-
Posts
11609 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by AlfaLS
-
Na pewno by się przystosował. Od lat biorę psiaki, które po 12, 14 lat siedzą w schronisku i to takim bez spacerów i cudownie "łapią" zasady mieszkania w domu. Teraz wzięłam na tymczas psiaka, który 12 lat stał przy budzie i praktycznie od pierwszej chwili przystosował się do mieszkania. Ale to pani Monika wie, ona się nie boi tego, że pies się nie przystosuje. Żeby tylko zechciała poznać Czestera...
-
Teoretycznie bym mogła ale praktycznie nie :-(. Telefon do Pani Moniki miałam w poprzednim telefonie, który umarł na śmierć i kontaktów w nim zapisanych nie odzyskałam. A adresu e-mail do Państwa nie miałam bo ja tylko tam byłam na wizycie przedadopcyjnej...
-
Potwierdzam. Byłoby cudownie gdyby się udało.
-
Wiolhelm170 ale co Ty byś konkretnie w sprawie Czestera chciała? Pisałam już tu jakiś czas temu, w odpowiedzi na post AnaGD że ewentualnie mogę coś pomóc ale nikt się nie zainteresował. Masz jakiś plan, plan planu? Bo na razie to mam wrażenie, że żadnego planu nikt nie ma i czekamy, ze sprawa się sama rozwiąże :-(.
-
Tianku, możesz założyć wątek w dziale koty https://www.dogomania.com/forum/forum/805-koty-w-potrzebie/ i wtedy bez problemu możesz zrobić bazarek i ewentualnie szukać domów jak kociaki się pozwolą oswoić :-).
-
Ja swojemu obecnemu tymczasowi, 12-to latkowi po parwo, które dopiero co wyleczyliśmy kupiłam Fitmin https://zooart.com.pl/product-pol-4070-FITMIN-Mini-Senior-3kg.html Ogólnie Fitmin podpatrzyłam u malagos, która kupuje go swoim tymczasom i u mnie też się ogólnie sprawdza. Taki typowy dla seniora kupiłam teraz pierwszy raz. Dopiero dziś przyszedł i jeszcze nie wiem jak Figo go przyjmie ale dam znać :-).
-
Potrzebna POMOC dla Rexa... i Panu Marianowi też by się przydała...
AlfaLS replied to Cudak's topic in Psy do adopcji
Ja taką sztuczną trawę kupowałam w Castoramie. Ona jest na metry i w kilku szerokościach. Można zobaczyć https://szczecin-poludniowa.castorama.pl/result/?type=product&category=Urządzanie&category_2=Urządzanie%2F%2FWykończenie+podłogi&category_3=Urządzanie%2F%2FWykończenie+podłogi%2F%2FSztuczna+trawa&q=sztuczna+trawa&o=0&l=47&s=-score Ja poprosiłam o docięcie tak jak potrzebowałam i nie było problemu. -
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
Witam wszystkich zaglądających do malucha :-) Dziś zakończyliśmy leczenie jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi! Ostatnią kroplówkę Figo dostał w czwartek a od piątku już je to kroplówki nie potrzebne. Fakt, że jest bardzo wybredny i np. puszki Animonda Integra na biegunki i chore jelita to są bardzo beee i tego nie jemy. Ale gotowany indyk to tak, jak najbardziej i to jemy bardzo chętnie :-). Dla mnie najważniejsze, że zajada bo biedny dodatkowo wychudł przez tą chorobę i musimy popracować trochę nad przybraniem na wadze. Puszki Rocco już mu kupiłam, dziś zamówiłam mu w zooart Fitmin suchy dla psów starszych o witaminy dla seniora. Ostatnie wizyty u weta w czwartek, piątek i dziś to 90 zł. Wpłynęło 50 zł dla Figo od Anuli. Bardzo dziękujemy! Zestawienia wydatków to mi się nie chce dziś robić ale fotki bohatera wątku jak ambitnie pracował ze mną w czwartek i piątek to muszę wstawić :-). W czwartek tak pracowałem... A w piątek to już byłem całkiem zarobiony... Drobne wyjaśnienie, Figo był ze mną w pracy w te dwa dni bo akurat pracowałam nieopodal naszego gabinetu wet. I nie miało sensu jechać przez cały Szczecin po pracy po to żeby zabrać psiaka i wracać z nim dosłownie w to samo miejsce do lekarza. A on był bardzo dzielny i - jak widać - pracowity :-). -
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
Witaj Alaskan! U malucha coraz lepiej :))) Co prawda nadal kroplówki dwa razy dziennie ale stanowczo czuje się lepiej bo już nie chce leżeć spokojnie i czekać na koniec tylko najchętniej by sobie wstał i poszedł a tu łapka uwięziona... Na razie na jutro mamy kroplówki dalej ale już dziś mógł się napić, co prawda po 3-4 łyczki żeby nie było wymiotów ale zawsze. I na razie wymiotów nie było :). Biegunki też nie :). Jutro bardzo, bardzo powoli dosłownie po pół łyżeczki wchodzimy z karmą weterynaryjną... Mam nadzieję, że nic złego się nie zadzieje i w piątek już będzie bez kroplówki. Bardzo bym chciała żeby tak było. Dziś znów zapłaciłam u wet 50 zł. :(. Taki biedny byłem dziś wieczorem... -
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
Kiyoshi, wiem o tej surowicy. I dlatego, choć na początku dałam się jakoś tak wciągnąć w to myślenie, że tylko surowica, to teraz już myślę racjonalnie. Ona ewentualnie może bardzo pomóc przy szczeniakach i na samiutkim początku. A tu ani szczeniak ani początek :-). Surowicę odpuszczamy, mały zdrowieje i to najważniejsze... Wczoraj jak mu dawałam kroplówkę w domu to leżał cały czas spokojnie, dziś już nie - leżenie mu nie pasowało, on chciał sobie już iść i koniec. Cały czas musiałam przy nim siedzieć :-). Dziś powolutku wprowadzamy picie, dosłownie po 2-3 łyczki, żeby nie było wymiotów. Jak wszystko będzie ok to od jutra dosłownie po pół łyżeczki karma. Mam taką specjalistyczną na problemy z przewodem pokarmowym i jelitami / Animonda Integra i Rinti / po mojej Tince, która przed odejściem za TM chorowała... Ja mu wcześniej kupiłam puszki Rocco ale na tą też przyjdzie pora, tylko troszkę później :-). Anula, już podsyłam konto. Na początku Ci nie wysłałam bo myślałam, że jakoś finanse lepiej ogarnę ale pewnych spraw ie przewidziałam... Dziękuję za chęć pomocy :-). -
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
Dziękujemy Figuniu! On prawdopodobnie nigdy nie był szczepiony na nic. W sensie w "swoim domu", z którego został interwencyjnie odebrany. Tam było ok. 20 psów a właściciele prawdopodobnie już dawno stracili kontrolę nad nimi... On podobno nawet do jedzenia dostawał jakieś resztki paszy dla zwierząt gospodarczych, o ile te resztki były :-(. Na umowie adopcyjnej ze schroniska mam informację, ze był szczepiony tylko na wściekłość. A jak byłam z nim u naszego weta to ten powiedział, że on musi być co najmniej dwa tygodnie w nowym miejscu żeby zaszczepić na wirusówki. Suma sumarum chyba dobrze wyszło bo pewnie w tym momencie ta szczepionka by mu bardziej zaszkodziła niż pomogła... A wracając do bohatera wątku... Po nocy było lepiej. Raniutko dostał kolejna kroplówkę i sam chętnie wyszedł na spacer. Sam zszedł z 4-tego piętra, oznaczył prawie wszystkie krzaczki na podwórku, chodził z podniesionym ogonkiem i na koniec sam wszedł na to nasze 4-te piętro. Czyli na ten moment nie było źle. Po konsultacji z naszą panią wet na razie wstrzymaliśmy zakup surowicy bo wygląda na to że Figo chyba sam da radę chorobie. Nie wymiotował dziś choć fakt że też nie pił. Po prostu po kroplówkach był już odpowiednio nawodniony. Na popołudniowym spacerze pozwoliłam mu się dosłownie odrobinkę napić, raptem 3 machnięcia językiem, i tego na szczęście też nie zwymiotował. Zrobił też wodniste koo ale na szczęście już bez krwi. Po południu dostał w gabinecie kolejną kroplówkę, kolejne leki i jutro mam pozwolić nu się odrobinkę napić. Jak nie będzie wymiotów zaczniemy myśleć o jedzeniu, odrobinkę, kilka razy dziennie... Trzymajcie kciuki za to jutrzejsze picie :-). Rano mam mu podać kolejną kroplówkę i obserwować. Chyba jutro z niego oka nie spuszczę. Po południu kolejna wizyta u weta i kolejne dyspozycje... Ja też ciągle mam nadzieję, że on jakąś tam odporność ma bo inaczej by na tej wsi nie przeżył tych 12 lat. Takie zwierzaki są "życiowo zaprawione" i tym samym mocniejsze, silniejsze... A ta surowica? Zorientowałam się, jak trudno ją zdobyć. Są wspaniali ludzie, którzy ewentualnie się nią podzielą. Tylko jeśli sytuacja nie jest taka całkiem podbramkowa, taka zero jedynkowa i jest duża szansa, że on bez niej da sobie radę to jakoś tak moralnie czułabym się nie tak kupując ją... Bo tym samym jakbym odbierała szansę na życie innemu zwierzakowi, takiemu, który bez niej nie ma żadnych szans... I nawet jeśli to nasze leczenie miałby potrwać kilka dni dłużej to chyba nie jest to wygórowana cena za zdrowie Figo i ewentualnego innego zwierzaka... Oczywiście, jeśli tylko okaże się, że jednak ją trzeba kupić to kupimy i podamy. Na razie czekamy do jutra... Dziś u weta zapłaciliśmy 50 zł. A wczoraj od jaguski wpłynęło dla Figo też 50 zł. Bardzo ślicznie dziękujemy!!! Na dniach muszę zmajstrować bazarek dla malucha bo skarbonka przeraźliwie pusta :-(. -
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
Bardzo dziękujemy, zawsze się dobre myśli przydają :-). -
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
Tolu wiem, czytałam. U nas jest ten problem, że Figo ma ok. 12 lat i najprawdopodobniej nigdy nie był szczepiony na wirusówki. Choć z drugiej strony może to ciężkie życie zahartowało go dostatecznie i dzięki temu będzie lepiej? -
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
No niestety, jest niefajnie :-(. Mamy parwo...:-(((. Rozmawiałam dziś z wolontariuszką ze Szczytna i jak jej tylko powiedziałam o chorobie Figo ona od razu powiedziała, że to parwo. Figo jeden dzień był w boksie z psem, który odszedł na parwo. Pojechał do DS i po 4-ech dniach go nie było... My rozpoczynamy walkę. Niestety test paskowy potwierdził diagnozę. Dziś Figo dostał kroplówkę, antybiotyk, leki przeciwwymiotne i przeciwbiegunkowe. Oczywiście zakaz jedzenia i picia. Jutro rano dostanie w domu kroplówkę a po południu kolejne leki. Już w czasie jak byłam w gabinecie wet na tej kroplówce Sylwia ze Szczytna napisała na FB że szukamy surowicy. W tej chwili mam namiar na dwa miejsca gdzie mogę ją kupić. Oba miejsca w Gorzowie. Jak jutro rano nie znajdę nic w Szczecinie czy gdzieś bliżej to pojadę do Gorzowa... Maluch na razie śpi. Wydatki dzisiejsze to 160 zł. a to dopiero początek naszej walki... Trzymajcie za niego kciuki, musimy dać radę... Jutro uzupełnię wszelkie fotki w poprzednich postach i dzisiejsze. Dziś nie mam już siły, muszę jeszcze ogarnąć swoje pozostałe zwierzaki... Ale jedno zdjęcie wstawię, mały Okruszek prosi o kciuki... -
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
Na razie mam wrażenie, że jest odrobinkę lepiej. Tzn. przyszedł do nas do pokoju żeby być razem, wcześniej wolał być sam. Dziś ma nic nie dostawać do jedzenia, tylko pić... Dostał no-spę więc mam nadzieję, że go brzuszek nie boli. Zaraz wyjdę z psiakami na krótki spacerek to zobaczę jaki on będzie na podwórku. Daleko nie pójdziemy bo on ma za mało siły biedaczek... -
Jeszcze zapomniałam napisać o kilku sprawach. Na posesji obok jest pies, który nie lubi innych psów, za suczkami przepada. Psiaka widziałam jak biegał po swojej działce i Gratka będzie miała fajnego kolegę do zabawy. Sąsiadka pani i pani już się zastanawiają gdzie im zrobić "tajemne" przejście żeby zwierzaki mogły się odwiedzać. Między innymi z powodu tego psa pani chce suczkę nie psa, lepiej żeby sąsiedzi się lubili niż darli koty między sobą :-). Z "testu smyczy" pani mi opowiadała jak wyszedł na "spacer z psem" ten najmłodszy syn. Spotkała go jakaś pani i zaskoczona, że widzi samo dziecko prawie za miasteczkiem pyta go gdzie są rodzice. Na co on odpowiada, że rodzice w domu a on wyszedł na spacer z psem. Pani się rozgląda i stwierdza - ale tu nie ma żadnego psa! A synem pani mówi "ale będzie!" A tak w ogóle to pani psiaka szukała od kwietnia i dopiero Gratka jest takim psiakiem, który spełnia praktycznie wszystkie pani wymagania i marzenia :-). Imię Gratka może zostanie, może nie... Zależy co powie szafirka. Jeśli Gratka na to imię reaguje to raczej zostanie, jeśli nie to pewnie będzie zmienione bo pani wolałaby jakieś takie, które łatwo byłoby zdrobnić :-).
-
Będzie miała swój azyl, oczywiście :-). Gdzie? To się okaże jak przyjedzie i jakie miejsce sobie wybierze. Pani opowiadała, że znajomi mają psiaka i ten pies ma swój azyl w którym bardzo lubi siedzieć w takiej jakby duuużej skrzyni, która jest jednocześnie ławą w salonie. Ponieważ u pani jest też taki mebel to pani już myśli że jeśli sunia będzie chciała to oni jej właśnie tak wytną w tej "ławie" wejście żeby tam sobie mogła wchodzić i obserwować cały dom. Wszystko będzie zależało od tego gdzie Gratka będzie chciała mieć ten swój azyl. Jeśli np. wybierze sobie do tego sypialnię któregoś z synów, to pani też nie ma z tym problemu. A terenów spacerowych tam multum. To koniec miejscowości Dołuje i zaraz jest las i łąki, łąki, łąki... Zwłaszcza pani zależy na spacerach z psem :-). Ta kupiona działka to ma być takie miejsce do zabawy a tereny wokół posesji to spacery...
-
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
Wczoraj odebrałam wyniki Figo i, jak to powiedziała pani wet, po takim życiu jakie miał są zaskakująco dobre. Pewne wskaźniki są troszkę za niskie ale to przy normalnym odżywianiu spokojnie się poprawi. Ale to było wczoraj a dziś od rana się martwię o Figo. Już wczoraj w nocy zrobił taką rzadszą koo ale to było w nocy, nie miałam za bardzo możliwości jej się przyjrzeć. Za to dziś rano koo było konsystencji kompotu, w dodatku czerwonego kompotu. Pies bez zwykłej u niego radości życia, bez apetytu... Pognałam do weta ale gabinet już nieczynny. Po konsultacji telefonicznej mam nie dawać dziś jedzenia, podać nitrofuroksazyd i no-spę. Ponieważ sam chętnie pije to na szczęście będzie bez kroplówki bo tak musielibyśmy jechać do innego gabinetu na kroplówkę. Nitrofuroksazyd już dostał. No-spę muszę kupić bo niestety już w domu nie mam ale zaraz pójdę do apteki i kupię. Na razie odpoczywa ale taki biedniutki jak nie on... Strasznie mi go szkoda... Mam nadzieję, ze to mu pomoże choć i tak jutro do lekarza pojedziemy bo strasznie mi go szkoda :-(. Nie mam pojęcia co się stało, że on tak się niefajnie czuje. Podejrzewam że coś zjadł na spacerze ale pewności nie mam. Jest cały czas na smyczy, staram się go pilnować jak oka w głowie ale czasem się spojrzy np. na drugiego psiaka... Koło mnie jest teraz Jarmark Jakubowy m.in. z jedzeniem, żeby pójść na spacer musimy kawałek przez niego przejść, może tam coś złapał? Trzymajcie kciuki żeby mu się poprawiło... -
Przepraszam, że nie napisałam nic o domku Gratki ale jakoś tak po pierwsze myślałam, że napisze Alaskan a po drugie coś mi się pochorował mój nowy tymczas / biegunka z krwią, wymioty, brak apetytu :-(/. Już piszę co i jak. Dom na końcu miejscowości. Duży bliźniak, w jednej części państwo, w drugiej teściowie pani. W domu 3 synów: 14, 12 i 8 lat. Dwa koty po przejściach, z niełatwymi charakterami. Psa chcą wszyscy domownicy a chłopcy mieli test smyczy :-). Przez jakiś czas, nie pamiętam tylko przez ile, wychodzili "z psem" rano, popołudniu i wieczorem choć psa jeszcze nie ma :-). Test zdany śpiewająco. Co zaskakujące, najbardziej obowiązkowy jest ten najmłodszy :-). Ponieważ teściowa pani boi się o swoje pielęgnowane od 20 lat roślinki to państwo kupili działkę obok żeby pies miał miejsce do spokojnego biegania i robienia co tylko chce. Zakupiona działka będzie solidnie ogrodzona, ogrodzenie już zamówione. Wczoraj jak tam byłam pan wraz z synem przesadzał piękne tuje, które dotąd rosły przy płocie a teraz tego płotu nie będzie i tuje są przesadzane na zakupioną działkę. Wyjazdy, urlopy, jak z całą rodziną to z całą czyli oczywiście z psem. Zdarza się, że państwo wyjeżdżają sami / tzn. pani i pan/ na krótki urlop np. tydzień. Wtedy sunia wraz z dziećmi będzie pod opieką dziadków. Już uzgodnione :-). Pan pracuje za granicą, miesiąc jest w domu, miesiąc go nie ma. W chwili obecnej choruje i przez najbliższy miesiąc w domu będzie. Dzieci maja wakacje więc cała rodzina na spokojnie może się z Gratką zgrać :-). Pani pracuje. Jednak biorąc pod uwagę, że chłopcy mają zajęcia w szkole w różnych godzinach Gratka zostawałaby sama max. na kilka godzin bo mało kiedy jest tak, ze nikogo w domu nie ma. Oczywiście szelki, obroża adresatka - wszystko będzie zakupione jak zapadnie decyzja, ze Gratka właśnie do tej rodziny trafi. Pani chce zabrać sunie do sklepu i kupić te rzeczy po wszelkich przymiarkach żeby dobrać jak najlepsze. Adresówka będzie grawerowana, zamówią zaraz po adopcji. Mają zaufanego weterynarza u którego leczą koty, sunia też tam będzie leczona i ogólnie prowadzona. Gratka będzie miała wstęp do wszystkich pomieszczeń w domu. Spać będzie tam gdzie sama będzie chciała. Koty śpią z państwem :-). Jeśli Gratka będzie miała trafić do państwa, pani rozważa możliwość pojechania do hoteliku w jeden dzień, żeby Gratka ją poznała, żeby np. pobyły, pospacerowały razem. I pojechania następnego dnia żeby z nią pobyć i ewentualnie ją zabrać. Żeby nie była dla suni taką zupełnie obcą osobą co to przyszła i zabrała psa ze znanego mu otoczenia. Jak coś nie napisałam - pytajcie :-).
-
Cholewcia to kawał drogi... Ja bym ewentualnie mogła podjechać do niego z moimi psiakami ale to takie kurdupelki 8-9 kg żywej wagi i pewnie nie będzie to takie miarodajne jak być powinno...