-
Posts
6152 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by tayga
-
Wątek Skrzata a ja tu malutką "pakuję". Ale oprzeć się nie mogę by Wam coś pokazać... Dzisiejsza wiadomość: Witam. Oto pierwsze zdjecia Naszego Maluszka, myslelismy dlugo i uwazamy ze najlepszym imieniem dla Niej bedzie Tajga, poniewaz to dzieki Tobie zawitala do Naszego domu :) Chcielibysmy tylko zapytac, czy nie masz nic przeciwko ... Malutka ma sie dobrze, chyba jednak troszke sie przeziebila bo dosc czesto kicha jak wraca z dworu, wiec wizyte u weterynarza zalatwimy :) Gdybys zawitala do Zielonej zapraszamy serdecznie na poadopcyjna wizyte kontrolna :), Nasz adres to; [...] Pozdrawiamy serdecznie Dorota i Piotr Normalnie się poryczałam...
-
Jestem zdziwiona, ale spokojnie się dogadały :) Niestety... bo gdyby się nie dogadały łatwiej byłoby mi się z Nerem rozstać:( Nala na "dzień dobry" pokazała kto tu rządzi, ale obyło się bez większych zęboczynów. Nero podchodził z dystansem, a Nala miała swoje sprawy (nora do podkopania po jakimś zwierzu). Przeleźliśmy razem kawał drogi, niestety Nero na 10 metrowej lince. To Husky z tych prawdziwych - co udają głuche jak się je woła, nie chciałam by zwiał... a zwiałby napewno :) Fotki będą... czekam na przesłanie, bo oczywiście wzięłam ze sobą fotografa (twierdzi że nie wyszły, bo się ciemnawo robiło) :) Próbowałam rodzinę przekonać, synuś oczywiście TAK, ale TŻ "albo ja albo pies"... właściwie to nawet nietrudny wybór, tylko że ja sama nie utrzymałabym siebie, a co dopiero zwierzyniec :(
-
W życiu Piotr i Dorotka małej nie skrzywdzą!!! I będzie z nimi spała. Tak, znaleźli ją na Allegro. Chociaż dziewczymy z mikropsiaków zrobiły duuużo ogłoszeń, do teraz odbieram telefony. Wszystkich odsyłam na forum dogo... do wyboru do koloru :) Do nagrania reportażu nie doszło, "reżyser" zachorował :( Ale jak tylko stanie na nogi to nakręcimy ten materiał.
-
Do nagrania reportaży nie doszło, "reżyser" się rozchorował. Zaraz lecę do Nera, biorę ze sobą Nalę. Troszkę się boję, bo Nala to stateczna starsza pani, nie lubi szaleńców... ale na wszystkie psiaki, jakbym miała je "obskoczyć" po kolei brakuje mi czasu... zaniedbuję Nalusię :(
-
Głuchy Fuks - ofiara człowieka - odszedł za TM :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Fuksio burczy na Nalę i boję się sprawdzić czy ze złości, zazdrości czy miłości. Mruczy jak miś. A z braku czasu często zabieram Nalusię ze sobą. On nie umie szczekać :( Rano poszłam z torbą warzyw, suchego chleba, jakimis nasionkami... Fuks tak się zainteresował zawartością, że zjadł buraka i suchą bułkę. Wegetarianin, czy co?? Oczywiście swoją porcję też migiem pochłonął. -
[quote name='bela51']Wspaniale, ze to sliczne maleństwo juz nie marznie i bardzo jestem ciekawa, jak Figusia bedzie wygladac gdy dorosnie.:lol:[/QUOTE] SMS z dzisiaj: "...Pierwsza noc minęła spokojnie. Mała usilnie chciała zasnąć na naszych głowach no i w końcu się poddaliśmy. Obyło się bez piszczenia, jest bardzo grzeczna. Imienia jeszcze nie ma, wybierzemy dzisiaj, chcemy w internecie sprawdzić imiona huraganów, bo to Maleństwo to istny żywioł. Postaramy się jak najszybciej podesłać fotki..." Fajnie - grzeczny huragan :) A do Skrzacika zadzwonię po południu :)
-
[quote name='Lucyna']Tajga, trzymam kciuki za Figunię, za Ciebie i rodzinkę. Mam wrażenie, że to ten domek ... Też bym tak zrobiła :loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] Dziękuję Lucynko:loveu: Mam relacje, na razie przez telefon. Podróż zniosła super, na kolankach u Pańci. W domku zwiedziła wszystkie kąty, po czym zjadła i poszła spać, oczywiście w łóżku. Ma już swoją smycz, szeleczki, miseczki, zabawki i posłanko (po co jak łóżko lepsze :)). Po przebudzeniu wyszła na spacerek i poznała pieski z sąsiedztwa. Tylko jeszcze nie wiedzą czy zostanie Figą, czy zmienią imię.
-
Już byli... Nie mają nic przeciw temu by zamiescić ich zdjęcia na forum :) Okazało się, że Pan jest z Gubina, ma tutaj rodziców i z psinka może będą w odwiedzinach. Wtedy będę miała okazję ją zobaczyć i ocenić czy dobrze postąpiłam... Malutka pojechała z nimi. Zobaczcie w tle na fotkach kojce... to nie są warunki na taką kruszynkę, cały czas się telepała z zimna, nie bardzo chciała jeść... Nie krytykujcie mnie... ja wiem, że Figa trafiła dobrze.
-
Skąd wie? Wcześniej miał adoptowanego psiaka ze schroniska w Zielonej Górze, odszedł po 17 latach... Poza tym w Allegro (tam znalazł) jest napisane o wcześniejszym sprawdzeniu domku i umowie. No i jak pisałam o zadawaniu pytań to już było po kilku minutach rozmowy i naświetliłam mu sprawę. Już byli... Nie mają nic przeciw temu by zamiescić ich zdjęcia na forum :) Okazało się, że Pan jest z Gubina, ma tutaj rodziców (już z nimi byłam u nich!!) i raz w tygodniu z psinka będą w odwiedzinach. Wtedy będę miała okazję ją zobaczyć i ocenić czy dobrze postąpiłam... Malutka pojechała z nimi. Zobaczcie w tle na fotkach kojce... to nie są warunki na taką kruszynkę, cały czas się telepała z zimna, nie bardzo chciała jeść... Nie krytykujcie mnie... ja wiem, że Figa trafiła dobrze.
-
Wrócę do tematu biszkoptowej kruszynki... Pani z Poznania napisała eska dzisiaj, ze mąż się waha i da mi znać jutro... rodzina w moich oczach odpadła. Zaraz po niej telefon z Zielonej Góry. Pan zadał mi milion pytań: -kiedy można zobaczyć, -czy pani może dzisiaj sprawdzić nasz dom (gotów był po mnie przyjechać 60 km i odstawić spowrotem), -czy jak ją dostaniemy możemy liczyć na to, że czasami ją pani odwiedzi (mogą!! bywam w Zielonej dość często), -czy wystarczy jak raz na kilka dni zadzwonimy z relacjami i wyślemy fotki - .... i wiele innych. Umówiłam się z Panem na jutro. Przed chwilą dzwonił że jedzie już, bo jak sobie pomyślał o następnej nocy w kojcu... Niemal błagał by mógł ją dzisiaj zabrać, przyjadą całą rodziną. Czy ja mam ją oddać?? Muszę się zdać na intuicję, ocenię rodzinkę jak się pojawią.... I zdam relację z przebiegu wizyty
-
Wrócę do tematu biszkoptowej kruszynki... Pani z Poznania napisała eska dzisiaj, ze mąż się waha i da mi znać jutro... rodzina w moich oczach odpadła. Zaraz po niej telefon z Zielonej Góry. Pan zadał mi milion pytań: -kiedy można zobaczyć, -czy pani może dzisiaj sprawdzić nasz dom (gotów był po mnie przyjechać 60 km i odstawić spowrotem), -czy jak ją dostaniemy możemy liczyć na to, że czasami ją pani odwiedzi (mogą!! bywam w Zielonej dość często), -czy wystarczy jak raz na kilka dni zadzwonimy z relacjami i wyślemy fotki - .... i wiele innych. Umówiłam się z Panem na jutro. Przed chwilą dzwonił że jedzie już, bo jak sobie pomyślał o następnej nocy w kojcu... Niemal błagał by mógł ją dzisiaj zabrać, przyjadą całą rodziną. Czy ja mam ją oddać?? Muszę się zdać na intuicję, ocenię rodzinkę jak się pojawią.... I zdam relację z przebiegu wizyty
-
A ja jeszcze dodam tutaj słówko na temat biszkoptowej kruszynki... Pani z Poznania napisała eska dzisiaj, ze mąż się waha i da mi znać jutro... rodzina w moich oczach odpadła. Zaraz po niej telefon z Zielonej Góry. Umówiłam się z Panem na jutro. Przed chwilą dzwonił że jedzie już... Czy ja mam ją oddać?? Muszę się zdać na intuicję, ocenię rodzinkę jak się pojawią....
-
[quote name='bela51']Przez to zasypane sniegiem dogo, mam straszne zaleglosci na wątkach. Taygo, czy chcesz im zglosic do adopcji Fuksia? To sliczny psiak, na pewno sie spodoba wielu osobom. Nie zrozumialam tylko, czy ta strona zajmuje sie tylko niemieckimi adopcjami? Skoro masz tam zaufana osobę, to bylaby to wielka szansa dla psa. Ale nie wysylaj go w niewiadome, tyle złego slyszy sie o niesprawdzonych adopcjach zagranicznych... Bela nigdy żadnego psa nie wydam niezaufanej osobie. Mam swoje warunki i psiaki wyjadą na moich zasadach. Na razie Fuksio nigdzie nie pojedzie. Jeśli zechcą wziąć jakiegoś dzisiaj dostaną dzikuska i to najpierw zamieszkałby w Nowej Soli, tam zostałby poddany szczepieniom, czipowaniu. Dopiero po kwarantannie i znalezieniu domu może opuścić nasz kraj. Majka jest bardzo odpowiedzialną osobą, już się o tym przekonałam. I wiem, że jeśli zajmie się adopcją któregoś bidaka to trafi on do cudownego domu... a ja będę miała od niej relacje. Nic się nie martwcie, żadnemu psiakowi będącemu pod moją opieką nic złego się nie stanie :)
-
Jutro pojawią się u mnie dziewczyny z Nowej Soli i Berlina. Taki maja plan i mam nadzieję, że go zrealizują. Jedną znam od lat, faktycznie rewelacyjnie udają jej się adopcje do Niemiec. Ze 3 lata temu "oddałam" im starą spanielkę. Dłuuuugo miałam relacje z nowego domu pod Berlinem. A potem nie miałam netu, zniknęła mi poczta i straciłam kontakt z Majką. Tak myslę... Skrzat jest bezpieczny na razie, Nero pewnie znajdzie dom... może jak wszystko pójdzie dobrze poprosić dziewuchy o szukanie domku dla Fuksa i dzikusa? I jeszcze jedna Skrzacikowa sprawa - Pani weterynarz oceniła jego wiek na 6 lat.
-
Jutro Nero wystąpi w TV :) Oby sie umiał zachować szaleniec jeden :)
-
Dokładnie to samo zrobiłam, ale tylko w stosunku, do konkretnych osób. Bo jak mi baba jakaś mówi, że chce np PSA dla DZIECKA... ja pytam ile ma dziecko, a ona, ze 1,5 roku. No nie!! Zabawkę?? Albo następna "pieska dla rodziców, zostali sami i się nudzą" - okazuje się ze rodzice po 75 lat i pojęcia nie mają, że córcia chce im taką niespodziankę zrobić.
-
[quote name='Plicha']Igiełka nie zauważyłaś że tam śnieżka leci, on na nią tak poluje :)[/QUOTE] No dokładnie :) Uwielbia tą zabawę :) [B]ancyk1[/B], dzięki, odezwałam się na wątku.
-
Łooo matko, ale zaszalałaś!!! Pięknie dziękuję :) Cały dzień odbieram telefony :) Dzwonią różni ludzie, niektórzy już od pierwszych słów "odpadają". Zdecydowałam... Chociaż nie wiem czy nie za szybko... ale Figunia nie może zostać w kojcu, to nie miejsce na taką kruszynę. Biszkoptowa kruszynka we wtorek - środę pojedzie do Poznania autobusem. Mój wspaniały kolega ją zabierze (kierowca) i osobiście na miejscu sprawdzi domek. Ma tam dwie godziny postoju, Pani zabierze Figę i Krzysia swoim autkiem do domu. Pani oczywiście zgadza się na wizyty wszystkich zainteresowanych przed i poadopcyjne, sama powiedziała, że musi ją wysterylizować, dom z ogródkiem, mały piesek "na stanie", wykastrowany. Rozmawiałam z nią godzinę, w życiu jeszcze nie przeprowadziłam takiej przyjemnej i rzeczowej rozmowy [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] A nawet nie zapytałam gdzie znalazla ogłoszenie. Ale mówi, że napisała coś - do mnie z allegro i gratki nic nie przyszło. No i jeszcze jedno - moja przyjaciółka spod Poznania będzie Panią nawiedzać regularnie [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] Ufff..... Chyba dobrze, co? Jakoś dziwnie się czuję, bo nie mam pierwszy raz w zyciu żadnych obaw. Jeszcze dodam, że Pani podpisze umowę adopcyjną i zobowiązała się sama do informowania mnie przez długi czas o tym jak Figunia się rozwija :)
-
Biszkoptowa kruszynka została przez Pana Marka ochrzczona Figą. We wtorek - środę pojedzie do Poznania autobusem. Mój wspaniały kolega ją zabierze (kierowca) i osobiście na miejscu sprawdzi domek. Pani oczywiście zgadza się na wizyty wszystkich zainteresowanych przed i poadopcyjne, sama powiedziała, że musi ją wysterylizować, dom z ogródkiem, mały piesek w domu. Rozmawiałam z nią godzinę, w życiu jeszcze nie przeprowadziłam takiej przyjemnej i rzeczowej rozmowy :) No i jeszcze jedno - moja przyjaciółka spod Poznania będzie Panią nawiedzać regularnie :) Ufff..... Chyba dobrze, co? Jakoś dziwnie się czuję, bo nie mam pierwszy raz w zyciu żadnych obaw. A pięciomiesięczny dzikusek?? Został sam na świecie. Mieszkał ze swoją mamą w szopce na podwórku. Właścicielka zmarła, sunię przejechał samochód a on został sam na świecie. Strasznie boi się ludzi. Pan Marek karmi go z ręki, na razie przez siatkę (jak wejdzie psiak ucieka) i przekonuje do człowieka. Musi minąć trochę czasu... Nawet fotek nie da rady mu zrobić, ale mam jedną z listopada. Wtedy chciałam mu domu szukać, ale "właścicielka" nie dała :( Teraz jest większy. A teraz Skrzacik!!! Rozmawiałam z Panem, sam do mnie zadzwonił, chyba widział, że próbowałam się dodzwonić do Niego :) Skrzatuś ma się dobrze, odzyskał kondycję, nie przewraca się. Biega z Rusałką, oba psiaki wesołe i zżyte już ze sobą. Jedyny Skrzacikowy minus to to, że potrafi się wykupać w pomieszczeniu. Chociaż Pan mówi, że to niewielki problem, bo biegunek nie ma i jemu to sprzatanie nie przeszkadza. A "narozrabialismy" z tą wielką wpłatą na początku, bo teraz jest duży podatek do zapłacenia. I żeby tego uniknąć Pan musi "zrobić" koszty. Zasugerowałam kupienie aparatu. Jutro kupi, a w przyszłym tygodniu Córka Go nauczy wysyłania zdjęć :) Skrzat cały czas bierze leki na stawy, dotychczasowy wydatek na leczenie to 135 zł - szczepienie, leki i wizyta weta. Oczywiście jak padło pytanie, czy chcemy by nadal przyjmował lekarstwa odparłam, że tak skoro pomagają. Umówiłam się z Panem, że da mi znać jak się będą kończyć pieniążki, wtedy zrobię przelew. Tylko prosił nie za dużo od razu :)
-
PATRZCIE CO ZNALAZŁAM!!!!! http://podarujzycie.republika.pl/indexPL.html to jest gdzieś w moim województwie, wydaje mi się, że w Nowej Soli. I jeśli się nie mylę adopcjami w Niemczech zajmuje się Majka. Kiedyś mi pomogła, ale straciłysmy kontakt. Napiszę tam... zobaczę... może odwiedzę... Co Wy na to??
-
[quote name='Madallena']Ona brdzo szybciutko znajdzie dom! Piekna jest i maciupenka! Kto mogl ja wywalic! Zwyrodnialec jakis! Czy oprocz Akum ktos moze porobic jeszcze ogloszenia? Chociaz allegro, gumtree, allegratke i cafeanimal[/QUOTE] Allegro ma, allegratkę też. Nic poza tym :( [URL]http://www.allegro.pl/item901430521_malenka_jamniczkowata_sunia_do_adopcji.html[/URL] [URL]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/3469951_malenka_jamniczkowata_sunia_do_adopcji.html[/URL]