-
Posts
11984 -
Joined
-
Days Won
5
Everything posted by hop!
-
Poprzednie dwa domy, które się zgłosiły, były ocenione po wizytach pozytywnie, a potem wyszły różne rzeczy. Dobrze, że Mika nie pojechała do żadnego z tych domów, bo to skończyłoby się dla niej bardzo źle. Lepiej podchodzić do adopcji ostrożnie, spokojnie porozmawiać, wymienić uwagi i spostrzeżenia. Dla dobra Miki, która jest psem specjalnej troski. Na pewno b-b wszystko rozważy i podejmie słuszną decyzję, bo zależy jej na dobrym, bezpiecznym i przyszłościowym domu dla Miki.
-
Josera Festival. Frezja dostawała ją na sucho, na mokro, z dodatkiem puszki. To nie było to. Jeżeli chodzi o psie jedzenie, to Frezja jest najbardziej wybrednym, upartym, wytrzymałym na głód psem jakiego znam. Apetyt ma na ludzkie jedzenie i na niektóre, zwykle lepsze jakościowo wyroby z przeznaczeniem dla psów (chodzi o puszki i przysmaki, sucha karma zawsze jest fu).
-
Wracam do Frezji i jej potrzeb. Kończy się olej z łososia, dzięki któremu Frezja zjada suchą karmę. Co prawda trzeba ją dodatkowo zachęcać do jedzenia, ale ostatecznie wszystko znika z miski. Bez oleju z łososia Frezja nie tknie suchej albo demonstracyjnie wywala ją z miski. Tak naprawdę Frezja wolałaby jeść gotowane jedzenie lub same puszki, ale to znacząco podniosłoby koszty jej utrzymania. Jeżeli ktoś chciałby zrobić Frezji prezent w postaci puszek Rinti Pur Żwacz, byłoby świetnie.
-
Aura to etap zwiastujący konkretny atak. Może trwać krótko, może trwać dłużej. Luminal jest ludzkim lekiem. Jego odpowiednik weterynaryjny to Phenoleptil. Właściwie to podstawowy, najbardziej skuteczny lek w przypadku psiej padaczki. Leki ludzkie na padaczkę nowej generacji są ewentualnie wprowadzane dodatkowo, ale nie zawsze są pomocne. Miałam tymczasowiczkę Kropkę z lekkim przebiegiem padaczki. Wystarczyła malutka dawka Luminalu, żeby opanować ataki. Żyła 14 lat.
-
Konkurencji nie ma. Tylko ona je doceniła i okupuje. Ma jeszcze drugie osobiste legowisko. Żadnego z nich nie drapie i nie niszczy. Szarego legowiska chyba nie lubiła, bo pozbyła się go regularnie rozdrapując. ;-) Różnie może być. Staram się myśleć pozytywnie, ale obawy o przyszłość Frezji są. Pierwszy owczarkowaty pies to był Edi zwrócony z wielkim hukiem z adopcji po jednej nocy. Pani "zrobił oborę z domu". Wolontariuszki chciały go uchronić przed powrotem do przytuliska i trafił do mnie. Był krańcowo wyniszczony przez chorobę. Zachowywał się tak, jakby nie miał mózgu. Faktycznie robił oborę z domu, był nieprzewidywalny. Ataków było bardzo dużo, leki zupełnie nie działały. Edi przeżył tylko dwa tygodnie. Drugi pies to Laki. Funkcjonował w miarę normalnie ponad dwa lata, ale liczba i siła ataków była coraz większa. Była podwyższana dawka Luminalu, dodawane inne leki. Po tym okresie nastąpiło znaczące pogorszenie. Leki przestały działać. Laki marniał z dnia na dzień, coraz gorzej było z jego myśleniem, zachowaniem, samopoczuciem. Po kilku miesiącach stał się wrakiem. Pod koniec życia stracił wzrok. Obydwa przypadki były dla mnie traumatycznym przeżyciem. Bardzo chciałam pomóc tym psom, ale nie byłam w stanie. Bezradność i rozpacz. Z aurą u Frezji bywa różnie. Raz jest, raz jej nie ma. Frezja bazuje tylko na węchu i wzroku, bo jest głucha.
-
Nadal nie lubi miękkich, zapadających się powierzchni. Ma być płasko, równo, stabilnie. Ta czerwona kanapa jest skóropodobna i sztywna. Pewnie dlatego raz na jakiś czas Dolarek na nią wskakuje. Może te jego upodobania to wynik kilkuletniego pobytu w warunkach, gdzie do dyspozycji była betonowa podłoga lub drewniane dno budy. Dolar to specyficzny psiak. Przywiązuje się do miejsca, nie do ludzi. Nie okazuje pozytywnych uczuć, wdzięczności. Człowieka tylko toleruje, wygodne, spokojne życie lubi, a jedzenie kocha bezwarunkowo. ;-) Moim zdaniem nie ma co liczyć na zmiany u Dolarka. Taki będzie. Koniec i kropka.
-
Frezja ma ataki bez utraty świadomości, bez załatwiania się pod siebie. Okresowe zmiany w zachowaniu są oczywiście, są zaburzenia wzroku. Częstotliwość ataków na razie się nie zwiększa - ma od 1 do maksymalnie 3 ataków miesięcznie. Miałam pod opieką dwa duże psy w typie owczarka niemieckiego z podejrzeniem guzów mózgu i padaczką. Dwukrotnie przeszłam przez prawdziwy koszmar. Choroba Frezji jak na razie jest prawie nieodczuwalna, ale trzeba się liczyć z pogorszeniem. Frezja ze swoimi problemami zdrowotnymi funkcjonuje bardzo dobrze. Jest zwykle pogodna, skora do zabawy, potrafi się dostosować do człowieka.
-
Bywa, że psy mimo podawania leków, mają po kilka ataków dziennie i to dzień w dzień. U Frezji nie ma dramatu. Tylko, żeby nie było pogorszenia. Padaczka i to jeszcze pourazowa to moim zdaniem jedna z najgorszych chorób. Nie da się jej wyleczyć, nie można przewidzieć przebiegu choroby. Były już ataki o takim nasileniu, ale nie było wcześniej takiej serii. Wszyscy się obudzili. O każdym ataku informują inne psy. Cały czas się dzieje i dziać się będzie.
-
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
hop! replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Takiego, w którym Abi będzie wygodnie, spokojnie i bezpiecznie żyła. Czy nie takich domów szukamy wyciągając psy ze schroniska? Dom, do którego ma trafić Abi może być odpowiedni dla psa, który ma warunki fizyczne do bycia na zewnątrz, który nie ma lęków, obciążeń, tendencji do ucieczek, który faktycznie preferuje przebywanie na świeżym powietrzu. Są i takie psy. Wszystko zależy od stopnia i powodów niszczenia. Ludzie adoptują różne psy. Zwykle tolerują drobne zniszczenia. Gorzej, gdy pies demoluje. U Anecik Abi zniszczyła drobne rzeczy. Jakoś musiała odreagować stres. Psy w wyniku stresu wyją, załatwiają się, niszczą... To żywe istoty, nie da się ich zaprogramować. Trzeba zrozumieć. -
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
hop! replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Nie przyjmę ani Abi, ani żadnego innego psa dopóki nie zwolni się miejsce. Mam komplet psów szczególnych - psy stare, chore, sprawiające jakieś problemy. Psy prawdziwie niechciane i nieakceptowane przez większość społeczeństwa. Początki zwykle były trudne albo nawet bardzo trudne. Z czasem sporo udaje się poukładać i wypracować, ale pewne rzeczy pozostają u psów niezmienne i trzeba je po prostu zaakceptować. W niektórych sytuacjach psy już przez sam fakt znalezienia się w warunkach domowych zmieniały swoje nastawienie i zachowanie. Z kojca zwiewały, w kojcu załatwiały się i niszczyły, a po przeprowadzce do domu nie sprawiały takich problemów. Z doświadczenia wiem, że w przypadku wielu psów przeprowadzka do domu przynosi korzystne zmiany. Psy, które miały uwielbiać przestrzeń, swobodę, bycie na zewnątrz stawały się w szybkim tempie domatorami. Po prostu wcześniej nie miały wyboru. Abi z tendencją do niezależności, ucieczek, a jednocześnie lękami moim zdaniem nie powinna trafić do budy. Tylko pogłębią się jej problemy. To nie będzie dla niej szansa, to będzie zdeterminowanie jej życia. Przed nami okres fajerwerkowy, już od początku grudnia zaczynają się niespodziewane wystrzały. Abi panicznie bojąca się burzy może się też bać fajerwerków. Przeprowadzka w tym okresie jest jeszcze bardziej ryzykowna pod względem ucieczki i jeszcze bardziej stresująca dla Abi. Przejęłaś opiekę nad Abi w momencie, gdy groził jej powrót do schroniska. To duża odpowiedzialność i duże ryzyko. Podjęłaś decyzję i jesteś przekonana o jej słuszności. Masz pełne informacje o zachowaniach Abi, sprawdziłaś dom, poznałaś ludzi. Na razie Abi ma lokum, ma kasę. Może warto przesunąć w czasie tę adopcję i spróbować intensywnie szukać innego DS. Przemyśl wszystko jeszcze raz na spokojnie biorąc pod uwagę plusy i minusy. -
abi Abi ma swój dom na zawsze - już nie dzikuska a domowa sunia
hop! replied to Zagrodowy pies polski's topic in Już w nowym domu
Z tego co napisałaś wynika, że p. Jola od wielu lat specjalizuje się w szkoleniu psów użytkowych. Tacy szkoleniowcy niekoniecznie sprawdzają się w przypadku psów dzikich, lękliwych. Wydanie Abi do DS, gdzie będzie mieszkać w budzie i kojcu wcale nie oznacza mniejszych problemów. Były informacje na wątku, że Abi potrafi rozwalić kojec i wydostać się z niego, że niszczy budę, że panicznie boi się burzy, że ma tendencję do ucieczek, że ze strachu reaguje agresją. Obecność innego psa raczej nie będzie pomocna, bo Abi z tego, co pamiętam, nie wchodzi w bliższe relacje z innymi psami i nie naśladuje ich. Czarno widzę tę adopcję.