Jump to content
Dogomania

Odi

Members
  • Posts

    1273
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Odi

  1. Z tego, co mi wiadomo - w Niemczech psy rasy lub w typie rasy pekińczyk nie cieszą się zainteresowaniem. Powiem wprost - tam wcale nie ma aktualnie popytu na tego typu psy. Wszystko na ten temat. Tak, swego czasu udało mi się zakocić ten wątek opowieścią o Korze i jakoś to żadnemu Adminowi nie przeszkadzało. Przy okazji: Kora ma wspaniałych Opiekunów i od połowy stycznia mieszka w swoim prawdziwym domu. Adopcja odbyła się, tak, jak sobie wymarzyłam. Opiekunowie przychodzili do nas odwiedzać Korę i dopiero, gdy Kora ich zaakceptowała, odwieźliśmy ją do nowego domu. Zresztą, już po pierwszej telefonicznej rozmowie z nową Opiekunką byłam przekonana, że to są właśnie odpowiedni Ludzie dla naszej tymczasowiczki. Jesteśmy z Korą i jej Opiekunami w stałym kontakcie i mogę stwierdzić - Kora rozkwitła:loveu: i to jest dla mnie najważniejsze.
  2. Spróbuj podawać mu ekstrakty Bacha.Polecał je w swoich książkach John Fisher. Stosowała je z powodzeniem u swoich pacjentów nasza znajoma lek. wet. Podaję link do strony: [URL="http://drbach.pl/index.php/t/zwierzeta"]Centrum Terapii Bacha - ekstrakty (esencje) dr Bacha, Bach Flower Remedies, Gabinet Psychoterapii, Igor Pietkiewicz[/URL]
  3. Zula 131 pies na pewno już nie wróci do "opiekuna". Opiekunem prawnym pieska jest obecnie PiSdZ. Z tego, co mi wiadomo dotychczasowy "opiekun" zrzekł się praw do psa.
  4. [quote name='"GoniaP"']TZN. pod czyją opieką i gdzie przebywa pies??[/quote] Pies fizycznie przebywa w Schronisku dla Zwierząt w Wieluniu i jest pod opieką Pogotowia i Straży dla Zwierząt. Wszyscy mogą już odetchnąć z ulgą - Pani Krysia, czyli Pani Kierownik schronu wieluńskiego na pewno zapewniła psisku dobrą opiekę.
  5. Chandler i Karmi, czy zauważyłyście, że tworzycie duet ? Gdzie jedna, tam druga i odwrotnie. Kto się czubi ten się lubi.:razz::krach::calus::lol:
  6. Charly, jesteś prawdziwą bohaterką. W tak dramatycznej chwili nie straciłaś głowy, wiedziałaś co zrobić i zrobiłaś to perfekcyjnie. :modla::modla::modla::Rose:
  7. [LEFT][B]Nika[/B]:loveu:, która przebywała w schronisku gorzowskim została w dn. 22 stycznia 2009 r. wyadoptowana. Dom jej znajduje się w jednej z podgorzowskich wsi. Opiekun przy adopcji informował, iż Sunia będzie mieszkać w budzie mając do dyspozycji ogrodzone podwórko, zaś towarzyszył jej będzie starszy piesek w typie owczarka niemieckiego. Zamierzamy z moim TZ ją odwiedzić, ale aktualnie dzień za dniem ciągle brak możliwości. [/LEFT]
  8. Nasza jamnisia Czarutka po każdej cieczce równo w odstępie dwu miesięcy miała ciążę urojoną. Wreszcie, gdy miała pięć lat postanowiliśmy ją wysterylizować, gdyż leki powstrzymujące laktację nie dawały oczekiwanych rezultatów. Ze sterylizacją zwlekaliśmy ponieważ Czarutka miała nadwagę i obawialiśmy się, że po sterylce nadwaga przejdzie w otyłość. Tak się na szczęście nie stało i Czarutka ciągle ma jedynie nadwagę, a obecnie liczy sobie lat dziesięć. Parówka ma bardzo powiększone sutki i być może - skoro nie je i ma te dreszcze, ma stan zapalny sutków. Dotknij, proszę jej brzuszka, sprawdź czy jest gorący i czy przy ucisku na poszczególne sutki nie pokazuje się wydzielina ropna, ewentualnie ropa z krwią. Doraźną, ale bardzo dużą ulgę przynosi robienie na obrzmiałe sutki okładów z utartych surowych ziemniaków. Trzeba utrzeć na drobnej tarce (lub w malakserze) kilka surowych ziemniaków. Utarte (razem z sokiem) położyć na ręczniczku lub ściereczce i przyłożyć taki okład do brzuszka Paróweczki. Ręczniczek trzeba spisać na straty - zabarwia się. Nasza Czarutka wyraźnie cieszyła się na widok szykowanego okładu i cierpliwie leżała podczas "zabiegu". Jednak myślę, że trzeba jak najszybciej podjąć decyzję o sterylizacji Parówki, o ile jej obecny stan jest spowodowany ciążą urojoną. Czarutka była sterylizowana podczas takiej ciąży urojonej, gdyż bardzo cierpiała z powodu zapalenia sutków.
  9. Poprawa parametrów krwi Piano bardzo cieszy. Wynika z tego, iż przyczyną wcześniejszych niekorzystnych wyników było silne odwodnienie. Z powodów wiadomych Piano bardzo się zagęścił, zaś po intensywnym nawodnieniu wszystko wraca do normy. Oczywiście należy ponownie oznaczyć poziom mocznika i kreatyniny wówczas, gdy Piano nie będzie już nawadniany kroplówkami, po odczekaniu 2-3 dób. Kwestia rozliczeń jest bezdyskusyjna - rozliczenia powinny być na bieżąco podawane na pierwszej stronie. Osobiście - zawsze, gdy robię zbiórkę darów rzeczowych, rozliczam się z pozyskanych skarbów co do najmniejszej nawet jednostki, bo takie są normy w cywilizowanym świecie, do którego się zaliczam. Popieram w całości wypowiedzi m-orsetti, black-cat, bico i niufek. Z info podanego przez Medara wynika, iż m-orsetti wpłaciła 200,00 PLN. 200,00 PLN to masa forsy i takiego Darczyńcę należy dopieszczać, hołubić i na rękach nosić, a nie z wątku przeganiać, obrażać czy szykanować. Właśnie dzieki nowym Osobom pojawiającym sie na dogo można liczyć na przypływ funduszy, bo my "starzy" często już jesteśmy kompletnie spłukani z forsy. Chętnie bym pomogła Piano finansowo, ale jestem ciągle na minusie ... M-orsetti:loveu:, z serca Ci dziękuję za pomoc udzieloną Piano :buzi::modla::Rose: Dziękuję również pozostałym Szanownym Darczyńcom :modla::Rose: Osoby, które odganiały m-orsetti od Piano proszę o zastanowienie się i spojrzenie na sprawę z dystansu - krótko, choć nieelegancko, mówiąc - weźcie koło i walnijcie się w czoło. Wszystko na ten temat.
  10. W celu oceny, czy serce jest powiększone, czy też nie można wykonać rtg lub usg, choć uważam, iż rtg w zupełności wystarczy. Oczywiście usg da dodatkowy pogląd co do stanu np. zastawek czy kurczliwości:smile:
  11. Przypuszczalną przyczyną niewydolności nerek u Piano może być długotrwałe obniżenie ciśnienia krwi - ogólne wyniszczenie organizmu, stan zapaści po torturach. Zapaść powoduje, iż organizm ratując się przed śmiercią stara się zaopatrywać w krew mózg i ogranicza krążenie do: serce - mózg, gdyż mózg jest zawsze priorytetem. Cierpią na takim ograniczeniu krążenia przede wszystkim duże organy miąższowe, czyli wątroba i nerki, które potrzebują dużego, o odpowiednim ciśnieniu, przepływu krwi, aby funkcjonować zgodnie z przeznaczeniem. Wątroba jest organem o dużej zdolności do regeneracji, ale nerki to filtr, który, gdy jest dłużej nieużywany należycie, zwyczajnie się zapycha - często bezpowrotnie. Miejmy nadzieję, iż obecne zmasowane nawadnianie - kroplówki dożylne oraz podskórne przepchają nerki i parametry wrócą do normy. Prosiłabym jednakże o skontrolowanie stanu serca Piano - rtg, usg. Rzecz w tym, czy serce Piano nie jest powiększone, zwłaszcza lewa komora. Jeśli tak, to duże nawadnianie pogłębi istniejącą niewydolność krążenia, nawet ze skutkiem śmiertelnym. Oczywiście przy stwierdzonym powiększonym sercu czyli długotrwałej (lata) niewydolności krążenia współistnieją niewydolność wątroby oraz nerek. Zatem niewydolność nerek u Piano może wywodzić się również z niewydolnego serca. Zastanawia mnie także ta torbiel na nerce. Wobec faktu torturowania Piano można przypuszczać, iż torbiel jest krwiakiem, który może przeistoczyć się w ropień lub jest już ropniem. Ogólne wyczerpanie organizmu powoduje brak reakci na stan zapalny, zatem parametry krwi z uwagi na zakażenie bakteryjne mogą być nie zmienione. Także z tego samego powodu organizm nie będzie manifestował jednoznacznie zakażenia, choć bardzo podbudowuje fakt, iż Piano ma apetyt. Gdyby torbiel była jednak ropniem należałoby go pod kontrolą usg spunktować i wdrożyć antybiotyk.
  12. [quote name='"Blancia"']gdyby wymienić konkretne zwierzęta, którym pomogła Anna D. (a które m.in. mój mąż woził do domów)[/quote] [B]Blanciu - koleżanko Anny D.[/B], oj naiwna Ty jesteś, naiwna, jak dziecko we mgle:sleep2::sleeping::sleep: No, chyba, że macie wspólne interesiki? :knuje: :niedowia: :PROXY5::turn-l::turn-l::turn-l: Jeśli tak - wszystko jasne:ghost_2::roflt::roflt::roflt: A ducha, Blancia, poznajesz? :peace::roflt::roflt::roflt:
  13. [quote name='"Blancia"']A i jeszcze jedno, mówię dziewczyny zarówno o młodych kobitkach, jak i tych starszych i bardzo starszych, o wszystkich, które mają powera... i robią coś w życiu[/quote] Blancia, power jest wskazany pod warunkiem, iż jest mądry i odpowiedzialny, gdyż jedynie taki ma sens i siłę działania. Fakty mówią same za siebie - "power" aktywistek tozanek to jedynie bezmyślność, niewiedza, a właściwie kompletna ignorancja, całkowity brak odpowiedzialności i pospolite chamstwo. Cały ten "power" jest nakierowany na PR aktywistek, a docelowo na zdobycie etatów w TOnZ oraz w schronisku. Przykładem takiego destrukcyjnego "poweru" było to błoto w schronie. Anna D. wysłała do schronu fotografa z instrukcją na kartce - w którym boksie było błoto, aby to błoto uwiecznić na zdjęciu, jako dowód na jej Anny D. racje:shake: Tak - prezeska Anna D. ma "power", który wykorzystuje na wizyty w urzędach skarżąc na Kierownictwo schronu np. w sprawie błota. Anna D. zaprasza do schronu Panie Prezydent Miasta, aby pokazać błoto, a gdy błota nie ma biegnie robić awanturę Panu Dyrektorowi ZGM o brak błota:shake: Odpowiedz sobie Blancia sama w swoim sumieniu co z tego "poweru" Anny D. zyskały psy w schronie. Może Anna D. chciała fotografiami wyścielić boksy w celu ich osuszenia?:cool1: Blancia, gdyby Anna D. miała choć trochę serca dla psów, to ten swój "power" spożytkowałaby na załatwienie piasku do wysypania boksów:fadein: [B]Niestety fakty są takie, że Annie D. nie zależy na psach, lecz na udowodnieniu, że obecne Kierownictwo i Pracownicy schroniska źle pracują, zaś ona i jej kumpele z tzw. pożal się Boże zarządu, czyli dyletanci w temacie psów, w roli prowadzących schronisko sprawdziliby sie lepiej.[/B] Tu, Blancia, chodzi tylko i wyłącznie o etaciki i interesiki. Jeśli nie znasz układzików w gorzowskim toziku (karykatura TOnZ utworzona przez Annę D. i jej kumpele z tzw. zarządu), to z łaski swojej nie wypowiadaj się w tym temacie - proszę :p Jednak, jeśli chcesz nadal zaprzeczać faktom - służę swoją osobą - niezawodnie:p Dopuść, proszę, Blancia do swej świadomości, iż rzeczywistość w wydaniu aktywistek tozanek skrzeczy na każdym kroku i w każdym przykładzie i nie jest tak, jak się Państwu zdaje. Jednakże - jeśli to jest wg Ciebie ten "power", to podajcie sobie z Anną D. rąsie, poklepcie się wzajemnie po pleckach, zróbcie karpika i misia. Tyle energii poświęciłaś Blancia na wyparcie rzeczywistości, a jakoś nie zauważyłam Twojego oburzenia na niesprawiedliwą, nieetyczną, prostacką i wielce[COLOR=Red] [U]niepedagogiczną [/U][/COLOR][COLOR=Black]wypowiedź Czia w stronę młodej Wolontariuszki Milki. Tak, tej Milki, która ma właśnie ten konstruktywny power w sobie przynoszący pożytek psom schroniskowym:cool2: Pewne profesje obligują, a przedstawicielem pewnych zawodów jest się niezależnie od tego, czy znajduje się w miejscu pracy, czy poza nim. Przykro zatem widzieć tak rażącą dysproporcję w podziale uwagi i zaangażowania z Twojej strony. Kwestia naszego spotkania - bardzo chętnie - mam Ci Blancia do przekazania multum czarnych kwiatków n/t aktywistek tozanek. Obyś tylko dała radę udźwignąć to naręcze:lol: [/COLOR]
  14. Dobrych wiadomości ciąg dalszy: Clyde - piesek przebywający w wieluńskim schronisku w drugiej połowie listopada zamieszkał w swoim domu:bigcool: Spróbuję dowiedzieć się czegoś więcej na temat nowego życia Klajda i pewnie też nowego imienia:cool3:
  15. [B]Nina[/B]:loveu:- sunia, która przebywała w wieluńskim schronisku w dniu 27 grudnia 2008 r. pojechała do swojego nowego domu:multi: Taką wspaniałą wiadomość jeszcze w tym samym dniu przekazała mi telefonicznie Pani Kierownik schroniska:loveu: Dzień 27 grudnia okazał się w wieluńskim schronisku szczęśliwym dniem także dla trójki innych piesków, w tym jednej bernardynki, którą ktoś przyprowadził w wigilię:shake: do schroniska. Dom Ninusi jest we wsi oddalonej o kilkanaście km od Wielunia. Ninuś ma do dyspozycji podwórko, będzie biegać luzem. W razie potrzeby odizolowania od np. niespodziewanych gości będzie zamykana w kojcu. Opiekunowie mieli pieska jeszcze w czasach, gdy mieszkali w bloku. Piesek odszedł za TM, jako starowinek ['] Opiekunowie właśnie przeprowadzili się na wieś i po świętach przyjechali do schroniska wybrać pieska. Wybór padł na Ninkę, gdy dowiedzieli się, że Sunia jest wysterylizowana, co dobrze rokuje :loveu: Jeśli Ninka będzie chciała, może mieszkać w domu. Ponieważ Ninka umie chodzić na smyczy, Opiekunowie mają zamiar chodzić z nią na spacery do pobliskiego lasu. Po dwu, trzech tygodniach Pani Kierownik planuje pierwszą wizytę poadopcyjną. Nasza tymczasowiczka Poleńka :loveu:dzień po świętach została wykąpana, a po kąpieli przeprowadziła się z pomieszczenia w którym dotychczas nocowała do tzw. psiego i kociego pokoju gościnnego. Młoda czarna kociczka Katzi zapoznała się z domownikami i obecnie chadza już po całym domu. Niestety Kora jej nie toleruje, więc teraz z kolei Kora musi być zamknięta w pokoju gościnnym ludzkim:p, ale może z czasem się to zmieni ... Sądzę, że leczenie Poli już zostało ukończone. Na wszelki wypadek w przyszłym tygodniu lub tuż po Nowym Roku pokażemy ją jeszcze lekarzowi wet. i wówczas dopiero będzie można umieścić Poleńkę w dziale do adopcji.
  16. [B]Blancia[/B]:), skoro masz problem ze zrozumieniem mojej poprzedniej wypowiedzi:shake: - pokazuję i objaśniam raz jeszcze:p Nie napisałam, że w schronie jest [U]zawsze[/U] sucho, tylko napisałam, że [U]było sucho[/U] podczas wizyty obu Pań Prezydent Miasta. To właśnie sucho podczas wizyty Pań Prezydent tak wpiekliło prezeskę Annę D., że pobiegła do Pana Dyrektora ZGM i zrobiła mu piekielną awanturę, dlaczegóż to w boksach sucho jest:crazyeye: Zamiast się cieszyć poprawą doli psiej prezeska ma pretensje o tę właśnie poprawę. Do takiej postawy prezeski:eek2: to nawet kulturalny komentarz dobrać trudno:stormy-sad: [B] Oświadczam stanowczo - bardzo szanuję Milkę i inne Wolontariuszki ze schroniska, również te, które należą do TOnZ, bo pewnie te Osoby masz na myśli mówiąc o nich "dziewczyny".[/B] Podkreślam, iż jestem dumna z Milki:cool2: i innych młodych wiekiem Wolontariuszek:cool2: W tych młodych Dziewczynach, podobnie, jak Ty , widzę w przyszłości poprawę losu Zwierząt. Natomiast ja w swoim wcześniejszym poście [U]nie pisałam o żadnych Dziewczynach z TOnZ. [/U]Pisałam o damach w wieku zdecydowanie postbalzakowskim, choć o mentalności wczesnego przedszkola. Pisałam o infantylnych aktywistkach tozankach, które mają tzw. ujemną wiedzę (czyt. rozwinięte wstecznictwo) n/t zwierząt i swoją tzw. "działalnością" jedynie szkodzą zwierzętom i ich opiekunom. Te aktywistki tozanki to żałosny zarząd gorzowskiego oddziału TOnZ. Co do spraw Zwierząt w mediach - oczywiście tego nigdy za wiele, byle było mądrze. Natomiast ja pisałam o żenującym:oops: lansie prezeski Anny D. w tychże mediach przy każdej, nawet żałośnie maleńkiej:oops:, nadarzającej się okazji:flop: Ludzie się śmieją, że strach już nawet lodówkę otworzyć, bo z niej Anna D. wyskoczy chwaląc się swoimi "osiągnięciami":roflt::roflt::roflt: Tyle wyjaśnień:p KaPeWu czy CeKaeM:p ?
  17. [quote name='"czia"']Milka, kochane dziewczę, Tobie się tylko wszystko wydaje. Nie było Cię w shcronie kupę czasu, więc nie pleć bzdur, tylko rusz dupę i zabierz się za robotę, zamiast pleść bzdury, przyjdź, zabierz je na spacer, przekonaj się czy są agresywne czy nie. Wejdź do boksu nalej wody, daj jeść, zmień słomę, zbierz gówna, bo jak na razie potrafisz tylko bzdury wypisywać. Przed chwilą zadzwoniłam do naszych prezesek powiedzieć o Twoich postach, one od tygodni kazdy weekend spędzają w schronie i Ciebie tam nie widziały. Gdzie byłaś tydzień temu i ten weekend, kiedy staffordkę oglądał lekarz, gdzie byłaś wczoraj kiedy małemu myły dupę bo jest obsrany od tygodnia i leje się z niego , jest apatyczny! Dziś powiadomiły od rana lekarza, czekają na jego wizytę. Brałaś je kiedykolwiek na spacer, że mówisz takie rzeczy??? Pracownicy mówią tak o wszystkich psach, bo im się nie chce robić i najlepszy sposób na swoje usprawiedliwienie to takie, że pies jest agresywny!!! Przez to wiele psów starciło swoją szansę na adopcję!!! Wystarczy tylko wyjść z nimi za ogrodzenie, zabrać do lekarza i wtedy zobaczysz jak sie zmieniają z wdzięczności, że okazałaś im zainteresowanie i serce. W schronie każdy pies - prawie_ zachowuje się inaczej, bo kiedy prowadzisz go na smyczy, a na wprost idzie wataha luzem to on się broni i czasami atakuje ze strachu!!! Przyznasz chyba, że w schronie biegają psy luzem??? Pani kierownik powiedziała, że można dzwonić i opowie o małym, dziwi się uwagom i komentarzom Milki. Gwarantuje swoim nazwiskiem, że mały nie jest agresywny, Pani Anna Dryglas, była prezes TOZ też, oraz obecna prezes Wioleta Tazbir, to one są każdy weekend u psów. Milko, skoro mały ma takie szanse na adopcję, to masz tydzień na znalezienie mu domu!!!! Obowiązuje umowa adopcyjna i adres do kontroli poadopcyjnej!!! Potem złożę na Ciebie skargę do szkoły i do schroniska, że zmarnowałaś psu szansę na dom. Nagłośnię sprawę w mediach. Ja wycofuję się z jego adopcji, powierzam Go Tobie.!!![/quote] Czia jestem bardzo zasmucona Twoją powyższą wypowiedzią i bardzo , ale to bardzo rozczarowana Twoją Osobą. Twoja wypowiedź w takim obraźliwym tonie jest całkowicie nie do przyjęcia, zarówno z uwagi na zawarte w niej pejoratywne określenia, jak i z uwagi na jej amoralny charakter. [B]Taka wypowiedź jest absolutnie niedopuszczalna.[/B] Jesteś Czia Dogomaniaczką, która wiele dobrego uczyniła na rzecz Zwierząt i to nie tylko wirtualnie, ale także w realu. Tym bardziej nie powinnaś w tak brzydki sposób zwracać się do drugiej Dogomaniaczki, w realu długoletniej Wolontariuszki schroniska. Milka jest inteligentną Osobą, która pomimo młodego wieku bardzo dużo dobra uczyniła naszym Braciom Mniejszym. Niejedna z nas - osób dorosłych, również Ty i ja, możemy się od Milki wiele nauczyć. To, że jesteśmy starsze wcale nie oznacza z automatu, że mądrzejsze, a już na pewno nie upoważnione do bezczelnych, knajackich, prostackich uwag w stylu, w jakim Ty to uczyniłaś. Powiedz Czia, tak z ręką na sercu - czy Ty będąc w wieku Milki pomagałaś na tak dużą skalę Psom, jak robi to Milka ? Powiem szczerze, iż ja będąc w wieku Milki nie miałam na koncie tak wielu osiągnięć, jakie ma Milka. Twoja bezmyślna - mam nadzieję, wypowiedź jest również bardzo niepedagogiczna. [B] Przecież Twój Syn chodził w gimnazjum do jednej klasy z Milką.[/B] Czy takimi samymi słowami zwracasz się do swojego Syna ? Czy byłoby Ci miło, gdyby ktoś równie po chamsku zwracał się do Twojego Dziecka ? Jak Ci nie wstyd, Tobie dojrzałej Kobiecie tak zwracać się do Dogomaniaczki, która mogłaby być przecież Twoją córką !:oops: Ponadto - grozisz Osobie niepełnoletniej i szantażujesz Osobę niepełnoletnią, a to już jest zagrożone sankcją karną. Wygląda na to, że naprawdę przestałaś myśleć od czasu, jak przystałaś do aktywistek tozanek czyli pożal się Boże tzw. "zarządu" gorzowskiego oddziału TOZ. Poczytaj swoje niegdysiejsze posty na dogo, byłaś miłą i kulturalną Dziewczyną. Teraz, gdy dołączyłaś do tozanek stajesz się taka, jak one. Tu na dogo Wioletat też mi groziła. Wioletat groziła też Medarowi na Naszej Klasie. Wioletat przyprowadziła do schronu swojego TŻ i tam oboje grozili Pracownikowi, obrażali go i przezywali wulgarnie. To jest dla Ciebie odpowiedni wzorzec postępowania ? Wstyd mi za Ciebie:oops:, że Ty, porządna niegdyś Dogomaniaczka, doszłaś do tak skrajnie niskiego poziomu:oops::placz: [B]Jeśli masz honor, powinnaś przeprosić Milkę oraz jej Rodziców.[/B] Milka, co widać z jej wypowiedzi, została dobrze wychowana. Ty też odebrałaś dobre wychowanie, ale czerpanie z głupotodajnego źródła tozanek wyraźnie zatruło Ci umysł i serce. W swoim poście mijasz się z prawdą, albo wierzysz ślepo aktywistkom tozankom. Otóż aktywistki tozanki bywają w schronie tylko wówczas, gdy przyjeżdżają Goście z Niemiec. Przy Niemcach udają zainteresowanych losem Zwierząt, wylewają hektolitry łez i popełniają inne równie żałosne blamaże. Gdy Niemców nie ma nie uświadczysz, nawet na lekarstwo, żadnej przedstawicielki tego, pożal się Boże, tzw. "zarządu". No chyba, że przyjadą obrażać, poniżać, wyzywać Pracowników i Wolontariuszki oraz robić karczemne awantury w schronisku. Tozankom zależy jedynie na przejęciu schronu, aby pousadzac swe siedzenia na etacikach i wówczas bez problemu robić interesiki. Dziwię Ci się Czia, że tak pozwalasz tozankom sobą manipulować. Wzbudzają w Tobie poczucie winy, że jeśli nie pomożesz to pies, czy kot przepadnie i wciskają Ci na DT kolejne i kolejne tymczasy, bez końca. Nie widzisz tego, że one Cię zwyczajnie wykorzystują, że mają Cię w nosie i to, że ledwie zipiesz, półżywa z przepracowania i wydatków, że Twoja Rodzina ma tej pomocowości dość. One mają w głębokim poważaniu Twoje położenie i Twoją Rodzinę. Czy zastanowiłaś się dlaczego żadna z nich - Wioletat, Anna D., Agata P. nie bierze psa lub kota na tymczas i we własnym domu/mieszkaniu nie trzyma miesiącami, z własnej kieszeni płacąc za jego utrzymanie i leczenie ? Odpowiedź jest prosta, po co mają sobie brać problemy na głowę, skoro znalazły frajerkę w Twojej Osobie, która za nich odwala robotę. One aktywistki za to mogą chwalić się osiągnięciami w lokalnej prasie i TV, tyle, że o Tobie jakoś, w mordkę , nie wspominają. Ot, cwaniary - cudze sukcesy ogłaszają światu, jako swoje. Nie daj się Czia wykorzystywać, nie daj sobą manipulować, nie podpisuj się pod protokołami, które one pitraszą, bo żal patrzeć - taki wstyd:oops: To Anna D. już nie jest prezeską pożal się Boże tzw. "zarządu" gorzowskiego oddziału TOZ ? Ciągle mówiła, że rezygnuje, raz na zebraniu nawet nagrała tę rezygnację na magnetofon, a w rzeczywistości wcale nie chciała rezygnować. Żenada. Nic mi nie wiadomo o zebraniu wyborczym, a przecież jestem członkiem TOZ, choć odkąd pojawił się żałosny tzw. "zarząd", to wstydzę się przyznać do członkostwa:oops: Miło wspomnieć Panią Ewę Hornik, kobietę inteligentną i z klasą, która niegdyś szefowała gorzowskiemu oddziałowi TOZ. Wioletat jest teraz prezeską ? Cha! cha! cha! cha! cha! :roflt::roflt::roflt::roflt::roflt::roflt::roflt: :roflt::roflt::roflt: No to zaczęło się już końcowe odliczanie. Przy okazji - przykład, jak to tozankom zależy na poprawie doli psów w schronisku. Anna D. i pozostałe tozanki sprowadziły do schroniska obie Panie Prezydent Miasta, aby ukazać mizerię shroniskowych rządów Pani Kierownik schroniska w postaci zalanych boksów. A tu pech chciał, że rynny naprawione, a boksy wysypane piaskiem. Anna D. tak się wpiekliła, że pobiegła z awanturą do pana Dyrektora ZGM dlaczego w boksach jest już sucho. Przeszkadzały też Annie D. nieszczęśniki psie z Krężela, którym pomagała cała prozwierzęca Polska. Anna D. robiła awantury Pani Kierownik schroniska, że udzieliła pomocy tym Psom i przyjęła je do schroniska. Troskliwa inaczej :angryy:Anna D. - prezes oddziału TOZ w Gorzowie Wlkp.
  18. Sleepingbyday, wobec Kory trzeba być stanowczym i konsekwentnym, bo inaczej zaczyna rządzić. Dominuje zarówno nad zwierzętami, jak i ludźmi. Pozwala tylko na to, co jej odpowiada. Na rękach nie daje się nosić. Denerwuje się, próbuje drapać i ewentualnie ugryźć. W pierwszym dniu u nas, gdy mój TŻ chciał ją umieścić w kontenerku podrapała mu rękę. Jednym pazurkiem trafiła w staw - ręka obrzęknięta, boląca przez miesiąc, zakażenie ropne, trzy antybiotyki, bo chirurg nie zabrał się na czas do czyszczenia , uszkodzone ścięgno środkowego palca. Oczywiście nikt nie miał pretensji do Kory. To nie była jej wina. Obce otoczenie, obcy ludzie w liczbie ośmiu, cztery psy i cztery koty. Jej reakcja była normalna, choć następstwa tego zadrapania były rzeczywiście nieciekawe. Przez pierwsze kilkanaście dni Kora nie podchodziła do nas wcale. Zmiana miejsca zamieszkania i brak opiekunki były dla niej ogromną traumą. Zarówno TŻ, jak i ja przesiadywaliśmy, w miarę wolnego czasu, przy niej i staraliśmy się z nią zaprzyjaźnić. Dodatkowo ja śpiewałam jej cichutko piosenki, to ją uspokajało. Z czasem się do nas przekonała. Teraz ma do nas zaufanie. Wie, że nie zrobimy jej krzywdy. Sądzę, że dom z dziećmi odpada, gdyż ona jest jednak nieobliczalna. Najlepiej by było, gdyby przyszły Opiekun zechciał pomieszkać u nas kilka dni razem z Korą, aby zdobyć jej zaufanie. Ktoś miejscowy mógłby naturalnie odwiedzać ją u nas. Kora to bardzo kochany i mądry kot, choć trochę trudny, będący wyzwaniem dla opiekuna, ale może przez to wart zachodu.
  19. Sleepingbyday, pierwszy raz mam do czynienia z kotem w typie rasy. Z obserwacji Kory mogę powiedzieć, iz jest ona dominatorem, lubi rządzić, postawić na swoim i nie da sobie w kaszę dmuchać. Jest też wielkim pieszczochem, ciągle się pcha na kolana. Reaguje na swoje imię, przychodzi na zawołanie. Można z nią pogadać. Dokładnie taki sam jest nasz dachowiec Lelek, więc pewnie wszystkie koty są takie wyjątkowe - niczym psy. Kora ma ponad dwa lata. Wysterylizowaliśmy ją. Jest większa od Lelka, masywniejszej budowy. Ma włosy puszyste koloru szary gołębi. Pod szyją duży biały krawat. Skarpetki białe, na tylnych nóżkach dłuższe. Bardzo długi puszysty ogon. W uszach pędzelki. [quote name='"Belula"']Koty, kotami, ale gdzie teraz takiego TZ można sobie załatwić? [/quote] Gdzie teraz można sobie załatwić to nie wiem. Mojego załatwiłam sobie tak dawno temu, że w zeszłym roku nawet nam się rocznica ślubu pomyliła:hmmmm: Sądziliśmy, że będziemy obchodzić bardziej okrągły jubileusz i dopiero moja Kuzynka wyprowadziła nas z błędu:shock: Nawiasem, kociczkę Korę do domu sprowadził również TŻ:gent: :razz:
  20. [quote name='"Charly"']ten wątek to teraz tablica ogloszeniowa:p[/quote] Korzystam zatem. Ostatnie z trójki kociąt, które przyjechały razem z krężlowiakami do Gorzowa w nocy z 23 na 24 września, ma już stały dom:multi: W sobotę 13 grudnia razem z moim TŻ zawieźliśmy ją do Poznania. Wzięliśmy dwie kociczki, gdyż Dom miał wybrać. Ta druga została podrzucona do ogrodu w dn. 8 października. Bardzo mili młodzi Ludzie postanowili nie wybierać i przygarnęli obie kociczki:Cool!::bigcool: Na tymczasie pozostały u nas Kora w typie norweskiej leśnej oraz nowo przybyła w dn. 6 grudnia mała czarna kociczka, którą ktoś wystawił na chodnik z samochodu, po czym odjechał:mad: Szczęśliwie dla czarnej przechodził tamtędy mój TŻ:cool1: Rezultat łatwy do przewidzenia - kociczka jest u nas na DT:p Komu kociczki ?:kociak: Komu ?:helo:
  21. Nasza Znajoma - Pani Iwona P. :loveu: pozyskała od różnych Darczyńców:loveu: takie oto dary: [FONT=Tahoma]KARMA SUCHA 273,4 kg[/FONT][FONT=Tahoma], w tym [/FONT] [FONT=Tahoma]Pedigree junior 21,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]Pedigree adult 16,5 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]Bosch adult 14,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]Bosch goodies 3,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]Hill’s adult 26,5 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]Hill’s puppy 8,4 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]HAPPY DOG 65,5 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]MARENGO junior 15,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]GERODOG 10,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]Bellosan 3,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]BELCANDO 2,5 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]BOZITA 16,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]PERFECT FIT senior 14,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]PERFECT FIT sensitive 2,5 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]PERFECT FIT in-home 7,5 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]PERFECT FIT active 2,5 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]PERFECT FIT junior 8,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]JUVEL junior 3,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]PURINA 7,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]BEWI DOG 1,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]CHAPPI 3,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]Dehner junior 1,5 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]Eukanuba junior 7,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]Eukanuba adult 9,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]Royal Canin junior 6,0 kg[/FONT] [FONT=Tahoma]AKCESORIA[/FONT] [FONT=Tahoma]Smycz automatyczna 9 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Smycz parciana 11 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Smycz skórzana 4 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Obroża parciana 24 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Obroża skórzana 4 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Obroża odblaskowa 1 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Obroża świecąca (zasilanie bateryjne) 1 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Obroża łańcuszkowa 4 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Puszorek 6 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Grzebień 5 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Szczotka do czesania 5 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Zgrzebło 1 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Nożyk do trymowania 2 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Igła heparynowa (d. w.: grudzień 2010 r.) 100 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Miska metalowa 18 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Miska plastikowa 3 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Ochraniacz na łapkę 2 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma]Karabińczyk 9 szt.[/FONT] [FONT=Tahoma][/FONT]Gwizdek 1 szt. [FONT=Tahoma] Dary te są zmagazynowane u nas w domu. Przygotowałam stosowny protokół przekazania tych darów i przekażę je Pogotowiu i Straży dla Zwierząt ze wskazaniem na Panią Wandę Jeżyk:loveu: czyli Rusiec i Przyborówko. Oczywiście ostateczna decyzja n/t Adresata darów należy do Grzegorza:fadein: [/FONT]
  22. [B]Grzegorzu[/B]:thumbs::cool2: [B]Oktawio6 :-)[/B], na tym zdjęciu, o którym wspomniałaś, Kusy jest z Tigrą (np. post nr 2760), chyba, że miałaś na uwadze inne zdjęcie:-)
  23. [quote name='"niufek"']Wiecie co ? Co ja mam o tak durnych komentarzach pomyslec jak ten z "zoltego papieru"??[/quote] [B]Niufek[/B], jesteś boska:thumbs::cool2: "żółty papier" wszystko wyjaśnia:splat::thinkerg: :megagrin::roflt:
  24. [B]Grzegorzu[/B], sam widzisz, że nie o odpowiedzi tu chodzi ... [B]Niufek[/B], kiedyś dużo ciekawych spraw opisałaś w nocy na krężlowskim wątku. Wprawdzie zostało to rano usunięte, ale zdążyłam sobie skopiować. Dziękuję. [B]Chandler[/B], jest tak, jak powtarza Niufek - my naprawdę niewiele wiemy co się dzieje, a dzieją się różne obrzydlistwa - wbijanie noża w plecy z uśmiechem na ustach, donos siedzi na donosie i donosem pogania. [B]Zofia&Sasza[/B], egzegeza, jak widać - nie jest Twoją mocną stroną. Znów niczego nie pojęłaś. Trudno, ucha! cha! Jak mawia poeta: "z tak wielu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle". Nie będę wchodzić w Wasze buty. Także te - fałsz, obłuda, donosicielstwo.
  25. Jestem po lekturze całości tego wątku oraz tzw. "stron żółtych", jak je nazwał Chandler. Bardzo dobrze, że powstał ten wątek, choć rozsyłający wici wiązali z nim duże nadzieje, to jednak, paradoksalnie, przysłuży się on Pogotowiu i Straży dla Zwierząt. Bardzo dobrze Andziu69, żeś podała link do tej tzw. "żółtej strony", o której wspominał Chandler. Miałam i ja możliwość zapoznać się z jej treścią. Orzeszku rwałeś kwiatki ! Co to jest ? Zapis czarnej mszy ? Dance macabre ? Takiej kumulacji złości, nienawiści, pogardy - zła - nigdy do tej pory nie spotkałam. Tak, jak zauważył Chandler - ciężko się przebić, przebrnąć przez ten ogrom zła, ale nic to, przeżyliśmy najazd radziecki, przeżyjemy i szwedzki. Aleście sobie na tych "żółtych stronach" szatańskie gniazdko uwili - jedynym sensem życia dla niektórych tam piszących jest nienawiść do Grzegorza, do Stowarzyszenia Pogotowie i Straż dla Zwierząt, do Sympatyków tego Stowarzyszenia. A powodem tej nienawiści jest sam fakt istnienia Pogotowia i Straży dla Zwierząt. Kochani Ludzie Emir - dokąd Was zaprowadzi ta eskalacja nienawiści i pogardy ? Do czego jeszcze się posuniecie w zaślepieniu złością ? Czy do fizycznej eliminacji Waszych - urojonych przez Was, przeciwników ? Cytujecie mnie po wielokroć, a niczego żeście z mojego przesłania nie zrozumieli. Nic dziwnego. Nie jesteście jednostkami autonomicznymi. Umysły macie zatrute złością i nienawiścią. Infekcja jest silniejsza niż sądziłam - tu na dogo pokazujecie zupełnie inne twarze. Zatem powiem wprost: wyłącznie Emir jest winna temu, iż Ludzie, którzy ją kochają, szanują, podziwiają - idąc za jej przykładem - tak potwornie i obsesyjnie zaczęli nienawidzić wszystkich Innych. Kochani Ludzie Emir, wierzcie mi - można żyć w poszanowaniu godności każdego Innego, bez względu na jego poglądy czy młody wiek, ze zrozumieniem dla jego odmienności czy słabości. Można żyć bez donosów na Innego do prokuratorów, wojewódzkich lekarzy weterynarii, czy jakichkolwiek przedstawicieli władzy mających funkcje kontrolne. A nade wszystko można, a nawet trzeba żyć bez nienawiści i pogardy dla Innego. Wiele Osób wzywa Was nieustannie do opamiętania się, do porzucenia drogi nienawiści, pogardy, pychy. Bez efektów. Cóż, jak mawia poeta: "z tak wielu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle" Kochani Członkowie i Sympatycy Fundacji EMIR - życzę Wam zdrowia. Tobie zaś, Kochana Emir życzę zdrowia ze szczególnym uwzględnieniem zdrowia psychicznego. Kochani Członkowie i Sympatycy Fundacji EMIR - zrelaksujcie się, wyciszcie - spokojnie: wdeeech, wydeeech, wdeeech, wydeeech, wdeeech, wydeeech ... Historia Rufusa pokazuje po raz kolejny, iż jedyną winą Pogotowia i Straży dla Zwierząt jest to, że istnieje. Mało tego, że istnieje, to jeszcze bezczelnie działa sprawniej od Fundacji EMIR i wyjada ze stołu kawały datkowego tortu i tu jest ten ból nie do wytrzymania. Ach, jaki piękny byłby świat bez Pogotowia i Straży dla Zwierząt, ach jaki piękny byłby taki świat. Piękny, ale nie dla Zwierząt !
×
×
  • Create New...