-
Posts
517 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by prittstick08
-
[quote name='tina_p']czyli jak przejdziecie parę metrów przy nodze sportowo, to później komenda na to luźniejsze chodzenie przy nodze? jeżeli nie klikam na luźną smyczy to od początku mówić jakąś komendę, któej jeszcze nie zna gdy przechodzimy ze sportowego, żeby ją poznała w ten sposób?[/quote] No tak, przechodzimy kilka metrów sportowo, tak dla skupienia na mnie, potem staje, nagradzam, głaszcze i ruszam dalej tylko już nie wydaję komendy do sportowego chodzenia. Mówie wtedy "noga" bo taka jest na luźna smycz i idziemy. Nie robię żadnych przejśc, nawet bym nie wiedziała jak:) Co do rugiego członu Twojej wypowiedzi, to nie wiem. Ja bym raczej jednak dała jakąś komende na luźna smycz. Chociaz tak też możesz zrobic, ale to dosyc dziwne, bo chyba wtedy musiałabys też to przejście nagardzac. A trudno powiedziec jak to przejście wygląda. Jak kilkałam na luźna smycz, tylk własnie chyba robiłam to troche na odwrót.Bo jest taka ogólna porada, ze trzeba kilknac jeżeli pies znajdzie się obok twojej nogi. Tylko właśnie nie wiem czy to jest na sportowe czy nie. Ja zrobiłam trochę inaczej. Nie robiłam tego najpierw w domu, tylko rograniczylam psu kiedy jest sporotwe a kiedy nie. SPortowe jest wtedy kiedy (oczywiscie oprócz komendy, mwie teraz o sytuacji) cwiczymy na takim placu, w praku, wtedy kiedy pies wie, że akurat cwiczmy cokolwiek, nie wiem, sztuczki, frisbee itp Czasem jak mówiła, uzywam tego na ulicy do skupienia się na mnie, ale zaczęłam to robc kiedy pies już opanował komendę. natomiast chodzenia na luźnej smyczy nie zaczynałam uczyc w domu, tylko od razu wyszlam na ulicę, czyli tam gdzie od psa wymagam takiego chodzenia. Tzn dojscie do parku, przejscie przez jakies osiedle, przejscie przez jezdnie(oczywiscie na jezdni sie nie zatrzymywalam jak pies mnie wyprzedzil:D). Starłam sie wtedy zwiekszac rozproszenia tak, że po prostu powoli wychodziłam w bardziej zatoczone miejsca. Uczyłam tego podobnie jak sportowego, z tym że bez kontaktu wzrokowego. Pies szedł obok mnie k/s. Pies wyprzedził zatrzymalam się, zawróciłam kawałek, pies przynodze k/s. Załapała. Dodoałam komende noga. Tzn mój pies kiedys byl uczony na szarpanie, sama mówiłam, ze miała te starszne szelki easy walk. Wtedy tez mówiłam noga. Suka wiedziała więc o co chodzi mniej wiecej z tym ze tym razem chodzenie przy nodze na luznej smyczy stało sie przyjemne, było nagradzane, nauczyłm też psa, że idziemy razem i wtedy idziemy obok siebie. Pokazał mjej to w inny, przyjemny sposób i ząłapała. Nadal jej się zdaża wyprzedzic, zapomniac się. jak się zdaża sporadycznie to mówie noga i sie cofa do mnie. jak ma zły dzien i jej nie idzie, to sie caly czas ztrymuje, nagradzam, wzmacniam. Władczyni pewnie sie poprzestawiało w głowie, myślała o czarnym, a ze dużo było o labkach i cos o flatach to napisała czekoladowy pewnie:D też apropo offa o rasach, przypomniało mi się, ze osatnią rasa jaka bym chciała miec to nie bulle tylko husky i beagle.:)
-
tina_p- chyba miałas na myśli chodzenie przy nodze sportowe i jak przejsc ze sportoweggo do na luźnej smyczy. Cóż- ja nie wiem jak. Tzn ja czasem to robię. Np w bardzo zatłoczonym miejscu, kiedy suka nagle zaczyna mnie za często wyprzedzac, bo rozprasza ją takie otoczenie, to zaczynam stukac językiem o podniebienie, co jest komenda na chodzneie sportowe i idziemy tak kilka metrów (wiem, że to niebezpieczne, ale na razie się nie rozbiłysmy jeszcze). to sprawia, że po przejściu suka jest na mnie bardziej skupiona, a chcę żeby tak było po to żeby pilnowała mnie jak idziemy razem, żeby miała świadomośc, że na ulicy, na smyczy idziemy razem, obok siebie, ze sobą. To działa na ten czas, dopuki nie rozbi sie mniej ludzi, bo suka idac zaraz po tym sportowym na luźnej smyczy co jakis zcas na mnie patrzy, jakby upewniała sie, że wszystko w porządku, że jestem. Ale nie wiem jak "przejśc" od jednego do drugiego. Po prostu jakos tak, nagradzam ją za to przejscie smakołykiem, pogłaszcze bez zatzrymywania się i nie wydaje na nowo komendy, tylko mówie noga i idziemy dalej. Ja bym za nic nei mogła miec bullowatego, to jest chyba ostatnia rasa jaka cym chciała. Po porstu nie dla mnie. Ja lubie własnie te pastuchy, jak berneńczyki, jak aussie, bordery lubie też ale bez przesady. Flaty i NSDTR to moje ulubione retrievery z naciskiem na pierwsze. Owczarki belgijskie to chyba za duzo jak dla mnie, ale uważam że są wyjątkowo piekne, działają bardzo na mój artystyczny zmysł. Ta piekna postawa, budowa ciała, wydłuzony pyszczek, lekkośc w chodzeniu. mniam:) Berneńczyki są mało zwinne w sumie sa moloswate, ale moja suka jak na berneńczyka jest bardzo chudna, szybka i dosyc zwinna. Wczoraj byłam u znjaomej, która mieszka w domkujednorodzinnym i ma przerośniętego berneńczyka, łeb jak wiadro, łapa jak moja dłoń. Takiego psa bym nie mogła miec za nic. Jest młodszy od moejj suki i ja juz więcej tam nie pojade. Chodził za nią i chciał się bawic przez 4 godziny bez przerwy, suka była wściekła jak nigdy, ganiała go gryzła, rzaucała się jak tylko podszedł na metr. A on nic. nienawidze jak pies sie tak zachowuje. Nieawidze tez, jak ludzie biorą berneńczyka bo łądnie wygląda w ogródku i wychodza z założenia, że skoro maja dom z ogrodem to dla psa to jest maksimum zaspokojenia potrzeb. Bo berneńczyk tak musi miec i już. Starszne. ehh. do tego suka mi wpadła między pociąg a peron jak wsiadałyśmy (gdyby nie moja koleznaka, która ze mna tam pojechała to chyba bym stała i krzyczała kilka minut), dzis okazało się że suka ma kleszcza i panika, weterynarz. o matko. taki mały off:D Chciałam jeszcze dodac, ze człowiek wybora rase odpowiednia dla siebie, i ten pies jest do nas w jakis sposób podobny, wybieramy charakter zgodny z naszym charakterem, ale bez przesady. To my swiadcZymy o sobie, a nie to ze mamy terriera, pastucha czy retrivera. gops2000- a nie próbowałas innym metod niż te, ktore wymieniłaś?
-
Wldczyni- czym jest TTB? jak zwykle nie rozumiem skórtu rasy:(
-
a i co do wielkiej miłości do świata- mnie tez to denerwuje, ale każdy pies (odpowiednio prowadzony) z tego wyrośnie. Przynajmniej w jakims duzym stopniu.
-
tina_p- może na razie zamista uczenia chodzenia na luźnej smyczy pocwicz bardzo intensywnie skupianie sie na Tobie kiedy jestescie poza domem. To jest czesty problem, właściwie to jest normalne, że pies super skupia sie w domu, a na dworzu już nie. Co do offa:) Ja wole styl pracy właśnie psów pasterskich, kocham ten styl pracy (i nie uważam, żeby psy pasterskie były "słodzichne titit":D , maja dystans i swój charakter, może np na mojego psa mozna patrzec jak na takiego tititt:D z powodu jej wyglądu, ale już nie zachowuje się jak szczeniak, stała się bardzo niezależna wobec innych psów, nie lubi się już bawic, nawet- z czego jestem bardzo dumna- umie sie odgryzac, powiedzec innemu psu że cos jej sie nie podoba i postawic na swoim- czego właśnie nauczył ją aporter- labrador:)). Co do labradorów i w ogólę aporterów, to starsznie wkurzają mnie własnie labraodry i goldeny, ale to ze względu na to, że wszystkie jakie znam (oprócz jednego, owego wymienionego w poprzednim nawiasie:D) sa rozpuszczone obrzydliwie, sa wiecznymi szczeniakami i głupkami, dokładnie sa takie jak napisała Władczyni. Ae z drugiej strony lubie własnie ich charakter i styl pracy(kiedy wyjda z wieku szczenięcego). W ogólę uwielbiam FCR i NSDTR i uważam, że sa zupełnie inne niż goldeny i labradory, z tego co zaobserwowałam. Wiadomo- wszystko to kwestia wychowania. Ale tez kwestia indywidualnego "charakteru" kazdego psa (bo nawet w jednej rasie są zupełnie różne charakterem osobniki). Za to nie mogła bym miec terriera, za nic. Pies jak ktoś napisał powinien byc dopasowany do charakteru właściciela, a terrier do mnie nie pasuje kompletnie (co nie znaczy, że nie jestem niezalezna i nie mam własnego zdania, bo mam np labradora). Po prostu odpowiada mi inny styl pracy, charakter psa. Nie lubie też owczarków niemieckich, już wolałabym miec terriera. I nie ma na to wpływu wygląd psa, czy jakies inne dziwne powody, bo te rasy ogólnie są fajne (jak kazdy pies) tylko akurat każdemu z nas odpowiada inny styl. Ale też nie podoba mi się takie generalizowanie terrier- osoba niezalezna itp, analogicznie labrador- .... wiadomo.
-
Przepraszam za literowki, walczę w tym:)
-
Pies jest bez smyczy ile sie tylko da bez łamania prawa i stwarzania niebezpiecznych sytuacji dla niej. mamy dosyc skomplikowane spacery, w naszje pieknej i jakże zurbanizowanej okolicy jest wiele ciekawych miejsc. Zaczynam od parku pod domem potem schodze do innego parku, potem czesto zapuszczamy sie dalej np na starówke czy inne zatłoczone miejsca. Dlatego psa puszczam gdzie tylko sie da, ale żeby przejsc od jednego parku do drugiego musze przejsc przez ulice i chodniki i musze miec dla asekuracji psa na smyczy. Nauczyłam ja tak, że na chodniakch, ulicy jest zawsze przy nodze (oczywiscie nie sporotwo). nagorda jest zbliżajacy sie trawnik, wtedy może sobie pciagnąc, poweszyc a później ja puszczam. tez chodze w różne miejsca w okolicy od łazienek po stare miasto, zeby w razie czego, jesli sie kiedys zgubi, wiedizała jak dojsc do odmu, a ona zna już te miejsca doskonale i dobrze wie gdzie ma iśc przy nodze a gdzie zostanie puszczona. Chociaż jak ją puszczam to powęszy a zaraz gapi się na mnie, żebym z nia cos robiła, więc potrzenuje stalej uwagi i rozywki ze mną. w ogólę mój pies jest psem stadnym:D lubi spotkac sie z moimi znajomymi, posidziec gdzie z nami na ulicy, czasem doatsnie pusta paczke po papierosach do pogryzienia:D Ale na prawdę jej socjalizacja była trudna, była starsznie starchliwa, do tego ze starsznej pseudohodowli, potem skzolenie tradycyjne polecane przez innych w tym super szkoleniowca z okolicy:(. Jakies pół roku temu sama do wszystkiego doszłam i pies zmienił sie siametralnie. więc wiem co czujesz. Mówię Ci, dasz radę:) nie wiem jak to jest z labradorami i podobnymi im, ale widze że mają bardzoo dużo energi ktorą łądnie można wykorzystac. sama bede miałą psa z grupy aporterów i juz widze jakie problemy mnie czekają. Tylko teraz wszystko rozgram inaczej, od szczeniaczka:) Nie wiem czy są mało elastyczne. Nie umiem nic na ten temat powiedziec. Myślę, że jednak sa elastyczne, zalezy co sie pod tym pojęciem kryje w przypadku akurat labradorów. Mnie też kilka osób mówi, że mój pies jest rozpieszcony "bo jest taki żywy" albo "ma tyle zabawek". jak to 3 dno karmiłas i wyprowadzałaś??? Myślałam, że tak sier boi cał yczas. dziwne. Sprecyzuj trochę:) Może trafiłaś na złych szkoleniowców. Ja uważam, że dobrze jest sie zgłosi do skzoleniowca w przypadku skomplikowanych problemów, alejak najwiecej trzeba rozwiązywac samemu, bo kto inny jak nie ty, zna na wylot swojego psa.
-
aha. ja na chodzenie na luźnej smyczy przy nodze (to jest tak u nas, że może isc łopatką przy mojeje nodze, jakby "brzuchem", ale jak juz jest cała przede mna to nie, musi ogólnie isc ze mna i obok mnie) mam komende "noga". Jak suka wyprzedza czasem, to mówię "noga" i się cofa. jak widze, że ma gorszy dzien chodzenia przy nodze to juz wtedy zawsze kiedy mnie wyprzedzi zatrzymuję się, aż do skutku:) A na chodzenie sportowe mam taki dziwny dźwięk, jakby "stukam" jezykiem o podniebienie. tina_p- informuj nas tu jak wam idzie. :) Czy Twój pies to labrador? taki off mały:)
-
No własnie o to chyba chodziło Władczyni. Że jak jestna obrozy to nie moze ciagnąc, na szelkach jej pozwalasz lub na odwrót. Własnie skoro jest bardzo energiczna i do tego niewyboegana, bo nie może, to nawet podłoże moze stanowic dla niej rozproszenie. Poza tym psy, jak wiadomo, kochają węszyc, więc mozna to wykorzystac tez jako nagrodę. Pytanie do Was- jeśli chodzenie na luxnej smyczy to nie jest dla was chodzenie przy nodze, to jak chodzicie z psem po ulicy. Czy macie na to jakas inna nazwę? Bo ja np nie wyobrażam sobie iśc z psem po centrum Warszawy na luxnej smyczy która oznacza chodzenie np przede mną byle by pies nie ciagnął (nie jest to dla mnie praktyczne, chyba bym sie porozbijała z ludzmi) ani nie wyorbażam sobie chodzenia w takiej sytuacji z psem "na sportowo", bo też mozna sie gdzies rozbic no o słup:D
-
Tzn na chodzenie na luźnej smyczy nie ma regułki i definicji, to jest indywidualna sprawa, może źle sie wyraziłam. Jednak w takim razie mamy inną definicję (swoja definicję:)) chodzenia na luźnej smyczy. Ja nie pozwalam psu chodzic przede mna kiedy gdzies razem (na smyczy) idziemy. Robię to z tego względu, że jakbym jej pozwoliła, to i tak by ciągnęła, bo tak juz ja nauczyłam, że luźna smycz to obok nogi, ale nie sportowo tylko po prostu "luźniej". racja, flexi strasznie psuje:D Ja flexi biore tylko wtedy, kiedy ide gdzies duzo dalej po miescie, np na stare i now miasto, tam sa miejsca na ulicy kiedy pozwalam psu chodzic na rociagniętej smyczy, bo nie moglabym jej tam puscic. Albo w parku Saskim, tam nie mozna puszczac psów ze smyczy, więck kiedy tam ide biore flexi. chociaż w niektórych miejscach owego parku łamie troszke prawo:diabloti: Moja suka ma przykazane, że na smyczy, na chodniku (ulicy) idzie przy nodze czyli luxna smycz. A pomysł z nauczeniem, ze na szelkach może pociągnąc, a na obrozy nie jest całkiem niezły, jak na naukę, kiedy trudno jest znaleźc miejsca bez rozproszen lub z małymi rozproszeniami. Takie kagance tez uważam za złe, ale moj pies innego nie moze miec, starsznie sie stresuje w innym(wiem, moja wina, bo jej nie nauczylam), ale moj aganiec jak mówię nadawał by sie na doga niemieckiego, a jak zakładam go ps to zawsze ma na "najluźniejszym poziomie":)
-
[quote name='tina_p']nie spodziewam się, ze halti psa nauczy komend. Chodziło mi tylko o zaprzestanie nagłego silnego ciągnięcia (zwłaszcza, że była wtedy zima), a przecież cały czas ćwiczę i nie myślę, że coś zobi całą robotę za mnie. I nie chodziło tylko o chodzenie przy nodze ale też o nieciągnięcie na smyczy z którejkolwiek strony pies się znajduje [B]SOS Sfora[/B] a jeśli zdejmniejsz halti to Twoje psy nadal nie ciagną? nauczyc chodzenia przy nodze czyli tak, że w halti uczysz, później zdejmujesz i nadal chodzą przy nodze? ja do tego dążyłąm, może za krótko na halti ale Irish przestała akceptować to na nosie. Dlatego wróciłam do zwykłej skórzanej obroży prittstick08 ćwiczę miesiącami ale na razie bardziej [SIZE=5]zależy mi na nieciągnięciu niż chodzeniu przy nodze[/SIZE] i na to nie ma komendy bo ma sie stać faktem (tak mi doradzano), uczę na równe nagrody jak pisałam wcześniej, bez szarpania itp chociaż przyznam że w wieku paru miesięcy uczęszczałyśmy na parę spotkań do przedszkola niestety nieodpowiedniego miałam wtedy za małą wiedzę ale szybko z niego zrezygnowałam, gdzie jedyny sposób to było dla nich szarpanie i łańcuszek zaciskowy. Jednak to trwało krótko, może miesiąć jak tylko zrozumiałam to od miesięcy uczymy się inaczej[/quote] Ale właśnie nieciągnięcie jest chodzeniem przy nodze a raczej na luźnej smyczy. Chodzenie rzy nodze sportowe jest wtedy kiedy pies dotyka łopatką twojej nogi lub jest ta łopatka na jej wysokosci, takie z wgapianiem sie w ciebie. Nieciagnięcie to albo chodzenie przy nodze sportowe albo na luxnej smyczy. Ale na luźnej smyczy pies tez idzie przy nodze tylko nie ma tam scislch reguł jak w sportowym. Jest tak jak ty ustalisz i jak jest Tobie wygodniej, pies jest obok Ciebie, idzie równo w Tobą czyli nie ciągnie, le i nie wgapia się w Ciebie. Władczyni, tez uważam że nauczenie psa sportowego chodzenia przy nodze jest o wiele łatwiejsze niż chodzenia na luźnej smyczy. Nam to zajęło jedna sesję, a chodzenie przy nodze troche dłużej. tina_p- więc chodzi o to, że twój pies jest niewybiegany i nie spuszczany (nie mówie, ze zrobiłas błąd i cie nie oskarzam, skoro mówisz, ze nie mozna jej było puszczac bo była na cos chora), dlatego teraz każda rzecz stanowi dla niej wielkie rozproszenie. Ja bym radziła zmniejszyc do minimum rozproszenia, czyli wrócic na poczatek nauki, zaczac spuszczac psa, nauczyc przywołania, skupiac na sobie, potem zwiekszac bardzo powoli rozproszenia. I wybiegac, zmęczyc zabawą z Tobą itp. Wiem, ze to zmniejszenie do minimum rozproszen jest ciężkie fizycznie do wykonania, ale musisz cos wykombinowac. Ja chciałam kupic niedawno halti jako kaganiec do autobusu, bo mój pies źle znosi kagańce, chciałam żeby w nim pochodziła też, żeby przezwyczajała się do czegoś na mordzie, ale w końcu nie kupiłam. Zakupiłam za to kaganiec szmaciany, taka opaskę na pysk tylko bardzo duży, a do tego na tej "opasce jest rzep" i jak jade autobusem to wygląda to jakby pies miał kaganiec, a tak na prawdę jest on maksymalnie najluźniej zapięty (ten rzep), i suka może prawie, że ziewac w tym kagancu, i nikt sie nie czepia. Wiem, ze to nieuczciwe:D ale jakos nie przezwyczajałam jej do kaganca, a metalowego nie mogła miec bo jej opuszki wchodziły miedzy te "kratki" kiedy próbowała go sobie zdjąc. Jednym słowem- poszłam nałatwizne:D
-
A długo cwiczysz chodzenie przy nodze? tzn w taki sposób? może pies jest jeszcze mało przestawiony, przez wczesniejsze sposoby np szarpanie. Mój musiał sie przestawic i troche to zajęło.
-
Ale to zamierzchłe czasy. Skończyłam z tymi metodami jakieś pół roku temu. Na dobre dla psa i dla mnie wyszło:)
-
No tak, wiem o tym. Maja sprawic dyskomfort. Ale cały czas miałam wrażenie, że one sie suce bardzo wrzynają i cos jej tam pęknie czy coś. Zatrzymywalam sie i rozluźniałam, ale potem były za luźno, więc zacisakałam i tak wytworzyło się błędne koło.
-
przepraszam za błędy i literówki, ale się bardzo spieszyłam. w przedostatinm akapicie oczywiscie chciałam napisac, że pies ciągnie bo chce dojsc w określone miejsce, a napisałam, że nie chce dosjc:D
-
Halti odradzam, bo mozna psu krzywde zrobic jak jest bardzo narwany. Kiedys uzywałam szelek easy walk, chetnie oddam to gówno każdemu kto jest z Warszawy. Pociłam sie starsznie, na psa nie działało w ogóle, i tylo cały czas sie zatrzymywałam i poprawiałam szelki bo miałam wrażenie, że sie psu wzynaja. A jak puszczałam ja ze smyczy i sie schylała lub siusiuała, to szelki zeslizgiwały sie jej po łapach, po czym zaczepiały sie na tej opuszce ktora jest na łapie (nie na "stopie") i musiałam biegac po zasranych trawnikach bo pies zabawnie "kustykał". A jak zacisnęłam troche szelki to jej sie wpijały w "pachy". Ogólnie- mopletnie niepraktyczne i do dupy. wydaje mi sie, ze to duzy plus jeżeli pies ciągnie do jakiegos miejsca czy psa np w parku, albo jak ktos inny napisał do różnych rozproszeń na ulicy. Dlatgeo, że ma potem fajną nagrosę i motywację dojśscia do celu. Mam dwie propozycje. Można jak ktos napisał robic to w domu np stawiając kilka metórw przed głodnym psem miske z jedzeniem. Wtedy jest to wiczenie bez rozproszeń. Ale według mnie gówno daje, bo pies nie kojarzy tego potem z sytuacja na ulicy. Ja bym zaczęła od razu na ulicy czy w parku. tylko wymaga to mega konsekwencji i stanowczości, a także uoru właściciela. Oczywiście mówię o uczeniu zasadą zatrzymywania się kiedy pies mnie wyprzedza. Spacer wtedy może zając wam ardzooo duzo czasu. Ja bym w trakcie tej nauki radziła nie wyhdozic z psem nazatłoczona ulicę, a ograniczyc sie do dłuższych spacerach po okolicznym parku. niech ulica będzie kolejnym etapem rozproszenia. Zaczynamy od dojscia do parku, bo pies bardzo chce tam dojśc. Jeżeli smakołyki nie dzialają, to róbcie to bez, wtedy najlepsza nagroda będzie dojscie do parku i spuszczenie ze smyczy. Jak tylko pies was wyprzedza zatrzymujecie się i czekacie az do was podejdzie. Wtedy nagradzacie lub po prostuy idziecie dalej. Często na początku przy nodze pies przejdzie tylko jeden krok. Trzeba byc konsekwentnym i się zatrzymywac. Będzie rwał, nie dojdzie do parku. jak wam sie uda, niech piesek grzecznie usiadzie i puszczacie go ze smyczy. Potem możecie pocwiczyc w paarku (nie chodzenie przy nodze, ale (zpainacie psa na smycz lub nie) i wołacie go ciepłym, energicznym łosem tak żeby za wami podążał. Nagradzacie smakołyakmi, piłką jak bedzie to robił. Niech biegnie za wami. Tzn wy cofacie sie a on za wami podąża. Tak się zaczyna naukę chodzenia przy nodze ze szczeniakami. Możecie zrobic sobie liste tych rzeczy, które pies lubi np węszenie, bieganie, zabawa z psami, zabawa piłką, głaskanie i wykorzystywac je jako nagrody, Jak pies przejdzie grzecznie kawałek przy nodze, pozwalacie mu poweszyc. to sie chyba nazywa reguła Premecka, czy jakos tak. Jak w takim rozproszeniu sie wam uda i pies bedzie wiedział o co chodzi, że idziecie razem i łączy was smycz, to można przejśc na wyzszy poziom mianowicie wyjsc np na zatłoczona ulicę, lub zwiekszac rozproszenie w inny sposób np poprzez zwiększanie liczby ludzi wokół, psów, przyjmnosci itp. Ja nie mogłam sobie pozwolic na to, żeby na początku chodzic tylko p opraku, tzn ucząc ta metodą. Od razu wychodziłam na zatłoczona ulicę, bo taki mamy plan spacerów a musza byc długie. Ale się udało. czasem przejscie pod UW na karkowskim przedmisociu, żeby dojsc do placyku za ASP zajmowało mi pół godziny i ludzie gapili sie na mnie jak na idiotke, ale wytrwałam i teraz mój pies ładnie chodz na luźnej smyczy. Kombinowałam też, żeby uczyc psa na chodzenie sportowe, ale suka szybko zaczęła rozrózniac to sportowe od na luźnej smyczy, i dobrze. Pamiętajcie, że pies ciągnie bo nie chce dojśc w okreslone miejsce, a takze keidy wy go ciagniecie i smycz jest napięta, to on się zapiera, bo przeciwstawia sie temu ruchowi. Analogicznie jak ktos was popchnie i lecicie na twarz to próbujecie przeciwstawic sie temu ruchowi i działacie ciałem w drugą stornę. Uzywajcie też tych przyjemnosci psich z listy i pozwalajcie na np weszenie kiedy pies ładnie przejdzie przy nodze. I nie szarpcie psa kiedy węszy. Jak uczycie chodzenia przy nodze to tylko tego. Jak pies sie zatrzyma i węszy to wy tez musicie sie zatrzymac a nie uczyc go nie węszenia. Nie znam waszych sytuacji dokałdnie, wiec tyle tylko moge poradzic. Kazdy pies jest inny i próbujcie go "przechytrzyc: wymyslajac inne sposoby na nagrodzenie go i nauczenie tego czego oczekujecie. przyda sie dużo smakołyków lub kliker tez jest przydatny w nauce chodzenia przy nodze. K/skiedy pies nzjaduje się przy nodze. ALe cos pisałyscie, że psy reaguja na smakołyki i zabawki tylko na poczatku. Nech pies kojarzy chodzenie przy nodze z pozytywnymi rzeczyami i nagrodami. Pozdrawiam:)
-
ooo, jak to?:P A juz sie nauczyłam tego skrótu. Może chow-chow jednak?:D
-
No pewnie, że tylko w nieezpiecznych atakach. Ja bardziej miałam, na mysli atak jakiegos rozwścieczonego psa, który jest bez opieki na mojego (na razie sie nie zdazyło, ale kto wie co może byc), lub podczas obrony własnej w niespodziewanym przypadku. Też mam nadzieję, że chodziło im jednak o OI, ale skoro już druga osoba pytała o paralizator, to śmiem watpic, ze chodzi o OI.
-
dzięki za odpowiedzi odnosnie CC. Zrozumiałam wszystko dopiero po piatek odpowiedzi:D, ale jesli ktos chce jeszcze utwierdzic mnie w przekonaniu że chodzio cane Corso, to chętnie przeczytam jeszcze kilka razy te cudowne dwa wyrazy:evil_lol: Ależ mi się zrymowało:) Uff. Bo już pomyślalam,że to stosuesz, tak to zabrzmiało trochę:p O matko, skoro juz drugi drech mówi o paralizatorze, to może na prawde chodzi o niego a nie o OI. Może to nowa moda wsród beszyjnych właścicieli groźnych ras, które maja podkreslic u własciciela znaczenie dresów ortalionowych i sprężyn:D Co do paralizatora jako obrony, to nie widzę w tym nic złego.
-
*zrozumiałam.
-
Nie zorzumiaam tej czesci, którą w cytacie twojej wypowiedzi pogrubiłam i powiekszyłam. Z tego co zorzumiałam, to wynika z niej, że uzywasz parlizatora do wychowania agresywnych ras. dziwne. ale "minki" sugerują, że się śmiejesz.Wiec nie wiem, czy był to żart czy źle zorzumiałam. nie wiem.
-
[quote name='YoungLADY']z tego co mówisz, Sibelius, to widziałeś w sklepie jedynie różowego tipsa z jakimś burakiem... więc skąd wiesz, że ów paralizator mają zamiar zastosować na Yorku?:diabloti: poza tym są w sprzedaży specjalne PARALIZATORY DO OBRONY PRZED ZWIERZĘTAMI:cool1: można je kupić w dobrym sklepie militarnym:evil_lol: nie jest powiedziane, że tej parze chodziło akurat o OI... poza tym owe paralizatory są rzeczą bardzo przydatną, gdy dana osoba opiekuje się lub wychowuje psy agresywne:lol: wiadomo, że ciężko jest sobie poradzić z rozwścieczonym amstaffem/rottweilerem etc. (uwierzcie mi - ja coś o tym wiem:evil_lol:) także oskarżać owej pary o znęcanie się nad zwierzętami nie możemy, bo... nic o tym nie wiemy:shake: i nie sugerujmy się pozorami... bo sama znam takiego "różowego tipsa", która świetnie poradziła sobie z socjalizacją pewnego amstaffa, który obecnie jest ulubionym rezydentem przytuliska:loveu: O matko, mam nadzieję, że po prostu nie zrozumiałam dobrze. Możesz napisac o tym cos więcej?
-
Cudna młoda Figa już w domu! Zostajew DT na stałe!!!
prittstick08 replied to WŁADCZYNI's topic in Już w nowym domu
napisze Ci na priv, żeby nie zaśmiecac tematu Figi, wolę żeby był czytelny i jasny. Jakby ktoś kiedys zechciał ją zaadoptowac i ma czytac długi temat nie na temat:P to może mu się odechciec. -
o matko... będziecie sie kłucic o off topic jeszcze. żal.:evil_lol: Też propnuję zakończyc temat, bo zaczynacie kłucic się o głupoty, jakies głupie dywagacje. Takie nakręcanie się wzajemne i bezsensowna polemika. A sam temat jest rzeczyiście tematem z załozenia o krótkim zywocie, więc szybko umrze, bo co tu można jeszcze powiedziec. Według mnie chodziło parce o obrożę elektryczną i już. Co do wychowania psa, to rzeczywiście nie każdy ma podejście, ale jak kupuje.bierze psa to powinien przyswoic elementtarne zasady wychowania, takie które umie wykonac każdy. ie każdy pies musi byc trenowany do dd, agility, frisbee obi itp. Ale podstawy wychowania i rozrywki z właścicielem miec powinien. To chyba oczywiste i nie ma co na ten temat dyskutowac.
-
Chyba już jest, skoro doszliśmy do wniosku że paralizator to obroża indukcyjna. WYdaje mi się, że o to chodziło tej parce ze sklepu. pewnie nie znali dokładnej nazwy i wydedukowali paralizator- prąd- razi prądem- obroża, która razi prądem jest paralizatorem:D W końcu nie można się wiele więcej psodziewac po takiej parce, jak napisał założyciel wątku, mężczyżnie o bicepsie większym od obwodu jego klatki piersiowej, a mogę się założyc że jego dziewczyna była różowym tipsem, albo lepiej- miała białe kozaczki:evil_lol: