Jump to content
Dogomania

EwKo77

Members
  • Posts

    179
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by EwKo77

  1. Mnóstwo ciepłych myśli posyłam z południa Polski :thumbs:
  2. Rudości i czerń bardzo do siebie pasują :D
  3. [URL="http://www.youtube.com/watch?v=x7Y1UadAZUA"]http://www.youtube.com/watch?v=x7Y1UadAZUA :razz: [/URL]
  4. Uszlachetniane jamniczą krwią potwory dwa życzą wszystkim wesołych świąt! :p Na dowód tego, że żyją, ślą zdjęcia. Dużo, dużo zdjęć... [URL="http://picasaweb.google.pl/qtmkjz/TojfelIMisia#"][B]Foty Diabła i Szefowej[/B][/URL] :diabloti:;) Filmik się wgrywa. Nieco to niestety potrwa.
  5. Cudotwórczyni normalnie! :crazyeye: Szacun! I dzięki! :oops: Dogo mnie przerosło powtarzam po raz n-ty i pewnie nie ostatni :shake: Relacja w późniejszym terminie, bo do pracy nie zdążę ;)
  6. Dziękujemy za pamięć i życzenia noworoczne! :) Jak pisałam w wątku Celiny - ni diabła nie nadążam za zmianami na Dogo. Tojfel stracił swój wątek :/ W każdym razie drań ma się całkiem dobrze :) Niedawno jakieś problemy skórne go dopadły: jakaś wysypka pod paszkami, leczona, już nie swędzi. Z kręgosłupkiem chyba ok - ma opory przed wskakiwaniem na meble, ale nie wiem, na ile spowodowane jest to niemożnością wskoczenia, a na ile obawami przed ochrzanem, jaki zbiera za każdym razem ;) Kiedy się zapomni albo weźmie dobry rozbieg, śmiga jak ta lala. Nadal panuje nad nim niepodzielnie Misia :p Pozdrawiam ciepło! :)
  7. Wpadam na moment i pozdrawiam w imieniu własnym oraz Tojfla i jego czarnej pani ;) Nie nadążam za dogo - albo niczego nie mogę znaleźć, albo toto nie działa :/ Wąta nam zlikwidowano, buuu...
  8. Ja nie wiem, co się dzieje z tym forum, ale za każdym razem, kiedy tu wchodzę, wygląda ono inaczej. Coraz mniej czytelnie. Wg jakiejś wyszukiwarki nie istnieję ani ja, ani ten wątek. U sierściów wszystko gra i buczy! :)
  9. Spoksik :cool1: Tojfel jakiś czas temu ukradł z siatki orzechy włoskie. Porozgryzał. Wyżarł środek. Skorupy rozwłóczył po pokoju tzw. gościnnym ;) Rodzice się zorientowali, kiedy zauważyli śmieci i plączącą się miedzy nimi Misię, która dojadała resztki po mistrzuniu :p Fotkensy, cóż... Jak tylko cos sie pojawi, wkleję niezwłocznie :razz:
  10. Obejrzałam sobie fotki z jamniczego zjazdu: raj dla oczu :loveu::loveu: I spóźnione: 100 lat! :cool3:
  11. Zaglądając przelotem: Tojfelini pije (sam zaczął... nikt - łącznie z wetem - nie wie, o co chopu lotało :shake: ). Miał zrobione badania moczu i krwi - cosik wątróbka nie teges, reszta OK. Jako że ostatnio zjadł pół apteki w związku z chorobą, badania są jakby średnio wiarygodne. Będą powtarzane. A wczoraj... Skubaniec sam, po raz pierwszy od dłuuugiego czasu, wskoczył na tapczan. Mama mało zawału nie dostała, wychodza z balkonu i widząc rudego na poduszkach. Potem zmienił miejsce - przelazł na fotel :roll: No zabić dziada to mało. Choroba ani na jotę nie zmieniła Tojflowego charrrakterrrku, jakby kto pytał :diabloti: Obcego zaliże, swojego - zagryzie :diabloti: Radzi sobie z nim tylko Miśka :razz: No i właśnie, Misiołek już po wycięciu guzka - wet po oględzinach stwierdził, że nie będzie ciął całej listwy mlecznej. Czarna nawet nie zauważyła, że ktoś coś z nią robił - ma niesamowitą kondycję :crazyeye: No i przesłodka jest, kiedy się przeciąga, taka rozespana, przednie łapki składa jak do modlitwy :lol: Nauczyła się bawić Tojflowymi szmacianymi kostkami, pięknie biega za piłeczkami - ma taką małą piszczącą, która się bawi, kiedy rudego nie ma (Tojfel takie rozpracowuje w ciagu 3 minut :diabloti:). Kiedy Tofik leżał sparaliżowany, mogła się nią bawić bezkarnie na jego oczach:razz: W sierpniu, podczas spaceru, chciała zabrać bawiącym się dzieciom piłkę. Co było robić: brachu wziął piłkę z domu i polazł z powrotem, coby pies [I]se[/I] użył życia:lol:. Sąsiedzi kibicowali z balkonów :diabloti: Foty będą. Kiedy tylko ktoś je zrobi :eviltong: Przepraszam, za nieobecność w wątkach osób zaglądających do nas. Czasem coś podczytam, ale nie bardzo mam czas coś konkretnego napisać... Pozdrawiamy!
  12. Tojfel robi błyskawiczne postępy: lata jak młody jelonek. Mięśnie w nóżkach jeszcze moze nie wygladaja zbyt przekonujaco, ale są na tyle silne, by pozowolić mu biegać. Tak, tak! :) Pazurki prawej (gdzieś wyżej napisałam, ze lewej - mój błąd) nogi są już bezpieczne :) Zaczyna spacerować bez szelek, wybiera coraz dłuższe trasy, potrafi już podeprzeć nogą drzewko, żeby nie spadło mu na głowę w czasie oddawania moczu ;), coraz częściej - jeszcze delikatnie - "zakopuje" urobek. Potrafi uz prawą tylną podrapać się za uchem :multi: Z każdym dniem postęp:crazyeye: Jest i haczyk. Tojfel nie pije. NIC! Na dźwiek haseł: woda, napij się, chcesz pić? - wieje. Dosłownie ucieka, jak diabeł przed święconą wodą. Pije tyle, ile uda się podać strzykawkę, topi mu się przysmaki w mise z wodą - żeby je wyłowić, musi umoczyć paszczę, "mokre" jedzenie, czyli obiad, jest bardziej mokre niz było. To wszystko. Poza tym zachowuje sie normalnie, jest wesoły, prowokuje do zabaw, szczeka na "intruzów". Nie wiadomo, o co lotto. Wyniki moczu OK, wysoki ciężar właściwy, ale nie pije - no to jaki ma byc. Reszta - OK. Krew wskazuje na podrażnionąwątrobę - dostaje leki. Ale wątroba przyczyną niepicia? Ba! Wodowstrętu?! Jest szczepiony - wścieklizna w grę nie wchodzi.
  13. Gdyby ktos tu jeszcze zagladał od czasu do czasu ;) , to informuję, że Tojfel radzi sobie coraz lepiej. Mam nadzieję, że niedługo zacznie brykać. Nadal jedzie na HMB, discus compositum i jakiejś wcierce, która ma pobudzać cośtam-cośtam :oops: Coraz częściej tę prawą nóżkę ustawia na opuszkach, mniej ciagnie pazurami po podłożu (za co pazury rzeczone niezmiernie wdzięczne są ;) i raczą odrastać). Probem w tym, że ma to kopytko takie przyblokowane w "kolanie" (czy pięcie ;) ) i czasem się mu toto zatnie :roll: Potrafi sam przełazić przez próg na balkon (z powrotem nie - siedzi wtedy przed wejsciem i drze paszczę :diabloti:), po pokojach fajnie pomyka, choć troche mu jeszcze [I]zarzuca tyłem[/I], no i nie zawsze chce poddać się rehabilitacji. Wraca do starych zwyczajów typu: obnażony ząb najlepszym środkiem wychowawczym :diabloti: Przepraszam, że to napiszę, ale z niego naprawdę kawał gnojka :cool3:
  14. Robiłam dziś za psią niańkę na czas nieobecności rodziców. Tojfel pomykał sobie całkiem gracko na sztywnawych, plączących się, fakt, nóżkach, ale pomykał. Ze trzy metry o własnych siłach przelazł i to kilkakrotnie (bo przecież trzeba powitać gościa oraz każdego wracającego do domu [I]ludzia[/I]) :cool3: Wygrzał się trochę na balkonie - wreszcie mamy słoneczną (powinnam napisać upalną, parną, duszną - ale nie będę wybrzydzać po tylu dniach chmur, burz i deszczu) pogodę :p Apetyt dopisuje. Zestaw leków bez zmian. Wcina jeszcze - nie pamiętam, czy wspominałam, Luposan. Zamówiłam mu jeszcze "HMB" Dr. Seidla: [quote] [I][SIZE=1][I]Wzmocnienie mięśni kręgosłupa i stawów biodrowych. U niektórych ras psów, np. u jamników, występują dyskopatie, szczególnie dokuczliwe w odcinku lędźwiowo-krzyżowym kręgosłupa. HMB poprzez wzmocnienie masy i siły mięśni powoduje wytworzenie tzw. "kręgosłupa mięśniowego", który przeciwdziała dyskopatiom tego odcinka. Podobnie korzystny efekt stosowania HMB obserwujemy w przypadku dysplazji stawów biodrowych, szczególnie u starszych psów ras dużych.[/I] [/SIZE][/I] [/quote] Najgorzej z tą lewą nóżką. Trzeba non stop uważać, żeby jej sobie z biodra nie wyłamał :shake: Do tego dzisiaj pobroił z pazurkami: szybki marsz po dywanie skończył się zerwaniem pazurka. Ma odsłoniętą na jakieś 3 milimetry miazgę. Brrr... widok niezły, a boleć musi w diabły :roll: Nadworny pielęgniarz, czyli mama, przemywa ranę rivanolem i kombinuje nad jakimś opatrunkiem :/ To efekt szurania tym kopytkiem po podłodze, chodniku, trawniku, itp. Nie było tego wczoraj - dzisiejszy samodzielny wyczyn musiał postawić kropkę nad i, czyli nad procesem, który pewnie się zaczął jakiś czas temu.
  15. Mariee, czemu nie jest dobrze? Kurka, zapominam o dogo :oops: Moim macierzystym jest jednak forum miau.pl :oops: I tam o Tojflu wspominam. Jamnicza Rodzino, biega - to za dużo powiedziane ;) , ale na pewno jest lepiej niż było. Mam nadzieję, że nie zapeszę, bo bywa różnie. Ostatnimi czasy była u nas podła pogoda - właściwie przez większą część choroby Tojfla jest mokro, ponuro, wilgotno i w ogóle :shake: , a to chłopakowi też nie pomaga. Przekleję z [I]miauma[/I]: [quote] 12 czerwca: [COLOR=#ffa34f][B]Tojfel[/B][/COLOR], postawiony na stole, [U]stał[/U]. Ugniatany - [U]sprężynował[/U] [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_eek.gif[/IMG] Po wyjściu z gabinetu wytarzał się w trawie. 3. Na spacerze z bratem mało mu nie zwiał (w sumie nie wiem, po cholerę prowadzają go na smyczy [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_cool.gif[/IMG] ) - tak wytargał przed siebie i całe dwa metry na sztywnych kopytkach pomykał [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_biggrin.gif[/IMG] [/quote] Wet sie pioruńsko z tego faktu ucieszył, bo jak go zobaczył po swoim powrocie z wakacji, to wielkich szans nie widział... 29 czerwca [quote]No i może jeszcze o jamniku: schudł tak dość - jego tylny odcinek. Trochę jak krowa wygląda - wiecie, takie wystające kości [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_rolleyes.gif[/IMG] Nadal dostaje zastrzyki - Nivalin i Discus compositum (co dwa dni), wcina Lu...[I]cośtam[/I] na stawy. Jest naświetlany bioptronem, masowany (odwrócony na plecy "robi" rowerek: wygląda to tak, że rodzic pedałuje tymi jego żabimi nóżkami, a gościu, jamnik znaczy, zasypia [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_eek.gif[/IMG] [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_lol.gif[/IMG] ). Bez problemu daje sobie podać wszelkie medykamenta, dzielny jest... Karczycho pewnie obolałe [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_sad.gif[/IMG] Kilka razy u weta oberwał też sterydem i witaminą B12. Apetyt dopisuje, zwieracze trzymają, a przednie kopytka mają niezłe przyspieszenie, kiedy ich właściciel ma mocną motywację, by gdzieś dojść: zagryźć boksera, zażądać michy w kuchni w porze obiadowej albo przywitać gościa (a tak faktycznie inhalowac się zapachem kotów na mojej torbie). Wtedy czasem staje na nogach i parę metrów sobie przetruchta. Prawa nóżka praktycznie bezwładna [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_confused.gif[/IMG] Na podwórku pomyka w szelkach, budząc niemałą sensację i zainteresowanie. Sąsiedzi dopytują o jego zdrowie [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_wink.gif[/IMG][/quote] Jak pisałam: najpierw była faza sztywnych nóżek. Potem - w czasie, kiedy naszego weta nie było - jamnik wszedł w fazę foki, ciągał za sobą odwłok - teraz jest różnie. Tzn. nie ma fazy foki, ale z tym stawaniem na własnych nogach jest róznie. Widać, że raz czuje się lepiej, kiedy indziej jest słabszy... Jakby dał radę stanąć pewnie na tej lewej nóżce... Bo z prawą to kiepsko jest :shake: link do albumu Tojflaka podam za moment. Fotki sięwgrywają. Czarnemu pazurzastemu się nie odmawia ;) [U][COLOR=#0000ff][URL]http://picasaweb.google.com/Ewko77/Jamnik25Czerwca[/URL]#[/COLOR][/U][URL="http://picasaweb.google.com/Ewko77/Jamnik25Czerwca?feat=directlink"][/URL]
  16. Jamnicza Rodzino, dziękuję za fotki :) Rodzice maja już specjalną uprząż, która bedzie nosić jamniczy odwłok. Nie wiem, co napisać... Raz jest lepiej, raz gorzej... Jakoś tak w miarę na bieżąco opisuję sytuację w moim kocim wątku [URL]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=4537442#4537442[/URL] . Mam nadzieję, że rudy stanie na własnych nogach, tak jak i jego poprzednik. Póki co przypomina foczkę. Problemy z trzymaniem [I]tego i owego[/I] okazały się na szczęście incydentami.
  17. Ujmę to tak: dupa :shake: Do soboty pomykał sobie jakos na tych sztywnych nóżkach, od soboty to taka foczka z bezwładnym odwłokiem :-(. Byłam wczoraj u rodziców - wyczołgał się z posłanka do przedpokoju, żeby się przywitać. Schudł, choć apetyt mu dopisuje. W okolicach obiadu dopełza do kuchni i czeka. Na spacerze trzeba mu kuper podtrzymywać, żeby w ogóle ruszył. Problematyczne... Znalazłam jakieś stronki z szeleczkami, ale.. to jamnik, jak siemu krzywdę taką uprzężą zrobi? :shake: Zostawiony sam sobie - siedzi i się rozgląda... Wyglada na to, że nic go nie boli. Dla ojca, o mamie nie wspomnę, spacer w skłonie nie jest prostą sprawą... Rano załatwił konkret do łózka. Nie wiem, czy mu się po prostu nazbierało (w końcu trudno kupala strzelić na dworze, jeśli ktoś ci majstruje przy odwłoku...), czy stan się pogarsza. Dzisiaj dostał jakieś zastrzyki i nowe leki - naszego weta nadal nie ma. Misia próbowała mu pomóc, trącajac nosem w podbrzusze - jakby go podtrzymywała - na duchu też: "Stary, juz dość żartów. Wstawaj i się nie wydurniaj!"
  18. Wieści są takie: wczoraj chodził na sztywniejszych nóżkach, choć krokiem pijackim. Daje radę przejść jakichś 10 metrów, najlepiej po podłożu typu chodnik (trawnik jest zbyt nierowny).Potem odpoczywa. Oprócz iniekcji tego dostaje 2 x po pół tabletki Aescin, kręgosłup najświetlają Bioptronem. Rehabilitacja rusza od wtorku jednak. Dzisiaj jest gorzej, szczególnie z lewą łapką. Wczoraj jeszcze wychodził z posłania i witał przychodzących. Dziś tylko leży i posykuje :shake: Tym samym informację otwierajacą poprzedni post można uznać za nieaktualną... Może to być wina pogody? Pada od wczoraj, jest mokro i zimno...
  19. Dzieujemy, nie jest gorzej. Zdaje się dopiero od poniedziałku rusza akcja Nivalin, wiec - prawdopodobnie - jeszcze wszyscy Tojflowi współmieszkańcy mają po 10 palców u rąk :evil_lol: Bo z Tojflem to jest tak: cholera jedna jest megaprzyjazna [U]wobec obcych[/U]. Każdy [U]obcy[/U] to mój najlepsiejszy przyjaciel! Domownik zaś... cóż, to też przyjaciel, ale pośledniego gatunku. Nie trza tak szanować :diabloti: U weta nie obrusza się na zastrzyki, ale trzeba obiektywnie przyznać, że weta mamy kapitalnego (nie użarł go jeszcze nigdy nawet mój bury zbój :cool3:). Nie wiem, jak będzie reagował, bo - jakby nie spojrzeć - przy wizji 40 kłujów sama bym zaczęła kły obnażać :p Na poprawę - jeśli ma nastąpić - możemy poczekać nawet koło 6 tygodni... Rodzice mają wykaz jakichś ćwiczeń, które trzeba wykonywać z rudym. Szczegółów nie znam - nie było czasu pogadać, mam taki zapieprz w pracy, że nie ma kiedy taczki załadować :oops: Może dziś do nich wpadnę, dowiem się czegoś więcej. [quote name='JamniczaRodzina.'] Jeśli Tojfelek odsłania kły podczas zastrzyków mogę Ci przesłać własnoręczną instrukcję na zrobienie przewiązki z kawałka bandaża. To taki weterynaryjny kaganiec.[/quote] - dziekuję :)W razie czego nie omieszkam się przypomnieć ;)
  20. Póki co "cieszymy" się tym, że nie jest gorzej, niż było w poniedziałek. [quote name='JamniczaRodzina.']Biedulek:shake:.Muszę przyznać ,że u nas najstarszy z rodu też zaczął chybotać na obu łapkach i wruch poszły zastrzyki.[/quote] - mam nadzieję, że chłopina stanie mocno na ziemi. O własnych łapach. Mocne kciuki! [SIZE=1]Przykro mi z powodu kocurka...[/SIZE]
  21. Gratuluję, Babciu!:lol!: :BIG: Przekopałam kilka stron do tyłu - trochę mnie tu nie było: [I]szukaj pumy[/I]! - :lol::lol:
  22. Nie zagladałam tu od dłuższego czasu, no bo co... na psim froncie panował błogi spokój. Truchtał sobie dzień za dniem na krótkich jamniczych łapkach. Do poniedziałku. Tojfel zaniemógł. Ze sjesty, którą odbył na balkonie, wrócił odmieniony. Ciągnął nieomal za sobą odwłok. Prawa - bodaj? noga jeszce jakoś chodziła, lewa odmawiała posłuszeństwa, gięła się we wszystkie strony. Wet, zastrzyki, czekanie na prześwietlenie, które... nie dało odpowiedzi. Nic na nim nie widać. Nie wiem czy to dobrze, czy wręcz przeciwnie. U Walkera, Tojflowego poprzednika, widać było pęknięty dysk i wylaną... :oops: Nie pamiętam tych nazw, przepraszam - co tam może z kręgu wyciec. Jutro ostatnia dawka zastrzyku. Potem kuracja Nivalinem -40 dni - zastrzyki bedzie miał robione w domu. Problem z Tojflem polega na tym, że skubany nie daje sobie pomóc. Jeśli coś dzieje się nie po jego myśli - nie waha się odsłonić kłów, np. zamierzał się wyczołgać na balkon, mama chciała go od tego zamiaru odwieść... :roll: . Muszę zapas psich przysmaków uzupełnić... Potrzeby załatwia na dworze. Wydaje się być w zdecydowanie lepszym stanie niż Walker. W ruch poszła lampa (bioptron) i liscie kapusty... Cholerka... Targanie szefuncia po schodach nie uchroniło go przed nieszczęściem :(
  23. W sobotę minie 10 dni od operacji Misi.Staruszka została ciachnięta, drepcze w kubraczku, świecąc ogonem i gołymi pleckami :lol: Wyjście na dwór zyskało znamiona ceremoniału: kubraczek owijany jest folią, folia bandażem, bandaż ... nie jest niczym owijany, ale zakłada się nań wełniany sweterek Tojfelka. Model prezentował go ileś tam stron temu :p Oczywiście, jakby wszystko było super, to byłoby zbyt fajnie, więc... Misia ma guzki. W najgorszym wypadku czeka ją usuwanie całej listwy mlecznej... Tojfelini jest zdrów i cały - nie ma o czym pisać. Nuuuda, panie dziejaszku. Aha, wspominałam, że Misia ugryzła sukę, która wcześniej rzuciła się na Tojfla? To juz druga na osiedlu. Nie wiem, co te baby tak szaleją na punkcie rudego. Biedna Misia nie nadąży z wyrównywaniem porachunków. Przepraszam za powyższą ironię. Szlag człeka trafia... nasze na smyczach, a obce tałatajstwo, lata gdzie chce i słucha się albo nie :mad:
  24. Dziękujemy! I wzajemnie - wszelkiej pomyślności w nowym, 2009, roku! :p
  25. Wow! Jeśli dobrze zrozumiałam, ktoś się dopsił? :p Gratuluję :) Ruda ekipa nie miała nic przeciwko?
×
×
  • Create New...