-
Posts
813 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dunia77
-
Moje drogie, czy możecie wrzucić odpowiednie konto na pierwszą stronę?
-
Basia, wszystko dobrze, ale ile osób ma tak naprawdę poważne problemy z psem? A słyszymy tu, że kolczatkę polecają różni szkoleniowcy bez względu na to, jaki jest pies. Naprawdę, ciężko mi uwierzyć, że dławik i kolczatka to jedyne metody działające na rocznego labka (a taki przykład padł w tym wątku). Mój pies też bywa agresywny ze strachu i chociaż u większości ludzi agresja w wykonaniu 7.5 kg szelciaka wywołuje co najwyżej śmiech, to i tak nad tym pracujemy, bo fajne to nie jest. Sprawianie psu bólu jako lekarstwo na agresję budzi moje powątpiewanie, bo większość psów jeszcze bardziej się w tym momencie rozjuszy.
-
[quote name='Chandler'] Myślę, że nie każde szkolenie psa przypomina szkolenie zwierząt cyrkowych, chyba, że nie bardzo kumam, co to znaczy "profesjonalne szkolenie". [/quote] Mnie chodziło o to, że co innego wymaga się od psa, który ma wygrywać zawody, a i co innego takiego, który ma być po prostu dobrze wychowany i ew. bawić się w jakiś sport na amatorskim poziomie. Kiedy ja każę psu usiąść, to ma po prostu postawić pupę na ziemi... a pogodaj z ludźmi, którzy profesjonalnie trenują obedience to zobaczysz jaką filozofią może być siad. :cool3: Ja też mam małego psa, który budzi powszechne zdziwienie, bo "się słucha" :razz:
-
Dyskusja zaczyna przypominać te na forach o wychowaniu dzieci: dawać klapsy czy nie? :razz: W dużej mierze kwestia filozofii, a także konkretnych przypadków. Ja po prostu uważam, że przeciętnego psa można podstawowo wyszkolić metodami pozytywnymi, ew. ostrożnie używając (łagodnych) nieprzyjemnych bodźców, wtedy kiedy to konieczne. Dla przykładu: idę o zakład, że mojego psa dało by się raz-dwa oduczyć nie grzebania w śmieciach spryskując mu pysk wodą albo rzucając koło niego klucze, ale pytanie jest: czy jest to konieczne? Dla mnie odpowiedź brzmi nie, bo mogę po prostu pozbawić psa dostępu do tychże śmieci. Nauczyłam go "leave it" and "drop it", żeby kontrolować to co bierze do pyska na spacerze - bo nie mam wpływu na to co znajdzie na dworze.
-
asher, ja nie używam klikera, bo w przypadku mojego psa klik jest raczej awersywny... to nie jest rzadkość w przypadku sheltie i kolaków. Szkolę pozytywnie, bo jest mi to filozoficznie bliskie. Nie twierdzę, że nigdy przenigdy nie należy używać kar (ang. aversives - nie wiem, jak to jest po polsku), jednakże JA jestem przeciwna w używaniu ich do polerowania zachowań mających po prostu zdobyć nam kolejne trofeum. Co innego, kiedy musimy utemperować zachowanie psa, które może być dla niego niebezpieczne (ucieczki, przegryzanie kabli czy co tam jeszcze) - wtedy jestem zdecydowanie ZA tym, żeby takie zachowanie obrzydzać. Choć i tu kolczatka budzi mój zdecydowany opór (może nieracjonalny, ale jednak) - i stosowałabym np. nieprzyjemny dźwięk albo spryskała psa wodą. Bardzo fajnie pisała na ten temat chyba Cheryl Smith w Rosetta Bone... Co do temperamentu psów w USA - nie mogę się z Tobą zgodzić. Psy hodowane świadomie dla temperamentu to margines. Hodowcy w większości stawiają na eksterior - na tym robi się większe $$$. Pseudohodowcy - od których większość kupuje tu psy - w ogóle nie mają pojęcia o selekcji i trzeba szczęścia, żeby dostać psa zdrowego, więc co tu w ogóle mówić o charakterze...
-
Ja zamykam psa na minutę-dwie w jego pokoju. U mnie wychodzenie z pokoju zwykle nie wchodzi w grę ze względu na architekturę.
-
[quote name='moon_light']Moze następnym razem obwiąż tą torbę sznurkiem, ciasno przy nasadzie szyji?:evil_lol::evil_lol::evil_lol:;)[/quote] No wtedy to już będę miała gwarancję, że już nigdy więcej tego nie zrobi :evil_lol: [quote name='moon_light'] On też się sam nagradza grzebiąć w śmieciach ;) rozumiem twój ból :p[/quote] No ba! Ale i tak wolę, żeby zeżarł coś z naszego kosza na śmieci niż zdechłego węża na spacerze (jego największy padlinożerczy wyczyn - do dziś się otrząsam)... Najgorsze jest to, że w przypadku grzebania w śmieciach praktycznie nie zdarza mi się go przyłapać na gorącym uczynku... a tylko wtedy time-out jest w jego przypadku skuteczny...
-
Trochę w tym prawdy jest ;) Ja jestem leniwa... i zamiast oduczać mojego psa jedzenia z kosza na śmieci po prostu zamykam kosz... ale mój mąż uparł się, że go nauczy - zobaczymy :cool3: A dostęp do kosza na śmieci kończy się tak oto: [IMG]http://img.fotonerw.pl/17/12998_f6d3c47acf81c65dc41d57859d59ef64.jpg[/IMG]
-
[quote name='Marta i Wika'] Są psy na których to nie zrobi wrażenia, są psy dla których to będzie wielka kara. [/quote] Na mojego psa time out działa jak marzenie. Przeważnie dwa-trzy time-outy wystarczały nam do trwałego oduczenia nieakceptowanych przez nas zachowań. Spyker idealnie kojarzy fakt - zachowujesz się niekaceptowalnie, więc nie chcemy z tobą przebywać. Ta dyskusja jest trochę dziwna: jedni piszą o IPO 3 na światowym poziomie, a inni o szkoleniu domowego pupilka. Ja nie mam ambicji sportowych co do mojego psa... chciałabym, żeby zdał CGC i pewnie pobawimy się w pasienie... to na czym mi zależy, to tak jak w przypadku 99% właściceli: żeby pies nie walił kupy w domu, przyszedł, kiedy go wołam i nie gryzł odkurzacza. Świat przeciętnego właściciela psa to nie świat zawodów sportowych na światowym poziomie... to chęć wyszkolenia psa, żeby móc nad nim zapanować, kiedy to konieczne i miło sobie razem żyć. Proponowanie tym ludziom kolczatek to chyba jakieś nieporozumienie...
-
Mój pies jak widać też INNY, bo przekłada dom nad świat zewnętrzny :cool3: Albo mu za zimno (rzadkość u nas, ale jednak), albo za gorąco (przez dużą część roku), albo pada, albo trawa mokra... no żadna atrakcja jedym słowem:evil_lol: Co innego w domu: miękkie wykładziny, regulowana temperatura i kanapa :cool3: Na szczęście rozmiary Spykera sprzyjają zabawie na apartamentach... no taki sybaryta mi się trafił :cool3: a ponoć szelciaki są takie aktywne :mad:
-
Aaaaaa.... jaki słodziak :loveu: Ciekawe, czy ten kot taki duży czy Bambisia AŻ taka mała? :lol: Najbardziej podoba mi się "walka" z piłeczką :lol:
-
Punia śliczna :loveu: Rzeczywiście bardzo dużo w niej szelciaka, nawet te "piórka" na łapkach... :loveu:
-
Na spacerze tuż przed świętami... trzeba wszystko dokładnie obwąchać, żeby mieć najnowsze wiadomości :cool3: [IMG]http://img.fotonerw.pl/17/12994_55cffdfb035fcd2c0170d16eea121c2a.jpg[/IMG] [IMG]http://img.fotonerw.pl/17/12995_00570d05d3388af544a64ed0955986fa.jpg[/IMG] [IMG]http://img.fotonerw.pl/17/12996_a43a0f1b3c14af8a360320c49bf78326.jpg[/IMG]
-
A tutaj moja pani ujawnia, co robię, kiedy jestem sam w domu... [IMG]http://img.fotonerw.pl/17/13139_972ce9b3661543fadcc92d223e4fee50.jpg[/IMG] (zdjęcie z kamery internetowej)
-
W tamtym tygodniu leciałem po raz pierwszy samolotem i byłem bardzo dzielny. Moja pani bardziej przeżyła ten lot ;) [IMG]http://img.fotonerw.pl/17/13109_bcd257e014ed1b76f8ba4a5a98fc79d9.jpg[/IMG] Tak prawdę mówiąc, to oboje jesteśmy tu nie bardzo fotogeniczni: pani niewyspana (lecieliśmy bladym świtem), a ja dopiero co "opitolony" przez niesprawdzoną groomerkę...
-
Cześć, nazywam się Spyker i mieszkam ze swoją nową rodziną w Houston. Lubię piszczące zabawki, aportowanie i masło fistaszkowe. W tym wątku możecie mnie podziwiać :cool3: [IMG]http://img.fotonerw.pl/17/11896_cb9a19e63f15792bf272d988f90c578a.jpg[/IMG]
-
To ja tylko napiszę, że Spyker właśnie przeleciał z Houston na Florydę i z powrotem bez najmniejszych problemów. Continental spisał się świetnie... podziwiam im, bo w okresie świątecznym w Houston "przerabiali" do 800 zwierząt (podróżujących jako quickpak) dziennie!
-
No właśnie najgorsze jest to, że Spyker w domu jest dość wybredny... a na dworze rzuca się na takie rzeczy, że :crazyeye: Czy już wspomniałam zdechłego rozdeptanego węża? :shake: Myślę, że to jest taki nawyk z czasów bezdomności... moje "drop it!" wystarczy, że wypuścił to co ma w pysku, inna sprawa, że czasem nie jestem wystarczająco szybka i... :shake:
-
Diabełkowa, mój wyglądał identycznie jak go dostaliśmy, ale doopka urosła :mad:bo aptetyt to on ma... Najgorsze jest to, że jak my mu nie damy żreć, to sobie szuka na dworze i biegunka gotowa :shake: Ale na razie ważymy się co tydzień i waga stoi w miejscu (dla nas optymalnym, jak sądzę).
-
OK, to podaję namiary: Skype: dunia1977 GG: 11319135 Edit: Proszę bierzcie pod uwagę moją strefę czasową: GMT-06:00, a w dniach 23-30.12 GMT-05:00
-
Iga - 2,5 miesięczna ciapowata Cane Corso... odeszła z TM
dunia77 replied to g_o_n_i_a's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A czy to jest coś złego? :shake: Ja też koniecznie chciałam sheltie (w typie sheltie - dla fundamentalistów :cool3:), a nie jamnika czy foksteriera i nie widzę w tym nic nagannego, ale może się mylę?:shake: -
Trzeba będzie podzielić się pracą - może zgadamy się na PW, żeby tu nie mieszać?
-
To właśnie bardzo dobrze, że bez kółek - kółka są zabronione w większości LL, bo trudno taki transporter stabilnie umocować w luku.
-
Nie rozumiem, o co w tej całej dyskusji chodzi?! :shake: Niech każdy pomaga tak jak może i najlepiej potrafi - tu przydadzą się przecież i działania medialne, i polityczne, i adopcje, i wpłaty pieniężne, i ręce do pracy. Z opisów albiemu wynika, że schronisko jest przepełnione, więc adopcje jak najbardziej odciążą sytuację, a w międzyczasie ci, co się na tym znają, niech działają na rzecz poprawy losu pozostałych psów - jak na dłoni widać, że tam największym problemem są ludzie: paniusie z tzw. fundacji i część pracowników. No po prostu wymiękam jak towarzystwo się zbiera i dyskutuje, kto lepiej pomaga zwierzętom :angryy:
-
Folen, Paros - to jesteśmy w kontakcie co do stronki... Najważniejsze są zdjęcia i część adopcyjna.