Jump to content
Dogomania

edie21

Members
  • Posts

    266
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by edie21

  1. wystawa jest w ten dluugi majowy weekend 3-4 maja :) a do łodzi jak do rzymu prowadzą wszystkie drogi i mozna dojechac i pociągiem i autobusem :) i na upratego nawet rowerem :) zgadza się, sama do łodzi jeździłam rowerem z domu 2 lata temu. mam zdjęcie przed bramą główną. trzymam na smyczy szpica wilczego "bolka" tu ukłon do ciebie filonku, prześlę je na maila. nie umiem robić cytatów fragmentów postu. to miał być fragment postu filonka
  2. filonku zniknął mi gdzieś twój opis i adres do programu otwierającego pliki pdf. wiem że był,widziałam,ale ten sobie wziął i zniknął. nie tylko to. znikają inne rzeczy. dlaczego tak jest. co się wtedy dzieje?
  3. smoczepole. wyskrobałam maila o tych konikach ale nie mam pewności czy dojdzie.
  4. [quote name='Imparato']Filonku,proszę ,podaj stawkę szpiców małych zgłoszonych na w/w wystawę.:nerwy:[/QUOTE] z maluchów jadę ja i moje "spełnienie brązowych marzeń , jeśli mnie ktoś znajdzie w odpowiednim momencie oczywiście i zarejestruje zgłoszenie na czas. ale mnie bać się przecież nie trzeba. bo właściwie czego?
  5. ja miałam warunek ale dla psa a nie dla suki.dzięki temu moja praca hodowlana nie została zaburzona. ale sukę miałam wiekową i psa też. jedynym problemem w odpowiednim czasie, był brak funduszy na ukończenie w porę hodowlanki dla psa. brakło mu jednej wystawy. jaki byłby sens zniechęcania ludzi do zk nie dając im szans legalnegp (w zk) działania? jeśli zostałabym bez zgody, to była bym zła na tych co mają więcej suk i miotów w jednym czasie,gdyż podejrzewałabym ich o podkładanie szczeniąt jednej suki pod drugą,która tego problemu nie ma a różnice w psiakach niemal nie widoczne. jeśli zk tak ostro postępowałby ze wszystkimi, zasiliłby w taki sposób czarny rynek pseudohodowli i te zaś zasypałby się większą ilością dobrych psów. a tu (w zk) by się zrobiło biedniej i kto wie czy nie marniej? ale nie popieram krycia suk przed 12miesiącem życia od strony fizycznej czy fizjologicznej.z reguły i tak wypada cieczka ok.15 miesiąca,jest wtedy gotowa,choć dalej się może rozwijać i na pewno to jeszcze robi. co do psychiki to tak samo jak u człowieka. 30latkowie boją się potomstwa lub nie są na nie gotowi a piętnastolatki niejednokrotnie są dużo bardziej bardzo oddanymi matkami niż dojżałe kobiety. u moich dziewczyn jest tak: 2letnia suka jeszcze -moim zdaniem jest za młoda na matkę,nie gotowa,widać to po niej ale się uczy, jak na swój wiek psychiczny jest dobrą matką,tyle ze za wcześnie. niespełna roczna suka tak bardzo się interesuje maluchami.pomaga. gdyby jej pozwolić,wychowałaby je jak własne.już teraz pilnuje kojca i nie dopuszcza nikogo w pobliże maluchów. jakby popatrzeć z boku, sprawia wrażenie jakby to ona była matką a nie ta starsza.
  6. deptusiu napisane zostało że tu jest dobra aura na tym forum i wszyscy są życzliwi dla siebie. jest ok! chyba nikogo nie obraziłam i chyba nie mam powodów czuć się żle. ale powiedz mi, gdzie mam iść aby tak się poczuć? gdzie modę poczytać jak to mi tyłek obrabiają? gdzie się krytykuje moje psy? stuprocentowo ktoś gdzieś to robi. ale gdzie?
  7. [quote name='filonek_bezogonek']moja ksiązka z merlin juz do mnie idzie pocztą :)[/QUOTE] filonku co to za książka? twoja bo kupiłaś czy dlatego że napisałaś? napisać nie zawsze znaczy mieć na własność. bez żartów. co to?
  8. ma pan rację ale w pierwszym swojej wypowiedzi mogłam się zawile wypowiadać i może ciężko było to zrozumieć. w skrócie: nasze psy w fci są policzalne. miałam na myśli to, że ciężko jest komuś takiemu o kim mowa, udowodnić to działanie na skalę przynajmniej wykroczenia. jeśli w ogóle zostanie zauważone,z miejsca zostanie to czynem małej szkodliwości społecznej. mówię o tym że na dzień dzisiejszy mamy do czynienia z nie zmierzalnym procederem. to tak jak walka z narkotykami. wszyscy wiedzą że są,łatwo je kupić,ale ciężko zlikwidować bo pokusa zbyt silna. finansowa pokusa. zaostrzenie zasad odgórnie może coś dać, wścieklizna szczepiona do 4 miesiąca u psa to urzędowe ustalenie. i tu można tego dopilnować w gminach.tak jak kiedyś było to połączone z rejestracją psa. weterynaria może tu dużo zdziałać ale i oni nie zrobią nic, bo leczą zwierzęta urzędowo wszystkie a nie (wewnętrznie w związku kyn.)tylko same rasowe psy. oczywiste to bo kundli jest dużo więcej. mogą za to pomóc w wykryciu takich praktyk .nie ma psa,który nie posiadałby książeczki zdrowia. może gdzieś daleko, na wsi,gdzie łażą gzie chcą,śpią gdzie chcą i rozmnażają się kiedy chcą. a pana mają tego.który ich z pod płotu nie przegonił dziś,ale zrobi to jutro.stwierdzi że pies za dużo na sąsiada szczeka i wcale nie jest jego. dopuki pilnuje płotu to nie przeszkadza. jak trzeba płacić za niego to robi się do razu bezpański. sami powinniśmy podpisywać umowy kupna i sprzedaży notarialnie,zobowiązując pisemnie do stosowania zasad zkwp,-jeśli nie to przekazanie do dalszej hodowli lub sterylizację w wieku 2 lat. z biegiem lat będzie mniej kundli podobnych do rasowców. przyznajmy się sami przed sobą : bo "prawdziwki" nam nie przeszkadzają, takie chodzą po ulicy za darmo. drażni nas to, że my się staramy o efekty a inni mają od nas "gotowca" a nic od siebie nie dają. zbierają plon za darmo.
  9. moje czekoladowe JOJO (tak ją nazwano) właśnie dziś po 20godz. otworzyło oczka. widziałam bo razem ze mną oglądała film na polsacie przez całe 10 minut. a potem dalej poszła spać. no właśnie. mają już swoje imiona. czarna starsza urodzeniem ciężarówka ma na imię JEMA . -po koniku,który pierwszy urodził się na moim dyżurze w stajni. czekoladowe szaleństwo nazwane zostało przez swoich dziadków JOJO. -takie mieli prawo,obiecałam im że nazwą pierwszą czekoladkę jaka się urodzi pod moimi skrzydłami. na cześć jednego brązowego przodka,który w domu potocznie wołany był tym imieniem, z resztą pasuje to do niej. jako pierwsza zwiedziła cały kojec, łącznie z miską do jedzenia i tą do picia też. strach pomyśleć, gdzie polezie jak już kapnie się że coś widzi? wspinaczki po materiale do góry kontenera nie uczyła się długo.jej mamusia dokłada wszelkich starań bo maleństwo jak najszybciej zwiedziło świat. podłożony na dno materiał, starannie zbija sobie w pagórek tak wysoki, że aż za wysoki. gdy budulca zabraknie (z przyczyn według mnie,profilaktycznych) kradnie wszystko,co sobie upodoba,bluzkę,skarpetę, ścierkę z kuchni. co ważniejsze,wcale jej to do posłania nie potrzebne. ona i małe śpią na gołym plastiku bo im za ciepło, ten wyszukany budulec służy do postawienia następnej podobnej budowli. tym to sposobem maleństwo raz jest na górze a raz spada w dół. tak samo jak jojo. przecież to właśnie jojo.
  10. wracając do kleszcza. czy ktoś używał może środka advantage? ponoć firmy virbac. ma działać owadobójczo i robakobójczo za jednym zamachem, wnętrze i zewnętrze zwierza miałoby być zaliczone jedną kuracją i jednym tylko wpisem do paszportu. mój lokalny vet to posiada ale uczciwość zabroniła mu wypowiedzieć się sensownie, ponieważ preparat jest jeszcze świeży by on mógł go jakoś zaszufladkować. liczę że wy może coś już wiecie.
  11. filonku. weszłam na ten link i trochę się dowiedziałam ale dużo nie skorzystam.przeczytać to poczytam ale nie rozumiem za dużo. wnioskuję że moje kruszynki ważą w wieku 2tyg,tyle co mini mając miesiąc.
  12. podobało się? czy mam to brać za krytykę czy mogę być dumna ze swojego wywodu? wymiotowałam z siebie jednym tchem chyba wszystko co się dało. warto chociaż było? dla uciechy ludzi mogę zrobić więcej. jeśli to cieszy a nie denerwuje.
  13. ja zaczęłabym od suki. dietka zdrowotna podczas ciąży i karmienia jest ok. robię to tak jak suki biegające somopas po podwórku. jedzą wszystko.przetworzone mleko(śmietany,sery białe i żółte ale mniej.jogurty. wszystko naturalne białe,bez dodatków. mleko jeśli mogą choć uważam że woda jest dobra a mleko nie koniecznie musi być .mięso gotowane i surowe wołowe lub drobiowe, nie za dużo, by sie nie rozchorowały ale tak by spróbowały i nie odwykły.żeby żołądek się nie wydelikacił niepotrzebnie .tłuszcz tylko surowy.gotowany jest gorzej trawiony. ciężko się trawi w porównaniu do mięsa "chudego",nie tak jak na surowo. jeśli matka dobrze się czuje i normalnie wypróżnia to i maluchom nic nie powinno się stać. w mleku są ślady tego co suka zjadła i po takim jadłospisie maluchy,choć trochę bardziej będą przyzwyczajone do substancji,smaku czy zapachu potraw jakie przedostały się do mleka, mniejsze prawdopodobieństwo biegunki bo to już nie będzie pierwszy kontakt z żywnością inną niż mleko matki. też nie wiem kiedy małe mogą dostać biegunki a suka nie. na razie póki ona nie ma sensacji,małe też czują się dobrze. w sumie ja nic nie muszę zmieniać w jadłospisie.jeszcze za wcześnie. jak podrosną,będą jadły to samo co matka, tylko formie do przemielenia w delikatnym pyszczku. tak samo zmiażdżone czy rozgotowane lub zmielone. fakt.także nie polecam rc. ale sztuczne karmienie jest wygodniejsze i mniej czasochłonne bo naturalne to co chwila trzeba wymieniać bo się szybko psuje,patrzeć czy wszystko jest odpowiednio świeże. ale jak mam czas,to przyjemnie jest jeść to samo co nasze psy. dziwnie to brzmi ale o psy troszczymy się bardziej niż o siebie samych. to co jest dobre dla nich,dla mnie tak samo jest dobre i dietetyczne. pomijając kości.takie to ja też gotowane mogę ogryżć ale nie zjeść. im też to samo polecam. tyle że surowe i świeże. oj,jeszcze ryż. jedzą gotowany i nie sądzę żeby miał mi zaszkodzić. jak masz czas to gotuj a jak nie masz to syp karmę. jest podobnie.
  14. trochę więcej z życia kleszcza. kleszcz jako zwierzę towarzyskie, wędruje stadami. takie stado zajmuje powierzchnię ok.km2 na oko. mniej lub więcej, ale to nie ważne ile. ważne że za dużo. nie lata,nie podskakuje,nie pływa za długo, przynajmniej w wannie,bo jest za śliska by wyjść. sprawdziłam. pływa za to jak mrówka,na wszystkim co unosi się z prądem na wodzie. wędruję sobie. roznoszą go ludzie na ubraniu,zwierzęta taksówki, wędrujące śmieci na wietrze,lub po prostu uparcie wędruje. no i potrafi się zapomnieć, czeka wtedy na okazję aż np.pies, znowu wlezie pod ten ciepły osłonięty przed wodą i wiatrem,balkon,dołek pod domkiem, w dalej już wiemy. albo zdycha potraktowany preparatem albo opity spada gdzie popadnie. właśnie. pies na niskiej trawie będący w wiecznym ruchu,nie powinien dać się złapać kleszczowi, dopóki nie położy się lub nie usiądzie na dłużej.może sobie też dołki kopać i sam sobie kurację kleszczową zaaplikować wrzucając z piachem na siebie. psiak musi usiąść tam gdzie ten kleszcz jest. na tyle długo by ten go złapał. dlatego pies łapie ich od razu kilka. jak wyżej wspomniałam,kleszcz jest stadny.(do póki do domu lub obejścia nie trafi jakąś taksówką).lub nie łapie ich wcale. bywa że zwierze ma jednego kleszcza,i to tego, który dał się złapać nam, reszta zdążyła się napić i ulotnić wcześniej,lub po prostu spadły na samum początku. -kleszcz potraktowany preparatem nie zdycha od razu, słabnie i odpada lub wysycha. -nie każdy kleszcz musi od razu zarazić.a zarazić może tylko wtedy gdy pluje śliną przy odpadaniu. -nie kleszcza się boimy tylko jego śliny.w niej są zarazki. śliny się boimy a samego kleszcza zwyczajnie nie lubimy bo dotkliwie gryzie, właściwie gryźć to sobie może ile dusza zapragnie bo nie boli. boli dopiero moment gdy zaczyna pluć.zanim się wpije,wysyła substancje znieczulające i dlatego tak długo nie zauważony żeruje. wiem bo jako jedyna,w mojej mafii, bez trudnego do pokonania futra,wykręciłam ich z siebie ok 20sztuk.ale nie na raz, po kilka. -preparat nie chroni przed kleszczem,tylko zmniejsza objawy po ugryzieniu i powoduje jego śmierć(długą i w męczarniach\nie zdycha od razu) nie dopuszcza by kleszcz zaczął produkować ślinę(tego na 100procent nie potwierdzę,jakiś preparat takie zadanie miał) skuteczność preparatu trzeba przełożyć na odporność kleszcza na niego. jedno stado odporne jest na to a drugie na coś innego.dlatego jest taki wybór preparatów na rynku. czasem warto wrócić do starego zapomnianego środka(bo parę lat temu przestał działać) mogły się inne kleszcze trafić i te mogą się poddać. uczulenia. często zmiana preparatu powoduje taki objaw. przykład:frontline podane od razu po adwantixie i na odwrót. nie mieszamy preparatów.trzeba 2 lub 3 cykle odczekać a potem możemy myśleć o zamianach.jak wtedy będą problemy to i o uczuleniach. uczulenia jednak zdarzają się często. pamiętajmy: ile preparatów,tyle uczuleń. preparaty różnią się nie tylko substancją podstawową i dawkowaniem. więcej różnic jest bo substancje podstawowe (kleszczobójcze) łączone są z coraz to innymi substancjami nośnymi (transportującymi preparat do organizmu) i to tu jest największy problem z uczuleniami. należy porównywać skład i wybierać te,które powtarzają się w preparatach,wcześniej nie powodujących problemów. jeśli uczula podstawa to ją zmienić na coś innego a jeśli nośnik to poszukać preparatu podobnego innej firmy.co ma taką samą podstawę ale inny nośnik. to już zadanie do konsultacji z lekarzem. małe pieski można traktować preparatami dawkowanymi dla kotów.kocie dawkowane są na mniejszej wagi zwierzęta. to też zadanie dla lekarza bo nie każdy środek się do tego nadaje. np.drob-carb dla psa wykończy kota na amen, więcej to już chyba nie pamiętam. tu chyba wszystko zmieściłam,co może dotyczyć tresury kleszcza domowego.
  15. jeśli jeszcze mogę coś ciekawego od siebie dodać to na pewno ktoś już wiedział wcześniej. z racji przebywania na terenach leśnych, do tego w jakiś tam sposób chronionych,wiem że, niektórzy rolnicy na pobliskich terenach testują preparaty,(w tejemnicy-jeszcze nie dopuszczone,i tylko na swoich posesjach,gdzie dzika zwierzyna boi sie podejść) na pastwiskach rekultywowanych(odpoczywających). mają one za zadanie pozostać na powierzchni ziemi, traw, krzaków itp. przez jakiś czas(do pierwszego opadu lub prysznica wężem ogrodowym) i powodować wytrucie kleszczy i podejrzewam wielu innych niezidentyfikowanych robaczków, robaczek wchodzi na taki teren i jeśli jeszcze zdąży to schodzi z niego i zdycha. potem preparat,spłukany wodą,nie rosą, ulega biodegradacji już w ziemi,pod powierzchnią. nie wiem nie rozumiem,nie znam się.przypomina to trochę proces dezynsekcji w domu z dwuletnią gwarancją,tyle że w ogrodzie. rolnicy mówią, że chyba działa bo jeszcze kleszcze od tamtej jesieni nie przedarły się na tereny wypasowe z bydłem i owcami. te które były otoczone dookoła eksperymentalnymi pasami oczywiście. ja swoje psy zabezpieczam adwantixem i jestem zadowolona. tylko zastanawia mnie czy tam gdzie chodzę z nimi,po lesie,polu,czy trawie lub pod blokiem w ogóle są kleszcze w tym momencie. już dawno(pomijając zimę i mrozy) żadnego nie widzieliśmy. wniosek: albo preparat działa,albo stado kleszczy aktualnie kolonizuję się gdzieś indziej ich tu nie ma.pod blokiem tak samo. nic moje psy nie przyniosły już dawno.
  16. ja próbowałam ci pomóc ale nie mogę otworzyć nic ze strony łódzkiego związku ale oni tam sobie życzą program do otwierania pdf a tego to ja już nie zrobię sama. może ktoś podpowie mi jak to zrobić?
  17. wracam jeszcze raz do pytania o ile mniejsze czy lżejsze mogą być miniatury od moich maluszków?
  18. dlaczego piszę że nie przekwalifikowane psy chodzą po ringach? dlatego że starsze(stażem) panie hodowczynie same nauczyły mnie takiego patrzenia. namawiając mnie do wystawienia nieprzekwalifikowanej mini suki (górna granica wzrostu) w małych, ponieważ tu jest mniejsza konkurencja. a nie liczy się wpis do metryki? to samo w czarnej linii małych. jest za mała(w dolnej granicy wzrostu) a większe mini chodzą obok! tak samo. tu jest mniejsza konkurencja, mało jest czarnego mini. liczy się wpis do metryki? przykład? wczoraj : srokaty tayson poszedł w małych i wszyscy widzieli że jest za drobny. ale tu chodziło o wpis do metryki. ale ten jest młody(16miesięcy) i jest szansa że zostanie przekwalifikowany do tego 18miesiąca. tu zostało to zauważone. ja zaś jeżdżę różnych wystawach.po tych dużych( rozumiejąc duże jako międzynarodowe lub liczne w psy) i po małych wystawach.( gdzie nikt rzekomo nie jeździ) gdzie pieski są 2 lub tylko jeden. tu nikt się nie zainteresuje co właściwie weszło na ring. na jednej z takich małych właśnie wystaw sama prosiłam sędziego aby zmierzył psa ponieważ ,przez pomyłkę wpisano go do średnich! przyznał że nie ma za dużo doświadczenia z :niemcami"( przecież nikt nie musi wszystkiego do razu wiedzieć i być specem od wszystkiego) i ocenił jego wzrost na oko. przeprosił i usprawiedliwił nie dostrzeżenie pomyłki górną granicą wzrostu! przecież to 33cm!!! to prawie jak sznaucer!!! sędzia ma uprawnienia bo to go interesuje i wyróżnia się wiedzą pośród innych. naprawdę się nie znał,czy tylko nie zwrócił uwagi? po co poszerzać uprawnienia o psy,których się nie oglądało wcześniej? moim zdaniem on je miał tylko nie patrzył. filonku, jeśli i tu widzisz coś głupiego to napisz. do tej pory uważam że wiedza sędziego jest obiektywna a hodowców w y g o d n a!!! przykład: pani teresa uświadomiła mnie że odchodzą hodowcy od niemieckiego wzorca na konto amerykańskiego czy też angielskiego pomeraniana. ja mam psa typu niemieckiego (nazwanego, nie wiem dlaczego staroniemieckim?) a wcale nie jest gorszy. mało tego: jest "zdrowszy"i ma dużą rzeszę zwolenników. je co chce, nie płacze bo jego budowa głowy sprzyja temu że nie płacze.one wszystkie dużo mniej płaczą jeśli w ogóle to z powodu jakiejś choroby. widziałam kilka psów małych w typie pomeraniana(przez niektórych nazwane petami) większe od mojego psa i tu nic można poradzić nic na to że też płaczą. mają lepsze zęby.dlaczego od tego odchodzić? tego wzorzec nie opisuje. wrwcając do "nie zwracania uwagi przez sędziów" bo po co? tyle tego jest, tak się różnią do tego tak przemieszane. rozumiem, że jako młodziuch jeszcze wszystkiego nie wiem. ale jeśli nie wy to ponoć życie mnie nauczy.
  19. powie mi ktoś co z tego wyrośnie? moje maleństwa już mają 14 dzień. ważyły 113g i 130g przy urodzeniu. teraz 350g i 390g. napewno zbyt małe to nie one wyrosną. czy ktoś opowie jak to bywało w jego odchowach? ile w tym wieku u przeciętne szczenie miniatury powinno ważyć?
  20. ja byłam, wina nie piłam,dużo oglądałam,nic nie widziałam. bez psów(za blisko aby je ciągać ze sobą) nosiło mnie wszędzie. było ok.na ringach przy podstawowych ocenach. pani sędzina oceniała dobrze i widać było że zależy jej na tym aby wyrobić sobie dobrą markę.widziałam że się starała. zwracała uwagę na wielkość psów nie przekwalifikowanych z małych na mniejsze i odwrotnie. ona nie mogłaby ominąć takiego szczegółu,i dobrze. dużo sędziów o tym nie myśli wcale. zaskoczyła mnie tym,że oceniając wilcze,wzięła pod uwagę cały wzorzec,a nie tylko jego rfagmenty(z resztą podobne do całej reszty "niemców") miała trudne tam zadanie. z doświadczenia wiem,że każdy kto przeczyta ten wzorzec, na świeżo, zapamięta między innymi to: maska nie może być zbyt ciemna a już wogóle nie może na niej brakować okularów. to się niemal wyryło kilku osobom w pamięci. przy czym te osoby nie mają żadnej styczności ze szpicami. a ten kto ma, też zapamięta ale wie o co chodzi. w trakcie oceny wzięła i to pod uwagę. nasi hodowcy czasem przymykali na taki szczegół oko.z resztą to zrozumiałe, z braku dostatecznej ilości osób zainteresowanych dalszą hodowlą wilczych psów też od strony wystawowej (co odzwierciedla się ilością odpowiednich psów) żywimy się tym co mamy i oto mamy takiego psa (z ciemną maską niemal czasem czarnego,nie dosłownie) z tytułem championa.z wyjątkiem tego on jest super. poprostu pokazała jak to przyzwyczaili się hodowcy do takiego stanu rzeczy.pokazała że wie co jest napisane i że to też się bierze pod uwagę. gorzej było na grupach.doceniła łysego psa,preuwiańczyka, co się rzadko zdarza.(gratulacje dla stefana gandiniego) nie wpuściła żadnego malamuta ani haska to akurat nie było złe. nawet pocieszające. resztę musicie państwo dopisać sobie sami. ja dalej komentować nie będę bo za chuda w uszach jestem. jeśli piszę głupstwa jakieś to odrazu na bieżąco, sprowadźcie na ziemię. mnie się podobało. może pani Teresa więcej lub inaczej coś przekaże od siebie? jak będzie miała możliwość i chęć. w sumie więcęj widziała.
  21. [quote name='filonek_bezogonek']co tak krucho z wiosennym [B]Legionowem [/B]???? stawka szpic mały [IMG]http://img148.imageshack.us/img148/8349/53565240dn8.jpg[/IMG] SZpice mioniaturowe [IMG]http://img98.imageshack.us/img98/6761/84312435oj4.jpg[/IMG][/QUOTE] finanse! finanse! finanse! jeszcze raz: finanse!!! ja,po dłuższych przemyśleniach,dochodzę do wniosku,że te wystawy to jednak droga impreza. ja mam jednego czy dwa pieski i to inaczej odczuwam ale ktoś kto ma ich dużo więcej? albo właśnie taki co ma ich więcęj. albo ma w każdej chwili,coś godnego uwagi albo koszty wystaw zwracają mu się w formie coraz to nowszych miotów. no,chyba że pracuje się w "branży", (zoologia, weterynaria). mam na myśli jakiś handel,czy przedstawicielstwo,rękodzieło. to może być dużo łatwiej. dużo osób pracuje właśnie na wystawach. (stoiska,organizacja).oni mają dużo taniej dołączyć hobby do zawodu,oni też mogą jeździć na każdą wystawę,za którą firma zapłaci lub dofinansuje. wystawy planujemy z góry na cały rok. tak jest taniej. czasem pewniej że zgłoszenie doszło. jak się coś posunie to odrazu robi się zamęt. tu pieniądze przeznaczone-często zostają podarowane wystawcom za to że nie zdążyło się w porę wycofać.poprostu się nie wiedziało że tak wyjdzie, a budżet wyliczony!!! tak bywało i pewnie nie raz będzie jeszcze u mnie. a poza tym po co ta klubowa przed krajową? jak by nie można było połączyć? sie rozpisałam o oczywistych rzeczach. za drogo płacimy,za dużo oczekujemy,za mało dostajemy,za mało dajemy z siebie, wiecznie za mało czegoś mamy. nie jeżdzimy bo nas nie stać albo nie podobało się nam ostatnio. mogę się domyślać, że na klubową następną przejedzie więcej osób. mam też nadzieję że będzie bardziej przemyślana. np,sędzia będzie taki,który nie obskoczył połowy wystaw sędziując,nie dość że jedną tę samą grupę,to jeszcze rasę. ja mam z tym problem bo chcąc jeździć po wystawach,to nie mam z czym,ponieważ się sędzia powtarza tam gdzie najlepiej pasuje, co innego ci,którym to bez znaczenia bo zawsze znajdzie się pies,którego sędzia nie widział. wybiera się ktoś z małymi szpicami na opole?
  22. ale plama!!!! Cokermanko. przepraszam. sama widzisz jak to ze mną bywa. naprawdę byłam pewna że piszę do kokerspanielki. to się nie powtórzy. w moim przypadku to te duże litery są najmniejszym problemem z jakim mi się przyszło tu borykać. jeśli też moje słowotwórstwo i"zdaniotwórstwo" jest trudne do zrozumienia,to może popracować muszę nad innymi rzeczami,nie licząc już tych dużych liter.
  23. [quote name='cockermanka'][B]edie21[/B],nie wiem,być może piszesz coś ciekawego,ale NIE da się tego przeczytać...w pisowni polskiej zadania zaczynami DUŻĄ literą - to naprawdę ułatwia czytanie.[/QUOTE] bardzo przepraszam cię Cokierspanielko. razi cię moja pisownia czy raczej fakt posiadania widocznego braku umiejętności wykorzystania możliwości klawiatury a może i nawet komputera? ale pochwalę się tobie, że duże postępy poczyniłam w świecie komputerów, ponieważ udaję mi się polskie znaki wstawiać. na duże litery przyjdzie czas.niedługo to się zmieni. obiecuję. widzę też że wątek nabiera powoli rozpędu. to dobrze, może uda się kogoś nakłonić do większych przemyśleń,na swój i na innych temat. ja postaram się być nie tylko solidnym i uczciwym hodowcą. biorę pod uwagę że cechę"uczciwy" należy poszerzyć o opcję"opodatkowany"
  24. [quote name='filonek_bezogonek']Mam pytanie [B][SIZE=4][COLOR=Red]do WSZYSTKICH POSIADACZY SZPICÓW MAŁYCH I MINI [/COLOR][/SIZE] dlaczego tka mało osob jest zgłoszonych do Łodzi ????????[/B][B]??:mad::mad::mad: wydawało mi sie ze tej wystawy o tej porze roku nikomu zachwalac nie trzeba ? wystawa Łodzka to wyśmienite miejsce na majóke - idealna pora - pogoda zawsze dopisuje - idealne miejsce na udaną zabawę :) Jak na razie marna konkurencja zagraniczna. Termin przyjmowania zgłoszeń przedłużony do 8 kwietnia. Zapraszam - gwarantuje udaną zabawę:) Łódz to centrum polski ( o mało co) z każdego miejsca jest blisko :) [/B][/quote] nie wiem czy mam się poczuć zdopingowana do jakichkolwiek wyjaśnień ale proszę: masz rację, łudź jest ok.ale my zapracowaliśmy na przerwę. tyle wystaw pod rząd. kielce, nowa ruda,głogów,leszno i jeszcze coś niebawem tak już tylko dla rozrywki niż dla potrzeby.. sporo z nas planuje przecież to co mu potrzebne. w sumie do czerwca moje pieski nie potrzebują nic.no,może troszkę więcej spokoju,zdrowia,szczęścia,pomyślności i takie tam. napewno wszyscy czekają na ostatnią chwilę ze zgłoszeniami. ciężko przewidzieć co się zrobi za 5minut a co dopiero kiedyś tam... Filonku, czy jest sens wysłać zdjęcie maluszków z telefonu na twój telefon? mms czy coś takiego. może uda mi się kogoś poprosić o zgranie mi ich na jakąś inną formę umożliwiającą wysłanie ich mailem.ale na tą chwile jeszcze nie wiem kogo. właściwie po co mi przez telefon, czy takie zdjęcia są dużo gorszej jakości? jeśli jest sens to na pw, lub na mojego meila czekam na info a jeśli nie to nie ma przecież pośpiechu.
  25. witam po przerwie. ja proponuję poczekać aż się sam odwróci. przecież się kiedyś znudzi albo przynajmniej zmęczy. u mnie maluchy rosną jak na drożdżach. nic nie robią tylko śpią i jedzą. wogóle nie mają czasu na nic ale męczy mnie to, kiedy mają czas jeść te drożdże? gratulujęjeszcze raz wszystkim zwiciężcom i dziękuję pani Tereso za info i maluchach.
×
×
  • Create New...