Jump to content
Dogomania

Beatrx

Members
  • Posts

    4822
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by Beatrx

  1. choroba to pierwsze co mi przyszło na myśl. skoro wcześniej zostawała bez problemu, a w tym mieszkaniu mieszka pół roku to nie szukałabym przyczyny w miejscu zamieszkania tylko raczej w tym, że faktycznie coś złego jej się dzieje i np. chce do Ciebie, bo przy Tobie czuje się bezpiecznie. nie musi to być od razu choroba, nazwijmy ją poważna, tylko coś związane ze starością np. coraz gorzej widzi albo słyszy.
  2. a może coś ze zdrowiem jej szwankuje? jeśli to starszy pies to może jej coś dolegać i w tak dziwny sposób to pokazuje?
  3. [quote name='darunia-puma'] a szkoda bo chętnie pojechałabym z nimi gdzieś dalej pociągiem a tak pozostaje tylko auto....[/QUOTE] serio? ja mając wybór pociąg czy samochód nigdy w życiu nie wybiorę pociągu.
  4. [quote name='Beblog']U mnie pies mieszka w domu, ale ma przede wszystkim chronić mnie i dobytek. .[/QUOTE] a w jaki sposób ochroni Ciebie i ten bezcenny dobytek jak zostanie zabity? kiedy ludzie zrozumieją, że jak ktoś będzie chciał ich okraść to pierwsze co zrobi to unieszkodliwi groźnego psa:shake:
  5. działasz tak samo jak w przypadku dywanu;) ostro nie, zabranie ręki i wsadzenie w psi pysk gryzaka. i tak w kółko;) do tego posmaruj ręce i nogi pasztetem, tylko tak cieniutko i jak piesek zacznie je lizać to wtedy go chwal. nauczysz go w ten sposób jak należy postępować z ludzkimi kończynami.
  6. tak, tak, jasne:evil_lol: bo to wcale nie jest tak, że pies po prostu czuje, u kogo może sobie pozwolić na darcie jadaczki, a u kogo już tak się pewnie nie czuje. wystarczy pójść na plac szkoleniowy z problemowym psem i zobaczyć, że większość szkoleniowców jak bierze psa pierwszy raz do ręki to dziwnym trafem piesek zachowuje się już inaczej niż z właścicielem. no ale lepiej to sobie tłumaczyć "zgodnością z naturą" i "czystym umysłem" niż spojrzeć na sprawę realnie.
  7. tak, tak zmiana nastawienia właściciela i automatycznie z agresywnego psa robi się potulny baranek:evil_lol:
  8. po prostu dawaj mu do gryzienia to, co wolno. lubi gryźć? niech gryzie, ale: kość (surową), gryzaka, swoją zabawkę, konga z wypełniaczem w środku, cokolwiek co mu wolno gryźć. jak powiesz nie, odsuniesz psa to w tym samym momencie daj mu legalną rzecz i jak tylko dotknie ją pyskiem to od razu chwal i zachęcaj do gryzienia. i tak w kółko. a sprzątanie zostaw na później;)
  9. na psa patrzeć się wolno, już bez przesady. nie wolno wykazywać agresji w stosunku do innego zwierzątka.
  10. suczka nie jest dziwna, tylko po prostu pochodzi z takiego miejsca, gdzie właściciele suki-matki mają gdzieś szczeniaki, nie dbają o ich socjalizację tylko czekają na kasę i wychodzą z ich "hodowli" psy lękliwe, nie znające życia. a z miską to może być fiksacja na tym punkcie, może to dla niej jakiś rodzaj stabilizacji. spróbuj z bulionem, ale spróbuj też np. z jogurtem pitnym najpierw podanym jej na palcu, żeby złapała smak, a potem z kubeczka. w ogóle wodę też bym jej próbowała podać na palcu do zlizania. a wchodziła kiedyś do jakiejś rzeki albo jeziora jak było gorąco? nie piła wtedy?
  11. a ja myślę, ze z każdym psem trzeba się mijać w sposób kontrolowany, niezależnie czy ma namordnik czy nie.
  12. [quote name='motyleqq'] no właśnie, jak pytałam o jedzenie, to też mi wetka powiedziała że może jeść swoją suchą :roll: a ja tak myślałam, żeby mu gotować[/QUOTE] jak ma "coś" w przełyku, co podrażnia mu żarcie to jeszcze gorzej karmić go suchym. ja bym mu ugotowała takiej papki ryżowej z siemieniem, mięcha zmielonego dorzuciła, dała po trochu, bo jak tak dalej pójdzie to wychudnie strasznie.
  13. a wypije wodę z kałuży albo rozlaną po podłodze?
  14. [quote name='CzarkaPańcia'] nie potrafię mu zrozumiale dla niego wytłumaczyć, że nie może gryźć i pruć dywanu[/QUOTE] a w jaki sposób to robisz? psu trzeba pokazać, ze dana rzecz nam się nie podoba, ale w zamian można robić coś innego, za co pies będzie pochwalony.
  15. Beatrx

    Posiadanie psa

    a myślisz, że każdy kto ma psa siedzi na bezrobociu?;) super by było, jakby w ciągu dnia była osoba, która z psem wyjdzie. jeśli nie to po prostu nauka czystości zajmie wam dłużej, bo nie będziesz miał okazji często go wyprowadzać na dwór i po Twoim powrocie będziesz miał sprzątanie.
  16. w ogóle możesz mu teraz jakąś lekkostrawną dietę dać, głównie płynną to może tego nie zwróci? chociaż ja bym pomyślała o gastroskopii dla niego jak za parę dni mu nie przejdzie.
  17. dajesz mu ten kisiel z ziarenkami;) mojemu zawsze do żarełka dorzucam łyżkę siemienia i normalnie zjada ryż z mięchem i siemieniem.
  18. [quote name='ulvhedinn']Beatrx, takie własnie sprawiasz wrażeni. I nie, nie uważam, żeby przebywanie w dobrze zarządzanym schronisku było dla psa męką, a jeśli schronisko jest źle zarządzane to trzeba to zmienić, a nie zaijać psa. [/QUOTE] nawet najlepiej zarządzane schronisko się nie rozrośnie i karma do niego nie spadnie z nieba.
  19. współczuję straty:( pecha macie strasznego, nie dość, że świnka odeszła to i psisko choruje. trzymam kciuki chociaż za niego, niech zdrowieje małolat.
  20. zawsze jest taka opcja, ze jak nie zapewnisz seterowi odpowiedniej dawki ruchu to na spacerze jak go puścisz po prostu Ci zwieje. seter to naprawdę nie pies dla was i nie bierzcie go w ogóle pod uwagę.
  21. albo staffik. na pewno nie seter przy aktywności 2 razy spacer na fizjologię i raz spacer na polanę.
  22. nie, nie zajmowałam się i bajki piszę na podstawie wydumanych wyobrażeń i stereotypów krążących na temat schronisk:cool1: nowe, nazwijmy je kameralne schrony na mniejszą ilość psów jak najbardziej, bo im mniej psiaków w schronie tym większe szanse na adopcje i lepsze warunki dla trzymanych tam psów. tylko co zrobić z takim Paluchem chociażby? bezdomniaków przybywa i niestety na sprawę trzeba spojrzeć chłodnym okiem i dać szansę części psów, a części skrócić mękę (no chyba, że uważasz takie schroniskowe warunki za dobre dla psa). a można zawsze zaczekać, aż sytuacja będzie jeszcze gorsza i władza będzie zmuszona działać właśnie poprzez "likwidację problemu", czyli zabijanie psów, tylko cierpieniem przypłaci to o wiele więcej psich istnień.
  23. [quote name='Antonow'] Ja chciałbym zauważyć, że w praktyce jest to trudne do udowodnienia. Trudno jest udowodnić, że nowo narodzone szczeniaki są skutkiem chęci osiągnięcia zysku.[/QUOTE] jeśli chcesz brać pieniądze za szczeniaka, a nie jesteś zarejestrowany w żadnym stowarzyszeniu to łamiesz prawo, niezależnie od tego czy sprzedajesz szczyla z podwórka, domu czy na bazarze. i w praktyce jest to łatwe do udowodnienia, nawet jak piszesz "oddam za koszty utrzymania".
  24. [quote name='ulvhedinn']Mam raczej wrażenie, ze to rozmowa na zasadzie ja o zupie, ty o d..... ;) Czyli co, schron ma w imię zasad przyjmowac psy jak leci, bez sensu? Zreszta ten akurat piesek z rejonu, ale od własciciela nie robi róznicy, różnicę robi, jesli schron (w imię najczęściej zarobku, bo czego) ma umowę ze zbyt wieloma gminami. Dobra, jest 400 psów. Za ciasno. Ja mówię- ograniczyć przyjęcia. Czyli zweryfikować umowy - skoro się nagromadziło za dużo, to znaczy że jest za duzy obszar z którego zjeżdżają psy. Po ograniczeniu- będzie mniej psów przyjeżdżać. I skupić się na adopcjach. Efekt- liczba psów spadnie, nie gwałtownie, ale da się dojść do pożądanego poziomu. ty mówisz- zabijać. Owszem, liczba psów spadnei szybko, ale. Bez ograniczenia liczby przyjęć i zwiększenia adopcji szybko wróci do tych powiedzmy 400. I znów zabijesz. I znów wzrośnie. I w koło Macieju. [/QUOTE] wyadoptować nieadpocyjne psy? ja mówię cały czas o zabijaniu takich psów, a nie takich, które mają REALNE szanse na dom (tak, wiem że są ludzie którzy specjalne wyciągają chore czy stare psy). i wtedy te 150 psów będzie miało normalne warunki i zapewnioną codzienną michę. a myślisz, że pies, który nie wylądował w schronie, bo schron odmówił przyjęcia nie nazywa się bezdomnym? i co z nim trzeba zrobić? hycel ma go sobie wozić w samochodzie czy ma latać po ulicach i zginąć np. pod kołami samochodu, pociągu, zagryziony albo zakatowany przez człowieka? a nawet jak nie zginie to ma cierpieć głód, strach, brak swojego miejsca, być narażonym na deszcz, śnieg, mróz? i niech to dla przykładu będzie piesek w typie labradora, grzeczny, od szczyla socjalizowany i szkolony, tylko niestety pańciostwo w trybie natychmiastowym musi wyjechać z kraju i nie ma czasu znaleźć psu domu na własną rękę. wiezie psa do schronu, a w schronie mówią, ze psów maja nadmiar i nie przyjmują. pańciostwo na szybko wynalazło budę na wsi u kogoś z dalekiej rodziny, tam psa odwiozło i obiecało za karmę płacić, a daleka rodzina psa przegoniła i kasę dla siebie zabiera. lepiej żeby w schronie siedział pies, który realnie atakuje ludzi albo taki, któremu przez chorobę do końca życia zostało jeszcze z pół roku męczarni czy lepiej żeby było tam miejsce właśnie dla tego psiaka? który ma REALNE szanse na znalezienie domu, a co za tym idzie na zmniejszenie bezdomności? i jeszcze raz powtórzę: mówię o zabijaniu psów, które do adopcji nie trafią, więc argument: nie przyjmować więcej psów do schronu tylko wyadoptowywać te co są nijak się ma do tego co piszę.
  25. obstawiam agresję lękową. dziecko go zaskoczyło, obcy człowiek przechodzący go wystraszył, ktoś przejeżdżający na rowerze go wystraszył i pies zareagował instynktownie. porządny szkoleniowiec jest wam jak najbardziej potrzebny i ćwiczenia w obecności psich strachów, a póki co na spacery kaganiec na pysku, bo nie ma co ryzykować.
×
×
  • Create New...