Jump to content
Dogomania

EwKo77

Members
  • Posts

    179
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by EwKo77

  1. Sesja fotograficzna z piłeczką :razz: Miniaturki oczywiście do powiększenia.[URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=68b517794d9aefb5"][IMG]http://images33.fotosik.pl/136/68b517794d9aefb5m.jpg[/IMG][/URL]Wrrrrrrr.... wrrrr!!! [SIZE=3]WRRRRRRR!!![/SIZE] [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=6cf5cbf956e69d22"][IMG]http://images24.fotosik.pl/155/6cf5cbf956e69d22m.jpg[/IMG][/URL] [I]Ten wąsik, ach, ten wąsik![/I] :p [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=d78002b2414b1e59"][IMG]http://images23.fotosik.pl/154/d78002b2414b1e59m.jpg[/IMG][/URL] Ty, zobacz... dziuuury... :-o [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=fa8925d1d8786cc3"][IMG]http://images32.fotosik.pl/136/fa8925d1d8786cc3m.jpg[/IMG][/URL] Pazurecki po wetowym [I]manikiurze :razz:[/I] [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=04dbd56bc2acdffd"][IMG]http://images32.fotosik.pl/136/04dbd56bc2acdffdm.jpg[/IMG][/URL] Taki jestem śliczny i łągodny jako ta owiecka :cool3: [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=7c5bb10fa3b7d6eb"][IMG]http://images24.fotosik.pl/155/7c5bb10fa3b7d6ebm.jpg[/IMG][/URL] Łapki w rozmiarze XXL :diabloti: [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=1edb0e91b6eec080"][IMG]http://images30.fotosik.pl/155/1edb0e91b6eec080m.jpg[/IMG][/URL]Ostatni oddech piłeczki :roll:
  2. Niop, dzisiaj całe 15? minut bawił się piszczącą gumową piłeczką :diabloti: Potem piłeczka odmówila współpracy - zdaniem jednych, wyzionęła ducha - zdaniem innych świadków. Dokumentacja fotograficzna będzie jutro - trochę to skomplikowane: jamnik mieszka z rodzicami, ja piszę na forum z własnego M, zdjęcia stamtąd trzeba przesłać do mnie, są duże - długo błądzą w sieci... Ach joo... Na pożegnanie dzisiejszego dnia El Diablo zwinął skarpetę starszego z braci :razz: Okazała się atrakcyjniejsza nawet od szczątków piłeczki :razz: PS. Ojca męczę o tego czarnego szczeniaka - sesesese:razz:...
  3. Psinka normalnie zabija :crazyeye:, powala na kolana urokiem osobistym i furkoczącymi ucholami :loveu::loveu::loveu: Kciuuki za dobry dom!
  4. Jamnik dziś odwiedził weta. Zanim wsiadł do samochodu, sprawdził dokładnie czy nie podłożono gdzieś ładunku wybuchowego. Obadał garaż. Obadał spód samochodu... :razz: Bezpieczeństwo to podstawa! Po tej akcji zamiast pachnącego, wypucowanego na wysoki połysk jamnika, do weta dojechał warchlak z pręgami smaru na grzbiecie :p Dziki dzik w gabinecie zachowywał się wzorcowo: parokrotnie sam wchodził na wagę (z 7,4 kg skoczył na 8,2), nie było problemów najmniejszych z osłuchaniem, cięciem pazurków, z przewróceniem go na plecy celem zbadania pustego woreczka po klejnotach, przyglądał się tylko, czemu ci duzi gmerają w czymś, czego nie ma :roll:. Wet poszedł na całość: nie założył kaganca, bo "pies robi bardzo dobre wrażenie" :cool3: Zdążył jeszcze wyniuchać biedaka, który po kastracji dochodził do siebie w sąsiednim pomieszczeniu (niestety zabrakło czasu na rozpracowanie drzwi :diabloti:), po czym z diagnozą "zdrowy jak koń", opuścił gabinet. Drogę powrotna spędził za/nad? tylną kanapą, pod szybą - pamiętacie modne kiedyś pieski z kiwającymi główkami? Niop, to Tojfel :razz: Teraz odpoczywa, leżąc na kolanach mamy :p Bycie grzecznym to wyczerpujace zadanie :diabloti:
  5. Iiii tam, zaraz sporo ;) [I]Ino czi :p [/I] Był czwarty - kocurecek znajdek, czarny nota bene ;) - ale znalazł stały dom w Warszawie ;) Ekipę w takim razie macie naprawdę imponującą! :razz:
  6. Spoko, [I]siem[/I] rozkręcam :razz: drugi tydzien siedzę w domu na L4 i zaczyna mnie szlag trafiać :p Znalazłam takie cudo: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=105148&page=11[/URL] - sądząc po opisach, ci dwaj razem daliby czaduuuu :diabloti: Czarny i rudy. Dwie cholery. W sumie ... czy sie znosi z 2. piętra jednego jamnika czy dwa :roll: Kto by tam liczył, nie? :cool3: Jak to mama przeczyta, to mi nogi z... znaczy - pogoni mnie ;) ....... PS. Kocica żyje. Nie zamorduję [I]pierworodnej[/I] przecież :cool3: Poza tym tylko ona potrafi spuścić manto burasowi :diabloti:
  7. [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=9efb63d129d1c9a6"][IMG]http://images32.fotosik.pl/134/9efb63d129d1c9a6m.jpg[/IMG][/URL] - Może lepiej zwiać? Jeszcze bym zdążył... [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=cb3f5238be5016d5"][IMG]http://images25.fotosik.pl/153/cb3f5238be5016d5m.jpg[/IMG][/URL] - w sumie... darmowy masażyk... Zwiać zawsze jeszcze można :cool3: [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=2b5722dd12fbe6cf"][IMG]http://images24.fotosik.pl/154/2b5722dd12fbe6cfm.jpg[/IMG][/URL] Za uszkami, pod paszkami... Ty! Uważaj co pstrykasz :mad: [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=623a6cc6cdf42c57"][IMG]http://images26.fotosik.pl/154/623a6cc6cdf42c57m.jpg[/IMG][/URL] Gołego jamnika w krępującej sytuacji siezachciało fotografować? Czeeekaj, zaraz stąd wychodzę :diabloti::diabloti::diabloti: Pierwsza kąpiel zwierzaka u nas. Wcześniej jakos nikt nie miał śmiałości :p Zwracam uwagę na kolor wody przed i po :crazyeye: I to by było na dziś wszystko: po tatę przyszedł Tojfel - znaczy czas spać ;) , a ja musze iść zabić kota, który gra na żaluzjach i jeszcze nie wie, co go czeka - wrrrr!!!
  8. Coś się dogo tentegotam :angryy: Posta mi wcięło :placz: W zasadzie Tojfel został zmuszony do upomnienia się o swe niezbywalne prawo do pluszaka. Jego zabawki - świnka pacynka i lewek ślepaczek - czekają w domowym lazarecie, w zasadzie na OIOM-ie. Czekają na wszycie trzewii, zaszycie ran sarpanych. Oczu lewka niestety nie udało się uratować (dobrze, że ich nie zeżarł :shake:). Sytuacja sama z siebie zabawna jest z perspektywy czasu i miejsca ;) ale rodzicom nie zazdroszczę: postawieni między zadowolonym z siebie psem zdobywcą, a charakterną (że tak to łagodnie ujmę:razz:) pięciolatką na granicy płaczu - hmm... woleli pertraktowac z jamnikiem w każdym razie :lol: Niżej zamieszczę zdjęcia gołego faceta. Proszę odciągnąć istoty nieletnie od monitorów :diabloti:
  9. Szybcy i wściekli ;)
  10. No i wreszcie tu trafiłam ;) Kiedy przeglada się wątek, aż żal, że ma się tylko jednego jajnika w domu :-o
  11. śliczna mordeczka urządziła sobie dzisiaj wycieczkę krajoznawczą po mieszkaniu sąsiadów z piętra :diabloti: Tata z Tojflem żegnali wychodzącego kolegę, szwagier sąsiadów w tym czasie chciał wejść do mieszkania: przywitał się z pieseczkiem (Tojfel jest przesłodki w takich razach ;) ), po czym zbagatelizował prośbę ojca, żeby z otwarciem drzwi poczekać, aż się dziecię Szatana zaciągnie do domu:razz: Tojfel nie przegapił okazji: wpadł, spenetrował mieszkanie, porwał sąsiadowej wnuczce pluszaka i paradnym krokiem, z podniesionym ogonem i wypiętą klatą wrócił do domu :mad:Zamelinował się pod stołem i ogłosił, że zdobycz należy tylko do niego, a próby odebrania jej grożą trwałym kalectwem :diabloti: To był jego drugi nalot na to mieszkanie, za pierwszym razem wyszedł o pustym pysku :roll: źródła donoszą, że misiek pilnował wielopoziomowego garażu :cool3: Ale siaaaraaa... że tak powiem :oops: Objaśnienie do drugiego ze zdjęć zamieszczonych przez mariee: urodziny mamy, nakryty stół, zasunięte krzesło - by nie kusić Rudego :p (nie ma potem za bardzo ochotników, którzy by własnoręcznie ściągali go z upatrzonej pozycji na ziemię ;) ), dwie osoby siedzące obok - NIKT nie wie, jak mała wesz wskoczyła na to krzesło :shake: Pod stołem jest taka dodatkowa listwa. Normalnie - cud :crazyeye: żadnego walnięcia łepetyną czy szkieletem - nic. Komandos :razz:
  12. Najbliżej chyba jest Karina. Właśnie o takim zachowaniu mówimy - cały świat i jego elementy należą do JWP Tojfla. U nas odpuścił nieco [I]agresję łóżkową, [/I]a inne zachowania opisałam wyżej, więc nie będę się powtarzać. Moim zdaniem Tojfelini czuje się bossem - i chodzi o to, [U]jak go wyprowadzić z błędu. [/U] Dotąd takie zachowania znałam tylko z anegdot o jamnikach- rodzice znajomych mają takiego zbója... Co do odczuwanej bolesności - nie wyglada mi na to: jwst ciekawski, bawi się, apetyt dopisuje, warczenie i agresja powtarzają się w [U]określonych opisanych wyżej sytuacjach[/U]. Wszystko. Wet oceni tak czy siak, nie mnie tu wyrokować. Ignorujemy zachowania niepożądane, np. przestajemy się z nim bawić, kiedy zaczyna zbyt warczeć, choć sam prowokuje do zabawy - żąda wręcz, by się z nim bawić, bo przecież przyniósł ukochanego lewka (już ślepego :diabloti:). Krótka komenda: NIE! , kiedy zareagować trzeba, zaraz po niej komenda pozytywna: np. SIAD! - zwykle działa (chyba że przerywamy coś fajnego albo na coś fajnego nie pozwalamy). Jest ideałem prze 90% czasu, te 10% - czort wie, co tam się w tym ryżym czerepie kotłuje... Obie strony jeszcze się siebie uczą. A w ogóle Tojfel ma wszystko w nosie: zagrzebał się w kocyku i kima :p Wcześniej przyniósł lewka-ślepaczka...
  13. Zapieranie się łapkami to pikuuuś :lol: Walker tak robił. Tojfel albo nie podejdzie do zapięcia smyczy, albo pokazuje, że nie potrzebuje dentysty, bo, ma WSZYSTKI zęby w całkowitym porządku :diabloti: Wszystkie wszystkie! :diabloti: Próbowałaś kiedyś zapinać obrożę psu, któremu widać białka oczu i wszystkie zębolki? :razz: Oczywiście chodzi na dwór trzy razy, ale boje bywaja ciężkie :/ Podejrzewamy, że mógł chodzić na podwórko dwa razy w ciągu dnia: koło 10 i 20-21. O 22 szuka miejsca do spania. Przed 10 - śpi snem sprawiedliwego. Właśnie dlatego, że jamniki mają pewną specyficzna urodę charakterologiczną ;), prosiłam o radę: zaglądający tutaj albo mają jamnika, albo niejednego psa na oczy widzieli ;), więc może spotkali się z takim zachowaniem, moze nawet sobie z nim poradzili ;) Tojfel jest "dopiero" naszym drugim sierściuchem i pewnie ostatnim. Zgadzam się , że jamnik jako taki nie jest grzeczniutkim pieseczkiem kanapowo-nakolankowym, cichym, potulnym barankiem wlepiającym oczęta w pana - nikt tego nie oczekuje od Tojfla, serio :) Tylko mamy porównanie z poprzednim jamolem: był szefunciem, miał swoje zdanie, ale było pewne, że nikogo nie użre, kiedy coś szło nie po jego myśli owszem, zawarczał czy zaszczekał, ale wymowa była absolutnie inna. Jakby to porównać: Walker ostrzegał: [I]Człeniu, a w dziób chcesz?! Spływaj dziecino i się nie wygłupiaj :shake:[/I] A Tojfel: [I]@#$$#%#^%!!! Zamorduję! Zabiję!!! @#$$#% No podejdź, podejdź!!!@#$### [/I] No, tylko tych bluzgów daje więcej ;) I w tym problem, że nie potrafimy znaleźć klucza do jego zachowania: w zeszłym tygodniu trzy dni ubiegły bez jednego warknięcia, a potem :crazyeye: I o tę nieprzewidywalność i agresję chodzi. Czegoś nie dostrzegamy? Coś sygnalizuje? Tylko, kurcze, co? :( Warczy, a nie gryzie od razu (zęby pokazuje... dużo ich ma :/ ) - to wieeeelki plus, tylko o sssooo chozzzi? :roll: Bierzemy oczywiście poprawkę na to, że Walker trafił do nas, kiedy miał dwa lata mniej więcej, Tojfel ma osiem: swoje nawyki, przyzwyczajenia, wyuczone sposoby reagowania. Ale to nie znaczy, że nie da się ich nieco zmodyfikować na przyjaźniejsze otoczeniu ;) Zgadza się? ;) Tym bardziej, że poza tym to słodziak :lol: Powiem otwarcie: boję się o Tojfla, bo: - nie zawsze to co spada ze stołu jest jadalne, a nie ma opcji, by mu to odebrać. Dotąd zawsze udało się jakoś odwrócić jego uwagę, ale co będzie, jak raz się nie uda? W mieszkaniu żyja cztery osoby - każda coś tam robi, nie da się psa odizolować... - gdyby przygoda z kotem na klatce przydarzyła sięWalkerowi, po prostu wzięłabym go na ręce i tyle. Z Tojflakiem nie ma takiej opcji: ręce by mi poodgryzał chyba :/ Tata próbował zdjąć go z krzesła, kiedy się pieseczek chciał poprzyglądać swoim pierzastym kolegom :diabloti: Cóż, 1:0 dla Tojfla :/ Chodzi o bezpieczeństwo psa raczej, niz o naszą wygodę. Nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby był niewykastrowany :crazyeye: I właśnie: pytanie dotyczące tej części jamola. Pusty woreczek dyndający między tylnymi kończynami nie wykazuje chyba chęci wchłonięcia się, za to, hmm... jakby to rzec - jakby się wypełnił? Nie wyczuwam tam żadnych zgrubień... O co chodzi? Do weta oczywiście jedziemy z młodym, ale może ktoś się spotkał z czymś takim? Bać się (nasz poprzedni jamnik zachował klejnoty do końca, a ja mam trzy kastrowane kotki, brak materiału porównawczego... )?
  14. Nikt nas nie czyta, ale i tak sobie skrobnę :roll: ćwiczę z Tojflem trudną sztukę warowania :cool3:. Ile się chłopak namiaukoli, ile naprosi, ile razy łapki poda (obie :diabloti:) - zagadka, ale wie, co ma zrobić :) Wszystko wskazuje na to, że jutro kopnie mnie zaszczyt wyprowadzenia psineczki, no i w tym miejscy warto może wspomnieć o Tojflowych znajomościach, jakie zdążył już nawiązać... :shake: W sąsiedniej klatce mieszka sąsiadka - szczęśliwa posiadaczka trzech sierściaków. Psinki fajne, tyle że tak rozszczekane, że głowa boli :roll: Całe osiedle wie, że pani X wyprowadziła właśnie stadko na łączkę. Stadko oczywiście bez smyczy, kagańca i takich tam "pierdółek" :roll: Wczoraj dwa spośród wspomnianych psów próbowały pokazać Tojflowi, gdzie jego miejsce:mad: Tylko, kurcze, Tojfel nie należy do tych, którzy tłumaczą, negocjują... Efekt jest taki, że dziś, kiedy Tojfel wyszedł na podwórko, zrobił zaledwie kilka kroków, gdy zza [I]winkla[/I] wyjrzała rozszczekana 1/3 stada. Wyjrzała - zrobiła w tył zwrot - i wracała do domu inną drogą. Bez jednego szczeknięcia. Tojfel, w swej łaskawości, pozostawił przy życiu nawróconego grzesznika :diabloti:
  15. Może jednak? ktoś? coś? cokolwiek? [FONT=Book Antiqua][SIZE=1]Please?[/SIZE][/FONT] [FONT=Book Antiqua][/FONT] [FONT=Book Antiqua][SIZE=1]Poza tym to złota psinka :) [/SIZE][/FONT]
  16. Ano, cwaniak :) Zdaje się, że dieta rozdzielna, którą sobie wprowadził , przyniosła rezultaty: doopcia się zaokrągliła, żeberka pokryła warstewka tłuszczyku :roll: Paróweczka się robi ;) Znaczy, że głodny nie chodzi, a porcja żywnościowa zostanie okrojona (co oznacza kłopoty :mad:, bo Tojfel kocha jedzenie... :diabloti:). Wygląda na to, że lubi też dzieci, choć nie w celach konsumpcyjnych :razz: Przetestowane na siedmioletnim kuzynie, z powodu braku innych obiektów badawczych nie jesteśmy do końca pewni postawionej tezy :diabloti: Wczoraj półdiablę weneckie urządziło sobie wycieczkę: wykorzystał moment nieuwagi, kiedy rodzice witali gości i srrruuu... zbiegł piętro niżej, gdzie od razu namierzył siedzącego na wycieraczce kota sąsiadów. Kot żyje, więc albo Tojfel nie chciał go zjeść, albo nie zdążył :roll: Wciągnięcie go z powrotem było...hmm...trudne :roll: podniesienie go i wniesienie do mieszkania - odpada, chyba że ktoś cierpi na nadmiar rąk...smakołyki? zapomnij kobieto! Musiałam biec po schodach, udawać, że się superowo bawię, uciekając przed małym, rudym, wrednym żmijem :angryy: (to takie pieszczotliwe określenia, żeby nie było ;) ) [B]Słowem - Houston, we have a problem![/B] Tojfel jest spokojniejszy niz na poczatku, ale pozostaje kilka spraw, na których rozwiązanie (pomyślne dla nas) nie mamy pomysłu. Jesteśmy otwarci na wszelkie pomysły, narawdę. Pomoc potrzebna... Tojfel reaguje agresywnie w kilku momentach: - jedzenie: bardzo bron jedzenia - wszelakiego, mięsko na balkonie? - niech tylko kto spróbuje wyjśc na balkon, na pewno zostanie obwarczany; przedwczoraj mama w wielkiej misce rozrabiała masło na krem do ciasta - Tojfel siadł sobie w fotelu obok, żadnego żebrania czy coś - ale kiedy ktoś sie zbliżył do mamy(miski?) w jamniczych ślipiach wyczytał groźbę mordu :crazyeye: inna sytuacja: kuchnia - mama przygotowuje mu jedzenie, gdyby ktoś próbował wejść do kuchni - ma problem, czasem pies nawarczy też na samą mamę. Nie rzuca sie z zębami, ale tak patrzy, tak wyszczerza kły, że się człowiekowi jakoś [I]bojno i straszno[/I] robi... Udajemy wtedy, że żadnego psa tam nie ma, tym bardziej warczącego psa, każdy robi, co miał zrobić czy idzie, gdzie miał pójść. Kiedy warczenie jest intensywniejsze, wydaje sie komendę NIE! i następną: siad! - wychodzenie na dwór: królewicz warczy jak potępieniec, kiedy nie chce iść na podwórko: warczy na osobę ubraną (i to niekoniecznie tą, z którą wychodzi, wyprowadza go tylko tata), warczy na widok smyczy, noż cholera jasna, za przeproszeniem, może człowieka w tym momencie strzelić! :pissed::grab::bad-word: Pomaga kuszenie żmija smakołykiem, ale ludzieee... nie tak to chyba ma wygladać, co? Czy też ja mam zbyt wygórowane oczekiwania? - na spacerze bywa tak, że ma swoje drogi i finał, zmiana toru włącza jamnicze hamulce i ...po zawodach... Czy doświadczeni psiarze, zaglądajacy do tego wątku, mogliby podpowiedzieć jakieś metody wyprostowania tych jamniczych zachowań? Jakiekolwiek podpowiedzi? Please? Jamnior rządzi, pytanie - jak go zrzucićz tego tronu? Jakieś polecane ksiażki, nie wiem, cokolwiek?
  17. Toffik opracował nową metodę zjadania obiadu: mięcho z ryzem i marchewą? Mniamiii... Konsumpcja odbywa się jednakowoż wg pewnego klucza: najpierw oczywiście mięcho. żeby się do niego dobrać, coś trzeba zrobić z ryżem :roll: (odkąd państwo zauważyli, że ryż kłuje pieseczka w ząbki, konkret ląduje na dole michy, przykryty wypełniaczem właśnie). Najlepiej wyciągnąć z miski i w małych porcyjkach poukładać wokół talerza :diabloti: - takie wagoniki ryżowe wychodzące na środek kuchni :cool3: Zjeść można zaraz (po mięsku) albo później - bez różnicy. Aaaa... no i Tojfellini wzorcowo buzi daje :razz:
  18. [I]No to tak, jakby kto pytał, to u mnie wszystko OK :p:mad: Trzymam pewnie ster, a Duzi chwalą mnie za to, że nie jestem typem szczekliwego ujadacza. No, chyba że w czasie spaceru widzę jakiego kundla, który podlewa MOJE krzaczory :angryy: święty też by się wściekł, no nie? :mad: Za to czasem zapominam o zaszczekaniu w chwili, kiedy ktoś zbliża się do łóżka, w którym aktualnie spoczywają me szanowne zwłoki. Skleroza jakaś na stare lata mnie łapie czy co... W chwili obecnej testuję odporność Dużych na minę " Coco żebrak nr 5": siadam obok pancia wcinającego coś pysznego, wpatruję się intensywnie w ów smakołyk, śledząc czujnie każdą zmianę jego położenia i głośno przełykam ślinę. Kiedyś pękną, no nie? :diabloti: Pozdrawiam wszystkich Diablątko Wrrrrr.... Hau! [/I]
  19. O! Jest ikonka ;) :BIG:[SIZE=3][B][COLOR=Green] Szczęśliwego nowego roku życzy Tojfel i jego drużyna[/COLOR][/B][/SIZE] :BIG: :razz:
  20. Nie jest źle... Najgorszy był chyba drugi tydzień. Ojcu [U]wydaje się[/U] :diabloti: , że jamnik częściej oddaje zabawki (jest tu na forum ikonka pokładająca się ze śmiechu? :razz:)
  21. [quote name='qarina_77']Tojfel w wydaniu świątecznym...:tree1::x-mas: ślicznie... Tojfelku bądź grzeczny, masz taki cudowny domek...doceń wreszcie łobuziaku mały..:evil_lol:[/quote] - ostatnie dwa dni upłynęły wręcz podejrzanie spokojnie :diabloti: Ale charrrrrakterek to chłopina ma niezły :lol: Póki co, do spotkania z moimi kotami nie doszło, obawiam się, że jeden Tojfel jest zbyt, hmm... żywotny, jak na moje trzy dziewczyny :razz: Nie znam żadnego behawiorysty na śląsku, który by mi sierściaki wyprowadził z objęć stresu potojflowego :evil_lol: Trzeba też mu przyznać, ze wysoko ustawiono poprzeczkę: Walker, jego jamniczy poprzednik, był chodzącym ideałem :-( Tojfel jest warczącym ideałem :diabloti: Dla gości (czyli dla mnie również) to przeurocze stworzenie :lol:
  22. Uprzejmie donoszę, że da się tu żyć... Jeszcze czasem próbują postawić na swoim, ale co mi tam, święta były, czas wybaczania i miłosierdzia, więc niech coś mają z życia :diabloti: Obiektywnie rzecz ujmując, jestem całkiem grzeczny :angel: : ręce próbuję poodgryzać tylko wtedy, kiedy chcą założyc mi obrożę i wyciągnąć na dwór. NA TAKI MRÓZ! BOSO I Z GOŁYM ZADKIEM! Święty by się wściekł, no nie? :mad: [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=ee02acf4d4076796"][IMG]http://images27.fotosik.pl/131/ee02acf4d4076796m.jpg[/IMG][/URL] - o, taki jestem malutki... Nic, tylko schrupać, prawda? Pracuję nad własnym oświetleniem: [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=55bed448e116d5ad"][IMG]http://images29.fotosik.pl/131/55bed448e116d5adm.jpg[/IMG][/URL] Myśleli, że zrobią zdjęcie beze mnie :evil_lol: [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=f47afb7aef64eba0"][IMG]http://images23.fotosik.pl/131/f47afb7aef64eba0m.jpg[/IMG][/URL] Przybieżeli do ... :cool3: [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=8642b08722687e81"][IMG]http://images33.fotosik.pl/89/8642b08722687e81m.jpg[/IMG][/URL] Podpisano: Diablątko :p PS. Z piłki zostały nędzne resztki (ale za to ukochane, cos jak stary poobijany samochodzik, pamiątka z dzieciństwa :evil_lol:), żyrafka jest tylko wspomnieniem. Ćwiczy aportowanie: dobrze wychodzi mu bieganie za patykami w parku (tzn. przynosi je i oddaje, kiedy ma na to ochotę :cool3:). [I]Kradziej[/I] z niego pierwszej klasy :shake: Spacerki wyglądają tak: :painting: Załatwic, co trzeba i do chaty - bez obijania się! A tak poza wszystkim, to naprawdę inteligentna bestyja! :p Pozdrawiamy wszystkich czytelników wątku :)
  23. Dziękujemy za pamięć i życzenia! Tojfelek, tiaaa... szczególnie życzenia spokoju są cenne :razz: Mały zwykle jest słodziakiem, ale czasem - nie wiem, jakie skomplikowane procesy zachodzą w tej biednej łepetynie :roll: Agresor mu się włacza, a wtedy - strach się bać :roll: Wczoraj zabawił się w Dzieciątko (na Śląsku prezentów nie roznosi Mikołaj ;) ), wyciagnął pakunek i dawaj pod stół. I tu może pomóc tylko działanie zespołowe: jedna osoba kusi psa mlecznym dropsem, druga - nurkuje pod stół :diabloti: Ma ktoś jakieś sprawdzone metody, polecane strony internetowe, cokolwiek, co pomogłoby okiełznać Tojfla - imię, kurczę blade, mówiące... jak w komediach Moliera :evil_lol: Trochę późno, ale wszystkim odwiedzającym diabelski wątek :razz: życzymy spokojnych, rodzinnych świąt!
  24. [SIZE=1]No nie ma ;) [/SIZE] [SIZE=1]Na dogo działam na zlecenie ;) Mój ogródek jest na miaumie.[/SIZE] Tojfel radzi sobie dobrze. Korzysta jak może z niekonsekwencji wychowawczych nowego pana :diabloti: (ojciec, czytasz? :razz:). Zdjątko wstawię za moment, chyba ;) , bo komputer odmawia współpracy i to dosć radykalnie, od dłuższego czasu. Czekam na fachmana (braciszku, czytasz?:razz: :diabloti:)). W sumie u rodziców z tydzień mnie nie było, to i Tojfla na żywo nie widziałam ... [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=ffccd4da8058cae6][IMG]http://images33.fotosik.pl/81/ffccd4da8058cae6m.jpg[/IMG][/URL] - gdzie się nie wlezie, żeby mieć oko na wszystko, co? ;)
  25. Tojfel CHYBA zajarzył ,ze warczenie na przechodzące obok łózka osoby jest nieopłacalne :diabloti: Pokoje są zamykane, do łóżka rodziców nie ma wstępu i nagle sie okazało, że mały żmij dokładnie wie, gdzie jest jego tapczanik :razz: Przerabiamy teraz szkolenie: Tojfelku, podziel sie zabawką (please?). Dropsy mleczne skutecznie oddziałują na motywację :diabloti: Palce w dalszym ciagu mam :p Aha, ten pies nie je, to jeden wielki jamochłon - chliiiip! - i obiad znika. Dwa dni zabrało mu rozpracowanie piszczącej piłki. W tej chwili zabawka jest już tylko wspomnieniem, podobnie jak zyrafka, której rozgryzł brzuch, poodgryzał różki, zdjął kopytka, rozwiązał supeł na ogonie :crazyeye: Zajęło mu to, ja wiem, 10 minut? [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/180b9d7a5b0489b4.html"][IMG]http://images34.fotosik.pl/71/180b9d7a5b0489b4m.jpg[/IMG][/URL] - piłeczka [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/aca04498c213c2d8.html"][IMG]http://images33.fotosik.pl/71/aca04498c213c2d8m.jpg[/IMG][/URL] - żyrafka [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/dd0763e49fffe4cf.html"][IMG]http://images32.fotosik.pl/71/dd0763e49fffe4cfm.jpg[/IMG][/URL] - El Ninio :diabloti:
×
×
  • Create New...