-
Posts
517 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by prittstick08
-
Tak, słyszałam o tym sporcie. To tacy psi Stron Meni:D Mnie się asty i pitty nie podobaja z wyglądu. Są właśnie takie jak kulturyści, takie umięśnione, dziwnej wielkosci i z dużą głową. Ale to kwestia osobistej estetyki. Ale charakter też nie ten jak dla mnie. Ale Władczyni- to pies dla Ciebie:D Poważnie. Ja bym się bała, że dwóm takim zawiziętym i "trudnym" psom ciężko bedzie się dogadac. No i rzeczywiście, twoja suka moze biedaczkowi kiedys cos zrobic, a wiadomo- to pies do walk:D
-
A i nie rób tak, że go szarpiesz, próbujesz odciagnąc z tym moemecie, bo pies jeszcze bardziej się nakręci. Wyjdz, przerwij momentalnie zabawę. Nie wiem, może wysłanie jakiegos CSa poskutkuje, ale na tym się specjalnie nie znam. Czasem wysyłam takie podstawowe, jak ziewanie kiedy psa chce rozluźnic, czy odwracam wzrok kiedy pies na mnie próbuje skoczyc lub szczeka bez przerwy podczas szkolenia. Ale więcej CSów nie znam.
-
Katik ma rację. Zajimij go czymś innym, niech wykona jakąś komende. Mówisz, że to zdażyło sie na podwórku nie w domu. Nie wiem czy masz fizycznie możliwośc. Ale robie sie tak, ze jak szczeniak zacznie gryźc w zabawie, to natychmiast wstajesz i wychodzisz do innego pomieszczenia.On ma sie wyciszyc i zorzumiec, ze nie na tym zabawa polega i że w tym złym momencie przeywasz zabawę. Na psy działają tez wysokie dźwieki. Jak powiesz takim wyskoim głosem "ałaa". Albo naucz, że czegoś nie wolno ruszac, robic, np "fee" czy "nie wolno" i stosuj wtedy. Nie sadze, by najlepszym wyjściem w takij sytuacji było przewracanie psa na plecy. To w ogóle nie jest dobry sposób .Po niektórych psa to splywa i nie działa na nie. Niektóre reagują, czują sie "zdominowane", inne mogą zaatakowac. szczególnie duże, i tez ONki. Ja bym się przy takim psie bała. Robisz mu tak teraz, ale jak dorośnie, to może pokazac, że mu sie to nie podoba. Wtedy dopiero będzie płacz. Właściciel nie powinien chciac zdominowac psa. Mnie wkurzają te rady- jak alpha rolle, wychodzenie przed psem, jedzenie przed psem, kładzenie psu ręki na karku, może niedługo super trenerzy poradzą, żeby wskoczyc na psa od tylu i udawac ruchy kopulacyjne. Bo przecież jesteśmy stadem i musimy pokazac kto tu rządzi. Ehh.
-
Duże psy, chyba od 12tego czy 15tego miesiąca życia. Tzn mówie o agility. Tzn moga pokonywac wszystkie przeszkody, oprócz tych gdzie sie skacze, ze względu na stawy. Wtedy mogą duzoo wcześniej. O jaki psort konkretnie chodzi?
-
Przepraszam za literówki. Wiem, że nie powinnam ich robic. Jeszcze druga sprawa. Ktos pytał jak się da złapac spadającego z kładki berneńczyka. No jakos mi się raz udało:D Pies waży jakies 38kg. jak spadała na moją stronę jakos ją złapałam pod brzuch, przytrzymałam sekundę i spadła dużo lżej.
-
[quote name='Bonni']Nie te szelki w żadnym wypadku nie przypominają pociagowych (czy tam do zaprzęgu) Bo te zaprzęgowe idą do ogona i bodajze są nawet o niego zaczepiane... A te twoje to też nie są pospolite, ale nie wiem jak je określić ale kolorek cudniasty ;] http://www.spokojenypes.cz/pictures/store/soft_300.jpg a wy nie macie takich? Mamy dokładnie takie szelki jak w linku. Mnie własnie zależało na tym "podbiciu". Nie wiem, czy mojemu psu dużo to zmienia, ale moje względy estetyczne i próżnośc tez sie liczą:diabloti: Bez szkody dla psa. Figo_94- te szelki maja własnie zupełnie inną budowę. To śa te takie jakby trójkąty na łopatkach. Kiedys taki miałam i mój pies wychodził z nich szybciej niz z obroży:D A z tych za nic nie wyjdzie (no chyba dwa razy jej sie udało jak Ela silą wciągała ja na kładkę,chociaż wtedy wyszła tylko z części, która miała na szyi, ale w przypadku nagłego starchu i checi wyjścia z szelke, to jeszcze nigdy sie nie udało ,wtedy szybko moge zareagowac i przechodzi jej). Mokka- ja wole szelki (w tym modelu, który mam), ponieważ mój pies ma pozostałości po pseudohodowli w charakterze, socjalizacja i odkrecanie starchu było długie i zmudne, i ma kilka swoich rzaczy, których się boi (np kule, metalowe przedmioty, które sa duże, przechodza obok nagle i robia hałas), i łatwiej mi nia operowac i zatrzymac ucieczkę. Po drugie kiedy do czegos wyrwie jak jest na smyczy, to na obroży jest pociagnięcie, pies odwraca się siła rzeczy w moja storne łbem i zaraz jest kompltne odwrócenie sie moja stornę, zapracie i do prefekcji opanowane wyjście z obroży (każdej, a nie uzyje zacisku czy półzacisku bo wole w takim razie szelki). A na szelkach przyciągam ją całą i jak stawia opró to iatk nie wyjdzie z szelek. A obroża sama prowokuje ja do wychodzenia z niej w takich sytuacjach. A jak się mieszka w centrum Warszawy i chodzi po tych zatłoczonych ulicahc, to nie mozna sobie powolic na wyjście z oborzy na takiej ulicy albo na jezdni. W parku tak, ale tu jest zbyt niebezpiecznie. Kiedzs miaa taka sztuację. Szłam z psem na pasach na Krakowskim Przedmieściu, środek dnia, tłok jak cholera. A tu z naprzeciwka, na psay wchodzi żul- złomiarz z wielkim, metalowym, głośnym wózkiem pełnym obiającm sie o siebie złomu. Pies go nie wyczuł, dopiero jak znalzł sie obo nas, to pies zaparł sie na pasach, już cofa się, zeby wyjśc z szelek i uciec, a ja robię szybkie pociagnięcie, wuzek juz za nami i pies idzie dalej. Sytuacja druga. Wracała od znajomej pociągiem. Czekam na stacji na zadupie, gdzie jest z metr odległości między peronem z pierwszym schodkiem pociagu. Pociag podjeżdza, pies wskakuje, ale źle cos wymierzyła, poślizgnęła sie i wpadła między pociąg a peron. Gdyby była na obrozy wyszłaby z niej podczas spadania, jakby był zacisk mogła by sie przydusic dosyc mocno. Tak przychyliłam się, pociągnęłam za szelki i pies wyskoczył.
-
[quote name='WŁADCZYNI'] Mam przebiegłe bydle - ciągnie=ja się zatrzymuje i czekam aż pies dojdzie do lini nóg moich, więc ta zołza żeby nie tracić obiektu zainteresowania z oczu cofa się tyłem:mad:[/quote] Moja tez tak robi, ale chyba niez tego powodu co twoja:D Fajnie, że chca sie doskonalic. Tez sie ciesze. Tylko pytanie czy one maja predyspozycje do takigo psa. Np osoba, która miała brac Figę a potem bordera z NNL. No prosze Cię, to chyba nie jest osoba o podjsciu o którym napisałaś. Może chce sie dosonalic, ale spójrz na jej predyspozycje.
-
Tak, ja wiem, że później psy biegają bez niczego. Ale szelki (przynajmniej moje) ne dzownią, nic nie zwisa i nie rozprasza. Są dopasowane do ciała i nie widze jakiegoś dyskomfortu u suki. Po prostu byłam ciekawa co sie moze stac psu w szelkach i co sie może zaczepic. Tyle:) Tak. Mój pies ma gruba dupę i jeszcze nieco szczenięca koordynacje ruchów (chociąz pilnie cwiczymy świadomośc zadu:)), czesto spada z kładki, bo chce za szybko i nie patrzy pod nogi:D Kilka razy weszła na kładkę a na samej górze w połowie, stwierdziła, ze juz nie chce i zeskakiwała radosna, a mi serce do gardła podchodziło:D Raz nawet na początku będąc na górze po prostu przekręciła się całym ciałem w bok i spadła. Nie wiem czemu, no ale cóz... też po naszych przebiegach czasem trzeba hopki układac od nowa, bo wskakuje na hopkę, po czym konstrykacja upada:D Ale rzeczywiście w szzalkach ja czuje sie lepiej, b ja z kłądki spada na moja storne to ja szybko łapie za szelki i pod brzuch i trzymam na rączkach:D Dziękuję, przekaże jej komplemnt (że jest jej do twarzy). Miała kiedys etap kupowania różnych szelek, ale ten ManMat zostały już jedyne za zawsze:)
-
Tzn ja w tych szelkach ( nie obroży czy innym modelu szelek) normalnie z psem chodzę. A że agility trenujemy dopiero od października, to u nas psy biegają w obrożach/szelkach, zalezy co kto ma. Na treningi przyjeżdzam zawsze autobusem, więc suka musi byc w szelkach bo ma tendencje, że jak się bardzo wystraszy to wychodzi z obroży, a szleki są dla mnie bezpieczniejsze w jej przypadku. A nie będę szelek zdjemowała na każdy przebieg. Ja się chiciałam tylko zapytac dlaczego pies nie może w szelkach cwiczyc i co może mu się stac, bo mnie to zaciekawiło. Nie wiem jak wyglądaja takie stircte zaprzęgowe szelki, bo sie tym nie interesuję. Nie potrafie dokładnie opisac tych, które mam. Podalam model, jak ktos nie wie może sprawdzic. :D Pytasz "po co?". A "po co nie"?
-
no rzeczywiście, przy slalomie mogą trochę przeszkadzac. Ale bardziej te, które pies ma na łopatkach, a nie te bardziej zaprzęgowe (taka obręcz na tułowiu i na karku schdząca w dól, nie wiem jak je opisac, ale wiecie o jakie chodzi na pewno, tylko zapomniałam nazwy ogólnej, jesli takowa istnieje, ja mam ManMat soft uniwersal). A przecież szelki tak jak obroża przelgają do ciała. Dzieki za odpowiedz. Juz kończe off:) pozdrawiam.
-
Rzeczywiście,m oze byłoby szybciej, ale rzeczywiscie mnie efektownie. niektóre psy podobno moga sie na to uodpornic. Wydaje mi sie tez, że kolczatka czy taki dławik nie nadaje sie do "miekkich psów", po których jakies zły bodziec szybko nie spływa. Mojej suce nie ząłożyła bym czegos takiego, bo by sie apnicznie bała. easy walki tez nisłam inaczej, ale widziałam, że szarpnięcia źle na nia wpływają, może była odporna na ten dyskomfort, ale sam fakt, że ja szarpnęłam powodował, że po jakims czasie zaczeła sie kulic ze starchu. Wiem, mój pies to cipowaty frajer:D DLatego przestałam szybko. Tylko ja nie wiem po co napisałaś, że twój pies się boi, czy że go boli i jest biedny. Co my możemy na to poradzic? Kupiłaś dławik to masz!:D Ja wole wolniej, ale bardziej efektownie, niż od razu brac sie siłowo( czasami trzeba, ale unikam kiedy mogę, tzn nie robie tego w ogólę, ale u niekótrych psów czasem potrzeba). Co kupowania aussie czy borderów to chodziło mi o takie nastolatki, które poszły raptem na kilka treningów i już chca drugiego psa, taka agilitową rasę, bo to mistrz bedzie, bo chca juz byc super dobre. Fajanie jak ktos go kupuję z zamiarem długiej pracy, a nie jak ktos go kupuje bo taka rasa i bedzie super. Może jestem troche starsza, ale nie aż tak dużo. Co do doświadczenia, to w agility raczej dużego nie mam. :P
-
Przepraszam, że pociagne tego dziwnego offa jeszcze przez chwilę. O jakie na przykład? Mój pies często spada z kładki, ale żeby sie zaczepił, o co? Równie dobrze może zaczepic sie (jesli juz bede wiedziała o co:P) obrożą i się "powiesic". jak zaczepi się szelkami, to chyba mniejsze zło niz obrożą. Tez zalezy jakie szelki, ja mam takie bardziej zaprżegowe, więc z łapami nic sie nie stanie. Tylko nadal nie mogę dojsc o co ma sie zaczepic. pozdrawiam i zycze miłego wyjazdu:)
-
Ja nie jadę na ten obóz, ale zaciekawiła mnie odpowiedz, że pies może sobie zrobic krzywdę w szelkach. Stad moje pytanie- Dlaczego? Jak? Ja biegam z psem w szelkach, jak na razie nikt mi nie powiedział, że to niebezpieczne. A nie pisze tego po to, żeby się kłucic, tylko sie trochę przeraziłam. pozdrawiam:) i przepraszam za off.
-
tina_p- to gratuluję. Zyczę postępów. Właśnie, chyba dławik ma dusic jak pies pociagnie i on się zaciska wtedy. Ja już bym wolała kolczatke niż dławik chyba, co nie znaczy że radze ja kupowac bo piesek ciągniei jak ząłożysz mu kolczatke to juz nie będzie. Jak Ci tak szkoda psa, to mu kur** zdejmij ten dławik! Są inne sposoby niz dławik, chociaz nie znam twojego przypadku. Piszesz tylko, że jest biedna bo ma dławik i Ci jej szkoda. To po co go kupiłaś? Jak pies ciagnie jak wariat, to tylko konsekwentne uzenie go poprzez upór nieciągnięcia nauczy go chodzenia przy nodze, a nie dławik. Władczyni- wiem, znam nawet dwie takie osoby z mojej grupy, jedna marzy o aussi druga o borderze (ta druga to chyba sie domyslasz kto). Mnie wkurza, ze jakieś nastolatki, ba, ledwo co nastolatki, ida ze swoim psem na agility i się tak jaraja tym, że od razu chcą mic rasę "do agility", takiego "urodzonego mistrza". Mnie sie też marzy bardzo powaznie aussi, jednak myślę juz nad drugim psem od ponad roku i staram się dobrtac go do swojego psa, potrzeb i tego co mu moge dac. A nie, że kupie aussi czy bordera i od razu bede super zajeb**** i zostane mistrzem świata, takim prawdziwym agilitowcem. ehh.
-
aussie też mogą byc modne, czego sie obawiam. W ogóle nie powinno byc mody na rasy. no, ale cóż.
-
no wiesz, trudno psu takich gabarytów byc gibkim i zwinnym jak mały pies. Ale sa takie, w mniejszym stopniu niż border, ale są. Ja tam np nie mogł bym miec mniejszego psa niz aussi czy border. Bordery są dla mnie ciut za chude i takie jakby bardziej wyleniałe. Ale to juz moje osobiste względy estetyczne. Każdy ma swój typ. Ja się obawiam, że robia sie modne, przynjamneij na razie w pewnych kręgach (co nie jest złe w tych kręgach) i boje się, że kiedys przez głupotę podziela los labradorów i goldenów. Mnie szybko odzuca to co staje sie modne. Co nie zmienia faktu, ze lubie te psy, ale już mniej niż kiedyś.
-
Boże, co za ludzie. Mój sąsiad jest milion razy lepszy, w ogóle bez proównania. A jak juz sie cos komus nienalezy to tylko tym ludziom, nie psu. Aussie sąd duże? Sztywne? Flaty tez sa lekkie, aleaussie według mnie są zwinniejsze. no i to pastuchy, nie aportery. Ja wole aussie od borderów, w ogólę orzestałam tak bardzo lubic bordery odkąd zauważyłam, że w co bardziej "szpanerskich" (jak FORT) klubach agility wiekszośc to bordery. Ja wolę aussie, może sa troche większa i nico masywniejszą wersja bordera (o ile mozna mówic o nich jako o masywnych), co nie znaczy, że sa sztywne. Kocham te psy, kurde, muszę powazniej przemyslec swoja decyzję.
-
Dokładnie. Ale znam takich włascicieli. Do nich nic nie dociera, jak grochem o ścianę. Taki jest mniej więcej ten pan o któreym pisałam. Probuj, pokaż im, że pies cos potrafi. Może pokaz, że bez kolczatki też mogą go nauczyc chodzic przy nodze. Kurde, to ciężka sprawa. Bo nie musisz tu "wytresowac" psa tylko właścicieli. Co do bardziej problemowego psa, to nie mialam od razu na mysli takie zabójcy jak Twój:evil_lol: Marzy mi sie od dawna aussi. Kurde, nie wiem właściwie czemu z niego zrezygnowałam na rzecz flata. Flaty tez sa wspaniałymi psami, ale aussi jest zupełnie inny. Kocham taki styl pracy, takie kurde prawdziwe pastuchy. Chyba sobie wmówiłam, że nie podołam.
-
Spróbuję tak. Moze rzeczywiscie wezmę go "na pozytywne metody". klikne mu ja psa nagrodzi itp:D Tez idę spac, ale mojego kilkunasto kilowego głupkowatego futra nie wezme, bo spie na antresoli:( A jutro na trening czas jechac, chcociaz pewnie go nie bedzie, bo deszcze spadły:D do tego jakies tronado ma nas odwiedzic:D
-
w ogólę mam wrażenie, ze moja suka uczy się tak podręcznikowo, jakby na niej robili badania trenerzy piszacy ksiązki. wszystkie zachowania jakie pokazuje podczas szkolenia sa takie jak opisuja je ksiażki, które czytałam.Nawet niez niszczyło jej tradycyjne szkolenie, bardzo szybko sie przestawiła. To dobrze, ale troche marzy mi się bardziej "problemowy" pies. Problemy jakie sprawiała były też podręcznikowe, łatwe do rozwiązania (nie wiem jak mogły mi sprawiac trudnosci). Juz mi brakuje tych problemów. Z tym "problemowym" psem to tak bez przesady, ale trochę bym zwiekszyła "dwakę" tych kłopotów:D
-
[quote name='WŁADCZYNI']tak chodziło mi o brak sensu:oops: a czemu w parku może ciągać? Ja eliminuje ciągnięcie i ostatnie metry do spuszczenia pies ma przejść ładnie żeby nie nagradzać parowozu. [/quote] Ja też :) mamy kilka takich miejsc, ze zbliża sie park, trawniki do poweszenia, a tu kawałek chodnika i ... pasy! Och, wtedy to jest najpiekniejsza podręcznikowa nagroda:D Suka musi do pasów dojsc ładnie, to po pierwsze, po drugie uczę ją też siadania przed pasami i ruszamy jak wszyscy ludzie ruszają(nie wiem czy to łapie, ale zawsze lepiej pokazywac takie rzeczy na wypadek kiedy sie zgubi). Musi ładnie razem ze mną stanąc, siada. widże ten jej wzrok "mamo, wreszccie trawnik, ale fajnie". Po grzecznym dojsciu do trawnika jeszcze każe jej usiasc, nagradzam idiotycznym głosem:D i hop na trawniczek:)
-
Tzn w praku (naszym obok domu) jest zawsze spuszczona, chyba, że też widze posiadacza jakiegos beztroskiego labka najczesciej, to przywołuję, tudzież zapinam:D albo odchodze w inna storne. Wiesz co, ogólnie to jest tak. Zawsze 9nawet kiedy uczyłam tradycyjnie) pies na chodniku idzie przy nodze (no chyba ze jest bez smyczy w parku) a na trawniku juz nie musi.Trawnik (juz w póxniejszym pozytywnym uczeniu) traktowałam jako nagrodę.Powęszenie, te sprawy. Dlatego jak wiem, że nie moge suki spuscic (jak jest to park Saski lub np ma cieczke- to juz inna sprawa0 to swiadomie biorę flexi i pozwalam tak jakby ciągnąc. Ale zasady chodzneia przy nodze sa przestrzegane- idziemy sobie same, lub z kims gdzies dalej powłuczyc się po ulicach:D suka idzie na luxnej smyczy przy nodze, jak wymijam ludzi czesto biorę sprawę "na sportowo":), jest park- puszczam jak się da, jest trawnik- jak dojdzie przy nodze, niech poweszy, moze ciągnac, jezeli nie moge jej spuscic. ja tez temu panu wmawiam cały czas (juz pominęlam zasady szkolenia i potrzeby psa, bo mało dociera- jednym śłwem dałam sobie spokój), żeby no jednego dnia wychodził tylko osobno, drugiego oddzielnie. Że pies (jak ma sie kilka psów) musi pobyc czasem z włascicielem, tak żeby miec go tylko dla siebie, wtedy też mozna wiecej zrobic. raz go widziałam jak wychodził z sukami osobno. mama cicha nadzieję, że pojdzie na ten kurs do cavano i jakis trener np ELa go opieprzy, albo "delikatnie" zmusi go do szkolenia. Bo ja nie mam siły. A szkoda mi psa, bo jest bardzo mądra. Nauczyłam ją jednego dnia siadania. wystarczyły kawałeczki parówki podkładane nad głowa, słowo siad i suczka zaczęła mi sama prezentowac to zachowanie. szkoda psa. Kurde czasem jak jestem z psem na spacerze iwdzie takie psy to mam je ochote zabrac do domu na jeden dzien i dacim troche "umysłowej rozrywki" w prezencie od życia:D
-
tam na czerwono, w tym drugim nawiasie cos mi się źle napisało, tzn dwa razy:D
-
[quote name='WŁADCZYNI']Czekoladowy gronek jest możliwy - miałam przyjemność oglądać, taka gorzka czekolada, prawie czarna mrr pewie jest to prawidłowe umaszczenie. dla mnie jest, bo dopóki nie wypracuję pewnych zachowań będą się pojawiać takie które mnie drażnią. Lab byłby ze mną po prostu nieszczęśliwy:evil_lol: U mnie pies jest nastawiony na pracę non stop prawie, więc wystarcza komenda i wie o co chodzi. [COLOR=Red]Rozgraniczanie tego że na placu komenda wygląda jakoś a gdzie indziej to nie jest dla mnie ciut bez sensu.[/COLOR] Ja zachowania generalizuję, mimo że czasem wymaga to czołgania się przez park jak generalizujemy skakanie przez plecy. Przy uczeniu sportowego pomaga ciastko w paszczy czy inny smakołyk - pies patrzy się na twarz przewodnika.;) [COLOR=Lime] Mnie najbardziej przeraża ilość agresywnych labów i goldenów, oraz masa kompletnie nieposłusznych.[/COLOR] [COLOR=Blue] I jak pomoże flexi w słuchaniu? Nie daje możliwości wybiegania się, tylko oddala psa i pozwala mu broić.[/COLOR] [COLOR=Plum] Ja najbardziej lubię "ojej ten piesek taki mądry, a mój taki głupi" na co zawsze odpowiadam jaki pan taki kram[/COLOR]:diabloti:[/quote] [COLOR=Red]Jeżeli miałaś na myśl, że JEST ciut bez sensu (bo chyba to chciałas napisac:D) to odpowiadam. Nie jest oczywiście tak, że na jednym placu pies umie chodzic sportowo, ale juz gdzie indziej nie robie tego nigdy. Robie to i w parku i na ulicy, jak z reszta napisałam. Po prostu chciłam podkreslic(może niezbyt celnie mi to wyszło), że chodzenia na luźnej smyczy wymagam tylko na ulicy, w parku może mnie ciągnac (chociaż zazwyczaj jest bez smyczy). Chodziło o to, że chodzenia sprtowego wymagam podczas wiczen (i czasami jak chce skupic psa na sobie na ulicy, ale to na sobie na ulicy, ale to na trochę). Dla mnie tez był by to głupie. Bo np jak bym pojechała na zaowdy obi, to bym poległa, bo z psem cwiczyłam tylko "na placu (swoja droga to nie plac tylko boisko, takie obok mnie:D). [COLOR=Blue]Wiesz, jak ktoś chodzi ze szczeniakiem cały czas na smyczy- lince, gdzie jest podpięty drugi (spokojny) pies, o któtrego tamten sie potyka, bo nie umie tak chodzic, plącza siebie i pana, jeżeli pan mówi ci, że psa nie puści bo się nie słucha, ale wie, że pies jest niewybiegany, to szukasz każdej możliwosci, żeby mu podac cos łatwego, żeby pies mógł choc troche sie poruszac szybciej. Ta linka sie panu wrzyna w rece, bo pies tak ciagnie, mówi że ma cos naciagnięte w reku czy coś z barkiem bo go pies pociągnął, to poradziłam mu flexi, skoro wiem, że psa i tak nie będzie puszczał. przynajmniej nic temu cżłowiekowi sie nie stanie (może palce zachowa:D) a jak flexi, jak np moja, ma 8 metrów, to może jak weźmie psa na spacer to chociaz porzuca mu na ta odległosc patyki. Zawsze pies "pobiega" więcej niż na krótkiej lince, gdzie jest tez drugi pies. Nie chce tez obrażac w jakis sposób sasiada, którego bardzo lubię, którego sznuje za inne rzeczy i który w cały s wim zyciu miał psy (collie) które świetnie wychowywał. On sam zdaje sobie sprawę, że pies został źle dobrany do właściciela. On jest świadomy co robi źle, ale z jakis niewiadomych mi przyczyn nie robi tego. Mnie sie dobrze pracuje z psami, ale z ludzmi nie potrafię za nic. Po prostu nie umiem juz mu tego wytłumaczyc inaczej, to imam się dziwnych rozwiazań, które sa "mniejszym złem" dla psa. [COLOR=Lime]Mnie też. [COLOR=Plum]Ja kiedys odpowiedziałam na takie stwierdzenie 'To nie psy sa głupie tylko własciciele". A pani odpowiedziała "dokładnie. ale mój to sie nie nadaje na tresurę" :crazyeye: [COLOR=Black]Ale się kolorowo zrobiło:evil_lol:[/COLOR] [/COLOR][/COLOR][/COLOR][/COLOR]
-
hehe. Przyjrzałam się jak te "minki" na końcu zdania się ruszają. Bardzooo trafne. A co odpowiedzialaś? czy może zakonczyłaś rozmowę chwilą uspokajającej ciszy? Ja zawsze tak robie. Mój sasiad ma 7 miesięczna goldenkę. a do tego suczkę kilkuletnią collie, która jest bardzo starchliwa i kiedyś mu uciekła. Szukał kilka miesięcy chyba, aż w koncu córka kupiła mu szczeniaczka goldena. Za kilka dni znlazła sie tamta suczk.a Teraz ma dwie. Tamta jest psokojna i ułożóna. Ale ta to wulkan energi. Pan jest juz starszy chociaz bardzo aktywny, bo jeźdz konno. Suka mu zrzera wszystko w domu i na ulicy. On jej w ogóle nie puszcza, bo sie nie słucha. próbowałam mu tłumaczyc, żeby wychodził z nimi chcoaiz czasami oddzielnie, i puszczał tamtą i rzucał jej chociaz patyki, jak juz nie cce jej szkolic. A jak sięnie słcuha to niech kupi linke lub fleksi, niech nosi smakołyki, nagradza za przychodzenie, uczy przywołania itp, wiadomo co. On powiedział, ze wie, że suka jest niewyboegana, ale sobie nie radzi z nią. jest błędne koło. Chciał ja zabrac na konie to sie bała koni. Mówi, że moja jest taka "wytresowana", ja mówię, ze kiedys byla taka jak jego, wystarczyło z nia oporacowac, on mówi, ze do tego trzeba miec cierpliwosc. ibłędne koło znowu. Mówiłam mu o agility. dałam adres storny internetowej Cavano, bo tam rusza zaraz kurs dla pczatkujacych. jesli ja mu nie umiem przetłumaczyc, to może tam cos zrobią. tzn mam nadzieje, że sie zapisze, pojedzie, zauwazy błędy w wychowaniu, trener mu każe pójśc na kurs posłuszanstwa, wybiegac psa i może to zorbi. Ale ja nie umiem z ludzmi tak rozmawiac. Nik mnie nie słucha jak tłumacze co nalezy zorbic, żeby jego golden lub labek lub nie wiem co tak sie nie zachowywał. Zawsze to konczy sie tak: "Nie, mój to za głupi jest, nie nadaje sie na tresurę". matko, ręce mi opadają, więc juz tylko przytakuję.