-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by evel
-
Moja wręcz odmawiała wody przez parę dni, poiłam na siłę.
-
Zdradź nam, co to za sposób :grins: Fajnie się bawią suczydła, moja gra z innymi psami tylko w berka, jak jej ostatnio labradorka zakładała tak po labciowemu łapę na kark, to Zu wytrzymywała to przez jakiś czas, ale jak założyła jej girę na głowę to moja paskuda zrobiła COOOO?! i wtłukła labce :roll: :eviltong:
-
Dobra, po wstępnych ustaleniach wygląda to następująco: [CENTER][B][SIZE=2][COLOR=red]Musimy zbierać na kolejny miesiąc. Na razie będziemy mieć stówkę debetu, czyli za następny miesiąc musimy zapłacić 300zł. Bardzo proszę w imieniu czekoladowej panienki o nawet najmniejsze wpłaty.[/COLOR][/SIZE] [/B][/CENTER] Niedługo, jak wyjdzie mi to, co zamierzam, powinien się pojawić bazarek z dość atrakcyjnymi przedmiotami, na które zawsze jest na dogo zapotrzebowanie ;) Wzór na ogłoszenia papierowe mam na kompie, ale ze starym tekstem. Zrobię jeszcze inne. Brakuje mi doby na to wszystko :shake:
-
Chrystusie niebieski. Młodziak, który nie ma wprowadzonych w domu żadnych zasad i jeszcze liczysz na to, że ktoś tego psa KUPI, jeśli w schroniskach gnije ponad 100 000 psów, gdzie na bank udałoby się znaleźć psa niekłopotliwego? Ja poleciłabym Ci przeczytanie książek p. Zofii Mrzewińskiej i wzięcie sobie ich do serca, zastosowanie porad tam zawartych. Na początek np. żarcie tylko z ręki i za coś, absolutny zakaz karmienia żebrzącego psa, wprowadzić psu komendy, wymagania, pracę (aportowanie, sztuczki, tropienie, cokolwiek), nie prowokować napadów. Skąd jesteś? Może ktoś sensowny by Ci pokazał na żywo co z takim psem można robić i jak?
-
Zagłodzony i spętany łańcuchami czekał na śmierć!!!
evel replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
[quote name='MaDi']Owszem ale Reks nie ma nic wspólnego ze schroniskiem i nie jest to porada w gabinecie a opieka stacjonarna.[/QUOTE] Ale jest pod opieką fundacji pro-zwierzęcej, na jedno wychodzi. Kurza twarz, normalnie mnie zatkało na takie kwoty... Żeby tylko były efekty! -
Zagłodzony i spętany łańcuchami czekał na śmierć!!!
evel replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
[quote name='MaDi']Już wiem to nie miła wiadomość szkolenie za 2 tyg to 800zł plus karma:shake:[/QUOTE] Z tego, co mi się wydawało, psy ze schronisk i w ogóle powinny mieć u tego pana jakąś zniżkę chyba... Źle myślę? :niewiem: -
[quote name='mistwalker1006']ja w tydzien oducze Twoja zeby nie rzucala sie na inne psy zeby nie bylo demolko ani atakow na gosci....[/QUOTE] Ale ja nie mam z tym problemu w chwili obecnej. Po prostu mam psa, który przy mnie [SIZE=1](słucha jeszcze dwóch osób, ale że tak to ujmę w stopniu umiarkowanym, obcym się w ogóle nie da dotknąć na przykład)[/SIZE] jest bardzo poprawnie zachowującym się psem, po niemal roku ciężkiej pracy a Ty mi mówisz, że w życiu nie miałam problemowego psa, no to hello :) [quote name='mistwalker1006']i nie chodzi o ( cytuje) [B]kto ma na drugie "Wiem Lepiej, Ty Nędzny Człowieczku". [B] ale o to ze nie kazdy pies jest taki sam i jezeli cos Ci sie udalo to nie znaczy ze bedzie dzialalo w tym konkretnym przypadku...[/quote] Pardon, wskaż mi miejsce, w którym napisałam, że działa to na[B] wszystkie psy świata[/B]. na wszystkie nie, ale nie tylko moje osobiste doświadczenia, ale słowa wybitnych wg mnie trenerów potwierdzają to, co pisałam wcześniej. [quote name='mistwalker1006']a nie bedziemy psa na prochach trzymac ( bo to byla i porada veta i szkoleniowcow) ...[/quote] A robiliście badania? Może pies jest chory, może go coś boli, wreszcie - może to naprawdę problem natury psychicznej? Ja bym się tak od razu nie wypinała na opinie wetów i szkoleniowców. [quote name='mistwalker1006'] ja osobiscie nie bylem za OE ale... uwierz mi jeszcze nigdy nie spodkalem takiego psa jak Disel, i jak by mi ktos opowiadal o tym to tez bym nie wierzyl ze sie nie da tego naprawic i ze [B]tylko wystarczy wymeczyc psa i to juz zloty[/B] srodek na wszystkie problemy i pomoze.[/QUOTE] Jak wyżej. Nie wymęczyć, ale pracować. I nie jest złotym środkiem na wszystko, ale na bardzo, bardzo wiele problemów. Paniebazylu - podpisuję się pod Martens. Ja bym Młodego lekko starała się rozładować, ale nie wiem jak on lubi ;) Moja suka np. kocha szarpanie i piłkę, ponoć szarpanie psa odstresowuje, bo pozwala się wyładować, może Młodemu trzeba coś rzeczywiście dać w paszczę, żeby rozładować stres?
-
A jak z innymi psami? Bo z moją Zu to by się chętnie wzięła za fraki - podejrzewam, że LSOZowa Zuzka broniła ludzi (źródła mizianek) plus żarcia, a ta moja... Cóż, moja ma zaburzone poczucie posiadania i przestrzeni osobistej :evil_lol:
-
[quote name='sacred PIRANHA']noooo mój fiołek własnie patrzy na mnie wymownie, chyba czas na spacer :-) tylko nie wiem czy go wziąc na rece i pojsc czy katować samodzielnym spacerem... PS. dodam że skatowałam go dziś kąpielą....no i na dodatek robie to co tydzien:-) A co do Zu to Ty nie marudz, trafil ci sie taki super ulozony pies to masz, ale inni nie mają takiego szczescia i trafiaja im sie nieulozone:-P[/QUOTE] Słuchaj, kiedy ten Twój chomik ma urodziny, może mu wreszcie różową torbę ktoś kupi, bo jak się będzie lansował po świecie bez różowej torby? :grins: Moja małpa mi tu wkłada stopy na biurko, ale to pewnie dlatego, że jest spokojna :diabloti: Aaaa i od jakiegoś czasu chyba marzy o karierze w IPO, bo się czepia rękawów glizda jedna :evil_lol: Ja swoją katuję jakoś co miesiąc, chyba muszę się poprawić :eviltong: No, trafiło mi się, jak ślepej kurze ziarno... Ot, taki diamencik, wzór cnót wszelakich, itepe itede... :razz: :roflt: Ale tak serio, jak sobie przypomnę, co ona wyczyniała z rok temu po wyjęciu ze schronu, po pobycie w szpitaliku z kotami... Jak miałam ochotę ją przerobić na rękawiczki... Jak darła pyska jak opętana, bo jakikolwiek pies szedł po drugiej stronie ulicy... Jak patrzyła na mnie wzrokiem dupy wołowej jak próbowałam ją zainteresować zabawkami... Jak mi spieprzyła za sarnami na pół godziny i myślałam, że osiwieję... Jak mi zaaportowała jakiegoś zdechłego chomika na polu... Jak zeżarła mi kalendarz ścienny albo reklamówkę, której później nie mogła ten no... Jak się nad sobą użalała po sterylce... Jak wypełzała w środku nocy z kubraka... Jaką histerię robiła przy zdjęciu szwów... Jak się cieszę, że to już za nami :evil_lol:
-
No widzisz, trafiają nam się same wujowe psy... Fiołkowe... :roflt:
-
[url]http://www.dogomania.pl/threads/141255-Frisbee-dla-spaniela[/url]. ;)
-
[quote name='filodendron']No ale skoro Zu jest już rok po sterylce i nie ma problemów z popuszczaniem moczu, to chyba organizm już się jakoś pogodził z brakiem jajników?[/QUOTE] Ale u niektórych suk pojawia się problem w rok po zabiegu, czasem później... Wiem, schizuję :evil_lol:
-
[quote name='Sybel']Na hasło obroża przeciwkszczekowa szczerze mówiąc wyobraziłam sobie grubą gumkę do uszczelniania weków założoną psu na pysk... Przynajmniej na moje by to podziałało, bo obawiam się, że nawet podłączenie ich do gniazdka nie dało by efektu, gdyby mogły pysk nadal otwierać.[/QUOTE] Ale na pewno masz spokojne psy :cool3:
-
Powiem Wam, że każdego dnia dziękuję niebiosom za Wielkich Dogomaniaków. Jeden z nich zaszczycił mnie dzisiaj swoim postem, w którym twierdzi, że mój pies jest spokojny i nieszczekliwy, bo oduczałam ja drzeć mordę w domu [B]jedyne [/B]dwa tygodnie non-stop. Co ja bym zrobiła bez takich porad... Cóż, żyłabym w niewiedzy, myśląc, że mój pies to wrzaskliwa menda. A tak? A tak wiem, że Zu jest ledwo żywym, milczącym zawsze i wszędzie psem. Pewnie jest też przyjemna dla wszystkich spotykanych psów, zwłaszcza owczarków i bigli, kocha dzieci, zwłaszcza małe, daje się głaskać wszystkim i każdemu z osobna, jest spokojna, nie domaga się pracy codziennie, nie trzeba jej wybiegać, bo przecież wcale nie szuka sobie zajęcia zastępczego, brzydzi się kocimi kupkami, martwi ją przemoc i łowiectwo, więc nie lubi się uganiać za zwierzyną, etc., etc. ... :diabloti:
-
[quote name='toyota']Mój wet twierdzi, że u małych suczej nigdy się to jeszcze nie zdarzyło w jego praktyce. Zdarza się u dużych suk. A jaką masz sunię ?[/QUOTE] Ja? Kundlicę, 10kg. No właśnie czytałam, że u małych też są takie przypadki :(
-
Była ogłaszana na najbardziej "chodliwych" portalach. I co? I nic.
-
[quote name='mistwalker1006']wow dwa tygodnie:) to naprawde masz spokojnego psa, moja znajoma i my wszyscy juz dwa lata sie z tym borykamy, sa poprawy ale trzy kroki do przodu, dwa do tylu ; )... moj Yuka w dwa tygodnie po przyjsciu ze schroniska to dopiero sie aklimatyzowal do otoczenia... sorry ale naprawde nie masz/mialas doczynienia z problemowym psem:)[/QUOTE] Tak. Mam zaje*iście spokojnego psa. No ledwo żyje. Lekko ciepły klusek włochaty. Dam Ci ją na tydzień, chcesz? Jak nie będziesz z nią pracował oraz męczył jej fizycznie więcej niż jeden dzień to tak Ci zdemoluje chałupę, że Ci szczęka opadnie. A, nie mówiąc o tym, że będzie chciała zabić wszystkie napotkane psy. A, i że będzie atakowała gości wchodzących do domu. No i że będzie darła ryja, kiedy tylko jej się podoba. Ale co ja tam wiem o problemowych psach... Powtórzę się, ale co tam: wyjściem z większości problemowych sytuacji z psami jest praca. I ja swojego zdania nie zmienię, bo widziałam wiele przypadków, w których [B]sensowna [/B]praca pomogła. Dobrze ukierunkowana, konsekwentna, fizyczna i psychiczna praca. I sorry, panie [B]mistwalker[/B], ale nie lubię gadać z kimś, kto ma na drugie "Wiem Lepiej, Ty Nędzny Człowieczku". Jesteś pewien, że zrobiłeś [U][B]wszystko[/B][/U](Ty czy tam Twoja znajoma, whatever), żeby poradzić sobie z problemem tego konkretnego psa?
-
Moja nie chciała jeść Fitmina, pojadła trzy dni a później koniec - może dlatego, że ta karma ma duży dodatek wątróbki? W każdym razie pani w zoologicznym stwierdziła, że psy albo kochają Fitmina albo nie chcą go tknąć ;) Po lamb&rice też się drapie? Moja alergiczka wsuwa tylko lamb&rice, co prawda innej firmy, ale wszystko jest OK. Za to po karmach "kurczakowych" - masakra :shake: A może coś rybnego? Niby dla alergików polecają właśnie albo jagnięcinę, albo ryby.
-
[quote name='masza44']Tak, że myślę, że ubranko na pewno trzeba 9 [B]mniej denerwuje pieska niż kołnierz i jest wygodniejsze[/B]) i myślę , że zastrzyk przeciwbólowy przynajmniej jeden powinien być jednak, bo to poważny zabieg jest i rozległy.[/QUOTE] Chyba, że piesek w dziesięć sekund się potrafi z tego ubranka rozpakować :diabloti: U nas w kwietniu będzie rok od zabiegu, tak sobie poczytałam te wątki o posterylkowym nietrzymaniu moczu i kurczę, trochę się wystraszyłam :roll:
-
[quote name='sacred PIRANHA']pod warunkiem, że by tak uznał:-) ja miałam olbrzymi problem między Timkiem a Abi bo ona sie chciała bawić bawic bawić bawić a on miał dośc już nie raz...poza tym nie za bardzo chciała uznać, że to on rządzi (tak tak ta właśnie Abi!)...o wiele łatwiej było mi ustalic relacje między Timkiem a dorosła Filką (która podczas ich pierwszego spotkania zawisła mu na gardle) bo oba dorosłe psy jak oba maja do ciebie respekt łatwiej ogarnąć niz jednego dorosłego nie bardzo lubiącego szczeniaki i szczeniaka który nim będzie przez wiele tygodni i bawic będzie sie chciał głupowato jeszcze dlugo i dlugo :-) Ale ja po masakrycznych pierwszych tygodniach Hamstera u mnie uważam, że wszystko da się przeżyć tylko najwyżej jest wyjątkowe...eee fiołki:-) z czasem jest oki:-)[/QUOTE] Tak sobie myślę, że suka bordera (psa BC nie chcę, przynajmniej na obecną chwilę :eviltong:) przynajmniej na początku by uznała przywództwo czarnej zarazy, bo nie byłoby innej opcji a i ja bym o to bardzo zabiegała. Później role by się być może odwróciły, kto wie? Natomiast z rozmów z wilczakowcami wychodzi na to, że często wielkie bysiory pozostają całe życie pod pantoflem małej cholernicy :evil_lol: Bo jeśli csv, to tylko pies ;) Fiołki mówisz? :diabloti:
-
Hm. A u nas na osiedlu jest tak, że można psa spuścić w kagańcu (jeśli jest "pod kontrolą właściciela") w mało uczęszczanych miejscach bądź ma być na smyczy. Ciekawa jestem, co by powiedzieli ewentualni kontrolujący na mój przypadek... No na łąki i pola wychodzimy w kagańcu, ale jak idziemy na boisko poćwiczyć obi, frisbee czy porzucać głupią piłkę, to siłą rzeczy muszę psa puścić ze smyczy. Czy strażnicy w rzeczywistości sprawdzają, czy ktoś panuje nad psem? Co musiałabym zrobić, żeby im udowodnić, że mój pies nie jest wielbłądem i mam nad nim kontrolę? Bo jakoś sobie nie wyobrażam aportowania czy frisbowania w kagańcu ;) Ale, żeby nie było - kaganiec owszem, mamy - fizjologa, żeby pies nie żarł patyków (nauczyła się od labradorów, małpa jedna :mad:).
-
E, to mała ta Twoja glizda :evil_lol:
-
[quote name='mistwalker1006']tak... wiec za kazdym razem prubowalas wyjsc dwie godziny wczesniej z domu zeby uczyc psa zeby nie szczekal? czy tez pies mial niesporzyta energie ze nawet plywania go niemeczylo?? kazdy pies jest inny i nie mozna uogolniac ze jezeli z moim sie dalo to napewno z innym sie da... ja mam psa w typie husky i uwierz mi moj w porownaniu z psem mojej znajomej to jest oaza spokoju i opanowania ( typowy pies polnocy) i dopoki nie sam nie widzialem tego psa to tez mi sie wydawalo ze wiem najlepiej:)[/QUOTE] Uczyłam psa od początku jego pobytu u mnie, że czasem zostaje sam i nie ma powodu do paniki. Konsekwentnie, zajęło mi to jakieś dwa tygodnie. Dwa tygodnie spędzone w drzwiach, częściowo na klatce, częściowo pod blokiem, więc chyba jednak widać, że małpa uparta była i walczyła o swoje ;) Nie uogólniam, nigdzie nie napisałam, że wiem najlepiej, jednak na zdecydowaną większość psów działa właśnie to - porządne zmęczenie psa przed rozłąką z ludźmi, konsekwentne zostawianie, do tego wyciszanie psa (tu można to zrobić na różne sposoby), brak reakcji na jego histerię albo wręcz karcenie tej histerii. W tej chwili jak wychodzę, włączam psu radio, daję jakąś przekąskę, mówię, że piesek zostaje i Zu sama leci patrzeć, co tam ciekawego dostała. Owszem, potem siedzi w oknie na parapecie, zdarzy jej się szczeknąć ze dwa razy (sprawdzająco ;)) ale później jest cicho - wiem, bo sprawdzam co jakiś czas tak, żeby ona nie widziała, że wracam ;)
-
Z tym, że jeżeli to ma być pies pracujący, co się żadnej pracy nie boi, to jeśli byłby to BC z dobrej hodowli (bo innej niż dobra, użytkowa hodowla nie biorę pod uwagę :evil_lol:) to spoks, mógłby być nawet i półroczny, ale... trochę się boję reakcji Zu, bo dla niej na dworze to im coś starsze tym lepsze (z glutami się nie bawi, bo nie są godne tego zaszczytu :evil_lol:) ale w domu chyba łatwiej by jej było zaakceptować szczonka, który od razu by uznał, że kierowniczka rządzi i już. Bardzo ładnie się Zu zachowywała względem Mamby (tymczaski ladySwallow, całe 6 tygodni miała), no owszem, ostrzegała małą, pokazywała zęby, warknęła od czasu do czasu ale od razu się uspokajała i ją też, oblizywała się, odwracała łeb albo nawet całe ciało bokiem. Mamba za to wywalała się brzuchem do góry i robiła glizdę na podłodze, jestem mały słodki szczeniaczek, nie zjadaj mnie! :lol: Jakby mnie jednak naszło na szaleństwo wilczaka, to wtedy się szczochy zabiera koło 7 tygodnia, bo dla nich tak jest najlepiej. Zresztą Zu by próbowała pewnie zabić większe bure :roll: Ale na razie sobie mogę gdybać ;) Nigdy jeszcze nie odchowywałam szczeniaka od małego, wydaje się, że niby człowiek jest świadomy błędów popełnionych przy wychowywaniu starszych psów a pewnie przy nowym psie popełnia ich niechcący jeszcze więcej, ale zupełnie innych :)
-
[url]http://i797.photobucket.com/albums/yy256/usterajs/wunsze%20pajunki%20i%20inne/DSC_2376_1.jpg[/url] no piękne ma to oko, ale wylinka fuuuu :lol: