sachma
Members-
Posts
1974 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sachma
-
Lennemu nie trzeba jeziora czy rzeki żeby się dobrze bawić :P [url]http://www.youtube.com/watch?v=2cSQHx_RV1w[/url]
-
byłam ostatnio u weta.. Lenny znów coś zjadł.. w sumie to się nie dziwię, został sam z babcią na weekend, bo ja nie mogłam go ze sobą zabrać, a babcia starsza kobieta, mimo moich zapewnień, że na 10m smyczy może siedzieć, nie miała serca go na niej trzymać i puszczała go wolno po podwórku.. a tam i gołębie i koty i wróble.. i karma dla wróbli i dla jej psów i martwe wróble zaciukane przez kota, a nie odnalezione przez babcię.. dziwne żeby wrócił bez sensacji.. no i oczywiście pani z pieskiem.. jej pies ujada na Lennego.. rwie się na tej smyczy.. Lenny obolały leży.. pierwsze 10min wytrzymał.. kolejne 10min próbował się oddalić za moje nogi, ale to nic nie dało.. i w końcu nie wytrzymał, wstał i zaczął szczekać.. no i oczywiście wielkie oburzenie! bo pies szczeka! o.O bo jej pies może drzeć mordę przez 20min.. a mój nie może wydać z siebie kilka warków i dwa szczeki o.O zdenerwowało mnie to strasznie i powiedziałam pani, że mój pies nie lubi wypłoszów które są na tyle durne żeby drzeć jape non stop. pani oczywiście że on się boi bo mój pies jest większy! powiedziałam jej że jak jej pies się boi to niech z nim wyjdzie, bo wszyscy mają już serdecznie dość tego darcia się. pan z labem mnie poparł i pani zrobiła się nagle taka malutka - bo młodej dziewczynie to można nagadać, ale dużemu facetowi już lepiej nie odpowiadać.. i o dziwo nagle udało jej się uspokoić psa.. i nastała taka błoga cisza, że Lenny dał radę się przekimać.. Ja też nie rozumiem jeszcze jednego - jak Lenny zarzygał lecznicę to potrafiłam posprzątać.. poszłam do wc wzięłam papier i posprzątałam, ale jak szczyl zlał się na pół poczekalni to właścicielka udawała że nie widzi o.O' a jak jej pan zwrócił uwagę że szczenie się zlało, to powiedziała że tam już było mokro i ona nie ma zamiaru sprzątać - i wepchnęła się w kolejkę o.O a później szybko oddaliła z lecznicy o.O
-
trutka na szczury jest w tak małych granulkach, że nawet mały pies nie musiałby ich gryźć.. a poprosiliście o wyniki sekcji na piśmie?
-
my wczoraj dostaliśmy numerek :)
-
[QUOTE]"mała szkodliwość czynu..."[/QUOTE]a czy przypadkiem to nie jest w sprawach karnych? w powództwie cywilnym nie ma czegoś takiego - zaznaczam że nie jestem prawnikiem, ale się trochę interesuje.. - wydaje mi się że skoro jakiś facet z powództwa cywilnego mógł pozwać moich rodziców o kilkaset tysięcy za to że oni nie podjęli się wykonania robót, a on wziął inną firmę i ta firma spartaczyła, to i taka sprawa by przeszła - trzeba by było mieć umowę, albo świadków, złożyć wniosek do sądu o odzyskanie poniesionych kosztów - musicie mieć też zaświadczenia od weta i rachunki.. dobrze gdyby jasno było napisane że hodowca nie dopełnił obowiązków i był chory jak do was przyszedł.. a i jeszcze jedno - w powództwie cywilnym niestawienie się na rozprawę to przyznanie się do winy.. chociaż oni pewnie się nie wystraszą i sprawa może się trochę ciągnąć.. jest jakiś prawnik na forum? niech mnie ktoś poprawi o ile się mylę.. szkoda poniżej 250zł jest karana mandatem, powyżej idzie do sądu. - przynajmniej tak jest z kradzieżą.
-
ha! a ja naciągnęłam narzeczonego i będzie ze mną od rana z aparatem! :D wiecie o której zaczynają zamykać ulice?
-
panbazyl, pewnie jak pies kilka razy zobaczy że nie da rady to odpuści, ale czasem są dni że ja nie jestem w stanie i wtedy muszę bardzo grubo się przed Lennym tłumaczyć że dziś wieczorem trzeba spać a nie bawić się, a czasem sama mam głupawkę i o 24 latam za psem po całym domu :P
-
a nie można z powództwa cywilnego? o zwrot kosztów? sprzedali przecież wadliwy towar..
-
no może i nakręcam, ale wole żeby był "pracusiem" niż leżał na kanapie :P jednak to nie zmienia faktu, że on przez większą część dnia wygląda na niewybieganego :P
-
Martens, to nawet nie tak - Lennego mogę wybiegać przed wyjściem, jak mam później do pracy to latamy przez 2h i non stop się bawimy - ale to nic nie da ;) Lenny przekima godzinę, dwie i znów ma masę energii :) Ostatnio od 10 do 18 byliśmy na spacerze - pojechaliśmy za miasto - w ciągu dnia mieliśmy przerwę na obiad, a tak to pływanie, aport, posłuszeństwo i przeciąganie, ew bieganie i szybki chód.. wróciliśmy do domu, myślisz że mi odpuścił wieczorny spacer i zabawę? no oczywiście że nie :D jak wróciliśmy poszedł spać, później o 20 pobudka i na dwór.. i do 22 na dworze znów biegał za zabawką :P
-
nie wiem jak teraz wygląda Sobieszewo czy Westerplatte.. to takie dwie plaże na które jezdze na początku sezonu - w sezonie siedzę nad jeziorkami :P i od plaży trzymam się z dala, ale można spróbować..
-
takie stopniowe przyzwyczajanie może zająć wiele czasu, ale jest jedynym możliwym sposobem, na razie odpuście sobie długich wycieczek, kiedy pies już zacznie wsiadać do samochodu bez lęku nie można go od razu zabrać na długą wycieczkę! pamiętaj że wszystko musi być stopniowe - Lenny nie przepadał za samochodem, ale nie pozwoliłam żeby odczuwał dyskomfort.. do samochodu zawsze wsiadał ze swoim kocykiem, zanim ruszyliśmy dostawał smaczki i zabawki, na początku jeździliśmy do pobliskiego sklepu - na parkingu wysiadaliśmy robiliśmy krótki spacerek, trochę smaczków i wracaliśmy do domu - z czasem wycieczki były coraz dłuższe - teraz jak jedziemy na wystawy (z uwagi na koszty paliwa i moją niechęć do pkp jezdzimy tylko w obrębie 200-250km) co jakiś czas robimy przystanek na siusiu, spacerek, kilka komend i znów w drogę.. nie ma żadnych kłopotów, co więcej pies zaczął sam pakować się do samochodu - no bo przecież jedziemy w fajne miejsce :) Jest to trochę kłopotliwe, bo mamy w sumie 4 samochody którymi jeżdżę - z czego tylko jeden jest mój, ale Lenny nie widzi różnicy ;) pakuje się do każdego - wystarczy otworzyć drzwi, Lenny łapie za zabawkę, pakuje się na miejsce pasażera z przodu i czeka aż pojedziemy :)
-
Lennemu też śmierdziały uszyska.. teraz myje je co dwa dni i o wiele częściej wyrywam włosy - jakimś czasie zapach znikł.
-
u Lennego jak się zapuściły, to nie było w ogóle ucha widać.. kędziory takie że zasłaniały całe dojście do kanału..
-
no ja zostawiam stosik zabawek, konga wypełnionego serem i chowam wszystko co mogłoby go kusić - czyli buty i ubrania :)
-
to ja mam cudownego psa, bo siedzi sam i nie niszczy :P a ma 5 miesięcy ;) w domu sajgonu nie mam, a pies czasem zostaje sam na 8-10h..
-
ja też nic nie mam..
-
a jakiej firmy puder polecacie? My na razie mamy przetestowane dwa, nie wiem dokładnie jaka firma - muszę się wetki zapytać, ale u Lennego puder nie działa.. a przynajmniej te dwa :P wyrywamy przy użyciu pensety - nie jest to najmilszy zabieg, zwłaszcza że w uszach ma strasznie dużo włosa, który jest dość długi.. ale widzę że im częsciej ma wyrywane tym włosy łatwiej wychodzą :) Najgorszy był pierwszy raz, teraz idzie spokojnie :) Niektóre psy mają bardzo zarośnięte uszy - jeśli nie wyrwie się włosa robi się tam świetne środowisko dla grzybów i bakterii.. więc lepiej psa trochę pomęczyć, ale zaoszczędzić mu choroby uszu, która jest nieporównywalnie boleśniejsza niż ten zabieg ;)
-
jak dużo pudli!:multi: [QUOTE]13.30 Pudel miniaturowy (biały, brązowy, czarny) (7) Caniche nain (blanc, marron, noir) / Miniature Poodle (white, brown, black) Psy - Dogs Klasa baby - Baby Class 1 2424[/QUOTE] to my :) ale się cieszę, że wreszcie pudli nie da się zliczyć na palcach jednej ręki :) do zobaczenia na wystawie :)
-
Ja od zawsze chciałam psa, ale mama była uczulona na sierść więc jedyne psy jakie mogliśmy mieć to podwórkowce.. mieszkaliśmy wtedy na jednym podwórku z wujkiem ciotkami i babcią (w oddzielnych domach, jednak na jednej posesji), pierwszym psem jakiego pamiętam był Cezar - wielki owczarek niemiecki, miał być psem policyjnym, ale nie miał popędu odpowiedniego, więc go nie chcieli, więc wujek przechwycił rocznego psa - był cudowny - moja niańka.. później jak zaczęłam chodzić do szkoły i dokarmiałam wszystkie psy po drodze (miałam okres jestem za gruba muszę się odchudzać już w pierwszej klasie i zostało mi do dziś :P ) więc moje kanapki szły dla psów.. jedna suczka codziennie czekała pod szkołą, odprowadzała mnie do domu i szła w swoją stronę.. sunię ktoś wyrzucił i błąkała się przez kilka miesięcy po ulicy.. szła zima i było nam jej bardzo szkoda, więc rodzina stwierdziła że może zostać - niestety Cezar był bardzo przeciwny, więc sunia trafiła do sąsiadów.. szczeniła się co roku (wtedy nie było popularne sterylizowanie, a o zastrzykach nikt nie słyszał) Jednego roku sąsiad mnie zawołał że Ruda się oszczeniła i są szczeniaczki.. pobiegłam jak szalona.. jeden szczeniak był wyjątkowo brzydki - krótkie krzywe nóżki, krótkie ciałko i krótki ogonek - no jak nie zabrać do domu takiego brzydala? był jeszcze mały, miał chyba 3tyg? wzięłam go i zabrałam do domu - pokazałam rodzicom i zaczęłam beczeć, że on taki brzydki, że nikt go nie weźmie, że sąsiad go utopi że musimy go zabrać.. tego samego dnia go odniosłam a po 3tyg zabraliśmy go do domu, mieszkał w kojcu.. ale Kajtek był niezwykłym psem :) Później rodzice założyli firmę, mieli duży teren i potrzebowali psa do pilnowania - tata pojechał na giełdę i przywiózł 2 kaukazo-owczarki - się targował i w cenie jednego dostał dwa :) Te psy już nie żyją - dożyły u nas po 10-15lat.. Kiedy kaukazy miały rok i mieszkały już na terenie firmy tata, zapalony myśliwy, przyprowadził 3letniego Atosa - psa szkolonego do polowań, który miał zostać odstrzelony bo w szkoleniu coś poszło nie tak i pies bał się wystrzału.. psiak został u babci.. 4 lata temu ciocia przyprowadziła ONka po psach policyjnych - suka znajomego się oszczeniła - ojcem były dwa psy policyjne, jeden na służbie, jeden na emeryturze (suka po kontuzji łapy nie nadawała się do pracy, bo jej leczenie trwało 2lata - a po roku psy są przenoszone na emeryturę..) Dino mieszkał przez 3lata z jednym z kaukazów, teraz mieszka sam na terenie firmy. Kiedy Dino miał 2lata ciocia znów przyprowadziła psa - tym razem mieszankę terriera, małego kundelka - znów suka znajomego się oszczeniła, on nie miał co zrobić ze szczeniakami, chciał potopić, więc ciotka zabrała jednego.. mieszka z Atosem u babci.. Te wszystkie psy były jakby nie moje - ja się nimi zajmowałam, ale nie miałam prawa głosu jeśli chodzi o ich życie i opiekę.. Chciałam mieć własnego psa, takiego przy którym nikt nie będzie na mnie najeżdżał że w ogóle cokolwiek wymagam od psa, chciałam psa konkretnej rasy, z rodowodem, z przemyślanego krycia i dobranego do mnie charakterem.. i pojawił się Lenny ;) Ojciec ma w planach kolejnego psa, na razie go urabiam żeby darować sobie giełdę i brać starszego psa ze schroniska - u nas miałby pełną michę, spacer, przestronny kojec i opiekę wet - myślę że dla wielu psów ze schronu to na prawdę wiele..
-
mi się strasznie nie podobają gryfonki, mastify neapolitańskie, większość terrierów (te z powyciąganymi pyskami..) i buldogi angielskie - ich wygląd mnie nie zachwyca i jakoś miałabym opory przed posiadaniem takiego psa..
-
Na razie nie wiadomo nic po za tym że wystawa będzie i kto będzie sędziował jakie rasy..
-
Nasz ONek też miał przepuklinę pępkową - ale ja nic nie wiem o tym że tamtędy wędrują jajeczka o.O mój wet mówił że to miejsce w którym była pępowina.. za siusiakiem, na brzuchu.. nam kazał masować - ale masowanie nic nie dawało, więc zaczęliśmy podczas masowania delikatnie to wciskać do środka, psu nie ograniczaliśmy jakoś specjalnie ruchu, bo to ONek, więc baliśmy się o stawy - nie forsowaliśmy go, biegał ile chciał.. Przepuklina znikła kiedy maluch miał około pół roku - do tej pory nie ma z tym kłopotu, pies ma 4lata i ani śladu po przepuklinie.
-
adeczka, a go w ogóle boli brzuch? Bo Lenny jak zjadł szaszłyka z patyczkiem, czy szczurzą karmę to po kilku godzinach strasznie rozbolał go brzuch i tak na prawdę siemię to jedyna rzecz jaka mu wtedy wchodziła..
-
obserwuj kupy - jeśli będą normalne to nie ma się co martwić, jeśli pojawi się choć trochę krwi to jedz do weta.. moja wetka kazała mi podawać kisielek z siemia lnianego (bez łupin) w przypadku zjedzenia czegoś czego nie powinien.