Jump to content
Dogomania

tayga

Members
  • Posts

    6152
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by tayga

  1. Masakra!! W samochodzie pokazało mi 20 stopni na minusie... Biedne psiury :( Nie wiem jak leśny stworek, rano będę u niego z lekami (budę ma ocieploną i dobrze wyścieloną), ale Fuksik nie powinien zmarznąć. Na ostatnich fotkach było widać jak udoskonaliłam jeszcze ocieplanie budy. Dwie godzinki temu dostał cieplutkie jedzonko.
  2. No i nie doszło!! Wet odroczył wykonanie wyroku. Psiak dostał kilka dni szansy na wyzdrowienie. Zaaplikowaliśmy mu wlew podskórny, jakieś prochy i kilka zastrzyków. Mam też w domu tabletki i zastrzyki na kilka dni, sama będę je robić dwa razy dziennie. Pies jest spokojny, wszystkie działania znosi z anielskim spokojem. I tylko tak patrzy tymi biednymi oczkami... ufnie :( Normalnie modlę się by stanął na nogi!! Tylko co zrobić żeby go zaraz do schronu nie zabrali? Ja już u siebie nie mam miejsca:placz: Do tego kojca gdzie przebywa mam 8 km, śniegu po pachy (w TV nawet nasz Gubin z tego powodu pokazali), cały dzień w pracy, Fuksik pod opieką... oby mi sił na wszystko starczyło.
  3. Oj Aniu... to jest takie trudne :( Umówiłam się z wetem na rano, powiedział, że jeśli dojdzie do eutanazji psa prawnie bezdomnego ktoś musi przy tym być. Oczywiście ktoś czyli ja. To moje miasto jest porąbane, urzędy do kitu (bezdomny pies jest własnością gminy przecież), ludzie niby kochający zwierzaki ale pomagać nie chcą... Nikt mnie nie zastąpi podczas wykonywania "wyroku"... bo zaczynam przyzwyczajać się do myśli, że do tego dojdzie.
  4. Z tego wszystkiego zapomniałam Wam napisać, że Fuksik gada - mruczy jak niedżwiadek... do mojej Nali. Dzisiaj się zobaczyły pierwszy raz, ale przez ściankę kojca. Agresji nie zauważyłam, ale na bliższą konfrontację bałam się pozwolić.
  5. Mój zapewne podobnych rozmiarów, ale cały czas się powiększa :( Może dla psiura faktycznie nie ma ratunku... Może należy skrócić mu cierpienia... Może... Ale dlaczego znowu ja muszę podjąć tą decyzję :placz:
  6. W tym tygodniu mieli go zabrać, nawet nie wiem dokąd, bo to gmina a nie miasto zamawiali firmę :-( Najgorsze jest to, że on najprawdopodobniej nigdzie nie pojedzie:placz: Nie przyjmuje pokarmów, nie pije nawet wody, wymiotuje i ciągnie za sobą tylne nogi. Wet mówi, ze to z powodu zamrożenia mogło dojść do trwałych uszkodzeń:placz: Jutro pojadę tam z wetem, bo transportowanie biedaka 10 km to dla niego za duży stres. W Gubinie są tylko dwie lecznice, nie ma laboratorium, nie ma możliwości diagnostyki. Do najbliższej kliniki 60 km :( Jeśli wet uzna że nie psiak z tego nie wyjdzie, to niestety... czeka go psie niebo :( Mam megadoła, nie wiem co robić:bigcry:
  7. ambird kochana Ty moja!!! Wiesz, że już jestem specjalistką od trudnych przypadków :) Zaraz zacznę Fuksiowi domku szukać.
  8. Wracam do fuksiowego tematu. Tak wygląda powitanie: Śnieg u nas sypie nieustannie. Miejscami sięga kolan. Fuks się zdziwił, że dostał śniadanko z marchewką. Ale jak się dopatrzył mięska z kurczaka i innych dodatków to okazało się całkiem zjadliwe :)
  9. Bidaka ma kto karmić, ale nikt go nie wyprowadzi. Sama czasami podjadę i wezmę na spacerek. Niestety pracownicy urzędu (już się z nimi kontaktowałam - bez pozwolenia nie mogę psiaka w kojcu umieścić) zdecydowali - schronisko na dniach :( Nie wiem co mogę zrobić... nie mam innego miejsca gdzie mógłby zamieszkać. A kojce są bardzo tymczasowe. Przydałby się tymczasowy domek, ale skąd go wziąć? :niewiem: Myślę, że to był psiak raczej domowy. Na szyi miał kolczatkę - na łańcuchu nie trzyma się psów w kolczatce... chyba :( Na drugiej fotce widać kawałek odciętego sznura, na nim był przywiązany do drzewa. Jutro podrzucę dla niego puszeczki, które kupiłam Fuksiowi z pieniędzy bazarkowych. Jest jeszcze kilka, niech się Fuks dzieli z chudziutkim kumplem... Samochodem jechał spokojnie, aż zapomniałam że wiozę psa. Daje się głaskać, dotykać, zajrzałam mu w pyszczek - albo taki wystraszony że nie reagował, albo z natury uosobienie łagodności. Na smyczy dał się prowadzić. Nie poznałam go jeszcze dobrze, ale niedługo powinnam wiedzieć coś więcej o jego charakterze. Nowy rok = Nowe Problemy:splat::cry: Dodam jeszcze, że pies ma na mordce blizny, czymś oklejoną sierść miejscami i.... nie ma imienia :(
  10. Fuksik zaczyna obrastać w piórka :) Nie wiem... nigdy zimą takiej bidy nie miałam, ale chyba się regeneruje, bo kudełki wypadają garściami, a od spodu już jest fajny mięciutki puszek, gęsty i jaśniutki. Sierść w pachwinach i na ogonku wupadła według weta z powodu zapalenia skóry spowodowanego inwazją pcheł. Lokatorów Fuksiu miał tylu, że łaziły "wierzchem", po nosie i oczach. No i jeśli był trzymany na łańcuchu, to pewnie mieszkał we własnych odchodach. Nikomu nie życzę wąchana tego zapachu... fuj, jak on śmierdział!!! Gdyby się dało to pożyczyłabym Fuksowi włoski Nali, okudłaciła mi się na zimę nieziemsko :) Do kojca pomimo zadaszenia nasypało tyle śniegu, że 40 minut walczyłam dzisiaj z łopatą. Ostatnia taka zima była tutaj 9 lat temu. Jest tak pięknie... i nie za zimno, -2 stopnie. A dzisiaj "ściągałam" ze wsi 20 km za Gubinem psa, którego wczoraj znaleziono przywiązanego w lesie. Ktoś go od 3 dni słyszał jak wyje, poszli szukać i znaleźli. Nie chodził, przynieśli na plandece do szopy, ogrzali, nakarmili... Dzisiaj wstawał na nogi, ale jest słabiutki. Zamieszkał w kojcu interwencyjnym Urzędu miejskiego. Jest spokojny, nieagresywny i taki skrzywdzony :( Gdybym dopadła "właściciela" to... a nie mogę tu napisać co bym mu zrobiła, bo za takie przekleństwa wywalają z forum. Oto dowód mojej działalności: Wiem, że to Fuksiowy wątek... ale biedaka chciałam Wam pokazać :(
  11. W Święta w Gubinie było tak: W Nowym Roku jest tak: Fuksik czuje się dobrze, jest wesoły. Wydaje mi się, że tak nie marznie bardzo. Dzisiaj fajnie skakał po sniegu :) I nie boi się fajerwerków. Strzelali niedaleko, zupełnie nie zwracał na to uwagi :) Wyjątkowy psiak!
  12. A... mówił, ale dopiero dzisiaj :) Chyba mu się dni w kalendarzu pomyliły, bo przez Święta ciepełko, a dzisiaj się ochłodziło. Nie do końca zrozumiałam to, co chciał mi przekazać, ale coś w rodzaju "jak ja się cieszę, że cię widzę...", bo podskakiwał i popiskiwał tak radośnie :)
  13. Fuksio dostał dzisiaj prezent od sąsiadki. Całą górę kurzych stópek ugotowanych. Galaretę na tym gotowała (na takich nóżkach?). Podzieliłam mu na dwie porcje. A jutro przed wigilią zje sobie Denta rask i kilka psich ciasteczek. Dziewczyny kochane!! Mam takie marzenie, by w tę nadchodzącą Noc Wigilijną wszystkie nasze zwierzęta, które są z nami i te, które odeszły były szczęśliwe, że są lub kiedyś z nami były. By wierzyły i nam pozwoliły wierzyć w to, że nadejdzie taka chwila, że żadne zwierzę nie będzie bezdomne, głodne, bite i poniżane. Tego życzę z całego serca z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. I Wam cioteczki najdroższe - wszystkiego co najlepsze w te Święta! http://www.jacquielawson.com/preview.asp?cont=1&hdn=0&pv=3169996
  14. Pewnie, że z niego zmarzlak, futerko liche, chudziutki jeszcze... Łapeczki mu zmarzły, ma zaczerwienione poduszeczki. Posmarowałam Alantanem i wazeliną (nic innego nie miałam) i usunęłam z kojca cały lód (wreszcie dało się to rozbić łopatą), została drewniana podłoga. Ale teraz tak źle nie jest. Od wczoraj zero mrozu. Tęskni nasz Fuksik za ludźmi. Już się przekonał, że człowiek nie zawsze oznacza dodatkową porcję bólu. Ma jeszcze obawy przy bliższym kontakcie, ale pokona i to. Muszę zrobić fotki, jak się cieszy na mój widok - tylko takie zdjęcia to tortury, bo on od razu ma dostać JEŚĆ, a nie pozować.
  15. Nie wiem... ale nie wydaje mi się, że zwróci uwagę na fajerwerki. On śpi takim mocnym snem jakby miał coś w sobie z niedźwiedzia :) Ma to odkąd zasłoniłam wejście do budy kocem. Śnieg skrzypi jak idę, nie wychodzi z budy... dopiero jak narobie rabanu miskami raczy się pojawić. No i mieszka dość daleko od zabudowań, przy bardzo spokojnej uliczce. Tam nie powinno się dziać nic strasznego.
  16. Mam to samo... Nala nie boi się nawet burzy, ale fajerwerki doprowadzają ją do szału :( A w tej chwili za oknem jest taka kanonada, że strach wyjść (zwłaszcza po wypadku sprzed lat kiedy to zabłąkana petarda wybrała sobie na cel wybuchu moje 11 letnie wtedy dziecko)
  17. No futerko ma słabiutkie takie :( Zero podszerstka. Może po tych oliwach, tranie i witaminkach w karmie troszkę się poprawi. Ale to czasu trzeba. Moja Nala i Twoje haszczaki to teraz takie miśki, że już się boję wiosny i plantacji bawełny w całym domu.
  18. Myślę, że Fuksio przeżył już niejeden "kataklizm" i zima mu nie straszna. Wydawało mi się, że będzie dużo gorzej, a nie jest tak źle. Co prawda większość czasu spędza w budzie, ale ma tam cieplutko. Buda jest ocieplana, a ja dodatkowo od spodu i po bokach upchałam styropian. Ma materacyk, wielką poduchę, zasłonka z koca nad wejściem. No i zawsze ciepłe jedzonko i woda. Woda zamarza, ale nic na to nie poradzę. Nie bardzo chce spacerować, pewnie mu w łapki zimno. Podziwiam Fuksia za wszystkożerność. Czasami mu namieszam takie dziwadła:splat: Dzisiaj w jednym daniu był ryż, puszka, dwa jajka na twardo, ugotowana marchewka i skrawki fileta z kurczaka. Do tego oliwa jak zwykle. Nie muszę Wam chyba mówić jak to wyglądało... Ale smakowało tak, że ogonek merdał:sabber: i to najważniejsze. Nie daję mu resztek z obiadu, nie powinien jeść przyprawionych rzeczy... bo co by było jak zechce po tym pić, a woda skamienieje? Nigdy nie przygotowywałam psom takich posiłków, ale się uczę :)
  19. [quote name='tayga']Gubin to taki biegun ciepła - śnieg raz na pięć lat, a w święta raz na 10 lat Okłamałam Was :(... chyba... Jest przeraźliwie zimno... Biedny Fuksik :(
  20. Zapomniałam Wam napisać, że Fuksik ma skrócone pazurki o jakieś... 3-4 cm :( Zabieg zniósł z anielską wręcz cierpliwością. Co prawda profilaktycznie załozyłam kaganiec, ale nie był potrzebny. I robię ludziowe testy. Co rusz podchodzę do psiaka z kimś innym, raz facet, raz kobieta, dziecko - zero agresji. W misce też można do woli grzebać, nie broni jedzenia :)
  21. bela51 mam kasiorkę z Avonków :) Wstrzymaj się z przelewem, na jakiś czas Fuksikowi starczy. Zrobiło się u nas zimno, są przymrozki. Wspieram Fuksiową dietę witaminkami. Dostaje DogVital w proszku i Caniviton w tabletkach. Do tego oczywiście tran w kapsułkach i oliwa do każdego posiłku. Dzisiaj Fuksio mnie zmartwił... tym, ze zachował się NORMALNIE :) Odchodziłam od kojca, a on wspiął się na ściankę i takim wzrokiem patrzył za mną, że jakbym się obejrzała jeszcze raz to już bym nie odeszła :(
  22. Dzięki cioteczki:iloveyou: I tak moje pisanie i fotki nie oddają Fuksia w rzeczywistości. To taki fajniutki stworek, cudnie merdający łysawym ogonkiem.
  23. Cezar jest jeszcze w Gubinie.
×
×
  • Create New...