Jump to content
Dogomania

sachma

Members
  • Posts

    1974
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sachma

  1. to już jutro.. a ja mam lekkie załamanie formy.. a jeszcze muszę śmierdziela wykąpać, wysuszyć, wyczesać i przystrzyc.. już mi się nie chce :P
  2. [QUOTE]kochaj, placz i scieraj[/QUOTE] cały czas to robię.. tylko pokłady mojej cierpliwości się kurczą w zastraszającym tempie.. Od hodowczyni słyszałam że do 6 miesiąca może lać - ale tymi sukcesami w wieku 3 miesięcy tak mnie przyzwyczaił do tego że nie muszę nic sprzątać, że jak jeden wypadek w ciągu dnia się zdarzy to bardzo dużo, że ciężko mi nagle patrzyć jak leje po 4-7 razy dziennie w domu..
  3. [QUOTE]Nie panuje nad zwieraczami. Wolno jej. W tym wieku.[/QUOTE] tylko dlaczego wcześniej panował a teraz nie :( nic się nie zmieniło.. no nic.. a problem jest nie tylko w nocy ale i w ciągu dnia.. wychodzimy co 2h na dwór.. ale to też nic nie daje.. dziś od 6 co 2h jest na dworze, a właśnie zmywam kolejną plamę :(
  4. [URL="http://www.dogomania.members/4144-olekg89"][B]olekg89,[/B][/URL] ale nie chodzi mi o to żeby pies trzymał bo musi.. tylko żeby sygnalizował potrzeby, nie chce żeby lał pod siebie, tylko wiedział że w domu nie wolno lać i że albo trzeba trzymać albo trzeba pokazać - pokazuje na razie że lanie na dworze się opłaca, ale jakoś słabo działa.. nie wiem czy powinnam jednocześnie pokazywać że lanie w domu się nie opłaca? w sumie się nie powinno opłacać, bo ja nie zwracam na psa uwagi jak leje.. ale z drugiej strony w domu są zabawki, często w czasie zabawy się zlewa i dalej się bawi.. uh.. edi. może rzeczywiście na razie klatka będzie dobrym rozwiązaniem, na pewno uratuje podłogę, która jest drewniana i po prostu zaczyna puchnąć :shake: klatke mamy - używam ją tylko na wystawie, to jego miejsce.. czasem w ciągu dnia tam śpi.. więc spróbuję w nocy go do niej przyzwyczaić.. pies śpi u mnie pod łóżkiem, albo ze mną na łóżku.. przeważnie ze mną zasypia - siedzę wieczorami nad magisterką, więc do późna leżę w łóżku z laptopem i maluch przeważnie układa się obok mnie i śpi.. nie wiem tylko czy nie będzie pisków i jęków że musi siedzieć w klatce..
  5. mam kłopot - Lenny ładnie sygnalizował, ale teraz jakoś się "popsuł"... przestał w ogóle mnie budzić - jako 2-4 miesięczne szczenie jak chciało mu się siku wdrapywał się na łóżko i budził mnie rano żeby wyjść na spacer (przeważnie koło 7..) czasem to ja go budziłam jak musiałam szybciej wyjść - zawsze po pobudce grzecznie robił od razu siku, później biegł robił kupę i wracaliśmy na śniadanie.. a teraz? budzi mnie kiedy już siku zrobi :shake: Wychodzimy jak zawsze - po każdym posiłku, zabawie i przebudzeniu (nadal śpi w dzień).. jednak teraz z nim wychodzę mogę z nim łazić i 40min a on i tak zrobi siku dopiero jak wrócimy do domu.. Przy ładnej pogodzie mamy dom otwarty.. drzwi do piwnicy które wychodzą na ogród i drzwi balkonowe, również wychodzące na ogród są otwarte - Lenny może sobie wchodzić i wychodzić kiedy chce.. więc wychodzi.. biega.. ale żeby się załatwić wchodzi do piwnicy albo do salonu.. załatwia się na dworze tylko kiedy go tam przetrzymam i w kółko mu ględzę "zrób siku".. no ale ileż można na porannym spacerze łazić za psem i pilnować? dziś byliśmy na dworze godzinę... mama otworzyła drzwi do piwnicy a lenny buch do siłowni i zrobił kupę :/ Nie mam już do niego sił.. Za robienie na dworze, jest nagradzany - dostaje ciacho, serek albo jest nagradzany zabawą czy miziakami.. (około 90% nagród to smaki..), ale to nic nie daje.. jest coraz gorzej.. Kiedyś w nocy nie robił w ogóle, teraz potrafi zrobić w ciągu jednej nocy (7h) 4-5kałuż w pokoju.. Nie jest chory, nie dostaje jeść przed snem.. na noc w misce z wodą zostaje tylko trochę - nie dolewam wieczorem wody, bo jak raz dolałam to wypił całą miskę w jedną noc i zalał mi cały pokój.. ostatni spacer jest koło 24, czasem 1 w nocy, pierwszy koło 6-7... a i tak leje w nocy.. raz się przebudziłam w nocy i go przyłapałam - Lenny wstał, zrobił 2 kroki, zrobił siku, później kolejne dwa kroki, zrobił kupę i poszedł dalej spać o.O.. było to o 3 w nocy.. a na spacerze byliśmy o 24 i zrobił tylko siku na szybko.. i leciał w te pędy do domu... Nie robię afery kiedy się załatwi - może powinnam? po prostu biorę mopa i sprzątam..
  6. hymm ogólnie to on sobie żyje na swojej ziemi i pozwala nam po niej chodzić ;) jest wspaniałomyślny :) czasem żąda daniny za przejście, ale jak widzi że nic nie mamy to odpuszcza.. Felek ma złamane skrzydło i w czasie leczenia za bardzo przyzwyczaił się do ludzi.. zoo go nie chciało, a my mamy duży staw i prawie hektar ziemi.. więc go wzięliśmy do siebie.. trafił do nas z odleżynami (leczenie odbywało się w stajni..) i był strasznie chudy.. przez całą zimę (dostaliśmy go jakoś w styczniu?) robiliśmy mu przeręble i nosiliśmy jedzenie - teraz w sumie dalej go karmimy, bo się nauczył i jak nie dostanie jeść to siada na schodach i marudzi (syczy i prycha na każdego kto do domu wchodzi i kto z niego wychodzi + odgania obcych i robi na wycieraczkę :P ) Chodzi za nami jak pies, reaguje na imię i wołanie. Ogólnie jest z nami bo chce - raz nam uciekł, zapomniałam zamknąć bramki prowadzącej do rzeki , wyszedł i spłyną w dół rzeki - po 24h wrócił piechotą, bo było to po roztopach i nurt był silny, po za tym widziałam jego ślady przy brzegu ;) , więc siłą go nie trzymamy - jakby było mu źle to by nie wracał ;) brama jest cały czas otwarta, czasem przy niej stoi i patrzy na samochody, ale nie wychodzi po za teren :)
  7. hehe ja jak Lenny był mniejszy i miał fobię na duże psy mówiłam że maluch ma psi kaszel i to strasznie zaraźliwe - od razu reszta psów była przy właścicielach ;) teraz nie muszę, bo w większości przypadków on sam sobie radzi tj. obwącha się z psem i zaczyna zachęcać do zabawy - większość agresorów wtedy głupieje :P bo tu nagle mogą się do psa zbliżyć, a ten pies się nie boi, co więcej zaczyna skakać i szczekać ;) interweniuje tylko jak widzę że pies jest na prawdę wielki i naprawdę bojowo nastawiony..
  8. [url]http://s995.photobucket.com/albums/af76/valhallarattery/inne%20zwierzeta/[/url] - foty stare, bo teraz jest u nas już ponad pół roku więc się spasł :P jak do nas trafił był lekki jak piórko.. teraz już bym go nie podniosła :D
  9. [QUOTE]Czy ja mówiłam że kocham pieseczki na flexi ? Nie? to mówię, kocham pieseczki na flexi, mało tego uwielbiam duże pieseczki dla flexi w poczekalni u weterynarza...[/QUOTE] tia.. skąd ja to znam? ostatnio byłam u weta ze szczurem (niestety nie udało się go uratować :( ) zabrałam Lennego, bo zabieram go gdzie mogę.. Lenny siedział grzecznie pod krzesłem, na smyczy i pilnował szczura - bo szczury pilnować trzeba, tak jakby chciały się za daleko oddalić.. w gabinecie ktoś był, więc żeby nie robić rabanu usiadłam w rogu poczekalni, która jest maleńka - ale tak żeby było daleko od drzwi od gabinetu i od drzwi wyjściowych.. Nagle słyszę krzyk jakiegoś starszego pana "tam jest pies!" - no kurcze.. rzeczywiście - poczekalnia u weta - na 100% nie przychodzą tam psy.. nagle przez uchylone drzwi wylatuje coś ala onek - ale o wiele większy, z 50kg, na flexi.. a za nim leci dziadek.. smycz nie wytrzymała.. a raczej mechanizm nie wytrzymał i pies poleciał pod moje nogi.. zdążyłam tylko plecakiem, nogami i prawie całą sobą zasłonić Lennego, a Lenny biedny, położył się na transporterze (ratował szczura! wcale a wcale się nie bał.. wyszczerzył kły i zasłaniał transporterek..) oczywiście pan nic.. zero odwoływania psa, zaczął zwijać smyczkę.. w tym czasie ja zdążyłam na psa na warczeć i odgonić.. a dziadek dalej zwija smycz.. pies próbuje dostać się do Lennego od każdej możliwej strony, a dziadek nic.. dalej zwija smycz.. pies dostał po łbie (no bo co miałam niby zrobić jak mi prawie pod krzesło właził..) dopiero wtedy uratowała nas wetka, która słyszała moje krzyki żeby zabrał to bydle.. i złapała psa za obrożę i odciągnęła.. ja wolałam raczej nie wstawać bo byłam jedyną barierą między tym psem a Lennym i szczurem.. transporter delikatny wystarczy że takie bydle by na niego stanęło i szczur był by zmiażdżony.. tego samego dnia byłam kolejny raz u weta.. (pogorszyło się a nie miałam sterydu w domu :/ ) tym razem później.. znów z psem.. siedzimy sobie grzecznie.. siedzi jeszcze jedna pani z psem (york! bardzo grzeczny, nie szczekliwy i posłuszny! i nawet na smyczy!) i pan z kotem - sielanka, cisza spokój.. i wchodzi pani ze spanielem tybetańskim.. i się zaczęło, na flexi bo jakże inaczej.. suka zaczyna latać skakać na ludzi, oszczekiwać psy.. Lenny jako jedyny był na podłodze.. pod krzesłem, zajęty oglądaniem szczura.. więc zauważony był na końcu.. suka leci na niego - pani nic.. zatrzymała się na mojej nodze, pani nic, proszę żeby zabrała psa, oczywiście co słyszę "ona chce się tylko przywitać!" uwielbiam.. pan z kotem ją wyprosił.. w sumie mu się nie dziwie, kot bez transportera zaczął się w niego ze strachu wpinać pazurami.. dopiero wtedy pani zabrała sucz na kolana i uwaga! trzymała ją za pysk, bo psisko zaczęło ją gryźć ze złości..
  10. [QUOTE]owczarek pikardyjski[/QUOTE] są, ale częściej je na torze agility zobaczysz ;) [QUOTE]wilczakami Saarlosa[/QUOTE] widziałam gdzieś w necie że są w Polsce, ale chyba tylko pojedyncze sztuki bo podobno są bardzo lękliwe. [QUOTE]owczarek kataloński [/QUOTE] też jest :) pierwszy lepszy link z google ;) [url]http://www.gosdatura.pl/[/url]
  11. a jakich ras w ogóle nie ma w Polsce? :)
  12. u nas problem był duży, bo mamy łabędzia na podwórku - a on jak to ptak, chodzi i robi.. a że chodzi po całym podwórku, a jest dużym ptakiem to i duże niespodzianki i w wielu miejscach zostawiał.. Wcześniej pierwsza rzecz jaką robił Lenny kiedy wychodziliśmy z domu to poszukiwania kup - nic nie skutkowało.. ani nauczenie komendy "zostaw" ani krzyki, ani jeżyki (też po setnym razie "nie wolno! zostaw" puszczały mi nerwy i zabójstwo w afekcie było bardzo prawdopodobne...). w końcu pies zaczął chodzić na lince i uczyliśmy się omijać znaleziska - super było na lince, ale jak ją zdjęłam.. ani zabawka ani smaczek nie były interesujące.. dostawał witaminy, wapno, fosfor.. zaczęłam podawać do karmy warzywa i owoce - nic.. Jesteśmy na barfie.. zainteresowanie kupami jest minimalne - powącha, ale jak powiem "zostaw" odchodzi.. już ich nie szuka - a to już istotna poprawa. Na spacerach kupy interesują go strasznie, ale nie spożywczo ;) powącha i idzie dalej.
  13. to wieprzowinę można dawać? o.O ja ciągle słyszę że wieprzowina tłusta, że nie wolno podawać surowej bo są pasożyty.. znalazłam sklep gdzie mogę dostać co chcę ;) daję karteczkę z nr telefonu i listą zakupów i jak uda im się coś dostać to do mnie dzwonią - dzięki temu mamy dziś pół kg kurzych łapek, których w mojej mieścinie nigdzie nie mogłam dostać :D Czyli tak na prawdę jak karmię szczyla prawie bez przerwy drobiem, to nie jest nic złego? Bo tak - ogony wołowe są dla niego nie do zjedzenia.. cały dzień obgryzał jeden kawałek ogona (około 15cm..) i po tej męczarni jak zobaczył kolejny to odechciało mu się jeść.. szponder raczej też odpada.. bo tam jedna duża kość i samo mięso dookoła.. a co z giczką wołową? (nawet nie wiem jak to wygląda - sugestia mamy..) Czyli rozumiem że najlepiej przemieszać drób z wieprzowiną? a nogi wieprzowe? Ogonów poszukam - są łatwiejsze do dostania.. Lenny uwielbia skrzydełka z kurczaka albo indyka, ale po sugestiach na forum, zostaliśmy tylko z tych od kurczaka.. korpusów też nie bardzo chce jeść - zawsze pół zostaje, bo kość nie jest dla niego do pogryzienia.. Takiemu szczeniakowi mogę dawać ryby? jeśli tak to jakie? cały czas martwię się o ości.. bo to jednak mały psiak..
  14. sachma

    Rafał First

    up! nikt nie podzieli się spostrzeżeniami?
  15. ale on teraz wymienia masowo zęby, więc wetka mówiła że można suplementować nawet przy takiej diecie - papkę dostaje 2 razy w tygodniu i wtedy dostaje też pół zalecanej dawki. mam kolejne pytanie : jakie części krowy mogę podawać 6kg szczenięciu pudla ? ostatnio dostał ogon, ale okazał się nie zjadliwy :/ a nie mogę ciągle mu szpondru kupować, bo tam jest więcej mięsa niż kości.. w sklepie w którym kupuje wołowina jest przeważnie na zapleczu, bo mało jej idzie.. więc trzeba mówić co się chce, u nas w domu jada się tylko drób, więc nawet nie wiem o co pytać :/
  16. tylko teraz pytanie, czy on tak powiedział czy tak napisał redaktor ;) miałam 2 wywiady do gazety - w ani jednym nie było słowo w słowo mojej wypowiedzi, w jednym nawet tak przekręcili moje słowa że wyszło coś zupełnie innego niż mówiłam ;) a on o 150letniej tradycji mówi o pinczerach a nie chiłkach ;) ale to też uogólnienie redaktora, to starszy chłowiek może mieć kłopoty z dodawaniem :P bo jeśli już, zakładając że był jednym z pierwszych hodowców to koło 100lat można dopiero policzyć ;)
  17. [QUOTE]"Państwo Nowiccy ze Strzelina mają ponad 150-letnią tradycję hodowli psów rasy Ratler i Chihuahua." - dla mnie to jest najciekawsze w tym artykule. [/QUOTE] [QUOTE]Hoduję te pieski od 40 lat. Wcześniej trzymali je mój ojciec i dziadek, i nigdy jeszcze nie widziałem takiego maleństwa. [/QUOTE] jakby zliczyć że dziadek hodował je przez 50lat a dziadek przez 60lat (co jest jak najbardziej możliwe) to mamy 150lat..
  18. [QUOTE]hehe mysle ze nie ma takie potrzeby na robienie tego badania bo wszystkie sa takie same i wyglądaja i sa małymi labkami [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/icon_wink.gif[/IMG][/QUOTE] ale co z tego jak wyglądają? pudel + kundel daje piękne pudelkowe szczenięta, dopiero jak wyrosną widać że to jednak nie koniecznie pudel.
  19. Lenny ostatnio zagubił sznur.. powiem szczerze że nie wiem gdzie go zawlókł - działka ma prawie hektar i mamy masę krzaczorów (mamy masę dzikich ptaków i zostawiliśmy im część działki ;) ).. jako że sznur to najfajniejsza zabawka na świecie, poszłam do zoologa kupić nową (panią z zoologa znam, często rozmawiamy, przeważnie o szczurach - właściciel zawsze jakieś przywiezie a ona nie za bardzo się zna.. ). Wzięłam sznur 15cm, bo taki jest w sam raz dla niego - na opakowaniu było zdjęcie yorka.. a pani do mnie "ooo to jednak kupiła pani yorka a nie pudla?", ja mówię że nie, że mam pudelka.. pani zdziwiona "ale zabawki ze zdjęciem yorka to zawsze właściciele yorków kupują, bo inni mówią że mają psy a nie yorki" :D jak widać dyskryminacja idzie w obie strony :P
  20. uh, no to mnie trochę uspokoiłaś - jedyne co zjada chętnie to warzywa.. papki warzywne mógłby jeść codziennie.. doprawiam ją kefirem i zawsze do papki dostaje Irish Cal.. tak na wszelki wielki.. ale przecież nie zrobię z niego wegetarianina :D
  21. ja się naczytałam że dla szczeniąt dzienna dawka to 10% masy ciała.. więc jak to jest? Mam właśnie problem z jedzeniem... szczenie przez pierwsze 3tyg zjadało pół kg kości mięsnych dziennie.. ale od tygodnia jest jakaś tragedia.. pies nie chce jeść.. nawet teraz kiedy temp wróciła do normy Lenny zjada tylko 200-250g.. nie jest głodny.. jak zjadał 6 skrzydeł dziennie tak teraz jak zje 2 to już jest sukces.. maluch rośnie, waży teraz koło 6kg.. większe porcje jadł kiedy ważył 5kg.. nie wiem za bardzo czy powinnam się martwić czy pozwolić mu jeść ile chce.. chętnie dojada wieczorem karmę, kiedy ma do wyboru mięcho w ciągu dnia wybierze mięcho, ale wieczorami woli karmę i nawet kiedy obok leży wołowinka czy kurczak, wybiera karmę o.O
  22. [QUOTE] A ja tam jeźdzę na wystawy dla zabawy[/QUOTE] My też jeździmy dla zabawy ;) no ja też żeby sobie popatrzeć :P bo po prostu lubię :) Ale to też kwestia tego że wiele lat jeździłam z moimi szczurami na wystawy, które nauczyły mnie masę pokory ;) Raz się wygrywa, raz się przegrywa, ale najważniejsze to dobrze się bawić. Jako wystawca szczurów powinnam przestać jeździć, bo sędzin mamy 2 i zawsze są obie na wystawie :P więc zakładając że na jakiejś wystawie zjadą moje zwierzaki za coś, to nie powinnam już niczego szukać na wystawach, mimo to jeżdżę, bo to super zabawa - zwłaszcza integracja po wystawach :P (wystawa zawsze trwa dwa dni i oba dni są wszyscy wystawcy, zawsze staramy się zarezerwować pokoje w jednym hotelu, a z soboty na niedzielę mamy imprezkę z zarządem i sędzinami i możemy sobie przy drinku podyskutować o standardach i tym jaki poziom jest na obecnej wystawie ;) ) Tylko że u nas przy 10-20 wystawcach nie ma mowy o tym żeby ktoś się wykłócał o ocenę, żeby komuś się coś nie podobało - takie osoby bardzo szybko są uświadamiane że takie zachowania nie są akceptowane i albo zaczną to traktować jako zabawę, albo nie mają co liczyć na przychylność reszty ;) Tylko że u nas w grę nie wchodzą pieniądze - szczur musi być zdrowy żeby go rozmnażać, nie musi zdobywać super tytułów na wystawach ;)
  23. no właśnie nie mogę o nich nic znaleźć :/
  24. My u tej Pani debiutowaliśmy w Olsztynie w pudlach.. Na ringu poczułam się jak intruz zawracający głowę, co chwilę czegoś się czepiała - przeprosiłam i powiedziałam że pierwszy raz jesteśmy, gdyby nie asystentka w ogóle bym nie wiedziała o co chodzi - ona przekładała wypowiedzi sędziego na "nasze" ;) Ogólnie nie mam zastrzeżeń do sędziowania - oceniła psa jak oceniła, co śmieszne oceniła bardzo ładnie, więc banan z twarzy mi nie schodził w czasie oceny, ale muszę przyznać że nie jest to najmilsza osoba.. Bardzo dokładnie go obmacała, na ruch poświęciła mniej czasu.
  25. dlaczego? coś nie tak z sędziną?
×
×
  • Create New...