-
Posts
7799 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by yunona
-
Jeśli właściciele puszczają psa w samopas to powinni się go zrzec tak jak pisały tu dziewczyny, pies nie powinien się błąkać po ulicach w tak opłakanym stanie, nie mówiąc o tym, że wogóle nie ma żadnej opieki.Lub po prostu zgarnąć go z ulicy, ale z tym też kłopot , bo ma właścicieli i tak w kółko. Gdyby zgarnęła go straż to i tak sprawa może się oprzeć o właścicieli, nawet jak pies trafi do schroniska. Chyba, że nie będą go szukać i go sobie odpuszczą ( bo tak faktycznie to to robią). Jest jeszcze inna opcja ( ale nie wykradanie psa) ale to o tym jutro.
-
No czyż nie uroczy pieszczoch? Cuuuuuuuuuudny łobuziak.:loveu::multi:. Dzięki. A jakieś wiadomości ?
-
3 lipca minie[B] rok[/B] od założenia wątku Filipa i[B] rok[/B] siedzenia w schronie pięknego jamniorka Filipka,którego troszkę życie porypało.:shake: Jak długo jeszcze? Czy znajdzie się jakieś wyjście z tej patowej sytuacji? Ściskam w pasie pana Filipa i może niech ci się psino los odwróci :modla::modla::modla:jak i to kłapanie zebiskami :eviltong: Dajcie jakieś wieści na wątek , może zdjątko?lub dwa?
-
Jakiegoś gryzaczka dać robaczkowi, żeby sobie znów krzywdy nie zrobił. Myzianki Grosiu i nie podskakuj!
-
Coś pustawo, nikt już nie interesuje się Kacperkiem ? Czy dziewczyny wiecie coś o nim (ponoć Marchewa miała coś sie dowiedzieć).
-
Dopiero zawitałam przez przypadek, co za następne cudo się pojawiło.:loveu:. Bazyl jest uroczy i całym sobą to wyraża. :multi:. Uściski i myzianki.:lol:
-
Wzruszyłam się oglądając filmik a Kapselek cudowny.:loveu::multi:
-
Frytuś nie daj się, słuchaj się bianki, jesteśmy z Wami
-
I ja przyszłam w odwiedziny do Kacperka.:lol:
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
yunona replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='brazowa1']Może Wy sie orientujecie w sprawach kardiologicznych? kolezanka ma jamniczke ze schronu,adoptowana pięc lat temu. Cudem udało sie ja odratowac,kilka dni temu przeszła dwie reanimacje,oczywiscie okazało się,ze zle rozpoznano chorobe (mimo,ze u weta jest raz na tydzien). Na razie prowadzi ja Ratajski ze Stryjskiej,pod koniec czerwca suczka ma konsultacje u Niziołka,ktory szcześliwie przyjezdza raz na dwa miesiace do Gdańska,ale jakiego weta polecacie dalej? Bo do Warszawy Maupka w tym stanie jezdzić nie moze. Suczka mieszka w Sopocie. Brązi znalazłam w trójmieście lecznicę, która ma b. wysoką ocenę może zerknij, jeśli nie znacie to może warto tam się przejść i odbyć wizytę rozpoznawczą ( trochę już wiecie na temat choroby) ale specjalnie nie zdradzajcie się z tym i zobaczycie czy lecznica jest kompetentna: http://www.trojmiasto.pl/Canis-Cor-o14924.html a Niziołek jak najbardziej ok:http://www.niziolek.com.pl. Niziołek Był w Gdańsku 17-18 w lecznicy Amicis na Elbląskiej - czy jamnisia była u niego? I jest to jedyna lecznica w Gdańsku, która współpracuje z Niziołkiem. -
Tak właśnie myślę:lol::loveu:. Wszystkie starsze psiaczki, a szczególnie jamniory są przesympatyczne i kochane:multi::multi::multi:
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
yunona replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja w sprawach kardiologicznch niestety nic nie poradzę (spróbuję pogrzebać w internecie- a wchodziłaś na kardiologię na Dogo?). Natomiast jeśli chodzi o Pinesię to mam pytanie do Kasi- czy wiadomo jaka bakteria wywołała ten ropień, czy może to być gronkowiec? Bo na te cholerę to mam coś fantastycznego. Swego czasu byłam usiana czyrakami (wrzodami) czy jak kto woli, bolące i na całym ciele - głowa, tułów nawet nogi. I pomogla mi jedyna rzecz, robiłam antyszczepionkę, antybiogramy zmieniałam antybiotyki - wszystko wracało. Oczywiście jak zwykle tonący brzytwy się chwyta, znalazłam miody manuka (miodymanuka.pl) i ze szczyptą niedowierzania zakupiłam. Wzięłam tego ok. 1 kg , niestety koszt też nie jest mały ale pomogło!!!! Od dwóch lat (odpukać) nie mam nawrotów wysypu, jem czasami lody (czego nie wolno) i nic! Może warto spróbować. Oczywiście nie jest to kuracja na 7 dni ale na co najmniej 2 miesiące, a jak trzeba i dłużej. Napisz co za cholera siedzi w Pinesi (może wymaz krwi zrobić na bakterie?), nie wiem jakie badania można zrobić , żeby to ustalić (chyba punkcja nie?). -
[quote name='jogolcia@pdx']Dla mnie właśnie takie sarkastyczno - przemądrzałe wpisy jak Twoje odstręczają ludzi...Wygląda na to, że wszystko ma być pod Twoje dyktando, a jeżeli nie jest to zaczynają się złośliwości z Twojej strony... Weszłam tutaj właśnie z FB, i tak jak kilka innych osób przesłałam kilka groszy na Nordi. I to nie zainspirowana tutejszym wątkiem, o nie - tacy ludzie jak Ty potrafia bardzo szybko doprowadzić ludzi dobrej woli do kompletnego zniechęcenia... Dlatego z radością opuszczam ten wątek i będę śledzić historię suni na FB (oczywiście jeżeli arbitralnie nie zdecydujesz się go zamknąć, czego przy Twoich tendencjach dyktatorskich jednak się spodziewam). Nie mam zamiaru już więcej czytać Twoich "mądrości" Isadora - dziękuję za nastęną lekcję funkcjonowania dogo...[/QUOTE] Dziwię Ci się jogolcia, że jesteś psychologiem i z wpisów Isadory takie wyciągasz wnioski a wręcz czujesz się urażona. Jest to kobieta czynu, nie bawi się w ciu ciu ciu, odwala piekielną robotę, wyadoptowała tyle psów, że chyba by Ci włosów na głowie zabrakło.Nie chcę jej wychwalać , bo tak to zabrzmiało, chodzi o to, że jest to osoba, która stoi twardo na ziemi i jak bierze się za coś to musi być to z głową, rzeczowo i musi mieć dobre zakończenie. Prawdziwi dogomaniacy znają Isadorę i nazywanie rzeczy "po imieniu" ich nie dziwi. Mnie też. Howgh. Myzianki dla Nordi. P.S. [B]Właśnie Ty swoją opinią zniechęcasz ludzi do działania [/B]przyszywając [B]niezasłużoną [/B]"łatę" tak jak nieodpowiedzialni przyszywający psiakom agresję, której nie mają. (na marginesie gdzie studiowałaś psychologię? Co Cię pchnęło na taki kierunek?- bo ja już to wiem właśnie po tym jednym wpisie dałaś ciała) )
-
[quote name='werenn']dzisiaj tylko jedno zdjęcie - opalanie, ale w końcu mamy piekne słoneczko [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/1a30d5807683c32b.html"][IMG]http://images38.fotosik.pl/792/1a30d5807683c32bgen.jpg[/IMG][/URL] potem machnął się na boczek i sobie spał, a potem trzeba było rozłozyć drugi kocyk dla Bonda, bo się spychały nawzajem z Marcelem mieliśmy ostatnio ciche dni, bo mnie dziabnął w rękę - nie wiem co mu odbiło. Spał karnie na kocyku w kuchni (zdarzenie miało miejsce wieczorem), a nie w łózku i rano - pies marzenie. Patrzył "w oczka", merdał ogonkiem i lizał po rękach. Mam nadzieję, że zrozumiał - przynajmniej jak nie, że gryźć nie wolno, to bardziej zapadnie mu w pamięć, że na łożku, pod kołderką jest wygodniej. W końcu głupi nie jest. Oczywiście mógł się tłumaczyć (przynajmniej w myslach), że bezczelnie chciałam przenieśc go na fotel jak był zaspany i nie wiedział co się dzieje, ale trudno. Co by nie było i kto by nie był gryźć nie wolno![/QUOTE] Jako już zajamniczona powinnaś znać pierwsze prawo jamnika: nie ruszać jak śpi, nawet nie dotykać legowiska bo "utnie" - to jego azyl. Mnie Harutek tego szybko nauczył. Ciekawa jestem jak byś się zachowała będąc na jego miejscu? A zachowanie u weta to też normalka, albo go coś zabolało (jedyną bronią jaką ma to te reszteczki ząbków) albo jak każdy 100% jamnior nie znosi jak się go dotyka tam gdzie on nie chce. Marcelek to betka (grzeczniusi jamniorek) przy moim łobuzie. Grzanie doopki to też stały element w życiu jamniorków ciepłolubnych.
-
Powaliło mnie zdjęcie drugie, czyli wspólny posiłek. U mnie kotek to tylko ze strony Harutka miałby jako taki spokój, ale Ferka to szczekałaby jak wariatka i goniła ile sił w nogach. Zawsze ona na spacerach goni biedne koteczki, chowające się pod zaparkowane samochody. Nerunio boski:loveu: przypomina Harutka, a Korcia piękna królewna, spokojna w fantastycznej "piżamce", ale za to bez ochydnych "dodatków". Killerek też fajny i jak on sobie poradził z dwoma jamniorami? Jestem pełna podziwu:multi::multi::multi:
-
Wiesz ja myślę, że widząc, że on biegnie w stronę konkretnego budynku, powinnaś pójść pod budynek, no może nie zaraz i sprawdzić czy go nie ma. Być może jakimś cudem trafił do swojego domku, ale nikt tej pewności nie ma. Ja osobiście zrobiłabym tak, żeby mieć pewność. Teraz będziesz się "zagryzać" myślami o nim. Ja nie odpuściłabym, sorry. Nawet poświęciłabym cały dzień , może ktoś wychodziłby na spacer itp.żeby upewnić się , że ok.
-
Parka śliczna:loveu: a Atosik jęzorek fajnie wystawia.:evil_lol: Ferka moja jak śpi to też wystawia jęzorek ale bardziej z przodu a ma wszystkie ząbki.
-
[quote name='Florentynka']Bomba! Gwiazdorzy, podrywa i tak przy okazji się leczy ;) Przypomina mi to wyjazdy panów do sanatorium w okresie peerelowskim, gdzie oprócz leczenia - dancingi, spacery na "podryw" w parkach zdrojowych lub u źródeł wspólne picie wód mineralnych:eviltong::evil_lol: Na okolicznosc (pisownia zamierzona) Anette przepytaj TZ , która kobitka w lecznicy rwała go na Carusa:evil_lol:
-
Jamnik staruszek tak bardzo chce żyć ...Pomóżcie!!!
yunona replied to nescca's topic in Już w nowym domu
[quote name='paulinken']A gdzie to B17 można nabyć?[/QUOTE] Wejdź na stronę i poczytaj uważnie , resztę prześlę na priva po 22.00 bo lecę do roboty. [url]http://www.eioba.pl/a/1zy7/witamina-b17amigdalina-amygdalina-laetrile-letril-to-lekarstwo-na-raka[/url] -
Trzymamy kciuki za Korunię:thumbs::thumbs::thumbs: i cieszę się , że doszłyście do konsensusu w sprawie Kacperka.:lol:
-
Jamnik staruszek tak bardzo chce żyć ...Pomóżcie!!!
yunona replied to nescca's topic in Już w nowym domu
Kasiu jeśli studiowałaś dokładnie pierwszy link gdzie jest obszerny fragment książki Griffina to jest tam napisane, że wyleczalność w 100% przy stosowaniu B17. Sprawdzali na zwierzętach i ludziach. Chorzy z kilkoma miesiącami życia pozbyli się choroby całkowicie. Jak Ci już pisałam, daję Ferce i są rezultaty. Ciekawa jestem co na to powie wetka jak ją zobaczy za powiedzmy dwa miesiące , a nie mówiłam nic jej co mam zamiar podawać Ferce. Zresztą sama jestem b. ciekawa jak to dalej będzie wyglądać. -
Aaaaaaaaaaaale rozkoszniaczka z niej! Moje nie robią słupków, bo nauczyłam je robić siad i dopiero smaczek, a bałam się o kręgosłup więc wolałam siad. Harutek jak coś bardzo chce, to puka pyszczkiem w nogę, robi siad i wyczekująco wpatruje się we mnie (Fercia też!).Fercia już niestety zaliczyła parogodzinny paraliż tylnich nóżek i jestem mocno przewrażliwiona, choć od tego czasu minęło chyba z 1,5 roku.