-
Posts
247 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Louve
-
Dziś po porannym spacerze podczas którego z całą stanowczością odmawiała wejścia na trawę, zrobiła kupę w domu... Całą noc nie dała spać, szczekała na każdy dźwięk z zewnątrz, Klusia dostwała szału i uciekała od nas. Rudka właziła nam dosłownie łapami na głowy, kładła się na nas...ciężko jest zepchnąć taką ciężką i silną kluchę jak się jest obudzonym w środku nocy... Zachodzi drogę na spacerach, włazi pod nogi i mam wrażenie że jak się zaczynam denerwować to widzę takie iskierki zadowolenia w jej oczach... Noce są okropne...Rudka musi być z nami w sypialni bo nie możemy zostawić ją i koty bez kontroli to raz a dwa wtedy to już wogóle szalałaby tylko słysząc kota w korytarzu... Jesteśmy zmęczeni nocnym zbieraniem kup i sików bo po pojawieniu się Rudzi psy zaczęły załatwiać się często w domu nad ranem. Załamka...
-
acha co do załatwiania sie w domu - juz tego nie robi od kilku dni. najlepiej ja karmic wczesnym wieczorem wtedy zalatwi sie rano i bedzie spokoj. ale wyjscia na dwor domaga sie czesto dlatego wypuszczenie na ogrod na siusiu byloby idealne. nie polecam do niej zadnego ptactwa, zwierzakow ani malych dzieci bo je poprostu z rozbawienia poobija i podepcze. a w starszych dzieciach moze to wywolywac agresje i moglyby np Rudke bic i nie wiadomo jak sie takie cos skonczy. Rudka jest słodka, uwielbia sie przytulac, jest zabawna (zwlaszcza jak sie kladzie w za malych kojcach innych zwierzat) i ładnie pachnie jak sie rozgrzeje :lol: nie wnikam ze lubi spiacemu przeciagnac po twarzy swoim brzuchem i stad to wiem.
-
Nie masz za co przepraszac, gdybysmy mieli choc chalupinke z poletkiem to juz byloby idealnie... 1. Rudzia nie reaguje na zadne polecenia, chodz, stój, zostaw - nic. Czasem udaje mi sie ja przywolac ale musze stac i ryczec ta sama komende po 5 razy, a jak podejdzie to i tak tylko czeka zeby wrocic tam gdzie ja cos ciekawi (a sa to koty). 2.Nie odejdzie gdy jest jedzenie, nie pomaga odpychanie jej, odprowadzanie w inne miejce i wielkokrotne pokazywanie ze ma zostac i nie wtykac głowy w talerz lub do kosza na smieci. Z uporem maniaka powtarza robienie tego co chce. 3. Nawet jesli lezy i spi a ktos sie tylko ruszy z pokoju w kierunku "kociej siedziby" czyli jadalni z kuchnia, natychmiast jest pierwsza i biegnie prawie galopem do kotow. 4. Nie zwraca uwagi na psy to prawda. Z całym impetem tratuje co jej na drodze stanie. 5. Kąsa. Dla zabawy ale bolesnie. 6. Gdy inne zwierzeta dostaja jesc natychmiast chce wsadzic łebek do miski, a rzecz jasna kotom czy psom się to zupelnie nie podoba więc zaczyna sie fukanie, warczenie a wtedy Rudka sztywnieje - nie wiem jak to rozumiec, bo wyglada jakby mowila :" parsknij jeszcze raz a kark ci skrece". W przypadku kotow tak tez probuje robic. 3 awantury, na szczescie koty sobie poradzily. Zawsze jak wiem ze bede musiala pojsc do kuchni czy jadalni i zaczac robic cos absorbujacego, tak ze nie bede mogla calej uwagi skupic na rudce i na kotach, zamykam ja w sypialni, czesto z tomkiem, wtedy drapie drzwi i piszczy, a on sie denerwuje i ja wypuszcza, wtedy ja mam adrenaliny na hektolitry i ja sie denerwuje i na nia i na koty i na niego , on jest zly na mnie i na rudke, a fukajace i mialczace koty sie dokladaja - istny cyrk. Ja od siebie powiem tak. Domek, ogrod do tratowania (Rudka nie uzna zakazu wstepu na rabatki...), drugi młody i duży pies do towarzystwa (lub żaden) i już będzie o niebo lepiej. No i ktoś kto umiałby oporną Rudkę poukładać... I będzie miał psa jak złoto. Może ktoś kto biega regularnie, sa takie sporty, ona by mogła nawet w zaprzegu chodzić bo silna jest jak wół.
-
nawet nie wiecie dziewczyny jak bardzo bym chciala zeby z nami zostala ale to co sie dzieje to poprostu cos okropnego. liczymy sie z tym ze dom sie nie znajdzie i ze rudka zostanie, znajdziemy świetny dom albo zaden i bedziemy to ciagnac. ale jestesmy zalamani i wykonczeni...dlatego prosimy o pomoc, zaznaczam to MUSI BYĆ DOM GDZIE RUDKA BEDZIE JEDYNYM LUB DRUGIM DUŻYM PSEM, BEZ INNYCH ZWIERZĄT BO W KOŃCU BĘDZIE TRAGEDIA. I ten ktoś musi wiedzieć że Rudka jest uprata jak osioł i nie słucha za grosz...ale jest słodka i jak spojrzy to się człowiek rozpływa...
-
fajne zdjecia nie? ale tylko zdjecia. dziewczyny tu jest tragedia!!! to co sie dzialo przed chwila to poprostu koszmar. niedlugo sami sie z tomkiem zagryziemy, wracamy do domu i zajmujemy sie tylko rudka, boimy sie wyjsc z pokoju bo wiemy ze zaraz poleci za nami (jej obojetne kto idzie wazne ze do kuchni gdzie sa koty), nie rozumiemy jej zamiarow wobec nich, nie wiemy czy chce sie bawic czy gryzc, chodzi jak taran depcze nike klusie, jestesmy zalamani. nie jest agresywna w stosunku do nikogo ale jest za silna i nie patrzy na nic... przepraszam was dziewczyny i rudke (zaraz zaczne ryczec) ale musimy szukac jej nowego domu. i to szybko. jestesmy wykonczeni nerwowo, zalamani i poprostu nie mamy az tak dobrych dla rudki warunkow. wylacznie dom z ogrodem i najwyzej jeden gabarytowo podobny pies (pies, nie suka).
-
[IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0027.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0028.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0037.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0040.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0041.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0042.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0045.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0047.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0048.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0050.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0051.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0002.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0003.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0005.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0007.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0008.jpg[/IMG] [IMG]http://chomikuj.pl/HomerSimps/pics/DSCI0021.jpg[/IMG]
-
sa rozne grupy szkoleniowe, cos znajde, koniecznie musimy sobie nawzajem zaufac bo siedzenie kilka godzin dziennie zamknietej w pokoju dopoki nie wroce (na szczescie to jest max 7h i to co drugi tydzien) to smutne a i moje psy nie rozumieja dlaczego musza wyjsc z sypialni gdzie zawsze sobie siedza i odpoczywaja...
-
mimo ze ma gorsza kondycje od psow chowanych w domu to i tak ma konskie zdrowie i zajezdzi mnie i tomka bo zeby sie zmeczyla to ze 2h szybkim marszem albo tak jak wczoraj 4-5 spacerem i z plywaniem... roweru nie mam wiec narazie jej biegi nie groza...ale szkolenie sie szykuje bo strrrrasznie jest nieusłuchana...
-
dobra, pies dentka... 6km lasem dookoła jeziora i pływanie w miejscu (trzymalam smucz i podtrzymywalam dupke bo ma slaba wypornosc) pies wczolguje sie na lozko... na dworze ciagnie smycz jak samobojczyni, jakby sie chciala powiesic... to byl dla wszystkich wyczyn...probowala sie wywinac z obrozy, wpadala w histerie jak uslyszala jakiegos psa, tomek polowe drogi uczyl komendy "stój", "siad" (drugie pół ja...)
-
jesli chodzi o koty to rzuca sie z lapami jak do zabawki ale cala napieta jednoczesnie jakby do walki, ale nie warczy - boje sie poprostu ze moze kotu zrobic krzywde łapami...dwa sobie radza bo piora ja lapkami poi pysku ale dwa sa jak z porcelany... wczoraj wieczorem zaryzykowalismy i na chwile puscilismy rudke ze smyczy... nie uciekala, wolalismy ja na zmiane zeby biegala i nawet troche sie udalo potem zaczela gryzc smycz i juz nie chciala biegac... dzis jedziemy nad jezioro, chce ja zmachac...i zapisac na kurs posluszenstwa dla psow a pozniej dla psow sportowych, dobra bylaby do biegania przy rowerze tylko narazie wlazi pod nogi wiec i pod kola by wlazila, ale doelowo bede ja wykanczac na rowerze...w zimie "na pileczke"... klusia dostala rozstroju nerwowego, zaczela siusiac w domu i kupke robic:( jest strasznie smutna i zmeczona, a ja mamn wyrzuty sumienia... chciałam dobrze a wyszlo jak zwykle...
-
rudzia nie przemuje sie specjalnie zakazami czy wogole ze cos sie komus nie podoba, zdaje sie ze wg niej to nasz problem... (zaden podniesiony glos czy pokazywanie o co chodzi - zaprze sie lapami i zapiera sie, a jest bardzo silna) nie mam odwagi zostawic rudki i kotow samych, w 10 minut moze polamac kota chocby walac w niego lapa... narazie jestem zalamana i ciagle w nerwach, nawet nie robie tego co do tej pory bo Rudzia zaraz za mna biegnie, a ze kuchnia,jadalnia i łazienka sa obok siebie i tam mieszkaja koty to nawet unikam chodzenia do lazienki... jestem juz tak zmeczona jakbym z miesiac nie spala... potrzebuje psiego i ludzkiego psychologa...
-
musze powiedziec ze jestem troche przerazona... to ze 2 razy zrobila w domu wieeeeeelka kupe to pikus, ze zrobila wieeeeeeeelka kaluze to tez pikus ale to ze wykazuje zbyt duze zainteresowanie kotami to juz problem... wczoraj rzucila sie na Xene (co prawda ta na nia ostro fukala a wlasciwie strzelala z mordki jakies straszne kocie wyzwiska chyba) a dzis na Kocurra tez co prawda on przywalil pierwszy ale wiadomo koty to ze strachu robia...Rzucila sie na niego ale ze sie solidnie bronil to w pewnej chwili zrezygnowala i wyszla z tego z malenka czrewona kropka na nosie... jestem wykonczona...jak robie sniadanie i koty mnie obsiada to jej nie mozna z kuchni wyprosic ani nawet zmusic to lezenia w miejscu, nie wiem co bede robic jak pojde do pracy...chyba bede Klusie i Nike zostawiac na korytarzu a Rudke zamykac w pokoju (nie ma klamki...) boje sie nawet jak idzie sama do kuchni, idzie bo tam sa koty... nie reaguje na wolanie - udaje ze nie slyszy... jak spi albo sie kokosi na lozku to jest strasznie slodka, jak taki dzieciak w psiej skorze, tylko ja nie wiem co mam zrobic zeby wszystko poukladac do kupy...:-(
-
w koncu moge odpowiedziec... rudzia to fajna baba... nie wiem od czego zaczac... w pociagu bylo spokojnie nawet konduktorka nie wolala kaganca (i tak nie mialam). w przedziale zasiedli sami zwierzolubni wiec bylo opowiesci co niemiara. po przyjezdzie do domu bardzo martwilam sie o koty,zwlaszcza ze 2 mam okropnie ufne... ogolnie jest ok, klusia sie boi duzego pieska i chyba ma do mnie zal..., nika warczy i rzuca sie na nogi i wszystko co sie rusza ale juz widze postepy... rudzia wlazla do lozka i spala z nami, klusia tez a nad ranem to i koteczek. kolo 4 rano myslalam ze pekne ze smiechu, rudka lezala na pleckach, obejmowala tomka za szyje a on ja w pasie, normalnie jak zakochani...teraz rudzia spi, na lozku oczywiscie...acha kocie chrupki sa pycha, psie nie za bardzo... czeka nas sporo pracy nad tresura... ni chusteczki kindersztuby u rudzi;)
-
Halcia nie rycz... (smutno ci bo porzucają czy już tęsknisz za Rudzia?) Ja mam juz tyle zwierzaczkow bo sie poczuwam do odpowiedzialnosci za tych wszystkich oblechów co krzywdzą zwierzaki i tak mi ciezko jak sobie mysle o tych bidach ktore nie rozumieja co sie stalo i dlaczego nie ma juz przy nich ich pana czy pani...Na moim bylym osiedlu jest taka sunia. Ktos ja widac wyrzucil i ona spi pod krzaczkami w nocy, boi sie ludzi, amelka0 ja podkarmia ale zabrac do domu nie moze (ja juz tez nie:-( ) a dzis pod moja praca zobaczylam bokserke, sliczna, mloda i wesola ale widac po tym jak chaotycznie biega po okolicy ze nie wie gdzie jest, nie sadze ze sie zgubila... swiat jest ohydny i zło wielkorotnie przerasta dobro...
-
Normalnie nie moge jaka ona jest cudna... Klusia jest grzeczna do pieskow sporo wiekszych od siebie a zwlaszcza do takich co nie warcza na nia na progu a sunia wydaje sie byc spokojna i wesola wiec mam nadzieje na wspolne psow zabawy...Nika bedzie sie pewnie zloscic bo straszna z niej nerwuska ale jak sie poznaja blizej to bedzie super... wiklinowe wyrko juz czeka:loveu: