Jump to content
Dogomania

edie21

Members
  • Posts

    266
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by edie21

  1. generalnie dostosuję się do decyzji jakie się podejmie. jestem na tak i więcej już nie truję bo ja już nie natruję sensownie nic. uwag na tą chwilę nie wnoszę. jeśli na dłużej odpadnę z tematu to tylko poinformujcie mnie czy ta łódź jako wstępne spotkanie zostanie zmienione. mie piszę więcej aby wątku nie zaśmiecać i robię miejsce dla innych.tych co jeszcze nie wypowiedzieli się.
  2. filonku. nie czytałaś dokładnie początku mojego postu. ale może być tak że to ja tak haotycznie piszę. jeśli to moja wina to mi to wytknij bo już za długo siędzę z wami abyście byli tacy cierpliwi w temacie moich wywodów. odpowiedż należało zkierować do tego\tej, któremu oficjalnie starałam się odpowiedzieć. czyli troszkę innymi słowami odpowiedziałaś to samo co ja ,tyle że do mnie
  3. to właśnie pytanie zadano mi przez nie znaną osobę: propagacja rasy czy propadanda aby poróżnić hodowców? (w domśle minaturowy niemiecki czy już nie?) i czy przyszły klub już ma zdanie na ten temat? rdogi nieznajomy lub droga nieznajoma nie wypowiadam się w tamacie, ponieważ temat ten kręci się od lat i nie wydaje się być rozstrzygnięty. ponad to za chuda jestem w uszach oraz jestem przedstawicielem raczej kibiców niż posiadaczy pomków ponieważ mam szpice małe i może jakąś miniatury kiedyś uda mi się dochować ale to nie będzie piesek podobny do pomeraniana. poprostu jeszcze nie dochowałam się własnych ani miniatur ani pomeranianów. odpowiedż moja powinna się spodobać każdemu. ale jak to zrobić? jeśli jeszcze nie ma takich ustaleń,to ja proponuję więcej tematu nie poruszać a skupić nad tym jak połączyć ludzi a nie dzielić rasę. proszę też nie kierować takiego pytania do innych ponieważ nikomu nie będzie prosto na takie pytanie odpowiedzieć. jak już klub powstanie to być może jakieś odgórne zalecenie już zostanie wydane w tej kwestii przez decydujących zkwp. może doczekamy się jakiejś nowelizacji wzorca? ale na tą chwilę jest jak jest. poprawcie mnie jeśli nie mam racji juszes na sam pocZątek trzeba ogłosić światu, że ktoś już się powoli za to zabiera.po drugie,jak nazwa wskazuje propagacja rasy. reszta sama przyjdzie. filonku jak ten nasz kontakt miałby przebiegać? myślę o tym kto miałby się zająć zbieraniem i aktualizacją dobrowolnych danych od chętnych? czy tworzy się lista jawna z kontaktami podanymi dobrowolnie dla wszystkich? czy wyznaczamy łącznika,którego zadaniem będzie je magazynować i ustalać kontakty między członkami? w reszczie czy kontakty będą ujawniane wszystkim czy tylko wskazanym? jedną propozycją moją będzie to by ujawniać kontakty tylko członkom (kwestia bezpieczeństwa) oraz w calach reklamowych na rzecz działalności i powstawania klubu, lista jawna, by przyszli członkowie wiedzieli do kogo się zwrócić z pytaniami lub u kogo zapisać. jeśli nie ma sprzeciwu,ja mogę odbierać pocztę z pytaniami od tych co nie mają internetu. jesłi jest prawna konieczność zbierania pisemnych podań o wpis na listę,to moja skrytka pocztowa jest do usług. generalnie mogę przejąć cały ''papier''. przynajmniej do momentu ustalenia innego,praktyczniejszego listownego kontaktu.jeśli pomysł skrytki się przyda,to podam namiar jeśli będzie akceptacja ogółu. wszystkie listy będą przesłane lub doręczone przeze mnie na wstępny termin spotkania przy okazji klubowej wystawy w łodzi. jeśli pomoc pocztowa się przyda to dajcie znak a zaczynam działać w tym temacie na poczcie.
  4. ale mi się literówek nastrzelało:oops:o! pierwsze zebranie dla poinformowanych i zdecydowanych proponuję właśnie w łodzi ale j.g tylko dlatego że właśnie tam jest organizowana klubowa wystawa.to jest najodpowiedniejsze miejsce i pora ponieważ dużo osób będzie oglądać mimo tego że nie będą wystawiać. plusem jest też to że sporo czasu zostało i sporo więcej ludzi się zdąży powiadomić i zaprosić.napewno ktoś przyjedzie wcześniej na zebranie hodowców przed wystawą.no chyba że się pomyliłam i klubowa jest gdzieś indziej.
  5. bez urazy j.g ale chyba nie pozwolę odebrać sobie tytułu najwiękrzej marudy w tym towarzystwie..teraz moja kolej: po pierwsze primo -trzeba ustalić formy kontaktu między członkami.mam na myśli kto i czym dysponuje. internet to email,gg.strona w internecie/adres skrytki pocztowej,(na dobry początek dla siedziby/organizatora/zażądu co jeszcze bez ustalonego adresu),telefon,fax? wybrać takie,które będą dostępne dla wszystkich. zmierzam do tego że nie każdy ma internet oraz sporo osób być może wcale nie ma styczności. trzeba ustalić osobę odpowiedzialną za kontakt do władz lub poprostu do innych członków. nowo wstępujący musiałby podać formę kontaktu taką jaką sam wybierze i udostępni wszystkim .jak dla mnie jedynym kontaktem jest dogo. kiedy urwie mi się internet i komputer to nic i nikt do mnie nie dotrze tak łatwo. ani ja do nikogo.pewnie właśnie dlatego tak mało wam teraz marudzę. obecność na wystawach? to też nie zawsze. naprawdę sporo osób jeszcze długo nic się nie dowie propozycja moja jest taka by poprosić zarząd główny zkwp o pomoc w rozesłaniu wici to tych nawet nie aktywnych i zapomnianych lub poprosić o listę zarejestrowanych posiadaczy by ich o tym powiadomić ale nie każdy jest wpisany bo oddziały udostępniają publicznie tylko tych co nie zastrzegli sobie anonimowości. odnależć można kontakty tylko do hodowli i właścicieli reproduktorów. jak na klub,trochę mało. po drugie primo -czy członkiem może być osoba nie posiadająca pomka? nazwa mówi o miłośnikach a nie właścicielach czy posiadaczach. ja tak to rozumiem. wreszcie: - tworza się lista. wciągamy posiadaczy, chodowle tylko zkwp/fci czy inne. napewno sporo jest osób nie zrzeszonych w zkwp czego ponoć nie popieramy. może należało by nazwać to tak: zrzeszenie,towarzystwo,stoważyszenie(nie znam się na formach prawnych) mołośników pomeraniana/przy zkwp lub samodzielne stow./tow./stow. ...jeśli formacja będzie otwarta dla wszystkich. -siedziba? j.g! to naprawdę wszystko jedno. jak dla mnie, to też na początek nie ważne kto to będzie zażądzał tym.ważne kto się podejmnie tego.kto zechce,ma czas i świadomość że podoła temu. naprawdę mało jest osób mocnych w całościowej organizacji czego kolwiek. proponuję kompromis. siedziba u ciebie a ty postarasz się organizować zaplecze. przepraszam cię,to dla śmiechu. naj sam przód trzeba się zorientować kto i co może przejąć i czego pilnować. np:reklama,strona int., lista,... (składki? obowiązkowe czy nie pewnie po wprowadzeniu statusu) itp. jeśli jest taka potrzeba to mogę udostępnić skrytkę pocztową umownie. ale co to da jeśli nie ustali się co mam z taką pocztą robić. nie mając stałego połączenia z organizatorem,jest to zbędne.w dobie internetu,teleronów, zwłaszcza że moja egzystencja tutaj nie bardzo się nadaje na siedzibę, myślę że tu należy iść w ślady innych i jednak pozostać przy którymś oddziale zkwp.wszystko jedno przy którym.
  6. po słowach neutralki mogę się zaliczyć do hodowców i tych młodych,i tych tych starych,bo przecież stara d... ze mnie. ale i do tych co ''pełną gębą'' bo przecież coś tam mi się udało. ale nie o to tu piszczę piszczę o to że nikt nic słowem o małych szpicach nie bąknął. czy nie ma chętnych do relacji tego tematu czy reprezentacja maluchów zawiodła? ps. co się dzieje z moim awatarem. dwa dni temu zmieniłam i był a teraz tylko napis.ktoś może już takiego czegoś doświadczył?
  7. ja to mam pecha. po jednym w takim razie,jeśli mi się uda
  8. czy ten twój mail jest aktualny co to zawsze na niego piszę?.ten ze strony twojej? na ten co mi pisałaś że jeszcze wracasz i dopiero po powrocie wstawisz zdjęcia? jak tak to i na ten w odpowiedzi do ciebie posłałam coś i na taki adres co mam w historii poczty. napewno ten sam ale może był mój przekaz za duży. pierwszym razem pytałam mailem lub na pw o to jaką największą pocztę możesz odebrać?
  9. toć każda metoda jest dobra aby coś osiądnąć.nikt nie ucierpiał ,choćby z tego powodu,że nie każdy ma czas i formę aby latać po wszystkich zaukach dogo. zwłaszcza ja,kiedy płacę za kążdy wymieniony bajt. ja to bym sobie za ciecia psiego kocyka porobiła na wystawie w rzeszowie lub w bydgoszczy. nie mam jeszcze naprawionego auta więc pewnie nie prędko gdzieś pojadę zwłaszcza że i za bardzo nie mam nawet za co. jakby komuś się przydała pomocna ''dłoniosoba'' to z ramach rewanżu mam trochę paliwa odłożonego. filonku jakim kolwiek sposobem daj mi znać czy moja poczta doszła w formie kopii tego co posłałam wcześniej.potem jeszcze coś poszło ale nie mam efektu więc nie mam pojęcia czy coś po drodze się nie wywaliło. jak by co to mam gotowe jakieś foty ale do przerobienia.nie mój,bo okolicznościowy ''kalkulator się zupełnie do tego nie nadaje.właśnie 6minutę piszę już tego jednego posta a co dopiero jakiś więkrze operacje. podejżewam że kalkulatorek pewnie zapomni po drodze co w ogóle miałby zrobić. czy u was też są takie zagrania? nie dość że facet wolno myśli to do tego, w żaden sposób przez 2 tygodnie nie mogłam nic wpisać a przez jakieś 3 dni nie wciągało mi stron a tylko kasa szła z konta za same próby połączenia. a może to głupie pruby wymuszenia,ni z tąd ni z owąd, jakiegoś abonamentu,którego nigdy nikt nie chciał ani ode mnie ani pewnie od nikogo
  10. dzięki za szybką odpowiedż. jak by co to i tak pewnie jeszcze będę kogoś szukać bo jakoś nudno ostatnio jak się nic nie dzieje. dobrze się sprężę jeśli do klubowej się wyszykuję na porę ze wszystkim.
  11. magi a co to za jeden? mnie nie było więc to nie ja i nie moje. filonku. pewnie że wykład dobry bo sporo mądrzejszy od moich wymiocin. te literki to nie problem bo ten co się zna, wie swoje,a temu co się nie wyznaje,podejżewam że wszystko jedno co tam napisane. co do fotek to nie wiem jak i kiedy ponieważ mam dostęp jaki mam i nie zawsze to chodzi na tyle by tyle czasu pracować i się nie urwać. co do kaszanki kolorowej to mam na myśli to,że niedługo z tymi klasycznymi liniami to nikt do ładu nie dojdzie. nie wspominając już o tych kolorowych i naprawdę pomieszanych. jeśli chodzi o moje zmartwienia to jestem pewna że jakieś brązy moja panna wyda z arnym ale napewno nie wyjdzie nic po za normą. martwi mnie tylko to że w ogóle taki inny cóś ma szansę. no ale cóż.i tak bardzo jestem zadowolona z tego co mam i że się jednak udało.
  12. no i ja tradycyjnie i z nienacka wtrące swoje trzy grosze. nie wiem czy będą to jak zwylke z mojej strony, głupio mądre wywody i czy wypada mi, ale jakoś do rozmowy włączyć się sprubuję. no i oczywiście zacznę od nudnego długiego wstępu oraz pewnych przemeśleń. a wszystko to dlatego że mój pies, najnormalniej w świecie zaskoczył mnie. wczoraj! moje skromne zdanie jest już nie do końca sprecyzowane w tej kwestii. niby to posiadam ''samą klasykę'' to nie udało mi się uniknąć przemieszania. sukę -nazwijmy ją :startową, mam z linii (tyle co wiem ,widziałam oraz jest ''widoczne'') brązowo czarnej. podtrzymanie zaś koloru brązowego w przypadku hodowli prezentowanej przez mojego psa, wymagało wcześniej przemieszania barw. chęć podtrzymania koloru spowodowała że przekwalifikowanie psa z powodu wielkości jest czymś normalnym a nie czymś złym. wiedząc że matka psa nie wyrosła na średnią a jej brat tak, bałam się że i arny za mocno wyrośnie. kiedyś w takim wypadku nazwano by go ''petem''. ale to nie wszystko. jego rodzona siostra (aja) urodziła się wilczasta czy tam sobolowa. zaczęłam szukać. tu pracowano nad barwą mieszając w to pewną sztukę brązową,która wyrosła na małą zamiast na mini. nadle znalazłam -o zgrozo! kolor orange-sable!! bandyta jakiś! co on tam robi? psuje rodowód,a miał być taki wyklarowany. no cóż. wtedy był to etap kombinowania nad rasą kiedy jeszcze nie było to takie straszne. poprostu to była tylko jedna mini, biedna sobolowa mamusia tej ''pewnej'' wyrośniętej na małą czekolady, widocznej w rodowodzie. co mnie tu męczy? to,że dzięki niej arny zostawił kolorową a nie czarną czy brązową klasyczną córę. (właśnie wczoraj, nie w moich rękach, gdzieś u ludzi) ale teraz już wiem że będzie on nie do końca przewidiwalnym tatą. jego cioteczna babcia jest bandycką miniaturą.a te przad nią są w normie tylko mini z małymi pomieszane. jego jedna z córek( kilka już się dorobił) jest drobną małą,podobną do tatusia czekoladką, druga- wyrośniętą solidną czarną małą niemiecką maszyną, następne same nie wiedzą na co chcą sobie wyrośnąć. a te dwie ostatnie to czarne wyszły już tylko przez przypadek. śmieszne że te ostatnie czarnule nie mają żadnej babci czarnej czy brązowej.ani nic dalej. mamusia czarnulek to jeszcze jedna przerośnięta brązowa miniatura wtypie niemieckim. w tej sytuacji, taka''bandytka'' ,mogła sobie ''wystąpić'' raz w rodowodzie bez żadnych pretensji z mojej strony. od niej właśnie zaczyna się ta przysłowiowa kaszanka z kolorami wstecz, to dzięki niej kolor czekolady przeszedł ale kolorowa kaszanka ciągnie się dalej. no. nagadałam się ale i tak nic nowego to nie wnosi,tylko sobie marudzę. ale fakt jest taki, że brązy tu są bardzo zbliżone ''parametrami''do siebie w przeciwieństwie do zróżnicowanych bardziej, czarnych. i pewnie dlatego wystąpienie innego koloru niż przeze mnie zakładany,poprostu mocno drażni.
  13. hej. ja nic nie wystawiam ale może jakiś warszawiak podzieliłby się miejscem. nie mam auta do wiosny a mam chęć zobaczyć to widowsko.wiecie,znacie mnie,mogę koca pilnować..... ale trudno.jeszcze jakiś czas bez wystawiania muszę się obejść. jeśli da się ktoś nomówić to dajcie znać na pw.
  14. na pewno was nie zdziwi samo ogłoszenie z gazety ogólnopolskiej zbierającej tylko same ogłoszenia. nie dziwi to,że w tej gazecie, nie jest niczym nadzwyczajnym,że ktoś pragnie sprzedać szpica bądź zamienić go na innego,również [SIZE=4]rodowodowego i nie byle jakiego[SIZE=2] tej samej rasy. otóż zadziwiające jest to że delikwent na zamianę posiada psa, nie jakiegoś tam sobie czarnego,białego,rudego czy pomarańczowego ale o modnym i bardzo pożądanym [COLOR=Sienna][SIZE=4]biszkoptowym [/SIZE][/COLOR][/SIZE][/SIZE]umaszczeniu. skanu nie posiadam.
  15. edie21

    Zima

    witam po przerwie. u nas zima jest kiepska w 50 %. trzy psy zimują tak jak to się im wydaje że w cieple, w domku z ogrodem. zaś druga reszta ze mną, w bloku schroniła się w cieple takim jakie my uznajemy za ciepło. my,to znaczy psy i ludzie a nie tylko psy. tak jak to ma u mnie miejsce. największy szpic wilczy ma w pomieszczeniu dogrzane do ok.10'C. jeśli nie spada temperatura to mu wszystko jedno. jak spada to raczej siedzi w domu i tylko spacery po ogrodzie uskutecznia ale spać idzie i tak w przeciągu lub najchłodniejszym miejscu pomieszczenia. moja jeszcze nie sprzedana "czarna mała"-bączek, też raczej woli ogród ale ciepełkiem nie pogardzi. generalnie wszystko siedzi na tych ogrodowych spacerach tak długo, jak długo chce. tylko wracają z różną prędkością. samce na dużym mrozie ale pod warunkiem obecności śniegu, chłodzą klejnoty dłużej bo mają znacznie więcej do zrobienia. zwłaszcza gdy grają w siatkówkę z sąsiada owczarkiem. ale jeśli w tym czasie nie ma sąsiada,to dalej sobie leżą plackiem na tych że klejnotach. panny za to tylko i wyłącznie w przypadku zajęcia siedzą tak długo. bo jak nie ma gry w siatkówkę to też i zimniej się im robi. wtedy bardziej gospodarzy pilnują. te zaś w bloku to tak nie lubią zimna. siedzą pod nogami aż nie domyślą się że kiedy pobiegają to się cieplej robi. do czego zmierzam? na chłopski rozum te co mają więcej z pomka to siedzą i raczej tylko siku i spacer ale krótki. to co u mnie ma przewagę pomka to strasznie marznie ale za to więcej się nabiegało właśnie teraz niż przez przez całe swoje życie. bączek- to ofutrzona pożądnie i wyrośnięta mała suka w typie niemieckim. (dowiedziałam się że niektórzy to nazywają-nie wiem dlaczego, staroniemieckim).ona to toważyszy w tym chłodzie dużemu psu wilczemu z własnej woli. jej mama.(z niewielką tylko domieszką gdzieś miniatury) mniejsza i mniej ofutrzona ale nie za drobna,obcięta na westa bo miała przygodę z ogniem na spacerze po osiedlu w święta, znacznie lepiej znosi zimno niż ta pomka co u mnia siedzi. generalnie mój wniosek dotyczący moich psów jest taki: małe niemieckie lepiej znoszą zimę niż te miniatury. czy w domu i na ogrodzie czy w bloku i na krótkich czy dłuższych spacerach. każdy jest inny i co innego w sobie nosi ale taką zależność obserwuję u swoich psów.
  16. dzięki instytucji urodzin oraz tym co pamiętali, mam od maja własny kiepski aparat ale coś tam jest. mam w końcu porobione jakieś foty ale niestety tylko te najwcześniejsze oraz te dopiero od maja . tradycja,(ale i nie tylko, bo też i umiejętności) nakazuje mi tym (być może) zapchać skrzynkę filonka. tak że filonku szykuj się. będzie nalot ale znasz mnie i wiesz że zanim tego dokonam to era komputera się "zestarożytni"
  17. niestety moje umiejętności operatora komputera, uniemożliwiły mi zgłoszenie małej czekoladki na wystawę w porę, więc pojedzie tylko tatuś. jemu się udało wcześniej.
  18. witam po długiej przerwie zpowodowanej brakiem dostępu do sieci. jakieś fotki są. zbieram je i wstawię mini album czekoladki ze wszystkich etapów rozwoju.na tą chwilę uczę się obrabiania i czegokolwiek tam ze zdjęciami na swoim komputerze. niestety nie mam w tym okresie tyle czasu ani miejsca aby to szybko i teraz robić.
  19. czy to ta sama co w nowym dworze mazowieckim przy ocenie p.augustyniak?
  20. a właśnie, dlaczego ten przynoszący szczęście kubraczek uli jest żólty a nie taki ładny jak na wystawie? czy to wina mojego komputera czy samego zdjęcia? szkoda. nie śmieję się ale żartobliwie powiem: i tu zacytuję ciebie ula- że miał to być "następny (po czerwonym-kolejny,wprowadzony przez ciebie) najmodniejszy kolor ringów" [B]a nie jakiś tam żółty[/B]
  21. jeżeli dobrze i uważnie przeczytałam,to wspomniałaś coś o wschodzie. tam dochodzi problem badania na przeciwciała wścieklizny. ja takie musiałam najstarszemu swojemu psu robić jak jeszcze jeździłam częściej do rosji. a czasem jeździłam przez białoruś innym razem bezpośrednio do rosji przez estonię lub finlandię. jeśli szykujesz się na import to dowiedz się tego na 100% u wet-a. a dokładniej to się dowiem jak będę u rodziny niedaleko bo w krynkach.wybiorę się na przejście w bobrownikach i od celnego wet-a się wszystkiego dowiem. ale zrobię to w sierpinu. jeśli nie za puźno, to służę.
  22. no dobra! wystawcy-obgadywacze-sztacze. kogo masz na myśli? czy to też i ja? ja tam byłam,bez psa ale też sączyłam się koło ringów. sprecyzuj co masz na myśli. już wiem że ktoś mnie nazwał "wszystko wiedzące edie" ale czy chodzi ci o takich co po prostu za dużo mówią? czy o takich co podburzają i obalają autorytety innych? czy o takich co często i prawie wszędzie bywają a nie zawsze mają co, lub za co wystawiać? tak,ja jestem staczem bo zanim ktoś mnie zobaczył z własnym psem na ringu, to już jakieś grono osób poznałam przy ringach właśnie ,którym zawsze mówi się cześć lub dzieńdobry. często stoję przy ringach i wcale przy tym się nie chowam. obgadywaczem? musimy sobie oddzielić, co znaczy obgadywanie czy oczernianie kogoś, kogo się nie zna i nic o nim nie wie, z wyjątkiem tego co się od innych usłyszy, i tego co się wie, dzieli informacjami, które można udowodnić. znam niektóre hodowle o których nie powiem że są bardzo złe ale na pewno nie są na wysokim poziomie. nie na tym najwyższym. czy dzielenie się uwagami jest obgadywaniem? po to przecież się spotykamy, spotykacie czy też spotykają ludzie w różnych miejscach. czy obgadują tylko ci.co nie mówią samych dobrych rzeczy? ja wiem sama po sobie. aby oceniać hodowcę i jego pracę trzeba do tego dojrzeć.być, patrzeć i samemu wyciągać wnioski. ale to trwa.nie miesiąc czy dwa. na to potrzeba dużo czasu. dużo osób mówi różne rzeczy ponieważ dopiero się uczą i jeszcze nie potrafią ocenić faktycznego stanu,ponieważ na początku kierowani są przez innych.takich co sami nie wiedzą czego wymagać. doświadczeni hodowcy nie zawsze dzielą się wiedzą. z prostej przyczyny. to tajemnica sukcesu,której nie zdradzą. "niech każdy sam do tego dojdzie". tak. na pewno trzeba samemu dużo pracować na efekt ale zanim się doceni innych,zostanie się właśnie przez nich zmieszanym z błotem. jako ktoś kto się nie zna, jako ktoś kto nie ma o niczym pojęcia a do tego nie ma z czym startować. i w końcu jako ktoś kto zupełnie nie ma szans. słysząc; może już pani nie wchodzić za nami na ring ,skoro wszyscy dojechali,pani już nie jest potrzebny taki wstyd,kiedy jako pierwsza pani wyleci. no i ostatecznie jak tu się nie bronić,nie odgryzać czy nie wyciągać brudów? tyle w obronie staczy. po dłuższym namyśle to nie o mnie mogło chodzić. nie zajmuję się obgadywaniem a od razu mówię to co myślę lub wyrażam swoje zdanie nie zależnie jakie by nie było. na pewno mówicie o kimś, kto ponoć te dobre ciasto wcinał. a on lub ona sama już wie o kogo chodzi.
  23. na tamat ogłaszania miotów przez związek, to nie wiem czy to w zupełności prawda. ja mam swoje szczenięta.co prawda te większe,bo szpice małe,ale nie widziałam żeby mój macierzysty związek gdzieś je zareklamował. przykład z życia: jeden hodowca broni się rękami i nogami przed reklamą ( "rodzynka,białego kruka,okazji") z powodu prawdopodobnie pierwszego tak dobrego w rasie , jedynego w swojej hodowli miotu,tylko dla siebie. a drugi,np taki jak ja,w tym samym co poprzedni, a do tego własnym oddziale (warszawskim) płacić. tak że tylko kontakty,plotki,spotkania.
  24. wybiera się ktoś do wrocławia? jeśli chodzi o te maleństwa najmniejsze to na pewno tak. może ktoś małego zabiera? wrocławska wystawa [B]będzie naszą debiutancką wystawą,[/B] ponieważ arny zabiera tam swoją córeczkę. to jest pierwsza wystawa w jakiej może brać udział jako szczeniaczek.
  25. dziś znalazłam foto małego szpica czy też jeszcze mniejszego.jest on w dziale wystaw ale tym co jest na samym początku. chyba ten główny dział który był jako pierwszy zanim się to tak porozbijało. w postach dotyczących wystawy dzisiejszej w warszawie. pod nr.#646 mieszczą się foty a między nimi jest schowany pod stołem szpic. może ktoś wie który to i może by ktoś przeniósł to foto na ten odcinek działu wystaw. tak do gromady. Zeby nie był sam a tu na pewno zbierze się ich jeszcze więcej.
×
×
  • Create New...