-
Posts
18511 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mestudio
-
Tu nie ma się czym przerażać, to kwestia przyzwyczajenia. Na początku się złościsz (najczęściej na siebie samą), a potem już ci wszystko jedno. Trochę dużo tylko tego sprzątania bywa, bez takich niespodzianek byłoby nam łatwiej i więcej czasu mielibyśmy na normalność. Nauczyłam się rozkładać na werandzie kartony, wtedy tylko zgarniam do ogniska w ogrodzie, a podłogę zamywam.
-
Danusiu, na dzień dzisiejszy mam tylko 8 piesków z czego 3 są nasze na zawsze bo nieadopcyjne potwory. Dwupak pomaga mi je wszystkie utrzymać. W bezpłatnym DT są obecnie 3 pieski panna Fąfel, Figa i staruszek Mufi. Są jeszcze 4 domowe koteczki, które dają nam dużo radości. CZasami bywa więcej piesków, szczególnie jak się trafią jakieś szczeniaki okoliczne. Rok temu na święta BN jechaliścy do Szczecina 700 km z 4 szczeniakami bo nie było gdzie tych potworów zostawić i z naszą agresorką główną. Resztę towarzystwa oporządzał sąsiad:-).
-
Ja bym nie powiedziala, że to wielomocz, on uparcie znaczy wszystko i to bardzo zawzięcie. Potrafi wyjść z kojca jak wracam do domu i wbiec na werandę zamiast się wysiusiać i na werandzie za chwilę sprawa załatwiona. Weranda wygląda masakrycznie obecnie, jak ktokolwiek przychodzi to mówię, że niedawno się wprowadziliśmy i jeszcze nie robiliśmy na niej remontu. Ściany rozdrapane i czarne, napuchnięte na wysokości Lisia tynki, widok straszny. W przyszłym roku chciałabym to wyremontować ponownie:-). może Lisio sie ogarnie do tego czasu.
-
Dwupak - Meggi i Peggi - Pilne - wizyta poadopcyjna - Wrocław
mestudio replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Danusiu, mam córkę w jej wieku. Niestety nic więcej dodać nie mogę o swojej sytuacji. Ale cieszę się, że takie Angely:-) (czytaj anioły) w wieku moje córki (pomijając moją) chodzą po świecie. -
Wiesz co Danusiu, one już nie niszczą. Już nie mają już takiego amoku w zamkniętym pomieszczeniu. Nawet jak wychodzę do pracy i kiedy zostają na werandzie to nie skaczą już po ścianach do okien tak jak wcześniej. Nawet wolą być w domu niż w kojcu teraz bo jednak pogoda już bywa nieciekawa. Najgorsze w tej chwili jest to straszne sikanie Lisia bo sika dużo i te kupy po nocy - dość często niestety. Wiem, że Lisio starutki i tak już z nim będzie, a może i gorzej. Mi wystarczyłoby gdyby przestal tak mocno obsikiwać wszystko bo te siuśki to bardzo niszczą ściany i pięknie pachną.
-
Dwupak - Meggi i Peggi - Pilne - wizyta poadopcyjna - Wrocław
mestudio replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Pieseczki miłe, może w końcu nadejdzie ten super dzień i wydarzy się coś wyjątkowego w Waszym życiu. Angel, jesteś wyjątkowa. Pamiętaj o tym zawsze. Nie gadam tak sobie, naprawdę. -
Krówka bez Lisia nie chce funkcjonować normalnie. Ciągle go szuka i sprawdza gdzie on jest. Wczoraj wieczorkiem Lisio mi się jakoś zaplątał i zamknęlam drzwi od domu myśląc, że on jest w środku. Ale po chwili Krówka usiadła pod drzwiami i co chwila ujadała. Wyszłam i patrzę, a Lisia brak. Otworzyłam drzwi i Krówka zaraz pobiegła na poszukiwania do ich kojca, który jest zawsze otwarty. W międzyczasie Lisio przyczłapał, a Krówka biegała od schodów do kojca aż w końcu pokusiła się o zajrzenie głębiej i znalazła swojego Lisia w koszyczku. Natychmiast się dołączyła i poszły spać. Krówka jak nakładam jedzonko to normalnie staje łapkami do góry przy mojej ręce i wcale się nie krępuje. Jednak jak wcina to woli abym była trochę dalej. Daje już do siebie podejść i pogłaskać się troszkę, ale woli jednak mniej poufałości. Gdyby jeszcze tak nie brudziły w domu.gamonie dwa no i wstawały odrobinę później - chociaż godzinkę tak o 6 np. Wieczorem mają takie fazy, że dopóki im nie dam kolacji to jedno przez drugie ujada. Po kolacji jest spokój, chyba że Lisio ma ochotę na większe siusiu to szczeka pod drzwiami.
-
Mówię do niego Mufi, ale jakoś nie reaguje, ale wydaje mi się, że on z tych głuchawych, bo jak jest w kojcu to żeby rano na spacerek wyruszył to muszę wołać i postukać w budkę:evil_lol: Danusiu - Krówka na niega strasznie warczała żeby przypadkiem nie wszedł do niej i do Lisia na posłanko do koszyczka.
-
Pies jest bardzo spokojny. Pozwala trzymać ręką miskę kiedy je. Nie toleruje psów zbliżających się do miski w czasie jedzenia. Wyjada tylko rozdrobnione, miękkie jedzonko z dużą ilością rosołku. Wszystkie większe kawałki zostawia. Dziś eksperymentalnie śpi na werandzie w domu z 3 innymi pieskami. Zajął podusię i grzecznie leży. Jutro postaramy się o nowe zdjęcia.
-
POPEK - Ginie w schronisku po śmierci ukochanej pani ZNALAZŁ NOWY DOM
mestudio replied to luka1's topic in Już w nowym domu
Podniosę chłopaczka. -
Figa jest piękna i całkiem mądra tylko ktoś ją zaniedbał jeśli chodzi o nauczenie czegokolwiek, no i szkoda, że zostaliśmy oszukani bo nie powinna trafić do naszego domu pełnego kotów ze swoim ADHD, w domu bez zwierząt dużo szybciej by się wyciszyła i opanowała, no i dużo szybciej by się uczyła. W każdym razie Figa jest cudna, ja ją uwielbiam pomimo początkowego przerażenia jej charakterkiem. A panna Fąfel skromniutka, zabawna i podstępnie psocąca - uwielbia czmychać przez łąkę do sąsiadów - dalej czeka na swojego ludzia.
-
Bardzo optymistyczny wątek na tym portalu, zaznaczam:-).
-
Czy Figa jest już ogłaszana? Dobrze by było bo już czas szukać jej domu? Czy zrobić jej allegro?
-
Asiu, dziękuję za link, umieściłam tam Fąfelkę. Ostatnio okropna cisza się zrobiła w sprawie adopcji, chociaz adopcja Hektora była dużym i miłym zaskoczeniem. Pani Grażynko witam. Wiem, że adoptowała Pani inną sunię. Trudno mi oceniać, który pies na dogo jest bardziej, a który mniej potrzebujący. Jednak nauczyłam się już, że te z dziwnymi historiami szybciej znajdują domki, a te normalniejsze historie zalegają tak jak panna Fąfel, szczególnie wtedy kiedy mają dach nad głową i pełną miskę. Taka jest kolej rzeczy w tym świecie psim. Wesoła Fąfelka szuka nadal domku.
-
Nowe zdjęcia zrobię w weekend. Trudno mi powiedzieć czy on znajdzie dom, w tej chwili wątpię w to bardzo. To zwykły, szary psiak, najzwyklejszy wiejski psina. Ale będziemy próbowali. Aby wiedzieć czy i jak go leczyć muszę iść do weterynarza, a w tym tygodniu to nierealne bo nie mam ani czasu ani samochodu, a do miasta daleko. Wygląda na zdrowego tylko te zęby są brzydkie.
-
Awit, szkoda wspominać, ale niestety takie rzeczy najdłużej się pamięta. Nigdy nie spodziewałam sie takiego żartu ze strony tego człowieka, tym bardziej, że biedny to on nie jest bo mnóstwo Warszawiaków do niego zjeżdża z psami na szczepienia i zabiegi, a latem to trudno wejść do poczekalni tylu przyjezdnych korzysta z jego usług bo dużo taniej niż w większych miastach. Nic nie poradzę na to, że nie jestem bogatą niunią, a staram się pomagać zwierzakom nawet za cenę długów gdzieś tam i kosztem własnego życia. Taki ze mnie durny ludź i tak mi pasuje. Nie wiem czy kiedykolwiek tam jeszcze pójdę, muszę wybadac jak zaopatrzony jest ten nowy gabinet i zmienić pana weterynarza - szkoda, że kosztem zwierzaków bo nie sądzę abym mogła sobie pozwolić na normalne ceny bez zniżek takich jak u niego miałam. Wyższe ceny mniej pomocy. Nie wiem kiedy znajdę chwilkę teraz na tego staruszka, dzis pchał się do domu, ale jestem sama i nie wiem jak by było z innymi pieskami na werandzie albo z Figą szaloną i kotami w domu więc nie ryzykuję bo on bywa już warkliwy.
-
Lisio ma bardzo słaby wzrok, sczególnie jak się ściemnia to ma duży problem z przeszkodami, a wczoraj sąsiedzi przywieźli nam drzewo do kominka i pani sąsiadka sama stwierdziła, że on jej prawie nie widzi biedak. No i pewnie jest to prawda z tym Lisiem, może za jakiś czas podjedziemy do weterynarza z oczkami i badaniem w sprawie kastracji. Chwilowo czasu brak na kurtuazyjne wizyty. Dobrze, że psiaki zdrowe i pogodne.