Jump to content
Dogomania

hop!

Members
  • Posts

    11984
  • Joined

  • Days Won

    5

Everything posted by hop!

  1. Moja Jo była dzika, trudna. Oswoiła się, ale przytulania nie lubi, dotyk czasem toleruje. Dla mnie jest cudowna, niepowtarzalna, inna do granic możliwości... Mamy za sobą ponad 11 lat wspólnego życia. :-)
  2. Podkreśliłaś, że prowadzę hotelik i dobrze. Przyjmuję tylko kilka psów, mieszkamy razem z nimi pod jednym dachem. Często są to psy, które pozostawione w schronisku nie miałyby żadnych szans na adopcję, które wymagają pracy, które początkowo wywracają życie do góry nogami, niszczą, są chore, starsze. Bardzo się staram, żeby im pomóc, żeby przygotować je w miarę możliwości do adopcji. Niektórym udaje się znaleźć domy, ale są też psy, które czekają u nas latami. Mają u nas prawie dom. Już kilka razy myślałam o zamknięciu hotelu, ale ze względu na "zasiedziałki" nie potrafię. Jeszcze jestem potrzebna, zniknę jako hotel, gdy przyjdzie pora. Zawsze, czy jako bezpłatny dom tymczasowy, czy jako hotelik kieruję się dobrem psów. Różnica jest taka, że jako BDT już dawno byłabym na dnie, a psy razem ze mną. Funkcjonując jako hotelik zapewniam psom dobre warunki bez szkody dla siebie i swojej rodziny. Walka z bezdomnością zwierząt to walka z wiatrakami. Zawsze część ludzkości i to większa będzie traktowała zwierzęta źle lub obojętnie. Zaostrzenie przepisów, surowe kary, edukacja, ale i "zamordyzm" - to na pewno. Niestety, bez masowej eutanazji raczej się nie obędzie. Pies powinien być luksusem, a nie łatwo dostępnym przedmiotem. Pomoc lepiej ukierunkować na schroniska - tu, gdzie jest taka możliwość. Zakup karmy, wymiana bud itd. Wolontariat wnosi wiele dobrego, ogłaszanie psów schroniskowych. Nie krytykuję wyciągania psów ze schronisk, ale widzę też negatywne strony takich działań. Jest mnóstwo psów bezdomnych walczących o przetrwanie poza schroniskami. Ciężki temat i ciężkie znalezienie właściwego i skutecznego rozwiązania. Ma dom, w którym się cofnęła, który nie potrafi jej zaakceptować. Dom, który może ją w każdej chwili zwrócić. Tylko skakać z radości. Zgadzam się. Nie każdy pies przechodzi cudowną odmianę, nie każdy chce i potrafi przekonać się do człowieka, ale zwykle z czasem przychodzi tolerancja i umiejętność życia obok człowieka. W przypadku takich psów trzeba szukać domów akceptujących je takimi, jakie są. Pani Jola potrafiła dotrzeć do Abi, zmienić ją i nauczyć podstawowych rzeczy. Teraz Abi wróciła do punktu wyjścia. To niepokoi.
  3. Oszczędny książę, minimalista. Dzięki temu majętny. ;-))
  4. Wrzuciłam ogłoszenie Zefirka do siebie na FB i na olx na Łódź.
  5. Więcej zrozumienia i współczucia okazałaś Zagrodowy pies polski, niż Abi, która jest w niepewnej sytuacji. Napisałaś, że myślisz globalnie, a ja udowodniłam, że wąskotorowo. Nie oceniłam Twoich działań. Niepotrzebnie się wzburzasz i oburzasz. Działaj jak chcesz, ale miej świadomość, że pomagasz wybranej grupie psów, a ogólnie nic się nie zmienia, a nawet stopniowo ulega pogorszeniu.
  6. Księżniczki mają określone wymagania i trzeba je spełniać. :-) Na razie księżniczka łaskawie zjada papkowate dania i dobrze je przyswaja. :-)
  7. I dlatego jednostkowo ratujesz psy z Radys, a ratując je, napędzasz całą machinę. Schronisko w miejsce zabranych psów przyjmuje kolejne, dostaje kasę i jeżeli chodzi o liczbę adopcji, ma lepsze statystyki. Zarabia osoba transportująca, hotelik, weterynarz... Czyli zyskują tylko ludzie i wybrane psy. Schronisko w Radysach nadal funkcjonuje na dotychczasowych zasadach, warunki się nie polepszają, liczba psów nie maleje. Problem bezdomności bez zmian. Zastanów się, czy faktycznie myślisz globalnie. Zagrodowy pies polski uratowała sytuację, pomogła Abi i robi, co może. Co do tego nie ma wątpliwości. Jednak jeżeli chodzi o adopcję, to jest ona kontrowersyjna.
  8. Nie martwmy się na zapas. Na razie je z dodatkiem oleju z łososia. Ważne, że ataków nie ma, ale też nie cieszmy się za wcześnie. ;-)
  9. Kolacyjna papka musiała zostać wzbogacona olejem z łososia. Dzisiejsza śniadaniowa porcja również. Nie cieszmy się za wcześnie. W przypadku Frezji nie można mieć pewności. ;-)
  10. Zagrodowy pies polski bardzo się starała i o wszystko zadbała. Adoptujący dostali kojec, podstawowe wyposażenie psa, nie płacili za transport. Mają zapewnioną pomoc ze strony weterynarza - behawiorystki, a teraz jeszcze będzie opłacona pomoc wolontariuszki. Pewnie nie byli do końca świadomi, jakim psem jest Abi i stąd ich rozczarowanie i frustracja. Niektórzy uważają, że wystarczy dać michę, pogłaskać i pies powinien być wdzięczny, oddany i posłuszny. Nieufność wobec ludzi u psa podwórkowego postrzegana jest jako zaleta, bo obcego nie wpuści... Nie wiadomo, czy Abi w domowych warunkach otworzyłaby się na człowieka, czy po prostu zaczęłaby go tylko tolerować. Jest na zewnątrz i jest źle, są kłopoty, grozi powrót z adopcji. Abi przede wszystkim potrzebni są ludzie świadomi, z doświadczeniem i bez wygórowanych oczekiwań. Cóż, trzeba czekać na rozwój sytuacji.
  11. To przypuszczenie, czy pewność? Czy w hotelu "PsiArek", gdzie Abi mieszkała w boksie wewnętrznym, miały miejsce demolki i próby ucieczki?
  12. I dlatego spręż się i postaraj chociaż troszeczkę ukierunkować Mimisię. Zacznij od niej konsekwentnie czegoś wymagać, postaraj się wyznaczyć pewne granice, popracuj z nią. Dla jej dobra. Wbrew pozorom ona tego potrzebuje. Jeżeli Ty będziesz chciała i będziesz dążyła do czegoś, to mała z czasem to zrozumie i zaakceptuje to. Nie można budować głębszych więzi emocjonalnych z psem, który szuka domu. To utrudnia adopcję i aklimatyzację psiaka w nowym miejscu i otoczeniu. Wiem, że to trudne, ale wykonalne.
  13. Papka śniadaniowa z apetytem zjedzona i to bez dodatku oleju z łososia. :-)) Szkoda, że wcześniej nie przypomniałam sobie o tej karmie. Nie byłoby tylu prób i kombinacji. Myślę, że Frezja będzie jadła tę karmę i problem żywienia będzie z głowy. :-)
  14. Super, że Zefirek jest nie tylko ślicznym, ale też miłym i grzecznym psiakiem. Bardzo fajne zdjęcie Zefirka... :-)
  15. Może być też lepiej. Oczywiście jeżeli Abi trafi w odpowiednie miejsce. W obecnym domu w zachowaniu Abi nastąpił wyraźny regres. Jaaga, oprócz hodowli prowadzisz też hotel. Ile masz łącznie pod opieką zwierzaków? Czy w przypadku zwrotu Abi z adopcji, miałabyś możliwość przyjąć ją do siebie? Czy miałabyś czas z nią pracować indywidualnie? Abi nie żyje w domu z ludźmi. Ma swoją strefę w postaci kojca, budy, ogrodu. Ma też psiego kumpla. Ludzie przychodzą i odchodzą, znikają w swoim domu... Jak sama napisałaś: "Państwo już są rozczarowani i sfrustrowani całą sytuacją". Myślę, że poprawy nie będzie, prędzej pogorszenie.
  16. Być może Kormoran ma nerwicę natręctw i sam odgryzł sobie ogon. Jeżeli tak, to konieczna będzie amputacja ogona. To młody, energiczny pies, który trzy lata spędził zamknięty w schroniskowym boksie/kojcu. Jak się zachowuje w hotelowym kojcu, gdy zostaje sam? Interesuje się ogonem? Trzeba zwrócić na to uwagę.
  17. Przybyła jaguska i broni i chroni "swoją" Mimisię. :-)) Szkoda, że mała nie może zostać na stałe. Wygrałaby los na loterii. Ona czuje się jak w domu, zaufała, pokochała i to z wzajemnością. Ciężko będzie o tak wyrozumiały i kochający zwierzaki dom stały, który w pełni zaakceptuje Mimi.
  18. Sara2011, zakupy dotarły dzisiaj. :-) Bardzo jestem ciekawa, czy Frezji posmakuje karma płatkowa. Wypróbuję już jutro.
  19. Poker, zastanów się jeszcze raz. Myślę, że poradziłabyś sobie z niesforną i skomplikowaną Mimi. U Ciebie nie ma wielu zwierząt, masz doświadczenie, potrafisz być stanowcza i wymagająca. Mimi w nowym miejscu, innym otoczeniu będzie się czuła niepewnie, będzie łatwiejsza do kształtowania. Z nią trzeba popracować indywidualnie. Mimi mogła do mnie trafić w miejsce adoptowanej Miki, ale wtedy nie było potrzeby "poprawczaka" i od dwóch tygodni mam bardzo trudny przypadek. Na początku było ciężko, teraz już sytuacja opanowana, ale na dzień dzisiejszy nie dołożę sobie Mimi. Jeżeli coś się zmieni, dam znać. Popytam gdzie się da o miejsce dla małej.
  20. Tyś(ka), są ciągłe wahania i zmiana zdań. Rozpoczynany jest temat np. "poprawczaka", a za chwilę wszystko się rozmywa i pojawiają się inne rozwiązania. Tu potrzebna jest Twoja konkretna decyzja i działania. Mimi wrosła w DT, jaguska cierpliwie wszystko znosi, nie wypędza małej, ale to nie jest dobre, perspektywiczne rozwiązanie. Zmiana miejsca na dwa tygodnie to absurd. Mimi potrzebuje zmiany miejsca na dłużej, do czasu znalezienia DS. To się wiąże ze stałymi kosztami, bo wątpię, że znajdziesz bezpłatne miejsce. Nie polecę Ci hotelu, czy PDT, bo w tym temacie mam mniejszą orientację, niż Ty. Nie zadbam też o finanse. Musisz się tym zająć sama - tak, jak inne osoby, które wzięły odpowiedzialność za psa. Ty masz tylko Mimi, nie musisz martwić się o kilka psiaków. Na dogo, czy FB możesz uzyskać wsparcie finansowe, pomoc w ogłoszeniach, ale to Ty musisz trzymać ster. Jakie jest inne rozwiązanie? Możesz zabrać Mimi do siebie (przyzwolenie masz, wsparcie też - wspomniałaś o tym na wątku).
  21. Nie wiem, czy znajdzie się dom, który zaakceptuje Mimi z jej charakterkiem, negatywnymi zachowaniami i nawykami. Jest malutka, młoda, z wyglądu adopcyjna, ale to chyba jedyne, niepodważalne atuty. Niektóre sytuacje mogą bawić (zwłaszcza, gdy lekko i żartobliwie opisuje je jaguska), ale w codziennym życiu "wybryki" i zachowania Mimi są po prostu uciążliwe. Czarno widzę jej adopcję. Jeżeli nie może zostać na stałe w DT i ma znaleźć "swój" dom, to koniecznością jest próba korekty jej zachowań i przyzwyczajeń. Może się okazać bardzo oporna i niereformowalna albo zmienić się pozytywnie w jakimś stopniu.
  22. Przy alergii często pojawia się malasezjoza (grzybica). Mogą też przyczepić się inne grzybki. Musiałby weterynarz dokładnie przyjrzeć się Miłce pod tym kątem i ewentualnie wprowadzić leczenie. Widać na zdjęciach, że Miłce "siada" tył. Kręgosłup i stawy dają o sobie znać. Preparat wspomagający byłby wskazany.
  23. Nie ma co kombinować z wprowadzaniem karmy weterynaryjnej pod kątem wątroby. Weterynarze widzieli wyniki badań, nie zalecili wprowadzenia specjalnej diety, ani leczenia wątroby. Miłka dostaje preparat (był zrobiony zapas) i to moim zdaniem wystarczy. Będzie karma z owadami (swoją drogą ciekawi mnie jakimi), może akurat Miłce będzie smakować i służyć. Leków nie da się Miłce podać prosto do paszczy? Trzeba ukrywać w czymś? Nie jest uczulona na mleko krowie, więc pewnie na przetwory mleczne też. Można podawać leki w kawałku białego sera lub w serku topionym bez dodatków. Nie wiem, co korzystniejsze cenowo - puszki, czy ser.
×
×
  • Create New...