-
Posts
189 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lorraine
-
[quote name='Mrzewinska']Nadal jest to moim zdaniem przydatne abecadlo, dla tych przede wszystkich, ktorzy maja pierwszego psa. Zofia[/quote] A ja bardzo dziekuje za Pani ksiazki :shiny: Wlasnie trafil do nas nasz pierwszy pies (od wielu lat mam koty ale psa nigdy). Obkupilismy sie od poczatku w ksiazki (Coren - za nudne, trudne i naukowe na poczatek, Fisher - nudne z ta nieustanna dominacja) ale dopiero Pani ksiazki nam cos daly i pokazaly o co chodzi, daly podstawy do wlasnej pracy z psem (+doszkolenia nas przez trenera). Dziekujemy i podziwiamy :-) edit: tyle ze mamy 3 pozostale a "sam wychowasz swego psa" nie moge znalezc w zadnej ksiegarni internetowej, wszedzie towar niedostepny :-( Czy ktos moze wie, czy to nowe wydanie pojawi sie jeszcze w sklepach?
-
[quote name='Arlene']Super, że wszystko z kocurkiem w porządku :) O 11 już w domku, a o której wyruszyliście? Mój futrzak ma 5 miesięcy, a ja już się trzęsę przed tym zabiegiem... Najbardziej drażni mnie ta narkoza :shake:[/quote] Naprawde nie ma czego sie bac ;) Kociara jestem od wielu lat a psiara od miesiaca to wiem co mowie, kilka ladnych kotow kastrowalam. U kocurka to jest naprawde banalny i bardzo szybki zabieg. Narkoza w zwiazku z tym tez na krotko. Moge sie mylic bo czesciej jednak kotki sterylizowalam ale zdaje sie ze kocurkom sie nawet szwow nie zaklada, przeciecia sie same zasklepiaja. U kotek zabieg jest trudniejszy bo to otwieranie jamy brzusznej, u kocurka to male naciecie klejnotow i wyluskanie zawartosci, zawiazanie tych sznureczkow w srodku i to wszystko :cool3:
-
[quote name='Hey']Poszukiwania właściciela trwają. Co do zabawy to pies na początku faktycznie był wogóle mało zainteresowany nawet truchtem na smyczy, a teraz juz zrobił krok do przodu i nawet za mną galopuje. Może Evra masz rację, może za bardzo się śpieszę. Ach no i jest jeszcze jeden problem z motywacja do zabawy i przyszłej pracy. Pies wogóle nie ma ochoty na jakiekolwiek smakołyki. Jedyne co wcina to mięcho i ludzkie żarcie. Nawet kiełbaskami Vitakraftu gardzi. Więc chyba butelke musiała bym napchać parówkami:lol:[/quote] No jakbym o naszej Fobii czytala :roll: To samo bylo jak na poczatku do nas trafila (ze schroniska). Teraz powoli sytuacja sie zmienia, ale nadal nie bardzo umie sie bawic, raz na kilka dni udaje sie ja namowic na przeciaganie sznurka. Nie jest zainteresowana pileczkami, patykami, niczym. Na proby gonitwy z nami kladla sie na plecy w poddanczej pozycji. Jedyne co umie to bawic sie bardzo ladnie z innymi pieskami na spacerze i tak staram sie jej zapewnic ruch. Ze smakolykami to samo tez to samo co u Ciebie :shake:. Suka jest juz u nas ponad miesiac i powoli sie przyzwyczaja, TZ mowil ze wczoraj sie z nim na spacerku gonila bez przyplaszczania. Szukaj wlasciciela a jesli sie nie znajdzie to duuuzo cierpliwosci. Zaczepiaj psa delikatnie, zeby go nie nastraszyc, interesuj roznymi rodzajami zabawek, nam trenerka poradzila nakupowac psu zabawek ale robic "plodozmian" czyli na zmiane psu pokazywac i chowac bo jak leza to psa nudza. Mozesz mu pokazywac zabawke i chowac za siebie, znow pokazywac i chowac, moze sie zainteresuje. U nas w zabawie ze sznurem pomagalo kladzenie sznura na niej, zdejmowala sobie i jak juz miala w zebach to probowalismy jej zabrac, jednak delikatnie, tak zeby wygrywala. Ja planuje jeszcze zakupienie konga, tez napcham do srodka parowek i srka zoltego, moze ja to wciagnie. Pozdrawiam.
-
[quote name='olekg18']Zdecydowanie normalne.Jesteś atrakcyjna dla swojego psa.I woli bawić sie z Tobą niż z psami.I tak powinno być:)[/quote] A ja mam kompleksy, bo suka woli wszystko inne na spacerkach niz nas. Jest ze schroniska, z psami sie dogaduje, zaczepia kazdego, ktory tylko przechodzi, daleko czy blisko, na smyczy czy bez, natomiast ludzi ( w tym nas) sie generalnie boi i nie ufa. Dodatkowo uwielbia nade wszystko male pieski. Straszyc (niechcacy) :oops: Klopot z nia jest taki, ze trenujemy przychodzenie na wolanie (na smakolyki) ale jak ma do wyboru malego pieska gdzies na horyzoncie i mnie ze smutnym kawalkiem parowki to zawsze wybiera pieski :(
-
[quote name='moon_light']a ta zabawa z dożkami to nie była na polach mokotowskich w weekend ? :cool1: bo moje dozysko bawilo się właśnie z taką onkowatą suczką, bardzo podobną do waszej .[/quote] To nie bylismy my, ale chetnie kiedys nadrobimy, tylko najpierw suke musimy troche nauczyc jezdzic autobusem, bo to niedaleko, ale kilka przystankow jednak jest :)
-
Czytam i czytam i znalazlam ze szyje indycze sa ok. Tylko jednego nie wiem. Je sie obiera z kosci? Czy te kosci w szyi sa na tyle miekkie ze nie szkodza? Weterynarz mnie nastraszyl zagruzowaniem zoladka czy tam jelit jak sie daje psu kosci bo pies ich nie trawi i sie boje...
-
Fobia powolutku, powolutku zaczyna sie adaptowac. Nadal koty, ktore nie chca sie bawic powoduja u niej nieustajaca frustracje :roll: Dzis miala dobry dzien, bo kupilismy wreszcie 12 metrow linki i na spacerku spotkalismy szesciomiesiecznego szczeniaczka, wiec Fobia sie wybiegala az wreszcie padla i grzecznie zaprowadzila nas do domu. Piesek mial tez milego wlasciciela wiec jutro jestesmy umowieni znowu na wybieganie psow :lol: Troche na nas dziwnie wlasciciele patrza ze tak ja "meczymy" ta linka zamiast spuscic, ale bezpieczenstwo najwazniejsze. Uczymy ja wracac na zawolanie ale poki co wraca jak akurat nie ma nic ciekawszego do roboty a to nie do konca o to chodzi ;) Jest grzeczna suka, nadal nie szczeka, nie skacze na ludzi, nie niszczy rzeczy. Dzis pierwszy raz zostala sama (na 8 godzin), zniosla to zdaje sie bezproblemowo. Lubi dzieci, dzis pani idaca z dzieckiem nas zaczepila ze ona chyba biedna po przejsciach suka bo widac ze sie boi i nie bardzo umie bawic z ludzmi, dziecko probowalo zachecic Fobie do machania ogonkiem i trzeba przyznac ze osiagalo rezultaty, bardzo mila dziewczynka zreszta to byla, Fobii tez sie podobala, ona woli dzieci od doroslych bo dzieci sie nie boi. Malo je i jest wybredna, wiec powoli nam idzie odkarmianie jej, nadal nie akceptuje chrupkow. Dzis miala rano troche chrupkow w miseczce, wlozylam jej do tego pokrojone plucka (swoja droga niezle swinstwo) wiec te chrupki sie poprzyklejaly, Fobia brala kazdy kawalek plucka do pyska i starannie otrzepywala z tych wstretnych malych kawaleckow ktore sie poprzyklejaly :roll: W domu chodzi za nami krok w krok, nie mozna sobie zrobic herbaty bez asysty. Jest cudowna :loveu:
-
[quote name='madziasto4']Moderator dołączył do tego wątku drugi wątek nowozałożony niedawno..[/quote] Czemu? :roll: Czy na tym forum nie mozna miec swojego wlasnego watku? Jesli komus to bardzo przeszkadza to prosze przeniesc watek do galerii czy gdziekolwiek indziej, chociaz to bez sensu bo zdjec chwilowo nie ma i nie hbedzie (brak aparatu) a jak z kolei bede sie chciala czegos dowiedziec na temat wychowania, szkolenia, integrowania, zywienia, zakupow, to w galerii mam pytac?
-
Przyznam ze troche nie rozumiem tego watku szczeniaka u nas ;)
-
Juz jestesmy :) Fobia lepiej :laugh2_2: Brzuszek chyba dobrze, dzis idziemy na kontrole, ale od dwoch dni nic jej nie wycieklo, wiec mamy nadzieje, ze to oznacza ze jest zdrowa. Pieknie jadla lekarstwa, zeby moje koty tak chcialy :rolleyes: Wystarczy ze owinelam tabletke w kawaleczek szynki, serka zoltego, troche miesa mielonego i suka lykala. Ozywia sie rowniez powolutku, na spacerkach bryka. Jesli ktos sie kiedys patrzac na jej zdjecia zastanawial po co jej takie wielkie uszy to spiesze wyjasnic - sa to radary wychytujace wszelkie psy przebywajace akurat na spacerku w obrebie osiedla. Wystarczy ze suka zobaczy, czasem z kilkuset metrow, jakiegos psa, zaczyna holowanie Pani w tamta strone :painting:, bowiem kazdy, absolutnie kazdy pies, maly, duzy, mlody, stary, suka, pies to potencjalny kolega / kolezanka do zabawy :shiny: Jesli pies ma ochote i wlasciciel pozwala wtedy zaczyna sie zabawa, wachania, zaczepianie, najchetniej berek. Niestety jest bardzo pokrzywdzona tym ze ciagle jest na smyczy, ale nie ma mowy zebysmy poki co ja puszczali samopas :-( Jednak juz w niedziele jestesmy umowieni z Trenerka na pierwsze wstepne zapoznanie , jesli wszystko pojdzie dobrze, nauka przychodzenia bedzie z pewnoscia jedna z pierwszych rzeczy od ktorych zaczniemy. Trenerka oczywiscie klikerowa, zadna inna metoda nie wchodzila w gre. W domu nadal sporo spi, ale zaczyna niesmialo sie bawic zabaweczkami, wczoraj nawet troszke sie ze mna poprzeciagala (kapciem TZa :shiny:). Nadal ma leki, wystarczy gwaltowniejszy ruch i podkula ogonek i przestaje sie bawic ale robi postepy. Nieustajaco probuje zachecic koty do zabawy i rownie nieustajaco konczy sie to lewym sierpowym ;) To chyba tyle z najwzniejszych rzeczy :)
-
Moja ma szynkowe, nie uwielbia :roll: Zjada z uprzejmosci ;)
-
[U]Marmara[/U] -> Warszawa Mokotów, bazarek na rogu Racławickiej i Wołoskiej, jest tam sklepik w ktorym maja mieso z wlasnego uboju i tam takie skarby :) Ogony wołowe tez bywaja, nawet kupilam, tez moge jej dac? Oczywiscie nie caly, bo toto ma z pol metra ;) ale mam podzielone na kawalki. [quote name='AM']O kościach jest: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=37605&highlight=ko%C5%9Bci"]TUTAJ[/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=15559&highlight=ko%C5%9Bci"]TUTAJ[/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=21986&highlight=ko%C5%9Bci"]TUTAJ[/URL] Miłej lektury ;) PS. Wątek przenosze do działu BARF.[/quote] Bardzo ladnie dziekuje :Rose:
-
Szukam informacji o kosciach dla psów, korzystalam z wyszukiwarki ale pojawilo sie mnostwo watkow nie na temat a jak bylo cos na temat to byla rada z odnosnikiem do strony glownej dogomanii a tam nic o kosciach nie ma napisane teraz. Tyle wyjasnienia, bo dla Was temat na pewno nudny ;) Dla mnie nie nudny bo to pierwszy moj pies i nie znam sie na psim zywieniu. Aha, suka prawie ONek, tylko mniejsza, poki co 20 kg wazy bo ze schroniska wzieta w niedziele. Czy moge jej dawac kosci? Znalazlam na bazarku niedaleko mnie sklep w ktorym sa niezwykle apetyczne wielkie i swierze kosci wolowe i cielece. Nie wiem z jakiej czesci ciala, ale takie grube, raczej krotkie, z duzymi okraglymi chrzastkami na koncu. Ucieszona zakupilam, ale po drodze bylam u weta i weta stanowczo zakazal podawania kosci psu, ze psy nie trawia kosci, ze te kosci sie odkladaja w jelitkach, czasem je zatykajac i czasem sie to konczy nawet operacja. Nie powiem, wystraszyl mnie. Ale tu znow czytam ze kupujecie badz poszukujecie miejsc gdzie mozna kupic kosci. No i sama nie wiem. Suka byla przeszczesliwa mamlajac te kosc (zadne suszone uszy sie nie umywaja). Nie zjadla calej, tylko poodrywala rozne scinki co byly na kosci i zjadla troche chrzastki z koncow kosci i wygryzla szpik (to chyba byl szpik, takie czerwone w glowce kosci :oops: ). Moge jej robic taka przyjemnosc? Co w ogole moze jesc pies a czego stanowczo nie moze? wiem o kosciach kurzecych oczywiscie, ale nie wiem czy indycze to to samo (takie z nogi) Gdzies przeczytalam ze korpusy kurzece podajecie. Lapki kurzece? Szyje indycze? Watrobka i nerki raczej ble (dla kotow w kazdym razie niepolecane bo to trucizny sie odkladaja). Ale zoladki, plucka serce np wolowe? Tyle tego jest a ja zagubiona jak dziecko we mgle :???: Wdzieczna bede za wskazowki czy jakies linki do wiarygodnych tekstow o zywieniu psa. Chce zeby jako podstawe miala dobre suche, ale tez zeby czasem powiedzmy pare razy w tygodniu zjadla cos "ciekawszego". A mieso takie zwykle to drogie....
-
W Warszawie na bazarku na rogu ulic Wołoskiej i Racławickiej jest sklepik w ktorym jest mieso z wlasnej ubojni i sa kosci wolowe i cielece, ogony wolowe, wszelki wybor podrobow i mielone wolowe ( z dodatkiem serc ) takie dla psow nie dla ludzi za 4.90 za kilogram. Nie wygladalo ladnie, ale tez nie smierdzialo, suce smakowalo, zadnych sensacji nie bylo. To podobno bez kosci mielonka tylko scinki miesa i serce.
-
Do nas dzis doszla paczka z allegro [SIZE=1](za sto zlotych :oops:). [SIZE=2]W srodku miedzy innymi czekolada ( ta ciemna - pachnie zupelnie jak ludzka) [url]http://www.allegro.pl/item277460454_nowosc_pyszna_czekolada_dla_twojego_psiaka_.html[/url] Suka zjadla ale raczej nie uznala ze to jest najpyszniejsza rzecz na swiecie. Do tej pory najpyszniejsza rzecza jaka jej sie trafila byla surowa kosc cieleca, ale weterynarz nie pozwolil jej dawac kosci, wiec dalam jej tylko troche obgryzc to mieso na kosci i chrzastki i troche szpiku. [/SIZE][/SIZE]
-
Fobia naszczekala dzis na Jamajke bo ta nie chciala sie z nia bawic, bardzo sie ciesze :multi:
-
Tak czytam ten watek i sie coraz bardziej boje :roll: Do tej pory mielismy szczescie ale ja sie sama z siebie boje agresywnych psow a tu jeszcze suka do obrony bedzie do tego... Do tej pory spotykalismy tylko mile psy z milymi wlascicielami na drugim koncu smyczy, niemile byly na smyczy i wlasciciel nas omijal duzym lukiem (suka kocha wszystko co sie rusza i zaprasza do zabawy). Obysmy jak najdluzej mialy takie szczescie :roll:
-
[quote name='dunia77'] Z własnego doświadczenia powiem, że warto z psem dużo rozmawiać (nawet jeśli nie reaguje), ale też nie rozczulać się zbytnio (bo to może go utwierdzić w niepewności). [/quote] Lubimy rozmawiac ze zwierzetami :shiny: Kiedys dawno przeczytalam ze z niemowletami nalezy jak najwiecej rozmawiac bo to im pomaga na rozwoj intelektualny, z braku niemowlat pod reka stosowalam te zasade w stosunku do kotow a teraz naturalnie przerzucilam sie tez na psa. Nie wiem czy Wy tez tak robicie ale u nas mijaniu psa ktory z jakiegos powodu nie chce poznac suki, albo wlasciciel nie chce, towarzyszy moja przemowa w stylu: nie no, chodz dalej, zobacz piesek nie chce sie bawic, maly piesek sie troche boi, choc dalej nie strasz pieska i tak dalej :lol: Z ludzmi to samo, zostaw dziewczynke, nie wachaj dziewczynki, dziewczynka nie chce... Ludzie wtedy niepewnie na nas patrza :rolleyes:
-
No troche jest chora, ale pod opieka weterynarza. Ma dziurke w brzuchu ktora jej ropieje. Zle zareagowala na szwy i rana po sterylce jej sie nie zabliznila, tylko ma mala dziurke. Wet na razie nie straszy ale mowil ze jesli nie zareaguje na antybiotyki to moze byc zle. Ja to sie tym pocieszam jeszcze ze ona po tym schronisku i z tego wychudzenia nie ma miesni, dlatego tak sie szybko meczy...
-
Mam skryta nadzieje ze przesadzam ale troche sie martwie :( Suka jest u nas od niedzieli, my robimy wszystko zeby byla szczesliwa, a ona wciaz zachowuje sie jakby miala depresje. Ozywia sie na spacerkach, chce sie z nim bawic i jak widzi przebiegajacego kota, chce go gonic. Z nami natomiast dosc opornie nawiazuje kontakt, oprocz spacerkow i jedzenia cale dnie przesypia. Moze procz paru minut kiedy zuje na poslaniu swoje ulubione ucho. Czasem spi, czasem tylko lezy, podejscie do niej skutkuje tylko slabym machnieciem ogona. Kilka razy dziennie dzgnie nochalem zeby ja poglaskac ale i wtedy jakos nie sprawia wrazenia szczesliwej, owszem, macha ogonkiem ale bez przekonania... Je swoje jedzonko ale tez bez takiej pasji jakiej mozna by sie spodziewc po tak wychudzonym psie. Nadal nie chce sie bawic, zaczepianie jej dzis bardzo delikatne poskutkowalo tym ze wziela maskotke i poszla ja rzuc na kocyk. Do tego martwie sie bo zamiast ladnej blizny po sterylce ma w brzuszku dziurke ktora troche ropieje (bierze antybiotyk). No i nie wiem. Czy to nadal szok poschroniskowy? Czy tez moze ona po swoim ciezkim zyciu juz nie potrafi byc szczesliwa? Czy tez moze ona nie ma po tym calym schronie i wychudzeniu sily zeby aktywnie spedzac czas i spi zeby regenerowac sily? Chodzimy z nia na 3 spacerki, dwa krotsze i jeden dluzszy, tak ze 40 min, czy to mozliwe ze taki dluzszy spacerek ja tak meczy?
-
[quote name='Kida i Olo']A więc opanowanym tonem możesz jej powiedzieć ,,nie wolno". Tylko koniecznie patrz się na nią, żeby kot nie pomyślał, że nie wolno mu podchodzić do głaskania :roll: ([U]chociaż nie wiem, czy koty na taką komendę reagują :eviltong:)[/U]. Gdy podchodzi kotek, możesz np. zawołać także sunię i głaskać ich na dwie ręce, żeby sunia wiedziała, że także jest ważna. A gdy podchodzi suka - wołasz kota. A jak ma w końcu na imię?[/quote] Nie reaguja :lol: W najmniejszym stopniu:grins: Moze niektore , wyjatkowo grzeczne owszem, ale Rudy uwaza ze on i tak wie wszytsko lepiej (np ze miejsce kota podczas posilku Panstwa jest na kolankach panstwa, zrzucony odbija sie od podlogi i uklada z powrotem :roll: )i wszystko robi po swojemu, wiec sie nie boje ze zraze kota. Imie nadal nie ustalone :oops2:, TZ obstawia Różę... Mnie sie imie Suka najbardziej podoba...
-
No to teraz juz nie wiem :oops: Jak warknie i pokaze zęby bo kot przyszedl dac glowe do drapania to mowic "nie wolno"? Ton mam opanowany, zreszta suka na takie komendy ladnie reaguje, mianowicie przestaje robic to co robila, np dobierac sie do naszego posilku stojacego na stole. O zadnym innym karceniu nie ma mowy, zdecydowani rowniez jestesmy na szkolenie jej tylko lagodnymi metodami, klikerem (jak kupimy ;) ) , nagrodami. Zaddnych kolczatek, dlawikow i innych strasznych metod :shake: PS. Czy to normalne ze pies jak jest w domu i nie jest zmeczony to dyszy? Nie caly czas, zdaza jej sie tylko ze lezy sobie i szybko oddycha z wysunietym jezorkiem. U kotow to niedobrze jak dysza bez powodu ale ja jestem ciemniaczek jesli chodzi o psy :oops:
-
Tak nam sie wlasnie wydawalo. Przy kotach nie wnikanie w stado sie sprawdzalo, zawsze sie ukladaly po swojemu. Musialam sie tylko upewnic czy z psami tez to tak dziala ;) Przed chwila bylo to samo, rudy wskoczyl na stol, suka sie zerwala ze szczekiem i pokazala mu zeby. Znow sie udalo, rudy sie przestraszyl, wiec suka wrocila do ucha. Nie zwracac uwagi wcale na takie zachowania, jakby nas przy tym nie bylo?
-
Udalo sie, ucho zostalo pokonane i zagryzione :evil_lol: Jak sie tak przestraszya na poczatku, to schowalam ucho w kuchni. Jednak ona juz sie tak nauczyla ze za nami chodzi po domu, wiec jak poszla za mna do kuchni wyjelam ucho i powolutku dalam jej do powachenia, nie zareagowala juz takim strachem, powachala delikatnie, poszlysmy razem do pokoju, jeszcze jej dalam ucho raz, chetnie schwycila, zaniosla na kocyk i zaczela z wielkim zaangazowaniem. Panstwo, jak to panstwo, czyli okazali bezbrzezny zachwyt faktem ze pies je smakolyk :lol: Niestety widze ze pojawia sie nowy problem, mianowicie zazdrosc :rolleyes: Suka jest zazdrosna o koty, szczegolnie o rudego. Ona lezy na na kocyku i zagryza ucho, rudy przyszedl do nas do lozka sie poprzytulac, suka popatrzyla, popatrzyla i zerwala sie ze szczeknieciem do niego... Udalo sie, rudy sie przestraszyl, zeskoczyl z lozka wiec suka usatysfakcjonowana wrocila do ucha :roll: My tak nie bardzo wiemy co robic, wiec nie zrobilismy nic... Myslicie ze to jest dobry pomysl zeby to po prostu zignorowac i pozwolic zeby same sie ukladaly? Nie faworyzowac jednego ani drugiego, nie karcic zadnego z nich? Bo wczesniej z kolei rudy pogonil suke z kuchni... Wiemy ze one sobie nic nie zrobia, suka sie za bardzo boi, rudy z kolei nie jest na tyle wredny zeby sie wdawac w bojki, w najgorszym razie wskoczy na szafe i tyle....
-
Z czyms bardzo zlym... Polozymy w kaciku i kupimy cos innego do gryzienia. Ona jest bardzo biedna, nie umie sie bawic, wyglada jakby nigdy przez cale zycie sie nie bawila :( Ma swoj sznur do gryzienia kolo poslania, umie go troche pogryzc, ale nie chce sie bawic w przeciaganie. Pokazuje jej ringo takie gumowe do gryzienia, rzucania, wcale nie wie co z tym zrobic. Myslicie ze sie nauczy bawic jak poczuje sie pewniej? Z dobrych wiadomosci znow zrobila na spacerku siku :) Za to pancia ugotowala zly obiad. Ryz, mieso mielone i troche serc indyczych, wszystko starannie ugotowane. Polize, polize i miska stoi :roll: