-
Posts
5940 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KrystynaS
-
Potrzebna POMOC dla Rexa... i Panu Marianowi też by się przydała...
KrystynaS replied to Cudak's topic in Psy do adopcji
Wigilijne świąteczne życzenia ode mnie -
Agat ale ja pamiętam zdjęcia ze schroniska gdy pojechałaś po niego. On Cię nie unikał, nie uciekał od Ciebie a wręcz przeciwnie, trochę się przytulał. Zgodzę się, że potrafi sobie radzić bez człowieka, życie go nauczyło. Jak to się stało, jego zachowanie chyba nie zapowiadało ucieczki? Gdzie on jest. Po tylu dniach może już być 100 - 150 km dalej i to w każdym kierunku. Chyba tylko przypadek, ślepy traf pomoże go odnaleźć.
-
Agat rozumiem Cię, Twoje rozżalenie. Ale zrobiłaś bardzo dobrze, że zabrałaś Amberka z tego schroniska, chciałaś dla niego lepszego życia. My też. Nie bierz niektórych wypowiedzi dosłownie do siebie, proszę. Wszyscy jesteśmy zdenerwowani, nieporadni w zaistniałej sytuacji, bezsilni bo Amber nie pomaga nam w odnalezieniu siebie. Ale on się gdzieś, kiedyś odnajdzie, mam nadzieję, że w tym czasie będzie potrafił znaleźć coś do jedzenia i że nikt nie zrobi mu krzywdy
-
Tak Tolu masz rację. Mnie też najbardziej przekonuje rozwieszanie plakatów ze zdjęciem pod warunkiem, że nie wszyscy ludzie będą obojętni. Pozostaje obdzwanianie schronisk, przytulisk i jakichś ośrodków na hipotetycznej trasie Amberka, ale którędy on będzie się przemieszczał nikt nie ma pojęcia. Może gdzieś osiądzie na parę dni. Oby.
-
Agat Ty odpadasz, kobieto kończysz pracę o 20:00, odległość od Ciebie to pewnie z godzina jazdy lub więcej w jedną stronę. Będzie czarna noc, las, obcy teren. NIE. Czy ten młody człowiek mógłby pomóc, nakarmić ale i zabrać psa gdzieś, nie wiem gdzie, może do swojego domu na podwórko i zamknąć go bo znowu nawieje. Albo gdzieś indziej go zabezpieczyć - zamknąć. I może miałby możliwość zrobić zdjęcie psu jak go zobaczy i wysłać np. do Ciebie bo może to nie Amber i zwiniemy jakiegoś - może czyjegoś psa.
-
Wiesz agat zastanowiłam się nad tym co napisałaś, dopiero teraz się zastanowiłam. Tak, Amber może żył sobie sam, unikał kontaktu z ludźmi, żył z dala od ludzi i zawiezienie go do hotelu czyli do ludzi było dla niego przerażające. Ludzie go przerażali. Jedyne o czym myślał to jak stamtąd uciec. Odpoczął trochę, zjadł i zwiał przy najbliższej okazji. To my myśleliśmy, że będzie mu dobrze w hotelu, że poczuje się szczęśliwy, bezpieczny. Taka jedna z moich hipotez.