-
Posts
399 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by WildH
-
Nawiążę do kilku stron wcześniej: dziwne że pani Verdan ma czas sprawdzać statystyki, jakie psy są obecnie popularne na wsiach, a nam mówi pani że ratowanie życia to strata czasu... Ja chyba jestem jedną z tych nienormalnych. Mam psa ze schroniska, kiedy ją kupiłam bała się mnóstwa rzeczy i chorowała na parwowirozę. A teraz nawet nie żałuję że ją mam! Co dziwniejsze, ludzie się pytają o rasę (przecież kundel nie może być ładny), o błyszczącą sierść i jakim cudem umie tyle sztuczek, a przy tym jest taka grzeczna... Właściwie to przecież nic dziwnego że mam psa z którym da się żyć, skoro jestem 15-sto latką na utrzymaniu rodziców ;D (a kiedy dostałam tego psa miałam 8 lat...). Natomiast w moim mieście aż się roi od świrów. Nawet Niemcy przyjeżdżają. Do dzisiaj pamiętam jak Ci biedni, chorzy, pokrewni Matce Teresie ludzie zabrali do Berlińskiego weterynarza psa z tak skomplikowanym skręceniem i złamaniem łapy, że miejscowy i (podobno) najlepszy weterynarz nie potrafił naprawić. Bez gwarancji że tamten będzie umiał! No i to chyba utrzymanie rodziców sprawia że marzy mi się agresywny i brudzący kundel z naszego schroniska i piszę codziennie e-maile do taty, prosząc by się na niego zgodził... [url]http://www.schronisko.szu.pl/photogallery.php?photo_id=53[/url]
-
[quote]Jak przybłęda to wątpię, że rasowy. :p pewnie kundelek[/quote] Zgadzam się (niestety?) ;P .
-
Mój ulubiony pies ze schroniska jeśli jest nie zmęczony, ignoruje mnie, jeśli jest trochę zmęczony przychodzi na każde wołanie (spokojne albo wesołe), a kiedy jest bardzo wybiegany (i wydaje się zmęczony..) ma ochotę biegać więcej i wtedy przybiega tylko kiedy uciekam i go wołam :P .
-
Świetne zdjęcia! Niunia bardzo przypomina mi moją psicę Czikę :P . Przepraszam za jakość zdjęć, były robione komórką: [IMG]http://img244.imageshack.us/img244/1906/dsc00001543x407ip5.jpg[/IMG] I ulubiona czynność - spanko: [IMG]http://img103.imageshack.us/img103/9020/dsc00025543x407wp5.jpg[/IMG]
-
Nie masz żadnego zdjęcia? Trudno wydedukować jaka to może być rasa.. Pinczer średni? EDIT Jakieś informacje dotyczące umaszczenia?
-
Jako że jestem niepełnoletnia uznałam że i tak nikt się nie zainteresuje moim zdaniem. Ale już nie mogę, wybaczcie. Od samego początku mieszasz z błotem każdego kogo się da, myślisz że to takie prościutkie. Chciałbyś zmian, chciałbyś żeby miłośnicy zwierząt nie zachowywali się jak laicy. A przy okazji stwierdziłam że nic nie wiesz o hodowli... przynajmniej psów. Tu się nie zarabia. W każdym razie jeśli pisałeś to wszystko prosto z serca i szczerze z przemyśleniem, to nic o niej nie wiesz (ta, wiem jak to brzmi od kogoś młodszego, trudno, yh). Patrząc okiem takiego opserwatora o jakim wspomniałaś, zrobiłeś nieciekawe wrażenie... Ale przynajmniej chcesz dobrze. Wspomnę jeszcze że w Ameryce są hodowle które obowiązkowo sterylizują zwierzęta -takie- nie do dalszej hodowli, ale PETA i tak ma tam po co istnieć. Nie sądzę żeby sterylka zniwelowała problem i nie sądzę żeby sterylka wiele zmieniła. Ale niech będzie, może pomoże. Będę trzymać kciuki póki nie będę mogła czegoś osobiście zrobić. W ogóle o PETA nie wiem co myśleć bo bardziej poinformowane osoby słyszały już o tym, że nie są lepsi od nie-miłośników zwierząt... Ale nie wiem ile w tym prawdy - nie będę spekulować - ważne że conajmniej ich strona ma dobre przesłanie. Po za tym nie wiem czy wychwalanie PETA zrobi dobre wrażenie skoro PETA ma tragiczną opinię wśród bardzo wielu zwłaszcza zagranicznych ludzi których znam... Nawet miłośników zwierząt. Jestem za tym żeby się zmobilizować i przemyśleć co jest do zrobienia. Nie jem mięsa w ogóle. Nawet jeśli to nie ja je kupowałam (mimo wszystko kupują mniej, bo mniej potrzeba, więc zmiana jest) i mimo że obrywa mi się za to porządnie. Nie noszę futer, oddzielam plastiki, puszki itp. I robię to nie dlatego że ktoś na mnie nawrzeszczał że lubię zwierzęta a nie pomagam. Nigdy nie zakładałam że "nie jest tak źle" a stronę PETA i filmiki widziałam już od kiedy dostałam komputer (7-8 lat temu?) i nie boję się patrzeć na zdjęcia z rzeźni - przyzwyczaiłam się do widoku martwych zwierząt (bardzo nie przyjemne), bo codziennie widzę kotlety (bardzo nieprzyjemne). Dla mnie to jedno i to samo - przejechany przez samochód kot i czyiś schabowy. Kawałek martwego zwierzęcia. A skoro dla mnie to jedno i to samo, to przygnębionym dzieckiem bez poczucia humoru można mnie nazwać... Nie chcę zaczynać wojny swoją wypowiedzią, wolę się tu już nie wypowiadać. Popieram aktywne "robienie" czegoś dla zwierząt. Byle by było aktywne - nie tylko działanie na forum.
-
Ja mam dwa podobne do tego Agnes, niepamiętam ile kosztowało, kupiłam w zoologicznym. Kiedyś dawali też gdzieś gratis do karmy... Naprawdę świetne :) . A my z Cziką miniony weekend spędziłyśmy na wsi w pobliżu pastwisk, lasu, łąk, dzikich zwierząt i wysokiej trawy - nic. Była zakraplana, niestety niepamiętam jakim środkiem i ma na sobie obrożę przeciw pchłom. Wręcz mnie zaskoczyło że nic nie złapała...
-
Myślę że nawet jeśli się poznają, to wcale nie musi wpłynąć na ich stosunki... :cool3:
-
Bardzo mi miło że choć trochę pomogłam ^^. Zapomniałam dodać, że jedna ciąża (i kiedy nie będzie ich więcej), wręcz zwiększa ryzyko wystąpienia chorób u suczki. Z dbałości o psinę warto wspomnieć o tym jej właścicielowi ;) .
-
[B]Rerdrii[/B]. Może to brzmieć jakbyśmy się wszyscy uwzięli, ale warto to wyjaśnić... 1. Rasowy pies do z definicji pies który ma papiery. Powiedzieć "rasowy ale bez rodowodu" to jakby powiedzieć "rasowy ale nie rasowy". To jest tylko nazwa. Można mieć goldena, ale nie musi być on rasowy, a nadal pozostaje psem (nikt mi nie udowodni że rasowy lepszy od kundelka albo odwrotnie... to wręcz niedorzeczne). 2. Psy rasowe (rodowodowe i tylko one) są rozmnarzane, żeby utrzymać rasę tym czym ta rasa jest (charakter, wygląd...), dzięki temu każdy może sobie dobrać psa do swoich potrzeb (towarzysza do regularnego biegania? -> szukasz rasy aktywnej). 3. Nawet jeśli wszystkie szczeniaki które oddacie znajdą domy, nawet jeśli to będą wspaniałe domy, to znaczy że będzie kolejnych więcej psów nierasowych - a takich pełno w schronisku. Jeśli ktoś weźmie szczeniaka od Ciebie, to nie weźmie już ze schroniska i w ten sposób bezdomnym zmniejszasz szanse. 4. Wystawy są po to, żeby ocenić czy pies może mieć rasowe szczeniaki. Zgadza się, wystawy są dla ludzi. Wystawy, hodowcy i badania są po to, żeby każde narodzone szczeniaki miały jak najlepiej. Wystawy są po to, żeby ocenić czy rasa ma prawidłowy wygląd. Dzięki temu każdy normalny człowiek może sobie wybrać szczeniaka i być pewnym że np. będzie miał krótką sierść, więc nie będzie problemu z pielęgnacją. Hodowcy zadanie to dobór dobrych psów charakterami i dobrego właściciela, żeby psiakom dobrze się żyło i żeby ich ew. szczeniaki mogły się wpasować w społeczność ludzi która nie bardzo toleruje np. agresję. A badania są po to żeby wszystkie psiaki były jak najbardziej zdrowe i by ich szczeniaki też były. 5. Hodowla to nie jest praca, tylko hobby. Opłacalne tylko jeśli kochasz psy. No chyba że mowa o pseudohodowli, to zupełnie co innego... Ale w dobrej, prawdziwej hodowli nie da się nic zarobić. Mam nadzieję że dobrze wszystko wyjaśniłam (trochę szybko pisałam i niezbyt się zastanawiałam... mogłam niechcący napisać co innego niż miałam na myśli... wybaczcie). Chodzi mi tylko o to, żebyś wiedziała chociaż trochę więcej i zrozumiała że miłośnicy psów nie dla checy wymyślają to wszystko.
-
Pegi ma oczy wręcz identyczne jak moja Czika :o ! Wszystkie piękne, proszę pogłaskać odemnie :) .
-
Co do wypowiedzi Blow, to myślę że raczej nie straciły panowania nad sobą... Może raczej szukały innego sposobu by powiedzieć, że nie chcą być same? Jeśli wcześniej nigdy nie gryzły, to prawdopodobnie nie wiedziały jak mocno mogą ugryźć by nie zrobić krzywdy. Albo to był dla nich sposób na zatrzymanie kogoś w domu.... Jednak nie ma to jak zobaczyć psiaki na własne oczy... Może spytać o radę mailem jakiegoś behawiorystę? Ja kiedyś tak zrobiłam i pomógł.
-
Co do książki "Pies i człowiek": nie czytałam jej, ale widziałam w "Moim Psie" jej opis: "(...)Czy nasze nieumiejętne podejście do psów wynika z braku czasu, lenistwa czy przekonania, że i tak sami wszystko wiemy najlepiej? Ocena Jean Donaldson nie jest aż tak surowa. Dostrzega ona przyczynę bardziej ludzką: jej zdaniem po prostu żal nam się rozstać z dawnym, uczłowieczającym podejściem do psa i przyjąć trzeźwią interpretację jego zachowania. Tej trzeźwej interpretacji poświęcona jest cała książka. Nasi "najlepsi przyjaciele" zostali w niej przedstawieni tacy, jacy są: to zwierzęta, które [B]w swoim postępowaniu kierują się jedynie własnym interesem i korzyścią[/B].(...)" Zaznaczyłam fragment o którym mówię. Kiedy moja mama była młoda, mieszkała na wsi i miała kilka psów. Dwa były ze sobą bardzo zżyte. Jeden z nich był stary, schorowany i w końcu nie mógł już nawet chodzić. Wtedy moja babcia zauważyła że z kurnika zaczęły znikać jajka. Po pewnym czasie okazało się że młody pies który był ze starym bardzo zżyty kradł jajka i zanosił je staremu do jedzenia. Zastanawiam się, czy ten młody pies miał wtedy na uwadze tylko własny interes/korzyść... Moim zdaniem wyjątki potwierdzają regułę, ale może psy nie są aż tak bardzo psie (mimo to, zgadzam się że psy nie są takie jak ludzie i każdy powinien o tym pamiętać). Chciałam tylko zwrócić uwagę, że moim zdaniem psy nie działają zawsze według określonego "systemu".
-
Dla mnie używanie kolczatki od samego początku ("ach, mam psa który będzie wielki, kolczatka przede wszystkim!" i na pierwszą lekcje.) to jest mniej więcej tak, jak uczenie dziecka żeby czegoś nie robiło biciem. Czyli myślenie "jak dzisiaj dzieciaka zleję i powiem za co, to jutro tego nie zrobi". Więc bije się za coś co prawdopodobnie by się stało, ale jeszcze nie miało miejsca. No, mniej więcej to samo z kolczatką - dla mnie. To wszystko co chciałam powiedzieć.
-
Czy na pewno wszyscy którzy się tu wypowiadają to weterynarze? Bo ich wypowiedzi dotyczy temat, o ile się nie mylę... Miałam nadzieję czytać więc to, o co w tym temacie chodzi... o zdanie wetów, a nie o prawo - czy jest czy nie. Swoją drogą to sądzę że jeśli pisze żeby nie robić nic zwierzęciu jeśli nie ma wyraźniej potrzeby, to znaczy żeby nie robić i nie wiem nad czym się tu zastanawiać (chociaż rozumiem, że Ci, którym zależy wyłącznie na wyglądzie, za wszelką cenę próbują znaleźć najmniejszy powód który udowodniłby że kopiowanie to nic złego - bo tak to wygląda). Postaram się tu więcej nie wypowiadać, wybaczcie i jeszcze tylko powtórzę: To temat na wypowiedzi wetów, a nie na wasze zdanie o czymkolwiek, chyba że jesteście wszyscy wetami, a nie jestem tego pewna... Przepraszam za złamanie zasady z pierwszego postu.
-
[quote]Na przykład za rasowe zwierzę o wysokości ponad 45 cm będzie trzeba co roku płacić urzędowi miejskiemu 800 estońskich koron (ponad 50 euro), za mniejsze psy rasowe - 600 koron (ok. 38 euro), za mieszańca - 400 koron (ok. 25 euro). Nie podano, jakie stawki obowiązują obecnie.[/quote] Co za dziwne pomysły!? O.O'' Co za różnica czy zwierzak jest rasowy czy nie? Nie podoba mi się ani ten, ani ten.. Po za mną, nikt z mojej rodziny nie wyprowadzi "poprawnie" mojego psa.
-
Moja Czika dostaje różniaste smakołyki :P . Najczęściej coś co ciężko zdobyć w naszym zoologu i co rzadko dostaje a lubi, np. świńskie ucho (tego u nas nie ma...). Po za tym dwa lata temu postanowiłam że będziemy zawsze 25 grudnia (jeśli będziemy jak zwykle u dziadka) wspólnie szły do lasu, gdzieś gdzie Czika wcześniej nie była ^^.
-
Ja bym takie miejsce chciała o_o. U nas każdy właściciel który się psem przejmuje cały czas musi włączać "radary" kiedy spuszcza swojego psa, czy to aby nie idzie policja, bo nie wolno. W USA są nawet takie wielkie parki z ławkami, gdzie przychodzą nawet Ci którzy nie mają psów, ale chcieliby spędzić przy nich czas... W Gorzowie mamy chyba tylko jeden park w którym psy mogą polatać po torze... Moja sunia i tak nie lubi za bardzo bawić się z innymi psami albo w ogóle biegać, chociaż kiedy spotyka się często z innymi psami to nagle staje się nieco aktywniejsza... Przydałby się park, przydałby, bo my mamy daleko i nawet nigdy tego parku nie widziałam...
-
[quote]normalne zwierzę dzikie nie wyłazi na środek miasta...[/quote] Ja słyszałam że w USA lisy, szopy, niedźwiedzie normalnie sobie w nocy wchodzą nawet do samego centrum ;) . Nie wydaje mi się to zbyt dziwne, skoro ludzie zajmują ich tereny i nie mają gdzie się podziać :P .
-
:roll: mój dziadek trzymał psa na łańcuchu i co jakiś czas go spuszczał - ale pies i tak miał bardzo dziwnie wykrzywione tylne łapy :/
-
:/ jakaś pani kiedyś przechodziła obok podwórka naszego z małym szczeniakiem boksera (za pewne nierasowym) i pytała dziadka czy będzie chciał szczeniaki, bo będą nim kryły jakąś suczkę kundla :/ .
-
Na wsi u mojego dziadka też oczywiście prędkość bardzo duża, ale (o dziwo?) psy chyba raczej rzadko kończą pod kołami. Przede wszystkim dlatego że każdy który w ogóle wychodzi poza teren swojego obejścia wychodzi bez smyczy, inne w ogóle nie opuszczają swojego podwórka. Raz widziałam małego kundelka na którego pędził samochód. Piesek stał na środku i kierowca mógł go zobaczyć już kilkanaście metrów wcześniej, ale nawet nie zwolnił. Myślałam że już po psie, ale dziadek i inni tylko się śmiali - jednak to dlatego że znali tego psa i wiedzieli co zrobi. Pies w ostatniej chwili przypadł do ziemi, samochód nad nim przejechał, a kundelek jak gdyby nigdy nic poszedł dalej nawet nie rozglądając się - w ogóle się nie bał.
-
Hmm.. może to dlatego, że najmniej pobudzona jest w domu, więc to właśnie w domu najbardziej ją boli? Może dom kojarzy jej się właśnie z bólem? :hmmmm: