, ze wzgledu na dziecko. Moja mam mówi, że teraz tez z nia mieszkają, ale Cherry jest w koncu szczeniaczkiem i to bardzo spokojnym i starchliwym wręcz, więc może się uda. Ale nic nie obiecuję. Jutro napisze czy Pani zechce wziac Cherry. pozdrawiam
  10. Bzikowa- Beata napisała, że jedna z suczek miała iśc do babci, potemnapisała, że jednak nie, bo pies urośnie duży i babcia nie da sobie rady. Drugą suczkę oddała podobno młodemu małzeństwu. A Cherry- wiadomo... Także z kalkulacji i z tego co pisała beata wynika,że jeszcze jedna suczke ma do oddania. Swoja drogą weszłam dzis na grono agility i dzis Beata napisała tam posta, więc ściema, że nie będzie miała 5 miesiecy internetu na 100% jest ściemą.
  11. Ok,ok spokojnie, rozumiem:) Ale myślę, że nauczenie jednej, ze tak napiszę "sztuczki" psa, kiedy nagrodę rzuca się na podłoge w domu, nie rozpuści go na tyle, żeby nauczyc go zjadania pokarmu z ulicy.
  12. Ja też nie rozumiem o co codzi z tym zjdaniem na dworzu rzuconego przez nas jedzenia/smakołyków. Przeciez chodziło o sytuacje w domu, podczas szkolenia, uczenia psa zejscia z łóżka. Uważam, że nawet jesli zacznie sie uczyc 7tygodniowego szczeniaczka, to i tak nie uchroni go od niektórych "pokus" młodzieńczości i dojrzewania. Ja uczyłam psa wielu rzeczy, ale z natury jest śmieciarzem, i to nie jest tak, że ją rozpuściłam. Nawet teraz, kiedy jest super posłuszna i na mnie skupiona, ma swoje pokusy jak np własnie chleb z ulicy, ja widze, że tam leci i węszy iwiem, ze zaraz nie będzie mogła sie powstrzymac i go zje,i dzięki nauce, mam komendę która jest w stanie ja odwołac. Władczyni- moja suka ma dokłdnie tak samo, ja nigdy nie uczYłam jej komendy "zejdź", ale jak pokazuje ręką na podłoge to schodzi, kiedy jem na łózku, nie wolno jej na nim byc. Mysle, że nie nauczyłam jej tak, miała pozostałości po szkoleniu "tradycyjnym" i wiedziała o co chodzi, jednak kliker wzmocnił w niej te komndę i przekonala się, że ja ma dużo smazniejszych rzeczy (no i piłkę jeża) niż ulica:D Chociaż gdyby tak własnie było nie było by źle. Zawsze kiedy mówie "fe" suka patrzy na mnie i wtedy jest czas na komendę "do mnie". Jednak moje "fe" jst troche negatywnie nacechowane, tzn nie jest to krzyk, ale raczej stanowczy, mocny ton. Ja mojemu psu od małego wkładałam rekę do pyska i ratowałam to co połykała, także nigdy nie zdażyło się, by zaciskała pysk.
  13. To co wy tylko pod osłoną nocy wychodzicie na spacery? :roll: Mójpies też wszystko w locie zjadał, raz nawet zjadła całego martwego gołębia w biegu. Dlatego po pierwsze, lepiej sie rozgladac i reagowac jak pies węszy i widzisz, ze zaraz cos wezmie do pyska. Po drugie, pracowac z psem, spędzac aktywnie czas. Mój pies zmienił sie diametralnie przez miesiąc kiedy poszłam z nim na agility i okazało się, że jest bardzo źle z nasza więxią, posłuszeństwem itp. Pracowałam nad tym dużo, nauka posłuszeństwa, agility, kliker i sztuczki, nagradzanie za dobre zachowanie. I pies od rtazu bardziej interesuje sie mną niz śmieciami, a z tych oc bardziej atrakcyjnych w 95% (nie, nie robiłam statystyk:D) potrafie ją odwołac. Jak zareaguje za późno, to podchodze i wyjmuję z pyska. To jest suchy chleb. Ale np moja mamę ma ustawioną i wie na co może sobie z nia pozwolic. Wczoraj na wieczornym spacerze z mamą, podeszła do ławki, ludzie jedli frytki, zaczeła węszyc i zwineła całe opakowanie z frytkami, moja mam goniła ja po parku, a pies w locie zjadł frytki i pudełko. Opieprzyłam mamę, bo ze mna taka sytuacja nie miała by miejsca, bo po pierwsze nie pozwoliła bym na sytuację, że pies podchodzi do ludzi na ławkach i sie łasi. Nie zostawiaj w takim razie takich rzeczy w odmu, kup psu konga, jakies zabawki. Niech ise nie nudzi jak jest sam.
  14. A co do tego mojego odwoływania ze zjdania śmieci. To oczywiście pies musi dobrze umiec komende 'do mnie" najpierw. Ja często jak widziałam ,ze suka przymierza się do zjedzenia czegoś (to po psie widac, każdy swojego psa zna) od razu wołałam "Salma do mnie", wyjmowałam piszczącego jeża, czasem zapiszczałam nim, jak sytuacja była już niebezpieczna (ale nie chciałam, zeby pies kojarzył przychodzenie w takich sytuacjach tylkona dzwiek jeża), czasem piszcałam to 'do mnie" takim głosem- nagrodą, głosem-idiotki. Powtarzałam komendę mx 2 razy, krzyczłam raczej pisczzałam 'dawaj dawaj" jak juz biegła i szybki rzut jezem daleko:D To na prawde pomogło. Ale nie każdy pies jest taki jak mój, każdy pies ma swoje ulubione rzeczy, musimy wybrac tą "najsuperowszą :D nagrodę. Myslę, że mozna nrównie dobrze nie uczyc komendy "nie" lub "fe" (ja mam je wymiennie, nie wiem czemu, może pies reaguje na ton głosu, chociaz nie to juz jest takie ostrzejsze i rzadziej uzywane). Mozna uzywac tylko odwoływania, ale ja wolę miec wiecej w rękawie komed na wszelki wypadek:)
  15. [quote name='PATIszon']A w jakim ma, no w jakim ??!! :mad: [SIZE=1][COLOR=lemonchiffon]Zartuje[/COLOR] ;)[/SIZE][/quote] Nie chce tu wywyższac Warszawy, ale..:D Nie no w przypadku zjadania rzeczy z ziemi na ulicy, te miasta chyba nie różnia się niebezpieczeństwami:) Ja uczyłam tak, że jak mój pies chciał zjeśc smiecia, to wołałam ją "do mnie". Jak przyszła (musiała byc szybka reakcja, zanim wzięła go do mordy) nagradzałam super smakołykami, głaskałam, rzucałam od razu ulubiona piłkę jeża. Nauczyła się. Przekonałam ja, że mam fajniejsze rzeczy niż smiecie. :) Ale mam jeszcze komende "fe". uczyłam psa z klikerem. Podchodziłam do jakiś smieci na ulicy, rozrzuconego chleba, można też rozrzucic jakies smakołyki, albo położyc zabawkę. Ale mnie zalezało na oduczeniu zjadania śmieci. Podchodziłam z psem, jak zaczynała wąchac mówiłam "fe" jak nie wzieła tzn odwrcła się patrząc na mnie, czyli była jakaś reakcja, klik/smakołyk. Nie wiem, czy dopuszczalne jest żeby wydawac komendę bez nauczenia zachowanianajpierw, bez wyklikania tego co pies wykombinuje. ja tak zrobiłam i działa. Ale wydaje mi się, że mozna by było zorbic tez tak, że nie mówisz "fe", tylko jak pies nie podejmie tego co lezy na ziemi (lepiej uczyc z rozrzuconymi smakołykami lub zabawką) k/s. Smakołyki musza byc cadziej "super" niz te na ziemi. To nie jest wyczytana formułka- wymysliłam to sama. Ale o to w klikaniu przecież chodzi:) Więc jak ktos chce wypróbowac, to na pewno psa nie zepsuje, mi pomogło i to bardzo. A jeszcze potem mozna stopniowo zwiekszac odległosc od psa i mowic 'fe", także zmieniac miejsca.
  16. Władczyni chyba chodziło o sytuację, że lezysz z psem na łózku i rzucasz smakołyki na podłogę:evil_lol: Warszawa czy Kraków nie ma w tym przypadku znaczenia:evil_lol:
  17. O, tu tez trafiłam. Jak już napisałam w wątku Dropsa, uważam, że beata ukrywa przed mama tez pieski. O Cherry sie dowiedziała- kazała oddac. Drugi może do kogos trafił, może tez jest w schronie. Może mama nie wie o trzecim. Swoje podejrzenia wyjasniłam w watku wyżej wyminionym. beata- piszesz, że znalzłas w trawie ieski, w innym wątku wyraźnie napisane jest ,ze zabrałas je od pseudohodowcy. Ja bym zabrała cherry na tymczas, ale tak strasznie sie boję, że mi zarazi szczeniaczka czymś. Jeszcze to przemysle, ale w razie czego tez moge sie dołożyc do jej utrzymania.
  18. O kurde! Właśnie natknełam sie na temat i oczom nie wierzę. Coś miśmierdziało już wcześniej, ale nic nie mówiłam. Po pierwsza dziwna jest robaczyca serca. Po drugie Twoje ciągłe szukanie psa. MOże o Fidze mamie tez nie powiedziałaś i liczyłaś, że jak Pani z nią przyjedzie to mama weźmie psa. Może o tych szczeniakach tez nie wie mama? Może dowiedziała się o Cherry i ja oddała. Może ukrywasz je gdzieś w domu? Dlaczego tak myslę? Po pierwsze dlatego, że niepokoja mnie kenneliki na zdjęciach (zauważone przez kogos innego:D), podrugie to : [quote name='Bedzix'] Ale jak jutro będę u szczeniaków to porobię im zdjęcia i mojej suni też no i Dropsikowi :) .[/quote] Gdzie bedziesz u szczeniaków? Po trzecie, w autobusie mówiłas mi ostatnio, że znalazłaś dwa szczeniaki w trawie.Najpierw Cherry, za kilka dni resztę. Tu piszesz, że zostały zabrane od pseudohodowcy. telefon Ewy do schroniska wyjasnia duzo. Moze stąd Twoja dziwna reakcja, bo nie chciałaś oddac Cherry, jak mama sie o niej dowiedziała?Ewa- wzieła bymtego biedaka na tymczas, ale sama wiesz, że póki co nie mogę. Nie chce żeby glut mi sie zaraził czyms od Cherry. Kurde. Ale zastanowie się nad tym. Beata, ogrnij się, błagam! Nikt Ci krzywdy nie zrobi jak sie przyznasz i postarasz naprawic to co popsułas, jak i swoje zachowanie. Wymówka z przeprowadzką jest głupia. Myslisz, że przez 5 miesięcy wszyscy zapomną. Chodzimy razem do klubu agility, tam też nie będziesz chodziła? Myslisz, ze te kilka miesięcy wystarczy zeby Ci wybaczyc. Lepiej było by przyznac sie do winy i próbowac naprawic to co się zepsuło.
  19. UWAGA UWAGA Dzis napisała do mnie dziewczyna, która ma Figę na tymczasie. Napisła, żebym skasowała wszystkie ogłoszenia, ona to juz zrobiłam, bo posatnowiła zatzrymac Figę. Suka ma juz 9 miesięcy i nie wyobraża sobie jej oddac. Także, tak czy inaczej, Figa ma dom na zawsze. Dziekuje za pomoc. Kurde, a taki ładny banerek dostałam:P administrator moze zamknac temat:)
  20. Dziękuje Ci bardzo. Tylkojest problem. Nie umiem tego ustawic u siebie. Tzn skopiowałam na komputer, ale jak chciałam umiescic jako popis to było napisane ze jest za duze. EHh. Przy okazji skasowałam sobie swoj avatar i nie umiem tego znowu pomniejszyc. Matko- troche technologi i sie człowiek gubi.:D
  21. Aha, o to chodziło. Wiem, że nigdzie nie napisałaś/eś, że chodzi o mnie. Dodałam tylko, że ja nie dorabiam żadnej ideologi. Z tą ideologia to masz rację, ja bym tylko inaczej ujęła. Może Ci ludzie nie myslą, że obroża jest bee, bo szarpie pieska, ale że na szelkach nie będzie ciągnął czy nie wiem co. przecież szelki są ładnym narzędziem w rekach niedoświadoczonych ludzi (któryz chodzenia przy nodze swojego np labka uczą szarpaniem) świetnym narzędziem do nauczenia szarpania. psu się po porstu wygodniej ciągnie w szelkach. A przepraszam, co do tych właścicieli, to oni nie ucza swoich labków i goldenów chodzenia przy nodze, bo przecież one umieją to robic z natury, one przecież rodzą sie wychowane:D Co do hałasu, to odniosłam wrażenie, że niektórzy troche "odradzają" szleki, jakby były jakies niewiadomo jak złe. Ja tam uczyłam od małego psa chodzenia w szelkach i obrożach, zostaje częsciej przy szlekach, ze względów bezpieczeństwa głównie. Może odniosłam mylne wrażenie. Jak tak to przepraszam.:)
  22. A i jeszcze jedno- mój pies nie ciągnie, a zamiast szarpnięcia jak do czegoś wyrwie, i przyciągania do siebe, wole ją przywołac.
  23. [quote name='Davie']Jogurt, szelki i przeszkody.... Hmmm.... Raczej niemożliwe!:evil_lol: No chyba że na fyballu, ale tam skacze niższe rzeczy i skręca tylko raz, hehe. Przede wszystkim z jednego powodu - nie uważam, żeby psom było w nich super wygodnie, nawet, jeśli byłyby jak najlżejsze, jak najlepiej dopasowane, to trochę przeszkadzają. No, chyba, że ze względów zdrowotnych - np. jakaś rana na szyi... I szczerze mówiąc koncepcja większego (niż parokilogramowy) psa w szelkach nie odpowiada mi zbytnio, a to z racji często do tego dorabianej dziwnej ideologii...;) A i małe pieski fruwające na szeleczkach, co i raz odrywane z ziemi przez właścicieli, bo tak jest wygodnie, moim zdaniem nie mają się najlepiej.:roll: Miałam już nie raz do czynienia z właścicielami upierającymi się, że ich psy wychodzą z obroży, potem okazywało się, że przy lepiej zapiętej dziwnie im się to nie udawało. A przy tym oczy na wierzch jakoś im nie wychodziły z uduszenia.:cool3: Jaką ideologię masz na myśli? ja sobie żadnej nie dorabiam, bynajmniej:/ Mam dobrze zapiętą obrożę, ale jakoś nie mam ochty na środku ulicy szarpac przestarszonym psem, poza tym juz o tym pisałam. W szelkach jest mi wygodniej w codziennych sytuacjach, a ja się czuje bezpieczniej. A nie widzę, żeby psu jakoś przeszkadzały, mało tego mam wrażenie, że gorzej sie czuje w obroży. Do tego nie wiem, o co ten hałas. Nie wiem co takie złego jest w szelkach na codzien. A nie mam zamiaru odzwyczajac psa od szelek, na rzecz obroży, bo po co, jak w szelkach (w mojej sytuacji) widze dużo więcej plusów. Ktos napisał jeszcze, że może powinnam kupic lepiej dopasowaną. Ale po co, skoro w szlekach jest dobrze, a napisałam dosyc długi post, z jakich przyczyn w niektóre miejsca nie mogę wyjśc z psem w szelkach. A dobrze dopasowana mam, pies ma ja jak chodzi tylko po parku.
  24. Mój pies też ma mięśnie i też je widac, ale u bulli jakos tak inaczej tak "kulturystycznie" bardziej:D Przywiazanie do ludzi, ale nie wiem czy ka poradziła bym sobie z agresja do psów. Wiem, że ni musi jej byc duzo, ale zawsze tam jakas jest. Ja nie lubie psów agresywnych, tzn nie mogła by miec takiego. Mój pies umie pogonic, ale zdaza sie to sporadycznie. Wolę psy sceptyczne, które łagodza spory zanim te się zaczną. Lubie miec "problemy" z psem, ale nie w kotekście agresywności.
  25. No nagrzanego na fulla bordera to nie mam. Też bym sie bała, chociaż juz wiem o co pies moze sie zaczepic, ale nadal nie umiem sobie tego wyobrazic. Chociaz z takim małym wicherkiem niegdy niec nie mozliwe, na sekunde starcisz go z oczu i masz! :D
×
×
  • Create New...