Jump to content
Dogomania

darunia-puma

Members
  • Posts

    2504
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by darunia-puma

  1. [quote name='a_niusia']jesli ciezko ci kontrolowac 3 psy na smyczach, a wiesz, ze sa agresywne, to dlaczego nie wychodzisz z nimi osobno, zeby nie stanowic zagrozenia dla innych spacerowiczow i ich psow? pomojajac juz fakt, ze masz szczeniaka, ktory od doroslych psow chlonie zachowania jak gabka. ja mam dwa psy, wiem, ze to jest super byc razem na spacerze, ale dziewczyny zaczely chodzic na spacery razem, kiedy bylam pewna, ze mam nad nimi kontrole. wczesniej wychodzily osobno. tyle w temacie? chyba jednak niezupelnie. u mnie po osiedlu chodzi dziewczyna, ktora ma wlasnie 3 psy. chodza albo na smyczach albo na linkach...i co z tego skoro nawet na tych swoich linkach stanowia zagrozenie dla innych psow. i to bynajmniej wcale nie tych podbiegajacych. po prostu laska nie jest w stanie utrzymac 3 agresywnych zwierzat na smyczach. najpierw tylko dwa byly agresywne-trzeci to byl szczeniak. teraz ma 3 rzucajace sie psy i juz kilkakrotnie widzialam jak przeorala kolanami alejke albo po prostu puscila te swoje linki-bo nie miala sily ich utrzymac. mnie nie interesuje, czy drugi pies jest na smyczy. dla mnie wazne jest to, czy wlasciciel nad nim panuje. co mnie to obchodzi, czy na mojego psa rzuci sie pies np na smyczy czy bez. ma sie w ogole nie rzucac. to jest super miec wiecej niz jednego psa. ale drugiego nalezy wziac dopiero jak pierwszy jest ogarniety, a trzeciego, kiedy pierwszy i drugi sa ogarniete itd. nikt mi nie wmowi, ze osoba prowadzaca 3 agresywne psy, ktore ciezko jej kontrolowac, nie stanowi zagrozenia.[/QUOTE] moje psy są na linkach i jak wczesniej zauważyła asiunia ;-) to nie jest do końca moja wina, tak wychodzę z trzema na raz, tak nie lubią innych psów, tak są na linkach i mam nad nimi kontrolę nie widzę powodu aby chodzić z każdym osobno skoro w las idę kilka razy dziennie i to na minimum 40min każdy spacer, u nas są z reguły mili psiarze, oczywiście zdarzają się wyjątki, ale jak to jest od każdej reguły znajdzie się wyjątek. Aby kółko już zamknąć na koniec - nie lubimy podbiegaczy i to wtedy jak już taki delikwent podbiegnie na odległość psów pysków to robi się problem a tak jak są puszczone i sobie biegają gdzieś z dala oki nie widzę problemu.... nie tylko ja w okolicy mam psy i prawo do biegania po lesie. Najpierw wychodziłam jednym psem, potem z dwoma a teraz biegam z trzema jakby inni potrafili kontrolować jednego swojego psa jak ja te trzy świat byłby lepszy ;-)
  2. moje psy są jakie są nie lubią podbiegaczy, bawią się same ze sobą innych nie tolerują, no niestety ale tak jest dlatego są na smyczach i pod kontrolą ale uwierzcie że ciężko jest kontrolować 3 psy jak inny pies podbiega a właściciel ma wszystko gdzieś .... moja wina też jest w tym bo są agresorami i jeden nakręca kolejnego ale są to psy po dużych przejściach i dlatego staramy się nie wywoływać agresji i odchodzić na bok, nie chcę mieć żadnego psa na sumieniu ....
  3. ja mam serdecznie dość podbiegaczy, niesłuchających się psów, właścicieli którzy mają swoje psy w dooopppp.... idę z mężem do lasu z trzema psami, dwa po ok. 50kg i ast wszystkie na smyczach i nagle zza rogu wyłania się znana mi dobrze babka z goldenem oczywiście bez smyczy, bez obroży pełen luz z racji że mam trzy odsunęłam się wgłąb żeby przeszła sugerując żeby zapięła psa - i co słyszę on nic nie zrobi !!! No kurcze ale skoro ja się odsuwam i proszę o zapięcie psa to jaki ma problem ??? Moje niestety nie lubią kontaktu z innymi psami, mogą zrobić krzywdę i kto będzie odpowiadał ja z trzema czy ona z mizialskim goldenem??? Zaczęła się kłótnia jak mój samiec się rzucił z zębami babka zapięła psa i wyzywając pod nosem odeszła - poranek mam zniszczony, nienawidzę takich sytuacji, czy ludzie mogą trochę pomyśleć skoro ja mam 3 na smyczach to znaczy że albo ja albo psy nie chcemy kontaktu z innymi ...... jestem naprawdę zła ;-(
  4. unikatowydiament bardzo dziękuję na pewno przekażę - zamówiłam obróżkę i juz na nią czekamy, jutro ponownie do weta na kolejny zastrzyk chciałabym aby był już duży i zdrowy
  5. tfu ftu ftu na razie więcej nie łysieje wetka mówiła żebym kupiła specjalną obroże podobno ma pomóc w czwartek podobno ostatni zastrzyk i obroża widzę że ma łyse placki widzę że się drapie .... zobaczymy jak będzie jutro wstawię zdjęcia ;-)
  6. no właśnie nie mówiła powiedziała jedynie że jeśli się zaopatrzymy w obrożę to będzie pomału koniec z nużycą wiesz Carino bardzo nie wyłysiał ma małe placki łyse może pomoże sama obróżka... powiedziała że najważniejsze że nie łysieje więcej że po zastrzykach łysienie stanęło ... oby bo ja mam dość latania po wetach
  7. [IMG]http://i43.tinypic.com/33pd6s8.jpg[/IMG]
  8. Bonsai no niestety dziś znów u nas zimno i w duupppkęęę małemu chyba również zimno i załatwiamy się z powrotem w domciu :-( ale za kilka dni jak się ociepli to i w duupppkkęęę będzie oki i będziemy na ogródku ;-) wklejam kilka fotek moich ukochanych futer [IMG]http://i42.tinypic.com/jzjl85.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/23s9a2e.jpg[/IMG] tutaj jeszcze w pensjonacie w Szklarskiej Porębie [IMG]http://i43.tinypic.com/aenvav.jpg[/IMG] i moje potfffoorrryy ;-)
  9. Dziś znów byliśmy u wetki dała Carino kolejny bolesny zastrzyk ;-( kazała mi kupić obrożę Preventic z amitrozą podobno zabija nużeńce i jeśli ją zdobędę za tydzień mały dostanie ostatni zastrzyk mówiła że w Polsce ona jest zakazana w sprzedaży więc albo znajdę sama albo da mi namiary na weta w Czechach ... znalazłam obrożę na allegro i już zapłaciłam za nią więc w przyszłym tygodniu powinna być u nas jutro kończymy antybiotyk dla Mishy i nie chcę zapeszać ale pomału wychodzimy na prostą i oby tak pozostało tfu tfu aby nie zapeszyć
  10. ja również bardzo się cieszę... No tak jak pisałam wcześniej na razie robi kooopkę i siku i w domu i na dworze, dziś jednak jest jest u nas strasznie zimno więc na spacer założyłam mu sweterek no i ....... koniec z siku - chyba mu on przeszkadzał bo nic nie zrobił ale się wybiegał i zadowoleni mimo wszystko wróciliśmy do domku , jak będzie cieplej będziemy dłużej i na pewno znowu zacznie - najważniejsze że mamy ten wielki pierwszy krok za sobą
  11. kochani z Mishą już lepiej - dalej daje mu leki ale będzie ok a muszę się Wam pochwalić że w niedzielę zaparłam się z mężem i od 9 rano do 14.00 chodziliśmy z młodym po dworze, najpierw długi spacer ze wszystkimi psami do lasu, potem 4h siedzieliśmy na zmianę na ogrodzie z małym dając mu ciągle jeść i pić aby nie mógł dziad wytrzymać i się załatwi... podziałało !!!! dziad zrobił siku i kupę na ogródku - ale była radość rany boskie jak my na tym ogródku piszczeliśmy jakby ktoś nas zobaczył to by po psychiatrę dzwonił !!! No nadal sika i kooopppkkkaaa w domu ale również zaczął się załatwiać na dworze - wczoraj wzięłam wszystkie psy na długi spacer do lasu i tam też dwa razy siknął i zrobił koopppeee więc pomału zaskakuje co i jak
  12. Misha zaczął pomału jeść dalej je pomału bo go boli ale chociaż próbuje
  13. mały wariat ( czytaj Łysolek ) dziś był ponad 2h na dworze i ..... czekał aż wróci do domu i zrobi kuppppęęęę i siku!!! Brak słów !!!
  14. kochani Misha nie czuje się najlepiej - cały czas przesypia, jest osowiały, zaczął pomału jeść ale widzę że sprawia mu to ból... tak mi go szkoda, nie mogę patrzeć na to jak cierpi... dziś wieczorem mam mu dać jakieś leki ( mąż ma mi je wykupić) może po nich będzie mu lepiej...a co do Carino - to chłopak łysieje, bierze leki, zobaczymy jak będzie, ale martwi mnie to iż nadal mówi głośno i wyraźnie " nie będę robił siku i kupy na dworze, nie i koniec od tego jest dom" !!! nie mam do niego już sił niech już będzie ciepło to cały dzień będzie na ogrodzie i w końcu będzie musiał się tam załatwić!!!
  15. tak na biegu odpowiadam : Misha dostał jakąś bombę witaminową w proszku do rozrobienia w wodzie, daje mu strzykawką ... za godzinę jadę do wetki na kolejne zastrzyki biorę od razu Carino żeby dostał zastrzyk na nużycę ... Misha nie czuje się najlepiej, Carino tryska energią i wszystkim dokucza mimo tracenia okrywy włosowej... Betta już Ci piszę - moje wilcze stado nie zwraca kompletnie uwagi na nasze domowe koty, natomiast jakby dorwały kota na dworze pewnie by mogły zrobić krzywdę, największy problem moje kociaki mają z najmłodszym członkiem naszego stada - astem bo on może godzinami za naszymi latać ....
  16. właśnie wróciłam od veta niestety nie wiem co mu jest, myśli że zapalenie krtani, na razie nie chciała go usypiać aby sprawdzić czy czegoś nie ma w gardle, sprawdzała w realu i nic, powiedziała że skoro pije wodę to nie może mieć ciała obcego.... no ale powiedziała że jeśli nie przejdzie mu do piątku to będzie mnie kosztowało drogie leczenie i niestety nie w Wałbrzychu tylko we Wrocławiu... bo tylko tam mają giętki ednoskopr.... Mishunia leży nic na razie nie je mam do wetki jechać rano na 10.00 źle to wygląda. Kupiłam mu najchudszą szynkę zaraz mu pokroję w mikro cząstki poleję gorącą wodą i zobaczymy... błagam trzymajcie cioteczki kciuki, a Tobie Madziu dziękuję za zainteresowanie moim czarnym Aniołem ...
  17. a u nas znowu pod górkę ..... tym razem Misha dziś rano nie mógł przełknąć ani kawałka mokrej karmy, strasznie płakał, miał przeszklone oczy i leżał na boku.... szybki telefon do naszej wetki, od razu kazała mi z nim przyjechać do siebie do domu, diagnoza - albo ma coś wbite w krtań, albo zapalenie krtani, dostał dwa zastrzyki mam poczekać do 15.00 i przyjechać z nim do jej gabinetu. Albo mu przejdzie po tych antybiotykach, albo będzie usypiany i wetka poszuka co może mieć wbitego w gardło. Koszmar, ciągle coś i jak ja mam być zdrowa????
  18. Ludzie są bezmyślni, nie wiem skąd to się bierze, ale tak niestety jest.... na nic tłumaczenia, prośby, groźby... oni wiedzą najlepiej !!! U nas w lesie ( las koło domu więc codziennie wszystkie spacery właśnie w tamtym kierunku ) chodzi babka z goldenką, zawsze puszczona, nieodwoływalna do tego bez kagańca i zawsze biegnąca pędem do obcych psów. Moje psiury - Seth jak zwykle na lince, Shilla puszczona ( jak zauważyłam goldenkę od razu zapięłam Shille ) no i mały ast na lince... możecie mi kochani uwierzyć iż ciężko jest iść z trzema psami na smyczy, z czego ast nieumiejący jeszcze na niej chodzić ... Jak widzę tą babkę to uciekam gdzie pieprz rośnie oby od niej dalej... niestety kobieta ręce w kieszeni idzie żółwim tempem, a pies lata po całym lesie... żeby ona choć go zawołała jak widzi innych psiarzy, to nie ważne że suka nie jest agresywna, inne psy mogą przecież być. Brak wyobraźni, no i skończyło się tym iż goldenka z całym pędem skoczyła na mnie i na moje stado, ja oczywiście upadłam w błoto, Seth się wkurzył i zaczął zębami strzelać, Shilla w cieczce też nie chętna na powitania z innymi sukami, też z zębami do suńki, mały szczekał jak oszalały, jednocześnie będąc tratowanym przez tą grubą goldenkę , booossszzzeeee jaka ja byłam zła na tą paniusie!!! Z jej strony zero reakcji na moje krzyki żeby zabrała psa, jak już się pojawiła na horyzoncie to z uśmiechem do mnie :" o widzę że moja już się przywitała!!!" i jak tu tłumaczyć ludziom że niektórzy idą do lasu żeby mieć spokój i ciszę!!! żeby nie tratował nas żaden niewychowany pies? Przecież ona nawet nie zrozumiała że to że jej pies jest 500m od niej i leci na ludzi i psy i ich tratuje jest nieodwoływalny i że nie każdy obcy pies lubi takie powitania.... ah szkoda słów, nawet nie trafiło do niej to iż jej suce może kiedyś stać się krzywda, może trafić na psa na smyczy, który jest agresywny a również właściciel może nie życzyć sobie podbiegania innych, obcych psów .... po to mam psa na smyczach aby nie latały do obcych psów, nie straszyły ludzi w lesie....
  19. zawsze jak mam takie cięższe stany depresyjne mój mąż bierze mnie za rękę idzie ze mną w miejsce gdzie są wszystkie nasze futra i pokazuje mówiąc " widzisz one cię potrzebują, ja też i dla nas musisz być silna i żyć" to zawsze pomaga.........
  20. madziu mam nadzieję tym bardziej że od października jestem na zwolnieniu lekarskim, bo mam silną depresję i bardzo potrzebuję słoneczka i ogrodu
  21. dziękuję cioteczki jesteście wspaniałe że jesteście ze mną a ja faktycznie fiksuje bo co się na niego spojrzę to widzę coraz więcej łysych placków,jakieś prześwity sierści ..... mam nadzieję że on cały nie wyłysieje ;-(
  22. bardzo dziękuję kochani wetka powiedziała że leczenie potrwa mniej więcej 5 tygodni i oby na tym się skończyło !!!
  23. jeszcze raz dziękuję tak bardzo się martwię aaahhhhh
  24. Dziękuję że jesteście ze mną ile ja się napłakałam ...... na razie dostał jakieś dwa zastrzyki + krople na kark ... w piątek mam być u vetki na kolejny zastrzyk i tak przez 5 tygodni zapytam ją w piątek o jakieś kąpiele co ona na to ... cieszę się że jesteście ze mną bo znowu usiadłam psychicznie ...... muszę być silna, ale czasami brakuje mi sił .
×
×
  • Create New...