Ramirez jest naprawdę uroczy-zmasakrował mi gryzak i nie mogłam go ściągnąć z opony-zaczyna się zachowywać jak szczeniak, choć wczoraj myslałam raczej, że będę miała do czynienia z niemrawym psem.
byłam z nim w pracy, poznał mnóstwo ludzi, jest bardzo lagodny.
ma jakiś stan zapalny uszu, sa one ogolnie strasznie brudne-nie dał mi ich jednak dotknąć.
Dziwnie stawia przednie łapy-przy okazji kastracji dobrze by było przeswietlić psa.
Jego skóra jest zdrowa, ładnie pachnie, niestety gęstość poszycia-jest kiepska, dlatego od dzisiaj dodajemy do posiłków tran, APBT Sól obiecała nam teakże biotynę.
Co do zwierząt-z samcem mieszkającym obok-lizał się przez płot...:crazyeye:jeszcze nie widzialam, by tamten pies tolerował jakiekolwiek inne zwierzę.
Teraz pies poszedł do kojca, bo jest padnięty. Tak normalnego i uczuciowego zwierzaka to ja jeszcze nie miałam. Nie robi żadnych problemów, nie ciągnie na smyczy, nie skacze po ludziach.
Jedyne co mnie przestraszyło-to proba założenia kagańca-spiał się cały, zaczął dygotać, bardzo się bał-natychmiast mu więc go ściagnęłam, bo się tez na mnie patrzyl spod byka, a ja lubie swoje ręce....