-
Posts
266 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by edie21
-
jacku. curulice to ja rozczytam ale też do końca nie rozumiem wszystkiego. tam podane są adresy do zadawania pytań. po angielsku to ktoś ci napewno z któregoś odpisze. a najprawdopodobniej to adresy bezpośrednio na elektroniczne zgłoszenia. generalnie po rusku opisane są nazwy i adresy poszczegulnych klubów czy organizacji. pewnie to sam już wiesz. no i najważniejsze to telefony do potwierdzenia zgłoszenia.
-
mam jeszcze jedno fajne lub dwa zdjęcia psa stefana ale to prześlę je filonkowi i jeśli będzie miała czas to wstawi.
-
masz rację. nie nadajesz się na moderatora i słusznie z miejsca nie podjęłeś się tego zajęcia. jednak to forum miłośników tej rasy a nie tylko posiadaczy. samo posiadanie nie świadczy o niczym. nie posiadam takich psów jak twoje poniewaz nie czuję się zbyt pewnie w tej odmianie a poza tym mam jeszcze czas na naukę i nie porywam się z motyką na słońce. samo zakupienie psa za duże pieniądze a potem rozmnozenie nie stanowi z właściciela psa odrazu wielkiego hodowcy. tyle to kazdy wie i nikt nie ma mi tego za złe. to nie jest ani uprzejme ani grzeczne potraktowanie mnie w taki sposób. prawda jest taka że nawet jeden raz nie rozmawiałeś ze mną a z miejsca traktujesz mnie jak dziecko gorszego boga. przykro mi że ciebie też ktoś tak traktuje i teraz powielasz ten schemat z myślą że tak należy. nic nie stworzysz w taki sposób, ani przyjaznej atmosfery ani... właściwie tylko z ludżmi o takim samym podejsciu co ty sam. muszę ci jedno przyznać. dobry jesteś. ja też dałam się tobie niepotrzebnie wkręcić. właściwie to tak samo jak ty , z forum nie ucieknę bo nie mam powodu. niewiem z kąd twoja niechęć do marty i nie moja to sprawa. do mnie też jesteś uprzedzony bez powodu więc to zupełnie nie ma znaczenia. ale ok. porządek musi być w końcu wszyscy wybieramy moderatora: proponuję martę
-
ja co prawda wpadam na chwile i żadko. z tego co czytam wątek, to nie rozumiem o co wam chodzi? naprawdę nie mam zielonego pojęcia ani żadnego innego, w jakim kolwiek bądź kolorze. wybieramy moderatora a nie kogoś kto zachęca czy zniechęca. z kim chce j.g rozmawiać a z kim nie chce. mniej więcej znamy swoje jakieś walory tylko ze znajomości w net. a ja to raczej tylko z net. nie mam ani okazji ani odwagi podchodzić do kazdego na wystawie i pytać czy ty to ten z rudym pieskiem w awatarze a tamta to ta zbanerkiem na dole. nie o to chodzi. marta jest miłą osobą i nadaje się na reprezentanta. tak rozumien słowo moderator. nie wiem co i komu powiedziała i kiedy ale w stosunku do mnie nie zachowała się ani razu nietaktownie. na moda należy wybrać właśnie taką osobę. ale o czym tu piszę? to chodzi o to by taka osoba umiała taki obowiązek ogarnąć. marta nie raz pokazała że jeśli czegoś nie potrafi to przynajmniej się bardzo się stara. własciwie to ona jedna nigdy nie zostawiła mnie beż odpowiedzi. nie zawsze w porę ale zawsze pamięta by się odezwać lub odpowiedzieć. no cóż. ja z nikim nie mam aż tak zażyłych kontaktów by dzwonić na ploty przez telefon czy mail. dlatego uważam że moje poparcie dla marty jest czysto neutralne. z nikim z tego forum nie piłam wódki ani nie spałam pod jednym dachem by mieć okazję lepiej się poznać i móc coś więcej o kim kolwiek powiedzieć. to moje zdanie. zapewne, nie mające znaczenia i nie interesujące,być może i niepotrzebne ale neutralne. aby rozmowa nabrała sensu to nie mówny kto kogo nie lubi ale kto sobie z tym poradzi i ma na to czas. proste?
-
w pełni popieram. jednak obawiam się że może nam odmówić choćby dlatego że i tak dużo czasu spędza przy komputerze a nie zawsze ma czas na swoje sprawy. ale kandydaturę popieram i nie widzę innej odpiwiedniejszej osoby.
-
w brnie są duże hale. porównywalne z tymi w poznaniu. prawda że są też ringi na polu ale ja nigdy nie widziałam szpicli poza halą. a nawet nie pamiętam czy w zeszłym roku coś poza halą wogóle organnizowali.
-
[quote name='Charly']a no tak masz rację w sumie. W zeszlym roku byłam w schronisku ( już nie istnieje, bo "szykanowali") w Krzyczkach i zabrałam stamtąd mojego pieska. Tam to dopiero było zle. A tu jakies czepialstwa...a fe. edie- czy Ty pojmujesz różnice między hodowlą a schroniskiem? Ile masz lat?[/QUOTE] czytaj ale ze zrozumieniem. nie ma tu absolutnie znaczenia nazwa miejsca. hodowla(pseudo lub nie) czy schronisko mają najważniejszą i niepodważalną cechę wspólną: liczba psów > od 1. co znaczy że omawiamy warunki,opiekę,zagrożenia za tym idące a nie różnice między tymi co mają dużo psów i tymi co mają dużo psów. odnośnie lat? no cóż: zadaj to pytanie sobie.
-
Szpic Samson juz we wspanialym DS u wspanialej Ihabe.
edie21 replied to monika55's topic in Już w nowym domu
na filmiku widziałam jak prubuje dopiąć awego. prawdopodobnie dałby pannie spokuj jak ta by się odwróciła na grzbiet i dała "conieco" powąchać. pewnie wtedy by odpuścił po dłuższym czasie. ale nie to moją uwagę zwróciło. miałam wrażenie jak by się ten długouch garbił. dziwnie nosi grzbiet. w końskiej branży opisała bym to jak u konia, że chowa pod siebie zad. kuli się? jeśli nie tylko te zwyrodnienie stawów biodrowych to może to być efekt bolesności np nerek. ale ale nie o nerkach tu teraz myślę bo to chyba już sprawdzone. a przy okazji ta niechęć jego do wyciągania nóg w tył czy ich prostowania leżąc na plecach połączone z potrzebą odsłaniania podbrzusza to pozostałosć po operacji jaką ponoć wcześniej miał na przepuchlinę. może ciągną go mięśnie itp? no cóż, wypowiedź może po czasie ale trudno. stało się. -
ja się może i nie znam za dobrze na solonych mosrkich potrawach. czy ja nie mylę tej meduzy ze zdjęć z małą ale wypasioną amebą?
-
jak się doczytałam to znależli go na torazh czy obok. jeśli oko ma wysadzone z orbit to może trzepnął go poprostu pociąg. ty wiadomo wszystkim że jakie serce maszynista by nie miał to i tak nie ma wpływy na to co zrobi odważny pies. w szoku się przemieścił i tak wygląda jak by go pobito. ja mam takie domysły. może to nie człowiek tylko maszyna?
-
Szpic Samson juz we wspanialym DS u wspanialej Ihabe.
edie21 replied to monika55's topic in Już w nowym domu
to ewidentnie wygląda że sa zapendy hodowlane. myślę tak bo kiedyś też zadzwonił do mnie po wystawie w zeszłym roku jakiś facet. też pytał tylko o krycie psem. ale jak usłyszał cenę to się wydał. nie ukrywam że i ja się poczułam przez was lekko wzięta za tak samo żaimteresowaną jego jajkami. ale przez głupotę i z resztą już mi przeszło. ja przecież suki nie mam a pies? no cóż. dzieci z papierami czy bez i tak by nie mieli. co najwyżej by się pokotłowało trochę. dopisz jeszcze raz w tym allegro że pies będzie po sterylizacji. przecież jak ma iść z poczuciem winy że się komus przyda to co za różnica komu? jeśli ma być u jajek ciapnięty to przecież potencjalny hodowiec się nie będzie napraszał. naturalny przesiew. -
no cóż. jesteśmy jak stado. nie raz czytajac posty widać wypowiedzi tylko jednego rodzaju. jak można? jak tu nie zabić? kto to zatrzyma? jak tak mozna? poprostu tak samo działamy jak stado psów. jeden krzyknie na drugiego, drugi odeprze a reszta zawturuje gotowa na lincz na tym słabszym. czasem opierając się tylko na zdaniu innych. być może ja zmieniłabym zdanie na lepsze czy gorsze ale po wizycie i dłuzszym poznaniu. nie miałam okazji. ani okazji ani przyjemności kupić tam psa i nie planuję tego ponieważ nie mam predyspozycji ani chęci to takich psów. wiem jedno. jeśli zdarzy się okazja to podjadę tam. albo mnie wpuszczą albo nie. tak poprostu, z ciekawosci, poprostu poznać. może sie czegoś nauczę. np. jak dac sobie radę z taką liczbą psów? myślę, że pan dręczony do tej pory nauczył się już tego jak unikać w przyszłości błędów. mam nadzieję że podziałała ta historia jako przestroga dla innych,którzy są żrudłem podobnych problemów lub nawet tylko stwarzają takie pozory.
-
jedni uważają że jak na wystawy to trzeba chuchać i dmuchać, wyprowadzać sikać na płytki żeby się nie pobrudziły lub w trawie nie pomoczyły a inni uważają że nie ma co przesadzać. znam psy co na hilsie strasznie się roztyły a jakośc futra spadła. po wizycie u weta doszli do wniosku że pieski jadły za bogato jak na swoje potrzeby. wystarczyło zejść na karmę o uboższym składzie. szpic jako pierwotny potrzebuje zjeść mało ale konkretnie. taka bomba kaloryczna jest mu potrzebna do przeżycia ale mała. nie mówie że trzeba go traktować jak spotrowca. absolutnie. jego atutem jest futro, którego utrzymanie w pełnej krasie wymaga poświęcenia od organizmu dużej dawki energii. mam na myśli to że nie musi dużo jeść. nie potrzebuje kiilograma mięsa i łopaty odżywek ale tak dobranych składników by utrzymać to futro i resztę organizmu w sile i zdrowiu. w sezonie kiedy myślę o wystawach to karmę zmieniam co jakiś czas na gotowane. róznie. co tydzień, co dwa. a tak naprawdę to tak jak mi wygodniej. kiedy gotuję to dodatki innego rodzaju podsówam, nie za często bo sam ryż i marchew z kurczakiem czy innym mięsem to jest zdrowe tyle że trochę ubogo. ale psy które nie idą na wystawy i nie ma nacisku na ich wygląd czy za dużą troszkę wagę to jedzą czasem tańsze karmy a i też nie widać zmian tyle że w gorszych przypadkach to albo futro wypadnie i jest go mniej albo nie tak błyszczące, pies wychudnie albo jest za głodny. niby dostał tyle samo a jeszcze by zjadł więcej. i znów wychodzi na to samo. taniej ale więcej. w zasadzie gotowanie dla jednego pieska nie jest takie męczące. to nawet zabawa. właściwie dla siebie się gotuje i kożysta z psem z kaszy ryży czy ziemniala. u mnie zdrowe gotowanie dla zgrai przez miesiąc to wydatek równy workowi hilsa. czasem więcej jeśli tylko mam czas, gest do kupna wołowego czy cielęcego mięsa no i chęci do stania przy garach to muszę mieć świadomość że ze minimum 100 zł mam w kieszeni na ten cel. przecież co dzień by miało być świeże. znam też hodowlę championów co na pedigru się wyżywia i też są w dobrej kondycji i formie. ale cóż. jeszcze żaden nie zdechł ze starości co do reszty to nie wiadomo który kiedy i na co padnie. czy na raka czy na inne efekty uboczne od tego pegigra.ale dla pańci ważne to że przecież medale są i to się chyba liczy!
-
ja osobiscie mam pieski małe ale nie miniatury. no w sprawie hilsa ci się wypowiez hocby z racji byłej pracy. hils na rozróżnienie tylko pod wzgledem granuli chodzi o wielkosc dla ras mini. nie wszystkie psy lubią gryżć duże kawałki. ale co ważne, jeśli pan im da takie by poprubowały czy sobie poradzą to pewnie sama stwierdzisz czy chcesz takie normalne czy takie mniejsze. ja się nie owijam i jak inm daję to nie mini granule bo nie gruzą ich a raczej połykają. a tak to nie może być. muszą gryżć bo o ząbki też trzeba dbać ni i zeby sie gdzieć taki pęczniejący granulek nie napuchnął i nie przytkał czegoś w środku. ale hils wcale tak bardzo nie puchnie. dorosłe jadają raz dziennie i nie mają rozwalonych żołądków i dużych brzuchów co do kaloryczności to jest kaloryczna i bogata karma. daje się jej zdecydowanie mniej ale i cena jest nie taka sobie. ostatnio to nawet ja wpadam w zadumę. seria z jagniięciną jest bardziej polecana w sprawach delikatuśnych żołądków i jakiś alergii oraz na wysycenie koloru i jakość futra. co do innych karm to przez moje psy są tolerowane gorzej. kwestia może i przyzwyczajenia. co do karm licencjonowanych przez cargill (patrz drobny druk na opakowaniach) to te karmy są produkowane automatycznie i zdarzają się duże niestabilności odnośnie składu i jakości. bywa że karma kupiona w styczniu i dwie następne się sprawdzą a kolejna np w listopadzie i grudniu będzie nie strawna tak jak do tej pory. mimo że taka sama. canin też ma zwolenników ale nie w mojej osobie. myślę że jak powiem że warto psu i gotować od czasu do czasu i podkarmiać gotowcem to będzie dobrze. jeśli dieta będzie zmieniana to pies się przyzwyczai do takich różnic i nie będzie problemu. samo karmienie jedną karmą . może nie tak marką jak samym rodzajem prowadzi do wydelikacenia. jeśli masz już inne psy to dawaj na początek to samo co reszcie dla szczeniąt oczywiście i zobaczysz jakie efekty będą.
-
Szpic Samson juz we wspanialym DS u wspanialej Ihabe.
edie21 replied to monika55's topic in Już w nowym domu
moje szpice mają problem ze spaniem na czym kolwiek. nawet jak mogą wskoczyć na łóżko czy fotel to nie robią tego. owszem ale tylko by pewnie obsikać. co do posłań to wszystko w transporterach wykopują. wyżucają. drą. felek ni kładzie się zupełnie na niczym. jak sobie na ogrodzie siedzi to nawet w deszczu kopie doly i w nich się pokłada. najrozsądniej powiedzieć że jak połozysz mu kawałek szmatki i kawał kartonu a przy okazji nie zamokną ,to pies sobie sam wybierze kąt. albo wymości go sobie na kocu. albo utoczy przestrzeń na gołej podłodze albo położy się na płaskim kartonie. szpice lubią sobie zmieniać temperaturę. lubią same sobie wybrać miejsce. ale im dalej w lato tym mniejszy problem posłania. poprostu będzie mu ciepło. -
szczenięta kolorowe rodzą się jakiejś tam barwy ( jakiejś tam,ponieważ nie umiem tego nazwać po imieniu. nigdy mnie nie interesowało to bo i tak na końcu jest inny efekt) a potem zmieniają barwę tego urodzeniowego poprzez szarości aż po kolor ostateczny, w międzyczasie barwa zmienia nasycenia. albo ciemnieją albo jaśnieją. czasem pojawia się większe zabarwienie nalotu wilczastego a czasem ono niknie. tu posiadacze kolorów się dokładniej wypowiedzą. np. neutralka. co do mnie to ja mam brązy i czernie więc nie mam aż tak dużych obserwacji. u wszystkich szpiców włos zmienia się z formy tak zwanego puszku szczenięcego na włos młodzieńczy. ten już ma inny kolor, raczej nie kolor ale jego nasycenie jest inne. włos jest miękki i nie tak okazały jak ostatecznie włos dorosły. ten jest sztywniejszy i już bardziej ujednolicony jeśli trafi się na psa równo ubarwionego tak jak pomarańcze czy brązy. teraz jest taka gama dopuszczalnych kolorów że tu wymięknę bo nie idę w tą stronę ale co do czerni i brązu to na początku portki i ogon miewają jasniejszą barwę i niekiedy długo utrzymujące się przesiwienia. kiedy pies dorasta, barwa się wyrównuje a lżejsza siwizna długo powoli zanika. u tych psów co miały dużo siwego włosa na portkach, widziałam że nie zawsze do końca czernieją. ale nie o ten kolor ci chodzi. ok. co do imienia to możesz po uzgodnieniu z hodowcą zastrzeżenia co do litery początkowej, wybrać imię dla szczeniaka. oczywiście na tyle wcześnie by zdążyć przed momentem wystawiania metryk. to jest przed 7 tygodniem życia szczenięcia. a w domu to i tak nazwiesz go misiek, pusia, korba czy kalafiorek . tu na to nikt nie ma wpływu poza tobą. z drugiej strony to czasem zdarza się że hodowca takie imiona wybiera że nie chce się ich zmieniać ale się poprostu zdrabnia. jak ja swojego felixa wołam felek a i-takę poprostu iśka. co do imienia w rodowodzie to nie będzie ci ono przeszkadzało w niczym, jakie by nie było. co do czeny to raczej tylko bogata osoba moze pozwolić sobie na sprzedaż dobrych i obiecujących szczeniąt taniej niż te 2000zł. to już nie chodzi o zawyżanie cen. każdy pies jest inny i co innego sobą prezentuje i inaczej się zapowiada.możesz trafić na mniej obiecującego psa ale i na bardzo dobrego psa a jaką karierę mu zafundujesz, zależy w dużej mierze od ciebie. z każdym możesz się dogadać jak chcesz i jak hodowca zechce ale aby wychodować pożądany efekt, trzeba sporo pracy i finansów. niestety legalna hodowla nie tylko tych dobrych i wystawianych psów wiąze się z kosztami. przy większej ilości psów to nawet sporymi. same wizyty u wet na szczepienia i zabezpieczanie od lkeszczy czy robaków i ewentualne leczenie to setki zł rocznie. hodowle długoletnie posiadają stare psy,o które trzeba dbać jeszcze bardziej.tyle ode mnie co prawda nie w skrócie ale chociaż. jestem pewna że to co tu piszę nie powinno być sprzeczne ze zdaniem nikogo innego. co do zdrowia to napewno miniaturowe rasy są jednak narażone na inne dolegliwości niż te mniejsze. wiem że wetowi takie 1,5kg psa jest dużo trudniej w razie czego leczyć i operować. narkoza to albo duże ryzyko albo bardzo wyszukane i nie tanie metody. mało jest preparatów do stosowania u tak małych pacjentów. ciąza nie będzie przeze mnie komentowana ponieważ ja mam sporo większe małe szpice i jest tu grono bardziej doświadczonych hodowców miniatur. po za tym to już ustaliłaś, nie interesuje ciebie suka.
-
[quote name='Charly']robert mam do Ciebie pytanie, bo nadal nie rozumiem tych porównan ze schroniskami. Abstratereferetereferejąc teraz od hodowli z tego wątku, czy naprawdę twierdzisz, iż warunki lepsze od schroniskowych w hodowli to powód do dumy?[/QUOTE] ja może odpowiem. choćby z racji tego że mam hodowlane wykształcenie i pojęcie na temat warunków w schronach. poza tym właśnie obejżałam całość od początku! do samego końca! pewnie że z punktu widzenia prawa to na tym filmiku widać było dokładnie posesję i warunki. różnica tylko w tym że pan sobie postanowił pieski trzymać a nie krowy czy świnie. pies jest tak samo zwierzęciem domowym,czyli gospodarskim. a jak kto go użytkuje to jego rzecz. można też i w domu świnkę wietnamską trzymać ale nikt tego nie zrobi tylko wyśmieje i do chlewika zagoni. same pomieszczenia jak na potrzeby i liczbę psów to są bardzo dobre. jest dużo terenu na którym psiaki mogą hasać. może i na potrzebę tv posprzątano ale wiedzcie, że brud długoterminowy to urzędnik napewno rozpozna. wet nie pomyli no i naprawdę ciężko się go pozbyć. sama od niedawna opiekuję się posesją. drewniany dom z ogródkiem i wiem jakie to koszta. ledwo nadążam grodzić i łatać dziury po swoich małych pchełkach a naprawdę ogrodzić te "linczowane" ty psy jest ciężko. dobrze że płot przypomina auschwitz ale to jest skuteczna metoda i tu widać starania o bezpieczeństwo. choćby te ostrzeżenia. właściciel wie co powiesił i za samą bezmyślność i niewiarę to potencjalnego, niezaproszonego delikwenta, spokojnie można postraszyć. po za tym dana scena z filmiku jest ocenzurowana i nie widać właściwie co te psy ciągają. a to że zajadały się surowym mięsem to norma u mięsożernych psów. prawda że to psie mięso ale które szarpane mięso się nie rusza? szkoda tylko że to był jednak inny pies. złem jest to że "pan dręczony" odstąpił od zkwp bo powiększa to legion jego wrogów i konkurentów. no i nie podoba się wielu, to że nie chce kontynuować tego co ,jak mówi,dobrze zaczął właśnie w zkwp,tylko zaczął się żądzić swoimi prawidłami. szkoda że nie szykanuje sie też tych schronisk ,które jak celestynów pod warszawą naprawdę śmierdzi i naprawdę nie ma warunków na cokolwiek. a w ostrowii mazowieckiej ktoś był? ostatnio widziałam tam jakieś kilka lat temu stado psów luzem na terenie i info że obsługa jest tylko 2 lub 4 godziny na dobę. szykanujcie te niegrożne panie z trawników, które to za 120 zł sprzedają dobrze odchowane jamniczki nimiaturowe po rodzicach wartych 1500zł za sztukę. zaczynają niewinnie a potem apetyt rośnie w miarą jedzenia i powstają gigantyczne ferny lisie dla psów. o właśnie. ferma lisia jest przykładem złych warunków dla psa ale nie taka pokazana tu stajnia. no tak. przecież nie każdy miał możliwość obejżenia fermy lisiej czy kurzej. ale żeby z tego powodu psy odbierać? ludzie! jak się tak brzydko mówiąc pandręczony zadzieciaczył, to niech sobie radzi dalej. jedno co można robić, to uświadmiać każdego kto nosi się z zamiarem kupna psa tej omawianeej rasy, zniechęcac ale nie na konto innej tylko dzieląc się wiedzą na temat potrzeb czy możliwości takiego molosa. ludzi trzeba uczyć szacunku do obcych zwierząt i do ich siły. na mnie kiedyś podziałało zdanie jednej z wystawczyń. kupuj sobie rasę taką jaka ci się podoba ale pamiętaj. jeśli już ma się zrobić nieposłuszny to żeby chociaż nie był twojej wagi i nie ciągał cię jak kości po trawie. co do niebezpieczeńst związanych z posiadaniem takiego psa to proszę bardzo. jeśli tylko ktoś ma na tyle odwagi by zabić psa w obronie własnej lub cudzej, to niech sobie go ma. ale niech stara się niedopuszczać do takiej możliwości
-
nie czytałam wątku od początku do końca ale z samego tylko końca mogę wnioskować że przemawia tu poprostu zawiść sąsiedzka na zbyt głośno szczekające psy. przyznaję panu rację że rasa była hodowana w celach bojowych ale nie mam pojęcia czy robi to pan legalnie czy nie. mam na myśli to czy należy pan do związku i robi to wg. ustalonych zasad. co prawda zkwp nie widzi innego zastosowania dla tej rasy niż walki, które są zakazane. jeśli pan to wie to nie powiniemn się pan tak upierać przy oczywiscie normalnej agresji pańskich psów ponieważ bronić się przed bykami jak w indii czy niedżwiedziami w rosji lub dzikimi kotam jak w australii to nie potrzeba. do końca właściwie nie ma konieczności utrzymania rasy w agresji. agresję łatwo jest rozbudzić bo jest zakodowana ale potem powstaje problem z jej własciwym ukierunkowaniem. naprawdę w polsce nie ma potrzeby bezsensownego rozmnażania psów aż w takiej ilosci jak to się teraz dzieje. nie ma odpowiedniego zastosowania dla tych psów.nie ma właściwych ludzi. co do obcego psa to wierzę panu bo sam sobie w taką zgraję nieproszony napewno nie wszedł. po za tym na pana terenie mają prawo zrobić co zechcą i to jest pana problem a nie całego świata. może pan poprostu gości nieproszonych nie lubi. ma pan takie prawo. ja mam kilka nieagresywnych psów na podwórzu ale mimo tego też umieją pokazać gdzie są i kto rządzi. i fakt, między sobą nie porobiły sobie nigdy krzywdy. raz próbowano mi zrobić opinię ale trochę inaczej się skończyło. po mojej stronie ogrodzenia przywiązano mi kota na 4metrach sznura.myslano że moje psy jak rano wylezą to go zagryzą. otóż nie. ale to kota szczęścia i wiadomość że komuś już ich było za dużo i za głośno. co do pana to napewno chodzi o pieniadze. może za duży obrót i tyle. w czasie kiedy o pracę ciężko to w modzie jest utrzymanie się za pomocą i takich metod jak chów modnych psów. może trzeba się ograniczyc?
-
jak to nie ma? a toye rosyjskie czy szpice miniaturowe? czy czasem one nie ważą tyle? nieco ponad 1.5kg widywałam z papierami? nie mówię o tych wybitnych pieskach z tytułami i z dobrych hodowli ponieważ jak się taki trafi to jest zdrowszy niż te tanie miniaturki.niestety jadnak nie zauważyłam aby ktoś takie dorodne pieski chciał sprzedawać w przypadku,kiedy są zdrowe! pieski to jeszcze w zkwp się spotyka ale nie wyobrażam sobie 1,5kilowej suki co by miała normalnie rodzić, nawet nie wiem czy nawet w tak małych rasach kto kolwiek, z taką suką hodowlankę zrobi? tak. może wystawić ale co do rozmnażania to wiadomo jak to jest. a po za tym to która miniatura jest zdrowym psem? weta popytać dlaczego psy poprostu nie dorastają do normy!
-
Szpic Samson juz we wspanialym DS u wspanialej Ihabe.
edie21 replied to monika55's topic in Już w nowym domu
nie myślałam o banerkach bo też nie umiem ale o obróbce foto -
Szpic Samson juz we wspanialym DS u wspanialej Ihabe.
edie21 replied to monika55's topic in Już w nowym domu
jeśli zadowoli cię akurat moja odpowiedź to ja takie efekty osiagam na fotoshop lub correl. ale moja córa to i na paint to potrafi. sama żadko daję się ponieść takim zabawom bo komputer mnie najnormalniej w świecie męczy. długo mi się schodzi i nie zawsze potem pamiętam jak do czego doszłam. nie znam angielskiego więc nawet krok po kroku opisane najprostrze rzeczy bywają trudne dla mnie. ale na potrzeby dogo czy poprostu net, wystarczą ci programy typu windowsowskiego paint -
[quote name='Lilith20']tak, albo ogloszenie z alegratki o labradorach, ktore pochodza z domowej hodowli rodowodow nie maja, ale i tu uwaga : HODOWLA JEST ZAREJESTROWANA. tylko ciekawe gdzie? ręce opadają:/[/QUOTE] w odpowiedzi na #11post powiem ze legalność hodowli jako chowu zwierząt rozmnażających się i przynoszących dochody, oraz legalizacja hodowli w zkwp czy gdzie indziej to dwie oddzielne rzeczy. to pierwsze, to legalizacja potencjalnych dochodów m.innymi w u.skarbowym oraz u.miasta i gminy. gdzie w moim przypadku zatwierdzona jest przydatność pomieszczeń do tego celu oraz kosztuje mnie to jakiś roczny haracz od każdej jednej posiadanej suki i reproduktora. no i u.s oddzielnie ponieważ posiadanie rodowodowych psów wiąże się z ich dużą wartością i możliwościami uzyskania dużego dochodu nie zależnie od tego czy on jest czy nie.. analogicznie jak w rolnictwie.koń,świnia czy krowa poddane są tak samo rejestracji. dobrze jeśli świnia ma kolczyk i koń znamię ale papiery mają prawie wszystkie, rasowe czy nie. jak nie tylko przysłowiowe cielęta,są skatalogowane.co do legalności w zkwp to legalizujemy hodowle jako żwierzęta używane do tego celu. właściwie każdy wie że hodować pieski możemy na podwurzu, w pokoju czy na księżycu, dopuki dopełniamy formalności to wsio jest ok. obie formy są legalne i obie się nie wykluczają. jednak ideałem byłoby dokonanie obydwu tych legalizacji. ideałem ponieważ mały procent tych hodowli piesków w zkwp sprostało by wymogom tej drugiej formy legalizacji. dziurą prawną jest tylko fakt że w polsce nie wymaga się katalogowania każdego urodzonego w niewoli psa czy kota. to rozwiązuje problem pseudohodowli na tyle by ukrucić proceder produkcji tanich niechcianych ale marketingowych piesków. ale moim zdaniem tu idzie bardziej o ideę a nie o marketing. bo koszta utrzymania w pseudo i legal jest taki sam. różnica jest tylko w nakładach dotyczących finansów i prestiżu. rozumieć to trzeba jak metrykli,tatuaże i wystawy oraz ich koszt. zrdowie i utrzymanie samo kosztuje tyle samo. zależnie od tego jak się dba.
-
wystarczy wejśc na alegratkę i w samych szpicach poszukać. pomeranian- krycie. sprawdzony reproduktor! dla nie uświadomionych,reproduktor to tytuł jaki się zdobywa. w ramach wiarygodności-METRYKA ! ! ! na litosc! kto ma reproduktora z metryką? za nim jeszcze mój reproduktor zrobił cokolwiek w tym kierunku aby zasłużyć na miano reproduktora, to już musiałam ją oddać na konto rodowodu. może rozsądniej i uczciwiej jest pisać- sprawdzony tatuś a nie naciągany reproduktor. poza tym jesli ktoś ma dobry sprzęt to może dane z metryki będą lepiej widoczne i można hodowlę uświadomić co wyrabiają własciciele ich krwawicy. przecież oni ciężko pracowali na te metryczkę. no co do nazewnictwa to dołączamy rasę pomeranin. to pewnie dla uczciwości, aby ktoś nie posądzał delikwenta o próbę oszustwa. przecież wyraźnie pisze że nikt nie próbuje sprzedać żadnego pomeraniana.
-
każdy pies jest warty tyle ile zje a kosztuje tyle ile za niego zapłacą! ludzie nie mają pracy a rolnictwo nie popłaca więc obmyślili sobie plan łatwego zarobku. hodować rasy można drogo i perfekcyjnie ale w innym wypadku, howa dla własnej uciechy i dla siebie- tanio. pomysłowy dobromir wymyślił sobie że hodowla jest za droga w utrzymaniu a i inwestycje to dla głupców. po co inwestować skoro można zarobić? hodowcy to wiedzą. większości z nas-ludzi, to wszystko jedno co do nas ogonem macha, byle nas kochało i to nam się podobało!. a jeszcze lepiej kiedy i iwszystkim do okoła podoba się jeszcze bardziej. co do słuszności naszych poglądów to zmieniają się zawsze wraz z nabytą wiedzą. patrzymy surowiej i już nie wszystko jest takie ładne i warte fortunę, poprostu jeden dobrze sprzedany piesek utrzyma połowę hodowli. połowe bo liczna! w przypadku małych hodowli które nie pracują na tzw.przemiał, starczyło by na kilka miesiecy wyżywienia. no cóż. każdy pies warty tyle ile zje a kosztuje tyle ile za niego zapłacą. a dlaczego ludzie dają się mamić? bo zdobywają wiedzę z różnych żrudeł! nie ze związku kynologicznego. jednak czy lecznice wet stoją na wysikości zadania? też nie! w lecznicy nikt nikogo nie pyta o poglądy i nie kieruje po wiedzę w żadne konkretne miejsce bo zwierzęta kocha się wszystkie. to ludzie się dzielą na tych równych gości i równiejszych. a wiedzę na samym początku czerpie się poprostu od sąsiadów na ulicy. każdy psiaka wyprowadza a wiadomo że nic nie zastąpi dobrej ,sąsiedzkiej porady. inaczej szemranej reklamy. kto pojedzie na konieć świata kupic pieska z rodowodem,kiedy jego sąsiad zna dobrą hodowlę i sobie chwali? a kto z takich "hętnie kupujących" nie padł czasem ofiarą i zrzeszonej w zkwp, hodowli? pewnie że żadziej niż u tych niezrzeszonych w żadnym innym zgromadzeniu? ale jednak tu raczej chodzi o dar przekonywania.