-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by evel
-
Ja mam sukę 10kg, ze schroniska. Obecnie ma jakieś niecałe 4 lata. Po wyjściu ze schroniska rzucała mi się na KAŻDEGO psa, niezależnie od wielkości, wieku, płci. Jeśli mogę Ci coś poradzić - zacznij z suką pracować na poważnie. Na każdy spacer obowiązkowo bierz smakołyki albo skarmiaj dzienna dawkę karmy, jeśli suka je suche. Ucz skupiania na przewodniku. Możesz wykorzystać "zakręcenie" np. na piłkę, ale musisz wybrana zabawkę wprowadzić rozsądnie, tak, żeby to była najfajniejsza zabawka na świecie. Ucz ignorowania innych psów. Niektóre psy nie potrzebują kontaktu z innymi psami do szczęścia, mojej suce wystarczę ja i zabawki ;) Fajnie by też było, gdybyś znalazła jakiegoś psiarza ze zrównoważoną suką i ćwiczyła razem z nimi, nam dużo dały zdrowe relacje ze zrównoważonymi psami różnych ras (np. labrador - czarny wielki samiec bardzo nam pomógł po tym, jak suka została zaatakowana przez podobnego psa i wpadała w histerię jak widziała jakiegokolwiek czarnego psa, border collie, yorki, owczarki belgijskie, przeróżne mieszańce). Edit: doczytałam, że jesteś z Krakowa - masz tam wielu dobrych trenerów, może warto się chociaż raz z kimś spotkać, żeby Ci pokazał metody pracy z psem na żywo?
-
No wiesz co? :mad: Tak się ślicznie uśmiecha [url]http://i1194.photobucket.com/albums/aa378/satorkowa/DSC06572.jpg[/url] a Ty go przezywasz, wstydź się! :shake: :evil_lol:
-
[quote name='panbazyl']a żeś zakagańczyła malenstwo ;) Już wiem o spotkaniu z Maliną - Panbazyl jest ciut większy, trochę wesoło reaguje na inne psy, ma większą głowę. Malina była najspokojniejsza z całego stada. Może kiedyś się z Malinową wybierzecie do bazylowa? Na wiosnę jak błota nie będzie, bo jak jest to koszmar.[/QUOTE] No w kagańcu śmiga paskuda, bo żre śmieci różne. Nauczyła się od innych psów zabawy patykami i co jakiś czas a to sobie krzywdę zrobi, bo jej kawałek w mordzie utknie, a to zeżre i później nie może go... ee... no, oddać ;) no i poza tym zdarzają jej się wybuchy :roll:, więc w kagańcu jest gwarancja, że się nikt nie przyczepi, bo jakby co - kaganiec regulaminowo na mordzie jest... Ja chętnie, ale nie wiem czy Zuz się nada - co prawda potrafi się już bawić z labkami, ale wkurza ja to labkowe zarzucanie łap na kark, grzbiet, łeb - wiesz, narusza to jej godność :evil_lol: [quote name='sacred PIRANHA']poczytałam sobie wpisy na blogu...miedzy innymi o wyborze, kompromisie itp dotyczących drugiego przyszłego psa... ja wiem jedno - moj nasteny pies napewno nie bedzie mały, nie bedzie nawet sredni! własnie przezylismy atak na Hamstera...zaatakowała go suka yorczyca! i psy wisi skora za uchem teraz...zaluje ze nie miałam timka pod ręka jak przypałetała sie na yorczyca...kolejny argument przeciwko posiadaniu małych psów...wiekszosc psow jest od nich wieksza i moze w kilka sekund zrobic im krzywde! ****! to sie wyżaliłam o :-) PS. jak czytam o poczynaniach Zu to mi wstyd Ze Hamster taki głąb jest...[/QUOTE] No właśnie ten argument przemawia za większym psem, na pewno większym niż Zu, żeby w razie czego potrafił się obronić :( Bardzo współczuję, mam nadzieję, że mały się wyliże i że nadal będzie miał taki fajny stosunek do innych psów. A ja za to mam [B]misję[/B]... Otóż, jest u nas na osiedlu poczwarka (że niby w typie ON) bezogoniasta. Jej przewodnikiem jest pewna miła pani, ale niestety wychodzi czasem z psem jej córka [?]. Suka rzuca się na inne psy, konkretniej - na suki. W wakacje zaatakowała Zu - wyskoczyła z krzaków, bez warczenia, szczekania, bez najmniejszego szmeru, celowała prosto w Zuzola - szczęśliwie siostra zdążyła małą pindzię podnieść na szelkach, bo ciekawe, co by z niej zostało :roll: No ale do rzeczy - suka wychodząc ze starszą panią jest odwoływalna na 100%, a jak wychodzi z blond wypłoszem - na 0 :shake: Sytuacja z przed chwili - wychodzimy z klatki, widzimy, że idzie ta suka, więc czekamy, aż przejdzie. Odeszła spory kawałek, więc idziemy. Puściłam Zuzankę, w kagańcu, jak to na polach. Biegała sobie na około nas, pobiegła do swojego znajomego labiszona naprzód. Nagle widzę, że psy z przodu patrzą na nas i lekko się spinają - patrzę za siebie a tam - niespodzianka! - truchta ta wredna suka za nami, a laska ją woła (Miiiisiaaaa, Misiaaaaaaaa!) ale jakoś bez skutku. To se myślę, będzie wesoło :razz: Mogłam oczywiście się wydrzeć na tę babę, ale pewnie Zu by wtedy przypuściła atak, z którego by wyszła w kilku częściach zamiast jednej (Zu w kagańcu, tamta suka bez i luzem, zero odwołania, waży pewnie ze dwa razy więcej), więc postanowiłam się nie odzywać. Laska woła, my idziemy szybkim krokiem na przód, żeby odłowić Zu, ta kretynka ciągnie się za nami zawodząc Misiaaaaa, Misiaaaaaa (jakby nie mogła stanąć w miejscu, no mózg w d*pie :shake:), jej suka truchcikiem zaiwania zaraz za naszymi plecami, no bomba! No i nagle Zu sztywnieje, robi irokeza i dawaj na Misię :cool1: i stał się CUD. Misia się położyła, pewnie się już oblizywała na myśl o szybkiej, czarnej przekąsce a moje maleństwo się odwołało w połowie ataku :loveu::loveu::loveu: oczywiście wychwaliłam psa pod niebiosa, zapięłam na smycz i wepchałam w nią połowę żarcia, które miałam w kieszeni :evil_lol: Tamta łajza wreszcie zapięła tę swoją wywłokę i polazła jakoś bokiem... Chyba muszę zamienić słowo z jej matką, czy kto to tam jest, bo wątpię, że do tego pustego łba coś trafi :cool1: A - nie! Trafiło! Jak kiedyś się na nią wydarłam na pół ulicy, z bluzgiem :diabloti: Wtedy zstąpiła na nią MOC i udało jej się od razu zapiąć Misię na smycz, na dodatek omijała nas przez jakiś czas i zmieniała kierunek jak nas widziała... Niestety, podczas mojego wrzasku Zu prawie wyskoczyła z siebie, bo jak mama wrzeszczy, to ja też, nie? :roll: Także metoda poniekąd skuteczna, ale uwstecznia mi psa... I bądź tu człowieku mądry...
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
evel replied to Vectra's topic in Foto Blogi
No nie można się napatrzeć na te kluchony, ja bym normalnie nie odchodziła od ich posłania :loveu: ;) -
Świetnie jej w tej obroży normalnie :)
-
[url]http://zuzankowo.blox.pl/html[/url] :)
-
Hoo, ten Bazyl to rzeczywiście ma łeb chłopak :evil_lol: Widziałam dzisiaj Pandorę, znaczy Malinkę, w klinikach na Głębokiej :) Super dziewczynka, świetna laska, zacieszała, jak się tylko na nią spojrzało - jeśli inne "panbazylki" też takie są, to składam serdeczne gratulacje :)
-
Tylko uważajcie, żeby się nie zatkała drewnem, bo może być mało przyjemnie ;) Już lepsze są wielkie kości np. cielęce czy wołowe, z których pies może sobie poobgryzać "główki" i wyjąć ze środka szpik (środek chyba bezpieczniej wyrzucić).
-
A moja wymiotuje i nie jestem w stanie ustalić warunków, jakie muszę spełnić, żeby ominąć tę wątpliwą przyjemność :roll: Niezależnie od tego, czy coś zje, czy nie, niezależnie od tego, czy dostanie jakieś lekarstwo (do tej pory próbowaliśmy aviomarin i lokomotiv) czy nie, niezależnie od tego, czy jest po spacerze czy nie, potrafi zwymiotować. Sama już nie wiem co mam robić... Cerenia u nas ma jakieś koszmarne ceny, więc odpada przy naszej częstotliwości podróżowania :roll: Co ciekawe, pies nie wykazuje lęku przed samochodem, ba, chętnie by wskoczyła do każdego napotkanego otwartego bagażnika... Postanowiłam spróbować ją zapakować w transporter i zostawić samą z tyłu, ale to na wiosnę jak będzie można ją ewentualnie wymyć na miejscu z nieczystości. Widać po psie, że jej też to sprawia dyskomfort, co prawda nauczyła się, że jak będzie pawik to ma wsadzić głowę nad worek, no ale jednak...
-
Bo ja ogólnie jestem złośliwa i ironiczna, ale dobrze się maskuję :cool1: a tak serio - naprawdę, na litość boską, nie uważasz, że trochę przesadzasz? Ty nie lubisz dzieci, a może [B]omry[/B] je lubi i co? Nie może się uśmiechać, bo dziecko podejdzie i...? Skoro [B]omry[/B] panuje nad swoim psem to nie rozumiem, co Was tak boli w tej sytuacji, skoro nic się nie stało. Bo moim zdaniem to najgorzej na tym wyszło dziecko, które zostało skrzyczane przez mamusię, która jeszcze kilka chwil wcześniej pewnie nie miała pojęcia, gdzie jej potomek przebywa.
-
Haha, [B]omry[/B], pamiętaj! Jak najdzie Cię ochota, żeby się do kogoś uśmiechnąć, to powstrzymaj tę głupią myśl i leć do domu ;) Tam możesz zrealizować swoją potrzebę. Aaaaa, no i koniecznie przy zgaszonym świetle :cool3:
-
Tina - Kto się zakocha w tej wspaniałej, kudłatej suczce? MA DS!
evel replied to as_ko's topic in Już w nowym domu
A tam, od razu tacierzyński ;) Pies też człowiek, musi się przyzwyczaić, że czasem zostaje sam. Wcześniej na dwór, zostawić jakiś smaczny kąsek, buziak w czółko od tatusia i narty. Miałam kiedyś potworną tymczaskę, całe 5 kilo, która starała się demolować każde drzwi, za którymi zniknęłam choć na chwilę - nie polecam :shake: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
evel replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='sator_k_']Powiedziałam, że to nie przekupstwo tylko nagroda za dobre zachowanie, ale pan nie widział różnicy, no to co ja się będę produkowała?[/QUOTE] Dobre to jest. I jeszcze te komentarze, jak pies idzie na kontakcie - oooo, tylko czeka na jedzenie :cool3: -
Tak, śnieg jest niebieski i w ogóle zdjęcia są fu, ale trudno, może kiedyś się nauczę :oops: [IMG]http://img192.imageshack.us/img192/1060/sdc11415im.jpg[/IMG] Co Ty mówisz do mnie? [IMG]http://img97.imageshack.us/img97/6656/sdc11419h.jpg[/IMG] Kto powiedział "piłka"?! [IMG]http://img687.imageshack.us/img687/4131/sdc11425.jpg[/IMG] Mmmm dobre to... [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/7163/sdc11426l.jpg[/IMG] Co "daj talerz"? Że kto niby? [URL]http://img534.imageshack.us/img534/7407/sdc11435x.jpg[/URL] Dlaczego mnie zabrałaś od sarnich bobków, do cholery?! Dobra, jestem ponad to! :roflt: Ogólnie pies mi się popsuł... Jak jej czegoś nie pozwalam (zjeść kupy, zjeść patyka, iść i zrobić rozpieruchę, bo OWCZAREK idzie tam ło) to mi kwiczy, jęczy albo na mnie szczeka :roll: Żmiję sobie na "mymłonie" wyhodowałam, ot co :roll: A! W trakcie zbierania psa od bobków złapałam za szelki, pięć sekund później pies leżał na ziemi z wyrazem głębokiej urazy na swej facjacie a ja trzymałam szelki w ręku... I niech mi ktoś powie, że nie mam psa węża :diabloti:
-
Ano kicha. Muszę coś zmienić w tekście ogłoszeniowym chyba, bo już zamówiłam pakiet. Tylko co?
-
York - charczenie przy ziewaniu i inne dziwne odgłosy..
evel replied to r1na's topic in Laryngologia
Dziwię się, że jeszcze nie zrobiono psu RTG ani EKG. Wiesz, u mojej suki (mały mieszaniec) też osłuchowo było wszystko OK, a okazało się po RTG, że ma powiększoną prawą komorę serca a z tchawicą - o dziwo - wszystko w porządku. Piszę - o dziwo w porządku, bo pies też mi strasznie charczy, nie chodzi w obroży, bo jest to niemożliwe, a ja boję się, że ona coś sobie w końcu zrobi, skoro po pojedynczym silnym szarpnięciu na szelkach (np. za kotem czy do innego psa) dostawała napadu takiego charczenia, krztuszenia właśnie. Do tego miewała także kichanie zwrotne. Miała stawiane różne diagnozy - a może tchawica, a może serce, a może jeszcze coś innego? Po badaniach u jednego z najlepszych diagnostów w naszej okolicy (w tym RTG klatki piersiowej pod kątem serca oraz odcinka szyjnego pod kątem tchawicy i EKG właśnie), postawiono na... oskrzela. Dostaliśmy lek na rozszerzanie oskrzeli i teraz jak mi mała nawet silnie szarpnie, to robi KHE, ewentualnie KHE KHE i jest po sprawie, a wcześniej dostawała kilkuminutowego napadu takiego ni to kaszlu ni to charczenia. Idziemy na dniach na kontrolę, zobaczymy. Doktor myślał też o sercu, ale suka się nie męczy szybko, więc nie bardzo pasuje... Z kolei u pieska znajomej (młody psiak w typie YT) przy podobnych objawach wykryto wadę serca, konkretniej chyba zastawek[?]. Ja bym na Twoim miejscu nalegała na kompleksową diagnostykę, na pewno na RTG i EKG, może ECHO serca... -
Żyjecie? :hand: U nas chyba powoli, powoli nadchodzi wiosna - mam nadzieję, bo już mam dość śniegu, mrozu, solnego syfu wszędzie na mieście i tak dalej... Na szczęście słońce świeci już coraz dłużej i mocniej :loveu: Zu ostatnio przeszła jakąś dziwną metamorfozę - bawi się z psami, których do tej pory nie cierpiała (dwie dorosłe labradorki), nadal jednak napada na ONki, boksery i beagle... Cóż, nie można mieć wszystkiego ;) Ja za to siedzę w domu, powalona przez zapalenie zatok, konkretniej prawej - ostatni raz miałam tak 10 lat temu i skończyło się w szpitalu :roll: ale tym razem dostałam jakiś mega antybiotyk (który pewnie całkiem wytłucze moją odporność, coś za coś), więc mam nadzieję, że obejdzie się bez dodatkowych atrakcji :roll: O Czekoladkę nikt nie dzwoni, albo dzwoni, ale później bez odbioru :roll: W czwartek wybieram się z Zuzem do dra G., nie wiem czy będziemy powtarzać badania czy co, ale chyba sobie na kartce zapiszę wszystko to, o co chcę go zapytać :evil_lol: Może zdjęcia jakieś zrobię dzisiaj :grins:
-
O, widzę hodowla pełną parą :evil_lol: To jak wygląda teraz skład gekono-osobowy? ;) Widziałam wczoraj w zoologicznym małego gekonka lamparciego, normalnie się rozpłynęłam tam przed szybą :loveu:
-
Cinek w DS, ale ZOSTAWIŁ DŁUGI! Ponad 900 zł DO SPŁACENIA! POMOCY!!!
evel replied to LadyS's topic in Już w nowym domu
Hahaha nie mogę z nich :D -
[quote name='basia73']Witam u nas 59 dzien temperatura rano 37.7 narazie spokojnie sunia lezy i spi[/QUOTE] Skoro już decyzja zapadła, to chociaż zróbcie malcom stymulację neurologiczną w odpowiednim czasie, opis np. [URL="http://www.artax.pl/wczesna_stymulacja_neurologiczna_szczeniat.html"]TUTAJ[/URL]. Przyda im się, skoro mają być to psy pracujące.
-
[quote name='gops']z malym podpalaniem nie mam , moge dac z wiekszych podpalaniem w rozu , fiolecie i zgnilym zielonym :)[/QUOTE] Pokaż, pokaż :cool3:
-
[quote name='karjo2'] We wspomnianej sytuacji dziecko sobie spokojnie patrzylo przez okno, a niby dojrzala dorosla zachecila do wyjscia, podejscia do obcej osoby i nieznanego psa. [/QUOTE] No zaraz, zaraz. Z tego co czytam wychodzi na to, że omry się uśmiechnęła a malec od razu podbiegł. To grzech jakiś, nie można się uśmiechać publicznie czy co? :razz:
-
[quote name='Dobert'] Swoją drogą kupy moich zwierząt nigdy nie były dla mnie obrzydliwe... Obcych tak ale moich nie. Ale ja to dziwny jestem.[/QUOTE] Hihi, tu się nie dziwię, bo ja też tak mam :evil_lol: No ale ja wiem, że mój pies jest czysty, regularnie szczepiony, odrobaczany, wiem, co je i nie wiem co to za problem posprzątać kupę ;) Szast prast i gotowe. Oczywiście jak jest śmietnik w zasięgu wzroku, bo jeśli nie ma - cóż, nie zamierzam nosić kupy ze sobą do domu... P.S. Urocza chi :loveu:
-
Jak dla mnie rodzice są niepoważni, zazwyczaj prezentują dwie skrajne postawy - albo "idź, kochanie, pogłaskaj pieska ślicznego" albo "no, bo Cię zaraz to bydlę zje!". W obu przypadkach mam ochotę się postukać w czoło... :roll: Naprawdę rzadko zdarza się ktoś rozsądny, kto albo przestraszone dziecko uspokaja ("przecież to tylko pies, a nie tygrys, zobacz, pani ma psa na smyczy, możemy spokojnie przejść") albo zbyt napastliwego malucha trochę usadza ("to nie jest Puszek babci, tylko obcy piesek, zapytaj pani, czy możesz pogłaskać, ale nie krzycz i nie biegaj"). [B]omry[/B], takie sytuacje to nic nowego - najpierw rodzice nie patrzą na to, co robią ich pociechy, a później podnoszą larum, jakby pies co najmniej odgryzł malcowi głowę :roll: