-
Posts
4822 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Beatrx
-
a masz z nią jakąś umowę spisaną?
-
Moja suczka ma rodowód z SWKiPR - jestem załamana!
Beatrx replied to Amberówna's topic in Wyżeł weimarski
1200zł to nie jest wcale taka niska cena jak za psa z ZKwP. chociaż to pewnie też zależy, o jakiej rasie mówimy. a jak ktoś dobrze nie sprawdzi, skąd psa bierze to sam jest sobie winny, ze dał się zrobić w balona. wystarczy sprawdzić przed zakupem w necie taki szczególik, ze od hodowcy ZKwP dostaniemy metrykę, więc jak ktoś chce nam dać psa z rodowodem to trzeba się zapytać dlaczego. -
ojć, pecha masz co do tych świnek:shake:
-
może ten weimar po prostu czekał, aż pieski podlecą pod jego ząbki i dopiero wtedy by im spuścił łomot? to, ze pies ignoruje latające wokół niego psy nie znaczy, że jest łagodniutki i mając obcego psa w zasięgu pyska nie ugryzie. inna sprawa, ze ja bym zapytała kolesia o co mu chodzi i czemu ładuje się z agresywnym psem w totalną dziurę, gdzie latają luzem inne psy. albo bym powiedziała, ze jak właściciel jest agresywny to jak piesek ma być łagodny:diabloti:
-
trzeba było jeszcze zdjęcie Timiego w kołnierzu wrzucić na pamiątkę:cool3:
-
[quote name='juras23']Ależ ja nie szukam usprawiedliwienia, do głowy by mi nie przyszło usprawiedliwiać pseudo - czytaj ze zrozumieniem. Po prostu piszę dlaczego istnieją - jest popyt. Nikt się nie pyta ile już masz psów, czy będą miały dość miejsca itp[/QUOTE] w schronisku też. tak naprawdę niewielka garsteczka psów jest wyadoptowywana do wcześniej sprawdzonych domów, a cała reszta zostaje wydana każdemu z ulicy, kto podpisze papiery. osoby prowadzące DT czy hoteliki, nawet jak mają wymagania z kosmosu nie napędzają pseudo, bo najzwyczajniej w świecie ich działania to kropelka w morzu bezdomności. gdyby był wybór: albo pies z adopcji z wymyślnymi warunkami z kosmosu albo pies z pseudo to i owszem, takie adopcje napędzałyby pseudo. ale tak nie ma więc to nijak się ma do pseudo.
-
[quote name='evel']Drodzy, mam pytanie. Muszę zamówić guardy dla całego towarzystwa, a zupełnie nie wiem, jakie szerokości taśm wziąć. Dla młodego DON chyba 3cm, a dla szczeniaka 4 m-cznego o budowie m/w malinois 2.5cm? Powinny być wygodne, ale chciałabym uniknąć efektu chomąta :p[/QUOTE] ja mam dla ONka 2,5cm i tyle starczy. o ile jeszcze ten pasek wokół brzucha mógłby mieć 3 cm i żadnej różnicy by to nie zrobiło to na barkach 3 cm wg mnie to za dużo. chociaż sporo też zależy od budowy zwierza, jak Twój jest rozbudowany to może i 3 cm będzie okej.
-
[quote name='Pani Profesor'] nie ma czegoś takiego jak 'konflikt między nim a Neską', te psy na siebie nie warknęły 'na poważnie' nigdy w życiu, to jest ewenement w patrysiowej egzystencji, jedyny zwierz, do którego pała taką sympatią - z wzajemnością. one się prawdziwie kochają, bawią normalnie, po psiemu, bez żadnych dziwactw (ani ujeżdżania, tak jak Pat lubi na Waldusiu testować :cool3:), Pat pozwala Nesce zabrać sobie np. kość (o ile Neska zechce, bo ma raczej w dupie patrykowe przysmaki, za to sama pozwala wyżerać ze swojej miski). Nie są o siebie zazdrosne, bawią się ślicznie, spędziły ze sobą kilka dni razem na wsi i była miłość non stop, spanie razem, dzielenie się - super. i uwaga - poznały się w najgorszy możliwy sposób, miałam Patryka tydzień, zaczynał już kozaczyć i pokazywać, że nie lubi innych psów, szczekał, spinał się, a koleżanka wpadła do mnie, otworzyła drzwi i wpuściła Neskę tak na hurra... Pat popatrzył, zatrzymał się, podbiegł i zaczęła się miłość :loveu: to niesamowite, z żadnym innym psem już się tak nie dogadał. a chęć mordu nie okaże się silniejsza, jeżeli piłeczka JUŻ jest w akcji - wtedy potrafi olać inne psy, najwyżej burknie i wraca do piłki, nie ma szans, że ucieknie - po prostu nie, testowane milion razy. gorzej, jeśli JUŻ się nakręci, to wtedy mogę sobie tą piłkę wsadzić. jeśli wjeżdża na początku zabawy, to nie widzi świata poza nią (ani np. żarcia)[/QUOTE] no to czyli Neska to jego laska:loveu: jeśli piłeczka jest bóstwem to czemu nie bierzesz jej na każdy spacer i nie wyciągasz jej jak widzisz obcego psa hen, hen na horyzoncie ZANIM jeszcze Pat zdąży ogarnąć "ooo, piesek, trzeba się drzeć"?
-
Pies na spacerze szczeka na kogo popadnie, pomocy!
Beatrx replied to kamila04112002's topic in Szczekanie
jeśli psa karcisz to tylko w momencie przewinienia. jakiekolwiek karanie po wyprowadzeniu psa z tej sytuacji nie ma sensu. do artykułu motylkowej dołóż jeszcze psu spotkania z obcymi, ale serdecznymi osobami, które nie będą nachalne, ale kucną i pozwolą psu do siebie podejść we własnym tempie, bez wołania czy patrzenia na niego. -
[quote name='juras23']Jak większość forumowa ma takie podejście to nie dziwcie się, że ludziom nie chce się "bardziej postarać". Wolą wydać 100-200zł na targu i kupić sobie psa "rasowego, tylko bez rodowodu, bo 7 z miotu". Nie pomyślałyście, że takim podejściem same nakręcacie pseudohodowle i napełniacie schroniska? Nie, przecież Wy tylko pomagacie...[/QUOTE] zawsze można iść do schroniska i bezpośrednio stamtąd wziąć psiaka jak nie chce się z domu tymczasowego, gdzie ktoś będzie nas sprawdzał. no ale jak ktoś szuka usprawiedliwienia dla pseuduchów to zawsze je znajdzie;)
-
[quote name='Pani Profesor']no i jeszcze mam inne obawy odnośnie tego karmienia w ramach zapobiegania agresji - boję się, że trzeba będzie tak robić już zawsze... :roll: a co, jeśli jakimś cudem zapomnę kąska? Pat nauczy się, że patrzę na panią, olewam psa = jedzonko, a tu pani zapomniała kąska... i cała nauka w dupę? czy rzeczywiście ktoś ma doświadczenie z tym, że pies olewał inne psy bezinteresownie po jakimś czasie?[/QUOTE] jak mój zaczął dojrzewać i w każdym psie widzieć potencjalnego "bójkowicza" to dostawał korektę za wyskok, a za spokój szarpanko. nawet jak nie miałam przy sobie szarpaczka to zawsze miałam smycz i nawet szarpaniem smyczą go nagradzałam (stąd wcześniej pisałam o nagradzaniu szarpaniem, bo o ile żarcia możesz zapomnieć czy może się skończyć tak smycz masz zawsze przy sobie). teraz olewa inne psy bezinteresownie. ogólnie cała nauka ma polegać na wyrobieniu psu skojarzeń: rzucam się = będzie niemiło, nie rzucam się = jest super. z samym żarciem wkładanym do ryja psa na widok innego jest to ryzyko, ze nagrodzisz złe zachowanie i dodatkowo jeszcze to rzucanie się wzmocnisz, bo pies skojarzy: inny pies, dostane żarcie i się porzucam i będzie fajnie. lepiej puścić w kagańcu. nie wiem, czy on broni piłki czy nie, ale możesz w ten sposób spowodować konflikt między nim i Neską. z resztą nie ma co ryzykować życia innego zywego stworzenia na wypadek, jak chęć mordu okaże się silniejsza od piłeczki. do tego przywołuj go co i raz, chwal i nagradzaj.
-
a te psy, których on nie oszczekuje nie mają jakiejś części wspólnej? albo po prostu ten typ tak ma, że czasem trafia się jakiś pies nie do oszczekania. wtedy właśnie powinnaś go nagradzać i wychwalać pod niebiosa, jakim to jest przesuper przewspaniałym psem;)
-
[quote name='Pani Profesor']on już tak robi, ale w trochę inny sposób - czasami jak nadchodzi pies i nie jest wyjątkowo źle do niego nastawiony (czyli nie drze japy z daleka, a po prostu obserwuje z zaciekawieniem) to odwraca się, patrzy mi w oczy i ze skomleniem/piszczeniem siada na dupsku, więc już skojarzył, że nadchodzący pies = jakaś reakcja z mojej strony. próbowałam przestawić to skojarzenie na smaczka, ale spartoliłam :razz: tzn. wtykałam mu do gęby w momencie spokoju, a on się wtedy rozdzierał, więc szła korekta, potem się uspokajał, znowu smaczek, ale to był taki kocioł, że jestem pewna, że pies nie zrozumiał co to miało znaczyć :razz: i wiesz, ze spokojnym psem z naprzeciwka to jeszcze zdaje egzamin (odwracanie uwagi zabawką), ale jeśli idzie jazgot, to mogę mu machać kiełbasą przed nosem, jest olewka totalna (kiedyś mu próbowałam wetknąć parówę do buzi pod spożywczakiem, musiałam tam poczekać, a nadchodził pies - ujadacz, Pat się wyłączył absolutnie, zero kontaktu, nawet żarcie nieważne...)[/QUOTE] a zabawy szarpankiem nie lubi? ja mojego przestawiałam na szarpanko, bo to uwielbia, a żarciem wzgardza;) przecież możesz przejść na drugą stronę ulicy, iść w drugą stronę niż jazgot, po prostu psu zwiększyć odległość na tyle, na ile środowisko pozwala i będzie Ci łatwiej nad nim zapanować. po prostu odwracać jego uwagę nie czekając na reakcję tamtego psa. i obawiam się, że on Cię nie broni tylko to jest na takiej durnej zasadzie pyskówki. na osiedlu zaczepia sam, bo to "jego teren", poza osiedlem drze ryja na to, co drze się na niego, a jak jest większa grupa to już bohatera nie ma;) luzem może się zachowywać lepiej też dlatego, ze nie ma Ciebie na końcu sznurka i nie przekazujesz mu negatywnych emocji (jakkolwiek by to nie zabrzmiało;)) człowiek smyczą potrafi wiele zdziałać, zarówno dobrych jak i złych rzeczy. a działa nie tylko świadomie, ale często też nieświadomie wysyłając psu subtelne sygnały prowokujące do złego zachowania.
-
[quote name='Pani Profesor'] Pat się napina i zaczyna burczeć, szarpnęłam smyczą, spuścił łeb, nakręca się znowu - to u mnie znów NIE WOLNO i tak w miarę bez eskalacji agresji przeprowadziłam go na bok... a potem od razu zabawa i podskoki, może to było dla niego bardziej czytelne NIE niż zawsze...[/QUOTE] nagradzaj go jak odpuści chociaż na chwilę. odpuścił -> skupienie na Tobie -> nagroda. po jakimś czasie on nauczy się, że pies = zabawa i od razu widząc innego psa będzie patrzył Ci na ręce "pańcia gdzie masz piłeczkę" (czy coś, co używacie do zabawy).
-
Pies na spacerze szczeka na kogo popadnie, pomocy!
Beatrx replied to kamila04112002's topic in Szczekanie
a jak reagujesz na to szczekanie? po prostu odchodzisz i w żaden sposób nie pokazujesz psu, ze to zachowanie Ci się nie podoba? jak wyglądają jego spacery? ile razy dziennie na nie wychodzi i na jak długo? jakie komendy zna? -
[quote name='Majkowska']Dziś zrobiłam to samo co napisałaś z moim psem i 3 krotnie mi poleciał w pieron, mimo że został zapięty nawet na smycz i zmusztrowany. I do tej pory nie wiem co w niego wstąpiło bo zawsze odwoływalny był. Mało tego za którymś razem rozpędził się do piesków gdy ja wrzeszczalam "do mnie", więc wystawiłam nogę, na której się potknął i wywalił. I to go nie ocuciło, bo wstał i poleciał sie bawić.... Dopiero opamiętał się kiedy hunęłam tak strasznie że aż tamte psy zamarły i zrobiła się "dziwna cisza", a jak przyszedł to wzorowo okrążył mnie do lewej nogi po czym usiadł patrząc na mnie oczekując conajmniej jakbym go tortem miała poczęstować...[/QUOTE] a jak kupisz kawałek łańcuszka i w momencie, jak będzie chciał zwiać rzucisz mu pod nogi to nie odwróci to jego uwagi? a jakiejś komendy na zatrzymanie nie macie? można by go zatrzymać i dopiero wtedy odwołać (chyba, ze i zatrzymanie oleje). i do tego powtarzanie przywołania nawet i 100 razy na spacerze i 1000 razy w domu, gdzie go chwalisz i puszczasz luzem. a może opiernicz był za słaby i wg niego tak czy tak warto uciec, bo korzyści z ucieczki są większe niż kara za nieposłuszeństwo? PP, to, ze pies w domu może być aniołkiem chwytającym wszystko w mig nie przeszkadza wcale temu, żeby na spacerach wstępował w niego diabeł:diabloti:
-
[quote name='Pani Profesor']e-e, odpada, trzeba po dobroci, jak już dorwę - najpierw "SIAAAAD!" i dopiero zapinam. pociągnięcie za obrożę = atak, od zawsze, nienawidzi tego tak samo, jak podnoszenia - może ktoś go lał, albo nim rzucał w poprzednim życiu, nie dowiemy się - fakt faktem, przeprowadzić za obrożę się nie da, bo od razu odwraca łeb do ręki - czasem mocno, czasem tylko "no weeeeź" i memła dłoń w gębie, ale te ostrzejsze ataki są dość brutalne.[/QUOTE] to puszczaj go z taką krótką rączką przy smyczy i w razie czego za nią łap. a jak nie to nie zapinaj karabińczyka do obroży tylko możesz smycz przez rączkę przeciągnąć tworząc zaciskową pętelkę i ją psu na szyję założyć i mieć psa na smyczy bez zbędnych ceregieli. jeśli on po siad usiądzie, a Ty go karcisz no to... karcisz siadanie. korekta ma być za to, co pies robi w tej chwili, jeśli wyprowadzisz psa z wyłamania komendy inną komendą i go skarcisz to skarcisz wykonanie komendy, a nie wyłamanie. a korekta na obroży w ogóle nie działa nawet na sekundę? nawet jak obroża jest zapięta wysoko, tuż za psimi uszami?
-
[quote name='Pani Profesor'] kochana, ale właśnie bez podchodów jest najgorzej - cyk i do góry i jest WRRRR, a przecież chcemy uniknąć robienia czegoś na siłę, prawda?[/QUOTE] no nie wiem. jeśli ciumkaniem, podchodami i całą pozytywną otoczką nic nie wskóramy to może czasem lepiej pokazać psu, że jego zachowanie akceptowane nie będzie. ciężko też jest działać ciągłymi karami, bo kiedy ten pies ma wam zaufać? wg mnie bez specjalisty się nie obędzie, choćby miało to być jedno spotkanie. [QUOTE]odnośnie wymagania, to bardziej mnie to przeraża technicznie, bo przecież taki pies to maszyna... non stop komendy, musztra - trudno mi to sobie wyobrazić.[/QUOTE] ale to nie trwa wiecznie. wykonywanie poleceń pokazuje Twoją rolę jako przewodnika, tak samo jak wydzielanie jedzenia, zabawy, zabawek, piłek, szarpaków, ustalanie w którą stronę idziecie, co robicie. jeśli psu pokażesz, ze to Ty tu rządzisz (nie na zasadzie: zglebuje psa czy siłowo go złamię) to będziesz mogła odpuścić. wiadomo, ze posłuszeństwo musi być zawsze, ale nie będzie już pod takim rygorem. musicie nawiązać więź, musisz zdobyć jego zaufanie. dorzuć do waszych zadań szukanie zguby, takie wspólne polowanie zacieśnia więź między psem a przewodnikiem. dorzuć ćwiczenia pt. trzymam kość, a pies ją ogryza. jak on się czegoś wystraszy to idź pierwsza, pewnym krokiem i "sprawdzaj teren". i pamiętaj o szkoleniowcu;) [quote name='Majkowska']To co proponujesz zrobić z psem który olał zawołanie? Jestem akurat na topie w tej kwesti, bo dziś mój pies po raz pierwszy mnie tak olał że aż zgłupiałam... A nie sądzicie że ktoś kto nie potrafi zastosować prawidłowo zwykłej szarpnięciowej korekty zastosuje dobrze elektrykę?[/QUOTE] dlatego właśnie mówiłyśmy o szkoleniowcu, który pokaże, jak prawidłowo OE użyć. a przy przywołaniu, jak pies by mnie olał to po prostu bym po niego poszła, złapała za obrożę, opierdzieliła z góry do dołu, zaprowadziła tam, skąd go przywoływałam i paręnaście razy ćwiczyła przywołanie, puszczając go metr od siebie i pilnując, żeby każdorazowo pies przyszedł i nie miał możliwości nie wykonania polecenia.
-
no to się z nim nie cackaj tylko jasno stawiaj sprawę. trzeba wziąć na ręce no to trzeba, nie ma co się nad tym rozczulać skoro rozczulanie nic nie daje. jeśli nie da się po dobroci, no to sorry... tylko bez nerwów, stresu, myśli "co to będzie" albo "krzywdzę pieska", bez podchodów. musisz być pewna siebie, bo jak on wyczuje Twoją słabość to będą ząbki na wierzchu i próba podporządkowania Ciebie jego woli. a on od żarcia nie woli pogoni za piłeczką i szarpania? żarcie nie musi być jedyną nagrodą, nagrodę też trzeba dobierać pod psa. noi ja jestem zdania, że psu trzeba pokazać, że nieprzyjście po zawołaniu dobrze się dla niego nie skończy, a nie jedynie nagradzać jak łaskawie w końcu przyjdzie.
-
ja nie mówię, że on jest nieposłuszny tylko ćwiczyć posłuszeństwo musi chociażby po to, żeby się zmęczył;) samo ganianie z psami czy węszenie to nie jest to. zajęcie umysłowe jest psu potrzebne. do tego ćwicząc w sytuacjach bez rozproszeń o wiele łatwiej będzie Ci zapanować nad psem jak rozproszenia przyjdą. jak nie lubi noszenia na rękach to go do tego stopniowo przyzwyczajaj poprzez dotykanie go pod brzuchem, nagradzanie spokoju w czasie tej czynności, potem naciskaj mocniej, podnieś przednie łapki, ale cały czas utrzymując spokój. nie przesuwaj się do przodu za szybko, bo jak będziesz chciała za bardzo przyspieszyć to całą akcję zwalisz i trzeba będzie od nowa zaczynać. i nie dawajcie mu pieszczot za darmo. on an dobrą sprawę robi, co chce. chciał polować to was pogryzł, chce głaskania to włazi wam na kolana. ja bym radziła mniej czułości, a więcej ćwiczeń. tu też nie chodzi o to, żeby teraz psa w ogóle nie głaskać czy być wobec niego oficjalnym, ale o takie wyważenie sprawy. niech będzie i tak, ze pies trochę wam na kolanach posiedzi, ALE na wyraźne wasze polecenie i na wyraźne polecenie niech z tych kolan zejdzie. tak samo siedźcie sami przytuleni, a on niech leży na podłodze i niech was widzi. jak będzie próbował coś nachalnie zrobić to odsyłacie go na miejsce, jak tam chwilę posiedzi i się uspokoi to przywołujecie go, chwalicie, dajecie serie komend do wykonania, chwalicie i pozwalacie wejść na kolana. musicie psa kontrolować, kontrolować jego emocje, stan pobudzenia i jak widzicie, ze nakręca się za bardzo to go odsyłacie, żeby się uspokoił. nie ma wchodzenia na głowę;)
-
na dobrą sprawę mój pies też nie pokazuje potrzeby spaceru, chyba że ma solidne parcie na zwieracze. co nie znaczy, że jak z nim wyjdę to się nie załatwia;) jak dla mnie to pies powinien być nauczony, że wyjście bez niego to nie tragedia i czasem zostaje sam, ale to nie ma nic do tego czy ktoś zabiera psa do pracy czy może pracuje w domu albo w ogóle nie pracuje.
-
tu nie chodzi o to, zeby przyszedł szkoleniowiec z brutalnymi metodami, psa wyszarpał, poustawiał czy buk jeden wie co jeszcze z nim zrobił tylko o osobę, która zna się na rzeczy i tam gdzie trzeba to odpowiedniej korekty użyje, a tam gdzie trzeba po dobroci to zrobi po dobroci. nie może być tak, ze pies was gryzie, za to dostaje po łbie i potem znowu gryzie. odnoszę wrażenie, ze dla Ciebie są dwie opcje: albo TYLKO smaczki i titanie, albo TYLKO szarpanie psa. a to absolutnie nie jest tak. ja bym zaczęła od porządnego wycisku, od rana spacer ma być porządny, tuż przed wyjściem pies ma być w komendzie "waruj", jak się ubierasz, bierzesz smycz, otwierasz drzwi. nie ma prawa jej zerwać, wstaje dopiero jak mu pozwolisz. za drzwiami siad, póki drzwi nie zamkniesz i nie pozwolisz mu ruszyć. schodzi na "równaj", gdzie Ty zatrzymujesz się co parę schodków tak, żeby i on się zatrzymał i wymuszasz na nim pilnowanie Ciebie. nie ma możliwości ciągnąć Cię na smyczy, bo z klatki też wychodzicie na równaj. tam, gdzie pies może się załatwić to zwalniasz go z komendy równaj, popuszczasz smycz i się załatwia. do tego przywołujesz go na smyczy, nagradzasz, pozwalasz znowu niuchać. potem idziecie dalej i wymyślasz co i raz a to jakaś przeszkodę do przeskoczenia, a to siad z marszu, waruj, stój. miej go na dłuższej lince to i siadanie/warowanie/stanie na odległość przećwiczysz, zostawanie w miejscu. do tego aport, szukanie zguby i wałkowanie przywołania. za każde wykonane polecenie jest pochwała, wybiórczo niech dostaje smaka, chwilę zabawy, pogłaskanie. powrót do domu tak samo: siad przed drzwiami klatki, równaj po schodach, siad przed drzwiami, wejście psa po Twoim pozwoleniu. w domu też ćwicz posłuszeństwo, a do tego wzmacniaj zaufanie psa. miskę w ogóle wyrzuć i to, co pies ma dostać do żarcia skarmiaj z ręki za prawidłowe zachowanie. nie chodzi tylko o wykonane komendy, ale też o to, jakiego zachowania od niego oczekujesz np. siedzenie na swoim posłaniu, a nie łażenie z kąta w kąt jest dobre i zasługuje na pochwałę/nagrodę. pamietaj, ze pies nie może dostać nic za darmo. nawet jak coś dla niego masz czy on chce gdzieś pobiec, coś powąchać to musi wcześniej wykonać jakąś komendę. dopiero jak ją wykona to go pochwal i nagródź zwolnieniem z komendy. i nie oceniaj go przez pryzmat ludzi. to ludzie lubią się na siebie obrażać i boczyć, potrafią rozpamiętywać złe wydarzenia i chowac do siebie urazę. w psim świecie jak coś się jednemu psu nie spodoba to nawet jak ten wyskoczy do drugiego z zębami to po zakończonym konflikcie wszystko wraca do normy. korekta polega na tym samym. po prostu pokazujesz psu wyraźnie, ze to zachowanie w danym momencie absolutnie Ci się nie podoba i nie będzie akceptowane, ALE ogólnie jest między wami super, więc po korekcie jest okej. jeśli go od siebie odizolowaliście, a potem nie zwracacie na niego uwagi to on nie rozumie, o co wam chodzi. i prąd wam się przyda, jak puszczacie go luzem i mózg mu się wyłącza. prąd sprowadzi go na ziemię, ale takie "zabawki" to tak jak dog pisze, tylko ze specjalistą.
-
ja bym obstawiała, że to jednak coś ze zdrowiem. może zeżarł szczura z trutką, a może coś mu się pogruchotało w środku jak się z wami szarpał. pies to nie człowiek i daleka bym była od stwierdzeń, że on wie, ze źle zrobi i teraz go to męczy. szkoleniowiec jak najbardziej wam się przyda, tylko nie taki, co jedynie klikierkiem i smaczkami tylko taki co i prądu potrafi użyć jak trzeba.
-
[quote name='Milena9']A masz może zdjęcia różu i fioletu na owczarku, bo właśnie zastanawiam się nad kolorem nowej obroży :cool3:[/QUOTE] tutaj jest róż: [IMG]http://imageshack.com/a/img163/1904/hmjf.jpg[/IMG] a tu fiolet (co prawda niewiele widać, bo to robione aparatem w telefonie w pochmurny dzień, no ale nic lepszego nie mam;)): [IMG]http://imageshack.com/a/img594/463/smhr.jpg[/IMG]
-
Aresztowana i zastraszana polka próbująca uratować swojego psa!
Beatrx replied to akasha3791's topic in Prawo
ewunian, niech kogoś pogryzie to może znajdą się chętni:roll: