Już pisze, bo wcześniej nie mogłam.
Sprawa oczywiście nie jest pewna, ale moja znajoma z Lubochni obiecała, że jutro porozmawia z wójtem. Że psu na pewno nie stanie się krzywda, no i że będą szukać chociaż DT (oczywiście ja obiecałam karmę, w razie potrzeby opłatę weta no i tu musiałabym troszkę liczyć na Waszą pomoc)
Ma zamiar ponadto przepytać dzieciaki i dorosłych też w sprawie rzeczonego psa.
Dzisiaj psa widziała, jak dwie dziewczynki z gimnazjum zabierały go, żeby psine nakarmić, potem brat jednej z nich biegał z nim. Nie wiem czy to już dobry znak.
My kochani szukajmy dalej.
Telefonu Zuzy na stronę benków jeszcze nie podałam, bo musi się ona zgodzić.
Jutro, najdalej pojutrze ma zadzwonić i zdać sprawę z poczynań.