-
Posts
247 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Louve
-
no cóż nic na siłę jakby coś się działo to maja na mnie namiary, Lulu nie ma domku wcale nawet schroniskowego więc teraz zajmiemy się nią jeśli tylko do nas trafi, może w tzw międzyczasie coś się odmieni...
-
Hund... rozmawiałam wczoraj z panią vet i miałam dzwonić wieczorem ale nie zrobiłam tego o odpowiedniej porze więc będę dzwonić dziś. Muszę się dowiedzieć co trzeba małej zapewnić, ale jeśli o naszą decyzję chodzi to my na 100% na tak, żebyśmy tylko jej krzywdy nie zrobili...
-
rozmawialam o lulu z jej weterynarzem, krotkie przed nia zycie, schody to potencjalny problem ale nie nie do rozwiazania, mysle ze jesli by powolutenku isc to mozliwe ze da rade, mialam dzwonic kolo 21 ale ze bylam w autobusie z kolezanka to nie mialam mozliwosci, jeszcze jutro zadzwonie jak bede miala luz w pracy. tomus boi sie ze bedzie mu ciezko ale uwaza ze to bardzo dobry pomysl zeby wziac lulu do nas...az mnie zaskoczyl swoim entuzjazmem...oboje martwimy sie jak to bedzie jak przyjdzie jej czas ale uzna;ismy ze lepiej zebysmy to my cierpieli niz ona, moze sama, moze bojaca sie a do tego w bolu lub dusznosciach...mozliwe tez ze poprosze weta zeby mi dal srodek usypiajacy gdyby TO zaczelo sie np w nocy...umiem robic zastrzyki...normalnie juz ja kocham...Dobra dosyc tego dobrego, dobranoc Dogomaniaczki...
-
no mozliwe z panoszeniem...zawsze jak tak jakos podskoczy to ja skarce tonem dezaprobaty ale oczywiscie bez gwałtowności...potem powtarzam ciagle jak durna "fe" i "nie wolno" itd...acha chodzilo mi o to czy przyjdzie do mnie ktos na wizyte poadopcyjna bo jak narazie to cicho sza...moze przyjdzie ktos jak bede brala kota od siebie ze schroniska??
-
[quote name='Hund']oj ....a pomoc na wagę złota !! może chcesz jakiegos biedaka bez szans od nas ...;)[/quote] wierzcie mi że chciałabym... i mysle ze w takiej sytuacji jak jestem czyli w miescie :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: , nienawidze miasta...bede mogla wziasc jeszcze 2 pieski, nie od razu, musze aktywowac 2 pokoje w mieszkaniu bo sa w tej chwili niedostepne ale napewno...MUSZE wziasc jakas mloda (moze byc bez nóżki np) dziewczynke zeby moja Klusia miała przyjaciółkę (bo Nika jakoś tego odmawia:placz: ) i zeby razem szalaly i planuje tez dużego psa, gabarytów wilczura, tylko tu trzeba większych nakładów finansowych bo one sporo jedza a my jeszcze kiepsko zarabiamy...pozwólcie mi złapać oddech w nowym mieszkaniu, dostosować je do nowych członków rodziny a napewno sie zgłoszę...
-
no teraz to ja juz tez nie rozumiem...jak chcialy zeby pomagac to czemu nie kozystaja??? ja nie robie problemow , jakby chcialy to zawsze moglyby przyjechac zeby zobaczyc czy mu dobrze i jak sobie ze schodami radzimy, zdjecia do dyspozycji...nie wiem...tak sobie mysle ze jesli to jest schronisko na "normalnych" zasadach to faktycznie po sprawdzeniu domu i ludzi (jakoś...nie wiem jak...) powinny sie chetnie wyzbywac pieskow bo napewno ich nie zabraknie...
-
stara sklerotyczka ze mnie...jak to mówi moja ciotka ze szwecji - jesteś "senile":placz: wysłałam do schroniska umowę adopcyjną, kaganiec, smycz i obrożę- w tym tygodniu dojdzie, trochę późno ale lepiej tak niż wcale.... nie wiem po co to piszę ale napewno chciałam coś dodać i będę musiała napisać kolejnego posta...:grab:
-
mam problem dziewczyny...nika gryzie... co prawda od czasu do czasu ale zdarza sie...wczoraj ugryzla Tomka gdy ja głaskał...juz klapala na niego zebami ale myslelismy ze to dlatego ze Klusia latala dookola i nika mogla myslec ze ten kto ja dotyka to inny pies ale wczoraj wiedziala dokladnie kto ja glaszcze, minute wczesniej zahurgotała na przechodzącego kota, a jak tomek ja uspokajał to merdała ogonkiem i kłapneła go, i znowu on myslam ze wziela go za kota i zaczal do niej mowic (jak do dzidzi...tatus już tak ma) o ona znowu... tym razem sie nawet do niego odwrocila...mnie raz czy dwa tez probowala, a potem łazi mi za nogami, czasem popiskuje a potem umie kłapnąć...na cale szczescie jeszcze mamy jaki taki refleks a nika chyba dosc tepe zeby i nic zlego sie nie dzieje ale mimo wszystko jak zechce to jeszcze pokaze co tymi zebami umie zdzialac...czasem przeszkadzaja jej inne zwierzaczki poprostu obojetnie przechodzace a ona sie rzuca, koty mojej mamy sa w szoku. nie wiem o co chodzi, bo bólu jej nie sprawiamy, głaskanie po główce nie boli przecież...mówimy do niej zanim dotkniemy, nikt nie krzyczy...pare razy przyparla Klusie do podlogi, kilka razy Klusia sie nie dala i byla wojna, na szczescie sie tylko oslinily po karkach a klusia ma bąbla na uchu ( z reszta nika tez)...czasem boje sie ze zostawiam je same w domu... jak tu podziałać????????????????????????????????????????????????????????????
-
no tez myslalam ze co dom to dom ale pani brzmiala tak jak ja bym brzmiala gdyby ktos chcial dal lepsze warunki Klusi lub Nice:) w kazdym razie powiedzialam zeby zatrzymala moj nr kom. i ze jesli zmieni zdanie lub wogole cos by ode mnie chciala, jakby jednak potrzebowal kiedys domku to zeby dala znac bo ja z takich decyzji sie nie wycofuje - nie chce i nie umiem. powidzialam Minog'owi ze moze lepiej pomoc jakiemus schronisku ktore żywo o te pomoc prosi...Panie L. chyba tej pomocy w szukaniu domkow nie potrzebuja...
-
no podobno on nie uzywa wozka tylko tych kikutkow udek...boi sie wozka.
-
Dandi chyba jednak zostanie w przytulisku. Nie dlatego że nie znajdzie domku a dlatego ze juz go ma, wlasnie tam. Wg pań prowadzacych schronisko, piesek jest jednym z dwojki najlepiej sie tam czujacych. Mam wrazenie ze panie sa poprostu do niego przywiazane i ze jest to poprostu ich pies. W takiej sytuacji wg mnie nie ma sensu go stamtad zabierac, zwlaszcza ze ma 3hektary ziemi po ktorej moze latac a ja zamknelabym go w mieszkaniu w miescie. Wydaje mi sie ze mimo braku lapek jest szczesliwym panem na wlosciach a sa pieski ktore znacznie bardziej potrzebuja pomocy. Dostalam zaproszenie zeby bedac w Warszawie odwiedzic Dandiego i zobaczyc jak sobie radzi - pewnie kiedys skorzystam:).
-
Witam po kilku dniach niepisania. Sytuacja ma się tak,że prawdopodobnie moja rodzina się powiększy .:eggface: ..o Dandiego. Nic jeszcze nie wiadomo ale jest takie prawdopodobieństwo. Jeśli tak będzie to będę MUSIAŁA przestać pojawiać się na dogo ponieważ nie umiem się opanować i ciąglę będę znajdowała banerki z jakimiś bidami które będę chciała ściagać do domu:cry: . Nie posiadam też hamulca w postaci jakiejś trzeźwo myślącej osoby bo mój Tomuś też nie umie odmówić domu zwierzakowi:calus: . Źle skończymy jeśli tak dalej pójdzie:mdleje: . Zostawię swój adres mailowy i z przyjemnością będę informować zainteresowanych o losach naszej rodzinki:user: . Pozdrawiam dogomaniaków, jesteście jedynym światełkiem w tym cholernym tunelu...:buzi: :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: [EMAIL="nieznoszedzieci@yahoo.pl"]nieznoszedzieci@yahoo.pl[/EMAIL]
-
moja jamniczka wazyla 12 kg...nosilam ja i po schodach (kiedy winda nie dzialala) i trzymalam na reku w autobusie, czy byl upal czy zima, czy pies byl zablocony czy suchy...(kurcze, mialam 16 lat jak pies stal sie kaleka...a w tych cholernych autobusach tylko z 3 - 4 razy ktos mi miejsca ustapil:angryy: )Jesli chodzi o spacery to ja to widze tak - Klusia na rekach ze schodow a Dandi musialby sie nauczyc schodzic i wchodzic po schodkach podczas gdy ja trzymalabym za wozeczek z jego dupka. Oba pieski na spacerze pewnie by sie zgadzaly temperamentami wiec moglabym sie swobodnie przemieszczac po parku i kazde mialoby szanse sie wyszumiec. Nika byłaby na spacerkach sama, bo i tak to woli, a że po wysiusianiu zaraz sie kładzie to gdybym byla zmuszona raz dziennie wychodzic sama to na dwie tury - Nika siusiu i domek i Dandi z Klusią, na dłużej. Pozostaly czas jestesmy z Tomkiem razem wiec to zaden problem, tu mozliwosci jest kilka: Tomek Klusię i Nikę na ręce a ja Dandiego albo ja Dandiego i Klusię a on Nikę. Do góry jest jeszcze łatwiej bo Klusia po schodach latać umie (w dół się boi dlatego ja nosimy, no i taki kompromis z weterynarzem, on uważa że pies powiniń latać po schodzach żeby mięśnie kręgosłupa ćwiczyć, a ja się nasłuchałam że ze schodów nie powinien więc ją znosimy). Wiadomo że trochę się boję, zastanawiam czy aby sama nie zamieniam się w szaloną kolekcjonerkę...Naturalnie że życzyłabym Dandiemu domu z ogródkiem i że chodzenie po schodach nie należy do moich ulubionych zajęć, ale cóż... Normalnie boję się dzwonić...
-
pracuje 6 godzin dziennie a po 3 godzinach od mojego wyjscia wraca moj chlopak... czasem wychodze z psami na dwa razy a czasem biore dwa pod pachy i schodze jesli jestem sama wiec na wszystko jest rozwiazanie, poza tym juz zaczelam rozgladac sie za domem wiec biorac pod uwage ze psy zyja kilkanascie czy wiecej lat to prawdopodobnie zaledwie 1/4 czy jakos tak spedzilby w miescie...zadzwonie pod podany nr w poniedziałek zobaczymy co z tego wyniknie....moze nic...
-
fakt1 nie mieszkam w domu z ogrodem tylko w 140m mieszkaniu w kamienicy na 4 pietrze, fakt2 mam 2 psy ktore nie chodza po schodach - Nika i Klusia (jamnik), fakt3, dzieci nie lubie i mieć nie chcę, chcę zajmować się zwierzętami, fakt 4, 11 lat zajmowałam się jamniczką po dwukrotnym uszkodzeniu kręgosłupa (sama nie wiem czy to była dyskopatia czy porażenie) więc mam doświadczenie w opiece nam niepełnosprawnymi fizycznie psami, robiłam zastrzyki, masowałam i wyciskałam mocz. Mam partnera, który mi pomaga bo jemu na sercu też leżą psie, kocie i poprostu zwierzece smutki. z pewnością zawsze można liczyć że znajdzie się lepszy, odpowiedniejszy chętny z lepszymi warunkami, w tej chwili jestem ja i Tomek, chętni, świadomi, nie uznający tego za poświęcenie.
-
acha i prośba...proszę nie rozpływajcie się tak nad nami, że niby z nas takie chodzące wcielenia dobroci...:oops: raz że wcale się tak nie czujemy a dwa że duuuużo nam do tego brakuje...:-( a trzy że poprostu mamy taki obowiazek jako ludzie i żadna nam za to chwała:painting: :bluepaw: :dog: :wolfie: :kociak:
-
oj zapomnialam odpowiedziec...tak doszly fotki Karolki, sliczna kicia z niej. zamowilismy juz kuwete i bedzie w przyszlym tygodniu, powoli tez łatamy dziury w scianach. Co do kociej karmy, weterynarz nam powiedzial ze jest najlepsza bo koty nie zjedza czegos zlego. Nika jest teraz przestawiona na psia karme ze wzgledu na finanse (duze puchy i niska cena) i na gotowane w domu. Mam nowy filmik jak Nikusia macha na mnie łapką:) Tomuś opracuje i mzamieści na "chomiku";)
-
nic z tego co tu czytam nie rozumiem...czy Dandi jest w szponach Violetty Villas czy jak??
-
Co mam zrobić by było to możliwe???
-
coś nie tak z poprzednim serwisem, więc zmieniamy na chomikuj.pl [URL]http://chomikuj.pl/HomerSimps/nika.avi[/URL] (link bezpośredni, klikamy prawym przyciskiem myszy i wybieramy "zapisz jako..." a potem odtwarzamy ulubionym odtwarzaczem :) ) - Nika merdająca ogonkiem no okrągło :) i Klusia przez chwilę w tle [URL]http://chomikuj.pl/HomerSimps/nika2.avi[/URL] (tak jak wyżej) - Nika wpadająca pod łóżko skupiona na żwaczyku bez Klusi w tle [URL]http://chomikuj.pl/HomerSimps[/URL] tam wrzucamy nowe filmiki, guziczek do serwisu od teraz w podpisie :)