-
Posts
624 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jurmar98
-
KOLEJNA SZNAUCERKA - umrze bez naszej pomocy!!! MA DOM w Niemczech
jurmar98 replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
[quote name='modliszka84']jurmar- ale ten Wasz Rolf sie zrobił piekny :-o czy to na pewno ten sam pies :cool3: ?[/quote] Ten sam (przecież za nic bym go nie oddał)tylko starszy o jakieś 20 kg i rozpuszczony jak dziadowski bicz (ale co tam, niech odbija sobie miesiące poniewierki) -
KOLEJNA SZNAUCERKA - umrze bez naszej pomocy!!! MA DOM w Niemczech
jurmar98 replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Właśnie Malagos podrzuciła mi wątek Kudlatej z Jastrzębia Zdroju.Może by tak coś dla niej zrobić.Malawaszka..? Modliszko posłałem fotki ,daj znać ,czy doszły. -
KOLEJNA SZNAUCERKA - umrze bez naszej pomocy!!! MA DOM w Niemczech
jurmar98 replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Jedna uratowana ,bez naszego większego zaangażowania,to może ten entuzjazm i chęci przenieść na jakąś inną bidę.Na pewno malawaszka ma coś w zanadrzu ,miejsce w hoteliku jest ,to może Mikołaje dadzą prezent jakiemuś sznupkowi? -
KOLEJNA SZNAUCERKA - umrze bez naszej pomocy!!! MA DOM w Niemczech
jurmar98 replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Fajnie by było gdyby pojechała (ale,czy zna język niemiecki?),chociaż jak nie pojedzie ,to myślę,że też nie będzie źle.Obiecane pieniądze zaraz wysyłam. Modliszko daj mi na pw Twój e-mail,to wyślę zdjęcia Rolfusa,bo na dogo nie potrafię wklejac. -
KOLEJNA SZNAUCERKA - umrze bez naszej pomocy!!! MA DOM w Niemczech
jurmar98 replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
No to szybko trzeba robić zeskrobinę.Ale jak to zrobić skoro nie ma funduszy,bo Modliszka uparcie nie przysyła mi nr konta, na które można wpłacić pieniążki na bieżące potrzeby.A święta i nowy rok niedługo,a potem moja pomoc może ograniczyć się tylko do wpłat (teraz jeszcze mógłbym zapewnić transport i te kilka dni w domku,o których pisałem. -
KOLEJNA SZNAUCERKA - umrze bez naszej pomocy!!! MA DOM w Niemczech
jurmar98 replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Weszko jestem już tylko tu,po doprowadzeniu sprawy do końca uciekam na 2 miesiące jak pisałem na wątku Axelka (ale Fabia odwiedzę w niedzielę) Modliszko mieliśmy okazję poznać się ,gdy zaadoptowałem z Pabianic Rolfa (jest fantastyczny -wielkie dzięki).Proszę o ten nr konta na wpłatę. Malawaszko,czy miejsce w hoteliku zaklepane na 100 procent (czy są jakieś warunki dot zdrowia suni ),bo nie wiem jak układać plany świąteczno-sylwestrowe. -
KOLEJNA SZNAUCERKA - umrze bez naszej pomocy!!! MA DOM w Niemczech
jurmar98 replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Malawaszka,Ty sfinksie-pisz trochę jaśniej,bo nie wiadomo z ostatnich dwu linków,czy wpłacacie całość za badania,czy tylko 40 zł.Zresztą to nie ważne.Wpłacę na bidulę 100 zł ,by było na jej bieżące potrzeby.Tak,że Modliszko (przy okazji witam starą znajomą-pewnie nie wiesz skąd),wyślij i mi nr konta to przeleję pieniądze.I od razu prośba,o ile to nie uciążliwe (a pewno jednak jest,bo masz na pewno teraz mało czasu),to czy mogłabyś z mojej kwoty kupić dla małej jakieś dobre mięsko (filet z kurczaka,wołowinę) i nakarmić ją przy wizycie. Mam też propozycję ( z tym,że naprawdę nie mogę zagwarantować w 100 procentach,że się wywiążę-raczej to 40 procent).Gdyby "wypaliło" miejsce w hoteliku i pozwolił na to stan zdrowia małej,to zabrałbym ją z Pabianic zaraz po świętach,pojechał z nią do mamy do Żyrardowa,trochę podkarmił,podleczył i 2 stycznia zawiózł do Opola.Zawsze to trochę krócej przebywała,by w schronisku. I ostatnia kwestia,jeśli wszystko się uda ,to chyba musi ktoś zarządzać funduszem dla suni. -
KOLEJNA SZNAUCERKA - umrze bez naszej pomocy!!! MA DOM w Niemczech
jurmar98 replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Nie mogę przez nią spać.Ale jest fajnie .Róbcie te badania.Na styczeń forsa jest ,na luty koło 100zł (jeśli nie będzie więcej to niestety sam będę resztę musiał dorzucić).Myślę,że można ją wieźć do tego hoteliku w Opolu,to przecież dwa najchłodniejsze miesiące,a taka pięknota szybko znajdzie domek.Szkoda tylko,że dopiero od 1 stycznia,bo ponoć szykuje się atak zimy(a może dałoby radę wcześniej-przed Wigilią -chętnie zawiozę) -
Masz rację malawaszka.piękny obrazek.Zadowolony Axelek na łóżku Pani. Dla takiego widoku warto się było trochę pomęczyć. Jestem trochę zażenowany,tyloma pochwałami,dziękuję.Jest to jednocześnie doskonała okazją do pożegnania się.Goni mnie tzw.praca,która,o ile ma przynieść rezultaty,to muszę się jej całkowicie poświęcić i dlatego na okres 2-3 miesięcy nie będę uczestniczył w życiu Dogomanii. Bardzo się cieszę,że poznałem na tym wątku tyle wspaniałych osób,których wspólny wysiłek dał doskonały rezultat.Budujący jest fakt,że dla przeciwwagi dla zwyrodnialców istnieją tacy ludzie jak WY. Życzę wszystkim ,by w wigilijną noc wysłuchali samych ciepłych słów,od swoich czworonożnych przyjaciół,a przyszły rok był szczęśliwy i radosny zarówno dla Waszych czworonogów jak i dla Was.Życzę też mnóstwa sukcesów w niesieniu pomocy dla potrzebujących. Zatem do sobaczenia (zobaczenia) w przyszłym roku na wątkach dogomanii.
-
KOLEJNA SZNAUCERKA - umrze bez naszej pomocy!!! MA DOM w Niemczech
jurmar98 replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Ciotki jesteście okropne.Mój ostatni dzień na dogomani (będę miał 3 miesięczną przerwę) i musiałem wleźć na wątek Fabia,a tam nieopatrznie zainteresował mnie wątek suni.Cóż takie moje szczęście. Szukajcie mu hoteliku ,(o ile gdzieś ją przyjmą ).pokryję pierwszy miesiąc,a potem się zobaczy.Nie damy jej zginąć.Dla mobilizacji wszystkich(oraz z przyczyn obiektywnych)-moja oferta jest ważna tylko do końca roku.Trudno Fabio dostanie troszkę mniej ,ale tej pomożemy.Trzeba ją przywrócić do normalnego życia. Jeśli hotelik nie wypali,załatwiajcie leczenie forsa(niestety) się znajdzie. Zostawiam sobie ten wątek jako jedyny,który będę na bieżąco przeglądał -
Axelek szybko się zadomowił w nowym miejscu.Pierwsza noc upłynęła bardzo dobrze.Najpierw próbował zębami ściągnąć kołdrę z nowej Pani (pewno chciał sobie zrobić posłanie),a gdy to się nie udało to wmeldował się do niej do łóżka i spali razem.Co prawda siknął raz na dywan ,ale prawdopodobnie dlatego,że bardzo mu się chciało jak został sam.Nie umie wchodzić po schodach,ale to się przecież nauczy(być może przeszkadzają za długie pazury,ale jutro wizyta u weta -zostaną obcięte).Dziś już leżał część dnia na swoim legowisku.W przyszłym tygodniu Pani ma przesłać zdjęcia psiaka do Wrocławia.
-
Nie wiem co się dzieje,albo moje epistoły nie wchodzą ,albo wchodzą duble.Chyba średnia musi być zachowana
-
Malucha (wydaje mi się jednak mały,może to przez rozmiary mojego Rolfa) odebrałem od Kikou zgodnie z planem i po małym śniadanku ruszyliśmy w drogę.Początkowo wydawał się być trochę zagubiony .Przez pierwsze pól godziny cały czas siedział,dopóki jełop za kierownicą nie domyślił się ,że trzeba zrobić postój.Po pozostawieniu w lesie dwóch sporych piramid,pojechaliśmy dalej (Kubuś już na leżąco).Robiliśmy jeszcze kilka postojów,o przed Koszalinem urządziliśmy sobie piknik z wyżerą.Psiak już tak się przyzwyczaił do samochodu,że zaczął sobie pod koniec mościć posłanie z poduszek po swojemu.Po spotkaniu z Panią pojechaliśmy do jej domu.Zostawiłem ich samych i poszedłem do samochodu przynieść rzeczy kupione dla Kubusia.Gdy przyszedłem,byli już całkowicie zaprzyjaźnieni.Psiak chodził już za nową opiekunką i oglądał sobie mieszkanie.Po wytarciu mordki w dywan zainteresował się przysmakami leżącymi na stole.Pani sprawiła na mnie całkowicie pozytywne wrażenie (oby się potwierdziło).Jutro bądź pojutrze ma zamówioną wizytę u weta,a potem zajmie sie jego kosmetyką.Może być to zatem początek pięknej przyjaźni.Na zakończenie mojej wizyty Kubuś (a wtedy już Axel),odprowadził mnie do drzwi i nawet chyba wybierał się ze mną (Fabio-łobuzie,ucz się jak ma wyglądać pożegnanie)Piesek naprawdę jest przekochany, w podróży zupełnie nie sprawiał kłopotów,jest bardzo grzeczny i posłuszny (mając pod mordką pojemnik ze smakołykami ,nie ruszył nic,choć ślinka ciekła).Jego spacerkowy kurcgalopek jest pełem dystynkcji i energii,tak,że nie chce się wierzyć,że ma tyle lat na ile go oszacowano.Po odpowiedniej pielęgnacji i z taki charakterem ,będzie dumą właściciela. Dzięli wszystkim,którzy trzymali kciuki,bo jednak te 1520 km w ciągu 23 godzin ,to trochę dużo. Kikou miło było wreszcie poznać osobiście.Na sms-a nie odpowiedziałem,bo telefonowałem do Ciebie zaraz po oddaniu małego(ok.14.30), ale miałaś wyłączony telefon.Dlatego przekazałem wiadomości Angelice i ruszyłem w powrotną drogę.Umowę adopcyją wyślę jutro.
-
Malucha (wydaje mi się jednak mały,może to przez rozmiary mojego Rolfa) odebrałem od Kikou zgodnie z planem i po małym śniadanku ruszyliśmy w drogę.Początkowo wydawał się być trochę zagubiony .Przez pierwsze pól godziny cały czas siedział,dopóki jełop za kierownicą nie domyślił się ,że trzeba zrobić postój.Po pozostawieniu w lesie dwóch sporych piramid,pojechaliśmy dalej (Kubuś już na leżąco).Robiliśmy jeszcze kilka postojów,o przed Koszalinem urządziliśmy sobie piknik z wyżerą.Psiak już tak się przyzwyczaił do samochodu,że zaczął sobie pod koniec mościć posłanie z poduszek po swojemu.Po spotkaniu z Panią pojechaliśmy do jej domu.Zostawiłem ich samych i poszedłem do samochodu przynieść rzeczy kupione dla Kubusia.Gdy przyszedłem,byli już całkowicie zaprzyjaźnieni.Psiak chodził już za nową opiekunką i oglądał sobie mieszkanie.Po wytarciu mordki w dywan zainteresował się przysmakami leżącymi na stole.Pani sprawiła na mnie całkowicie pozytywne wrażenie (oby się potwierdziło).Jutro bądź pojutrze ma zamówioną wizytę u weta,a potem zajmie sie jego kosmetyką.Może być to zatem początek pięknej przyjaźni.Na zakończenie mojej wizyty Kubuś (a wtedy już Axel),odprowadził mnie do drzwi i nawet chyba wybierał się ze mną (Fabio-łobuzie,ucz się jak ma wyglądać pożegnanie)Piesek naprawdę jest przekochany, w podróży zupełnie nie sprawiał kłopotów,jest bardzo grzeczny i posłuszny (mając pod mordką pojemnik ze smakołykami ,nie ruszył nic,choć ślinka ciekła).Jego spacerkowy kurcgalopek jest pełem dystynkcji i energii,tak,że nie chce się wierzyć,że ma tyle lat na ile go oszacowano.Po odpowiedniej pielęgnacji i z taki charakterem ,będzie dumą właściciela. Dzięli wszystkim,którzy trzymali kciuki,bo jednak te 1520 km w ciągu 23 godzin ,to trochę dużo. Kikou miło było wreszcie poznać osobiście.Na sms-a nie odpowiedziałem,bo telefonowałem do Ciebie zaraz po oddaniu małego(ok.14.30), ale miałaś wyłączony telefon.Dlatego przekazałem wiadomości Angelice i ruszyłem w powrotną drogę.Umowę adopcyją wyślę jutro.
-
Wróciłem,ale zbyt zmęczony,by pisać.Która z Cioteczek wklei zdjęcia bo ja nie umiem? (to poproszę adres mailowy na moje pw)
-
Jasne, że nakarm go.Ja przed podróżą też mam zamiar to zrobić.Ugotowałem już ryż z marchewką i piersią kurczaka.Co ma maluch jechać głodny,nawet jak zwymiotuje to się sprzątnie (mam zresztą zapasowy kocyk).Przepraszam za zmianę nicku.
-
Jasne, że nakarm go.Ja przed podróżą też mam zamiar to zrobić.Ugotowałem już ryż z marchewką i piersią kurczaka.Co ma mluch jechać głodny,nawet jak zwymiotuje to się sprzątnie (mam zresztą zapasowy kocyk).Przepraszam za zmianę nicku.
-
Zmieńcie tytuł wątku.Uroda nie przeminęła. Cudna i inteligentna mordka,tylko nieco zagubiona i smutna,ale to się zmieni. Wiedziałaś Agnieszka 12,co zrobić,by wprawić mnie w dobry nastrój przed podróżą.Jestem już przygotowany do drogi.Jedzonko dla towarzysza przygotowane,karma na parę dni kupiona+ smakołyki ,zabawki i biotyna na poprawę stanu skóry i sierści.Ostatni telefon do przyszłej Pani wykonany -czeka.Będziemy jechać,jechać..
-
Piękna i inteligentna mordka.Wiedziałaś Agnieszka 12,co zrobić,by wprawić mnie w dobry nastrój przed podróżą.Jestem już przygotowany do drogi.Jedzonko dla towarzysza przygotowane,karma na parę dni kupiona+ smakołyki ,zabawki i biotyna na poprawę stanu skóry i sierści.Ostatni telefon do przyszłej Pani wykonany -czeka.Będziemy jechać,jechać..
-
[quote name='Koperek']pytałam, bo chcialam zaoferować nocleg, ale widzę, że [B]kikou [/B]już się postarała o zagospodarowanie godzin nocnych ;)[/quote] To nie kikou ta ja głupi masochista wymyśliłem sobie tę nocną jazdę do Wrocławia.No niestety teraz już za późno,ale mimo to BARDZO CI DZIĘKUJĘ za chęć pomocy.
-
Amiga-Pani jest zaopatrzona w smycz kaganiec i obrożę (oczywiście kaganiec i obroża dla psa nie dla niej) ,więc może Kubuś (takie imię nadaję mu na drogę ,bo trudno o przyjaciołach pisać bezosobowo)nie sprawi kłopotów. Rozmawiałem z Nią dość długo i sprawiła na mnie wrażenie osoby odpowiedzialnej (akcesoria ,karma wizyta u weta przygotowane).Zresztą nie zamierzam oddać Kubusia i zmyć się od razu porozmawiamy sobie trochę,bo oddaję go bezpośrednio jej.Co dom ,to dom ,a w razie czego pojadę jeszcze raz na tej trasie.Zapytam zresztą o zgodę na wizytę poadopcyją. Angelika 8-dzięki za nr telefonu.Obiecuję nie wykorzystać go do niecnych celów.
-
[quote name='Koperek'][B] jurmar[/B] coś pisałeś o noclegu we Wrocku, czy tak, czy zmiana planów??[/quote] Zmiana.Tani hotel w Trzebnicy to i tak wydatek 100 zł,a to i tak nie gwarantuje,czy w drodze powrotnej nie będę musiał gdzieś przenocować,jako że i w Koszalinie trochę czasu mi zejdzie .Wolę za te pieniądze coś kupić dla psiaka niż wylegiwać się w nocy.Tak,że wyjadę od siebie ok 3.00,odbiorę od kikou malucha i jadę od razu do Koszalina. W związku z tym gdyby nastąpiła zmiana planów kontakt ze mną dziś tylko do godz.18.00(potem wyłączam telefon),bo idę spać.Potem tylko SMS-y
-
Cholery można dostać.Znowu napisałem wielką epistołę i przepadła.Więc skróty,bo nie nam nerwów apiać pisać to samo od nowa -rozmawiałem z przyszłą opiekunką,jesteśmy szczegółowo umówieni na odbiór w niedzielę. Kikou nasze ustalenia mam nadzieję bez zmian. Angelika 8 ,jako tambylec,czy możesz przesłać mi na pw swój nr telefonu.
-
Diabli mnie biorą .Pisałem ok.20 min. odn.wyjazdu i link przepadł.Konkluzja jednak była taka,by którąś z Cioteczek Pomorzanek odebrała ode mnie malucha w okolicach lub samym Koszalinie.Jest to dla mnie niezbędne,bo inaczej może się okazać,że będę jechał na okrągło grubo ponad 1000 km bez dluższego odpoczynku,co może być niebezpieczne dla nas obu.A więcPROSZĘ O POMOC!!!