-
Posts
8312 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by toyota
-
Jara, ale Ty masz ten nowszy bardziej zabudowany model, czy ten starszy też ?
-
Zapomniałam napisać, że ta Hurtta nie jest jakaś mega ciepła, ten kołnierz to tylko ozdobny, ale jest bardzo wygodna i łatwo się ją zakłada, bo mnie to zawsze denerwuje jak za długo muszę "montować" ubranko na psie ;).
-
Coco ma też 28 cm długości, w klacie 30 cm (ale to nie ma aż takiego znaczenia dla tej kurtki), waży 2,5 kg. A w jakim kolorze wzięłaś ?
-
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rozmawiałam też z listonoszem, który roznosi listy w tym rejonie i pokazałam mu psa. Listonosz codziennie w dni powszednie przynosi list do firmy. Ten listonosz "obsługuje" też ul. Padarewskiego. Powiedział, że jak coś będzie wiedział to da znać. Na razie niestety żadna babcia mu się nie wyżalała, że zgubiła psa. A schronisko nadal nie zamieściło informacji, co uważam za rzecz najważniejszą :angryy:. -
Chciałabym zgłosić do sterylizacji suczkę Mię z tego wątku: http://www.dogomania.pl/forum/threads/246196-Psia-rodzinka-pilnie-potrzebuje-pomocy-%28, Adres gabinetu: [FONT=Verdana]LECZNICA WETERYNARYJNA[/FONT] [FONT=Verdana] ul. Gliniana 12[/FONT] [FONT=Verdana]43-600 Jaworzno[/FONT] [FONT=Verdana]tel. 601 41 93 11, 32 752 07 27[/FONT] [FONT=Verdana]lekarz wet. Anna Tkacz Koszt zabiegu - 250 zł [/FONT]Suczka przebywa w BDT.
-
[quote name='Molowe'] to wina miski że pies jest gruby itd :lol:[/QUOTE] :megagrin::megagrin::megagrin:
-
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To jest stara obroża mojego psa :). Tamtą, którą miał dziadek natychmiast zdjęłam, bo mnie brzydziła i była przyciasna. Moja Pyza w tej obroży, którą teraz nosi dziadek. To są odblaskowe kostki z Red Dingo :): -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mi chodzi o takie śmierdzące obleśne "samoróbki" ukręcone nie wiadomo z czego, których nie można ściągnąć, bo są jakoś na stałe zamontowane na psie, a kółko jak od krowy to mój podhalan też miał, bo był duży i silny, ale to jest zastanawiające jak coś takiego ma mały stary piesek. Maron86, ja bynajmniej takie obroże widuję u zagłodzonych psach wiejskich na interwencjach i nie sądzę, że Twój pies taką nosi. Zapomniałam napisać, że to wielkie kółko jest oczywiście zardzewiałe. -
Czy ja dobrze zrozumiałam, że Ty te rozbisurmanione psiury dźwigasz z powrotem na rękach do domu ?!!! Coś mi się zdaje, że behawiorystka będzie miała dużo pracy :evil_lol:. Nie to, że piesy takie trudne, ale z Elunią :evil_lol:.
-
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Energy']Tia najważniejsze ale tego też normalnie nie chciałaś zrobić... [FONT=&] Ten wpis pokazał mi wiele... Oceniasz ludzi po zasobności portfela, a to przynajmniej dla mnie jest potworne. "z ładną skórzaną obrożą", "z ozdobnym złotym łańcuchem na szyi"...to jest żenujące. Czyli mały nie miał być zgłoszony do schronu, nie szukasz właściciela bo ... wygląda na to że potencjalny właściciel nie jest bogaty więc nie warto się nim przejmować??? Jak tak można??? Nie wiesz jak potoczą się Twoje losy,pamiętaj... Od razu nie miałaś zamiaru szukać właściciela, taka jest prawda. I to jest straszne. A na stronie schronu nie ma wpisu do tej pory choć miał być następnego dnia, to też Twoje dzieło? Nazywając rzecz po imieniu to jest przywłaszczenie i dobrze o tym wiesz. Nie masz prawa decydując czy szukasz właściciela patrzeć na zasobność portfela, to jest bardzo nieuczciwe postępowanie. Może i go nikt nie szuka, ale to powinno się wyjaśnić, a nie z góry skreślać. [/FONT][FONT=&] [/FONT] Zupełnie nie o to chodzi, że oceniam ludzi po zasobności portfela, po prostu jak pies ma na sobie obrożę, która wygląda przyzwoicie, to jest bardzo duża szansa, że ktoś go szuka, a jak obroża to "samoróbka" z dużym kółkiem jak od krowy, to najpewniej urwał się z łańcucha. Po prostu tak dedukuję, a Ty mi od razu z takimi tekstami wyjeżdżasz :roll:. Normalna obroża parciana dla takiego małego pieska kosztuje 5 max 10 zł, skórzana parę złotych więcej, to naprawdę nie jest żaden majątek i nie świadczy o zasobności portfela tylko o to czy ktoś dba o psa. Co do schroniska, wcześniej mi pisałaś na fejsie, że to jest dziwne co piszę o schronisku. Ja piszę prawdę i myślałam, że właśnie się o tym przekonałaś, jak bardzo są przejęci pomocą. Właśnie obawiałam się takiej reakcji, że będą złośliwi jak zobaczą mój nr tel., dlatego poprosiłam, aby znajmoma wetka przesłała dziadka ze swojego maila i z nr tel. mojej siostry do kontaktu. Podejrzewam, że nie dałaś temu wiary i dlatego bez mojej wiedzy, zrobiłaś po swojemu i wysłałaś go z moim i swoim nr tel., trudno. Z resztą nie wiem czy to jest ich złosliwość czy opieszałość. Może się jeszcze pojawi. -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
On był bardzo wyczerpany, w domu wypił dużo wody i położył się na podłogę i tak leżał kilka godzin na wznak. Nic go nie interesowało, w domu były 2 suki, jedna z cieczką, która miała na niego chęć, a druga wysterylizowana. Dlatego sądzę, że jednak w tym sylwestrowym szale huków sporo przebiegł ze strachu. On nie jest typem biegacza, puszczam go ze smyczy na ogrodzonym terenie firmy i bardzo się pilnuje wręcz plącze pod nogami. Teren firmy ma 2 ha, więc miałby możliwość, żeby pobiec przed siebie, ale się nie oddala na krok. Wychodzę też z nim na spacer poza firmę, ale wtedy na flexi. Musiał się wystraszyć i dlatego tak biegł przed siebie. Są oczywiście psy, często husky, które tak biegną przed siebie jakby bez celu chyba dla przyjemności biegania, ale to nie ten typ zupełnie. Jak wołałam za nim Pusia, to się zatrzymał, obejrzał, ale strzeliło i znowu truchtał przed siebie, tak po 3 razach stanął i poczekał na mnie i dał się zapiąć na smycz bez problemu, ale nie chciał iść, musiłam go wziąć na ręce. Biegł w stronę przeciwną niż ul. Padarewskiego. Z samochodu nie wysiadł wówczas sam, zaniosłam go na rękach do mieszkania, Diana z Karmusią szał, bo nowy kolega, a on do miski z wodą i padł na wznak jak nieżywy. Jak jechał do weta po 3 dniach to wskakiwał już do auta i wyskakiwał bez problemu sam, jest całkiem sprawny. -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja uważam, że najważniejsze to powiadomić schronisko, skoro jest jedno w regionie, wyłapuje naprawdę skutecznie i od 20 lat. Każdy by tam szukał swojego zaginionego psa. 2 psy zgłosiłam w przeszłości do schronu i był natychmiastowy odzew. Jeden DON-ek z ładną skórzaną obrożą, biegał po firmie i pracownicy zaczęli dyskutować, że im się przyda na działkę do pilnowania, więc go schowałam do mieszkania, a drugi azjata z ozdobnym złotym łańcuchem na szyi, też wszedł na teren firmy i sobie leżał jak posąg, jego z kolei pracownicy się bali, więc też go zamknęłam. Obaj właściciele znaleźli się na drugi dzień i szukali psa w schronisku, które podało im do mnie namiary. DON-ek mieszkał w tej samej dzielnicy, pani przyszła na piechotę, a azjata nie pamiętam, ale autem po niego przyjechali. Będzie dobrze, jak ktoś będzie go szukał fizycznie w schronisku, to powinien dostać namiary do mnie. A na stronie schronu jest dział zaginione/znalezione i prawie nie ma tam psów, więc łatwo poszukać. -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A co ma Padarewskiego do rzeczy, to jest bardzo daleko od miejsca znalezienia psa, ja ulicą Padarewskiego przejeżdżam czasem kilka razy dziennie i kojarzę tam ludzi, którzy spacerują z psami i na pewno dziadek do nich nie należy. -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie umiem tego inaczej zrobić, trzeba wpisać współrzędne, które podałam. -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zaznaczyłam na mapie mniej więcej punkt, gdzie znalazłam psa: 53.49799,18.796726, https://maps.google.pl/ Tam nic nie ma, najbliżej są ogródki działkowe, bardzo zaniedbane i bez mieszkańców. Szkoły są oddalone znacznie. Teraz dopiero widzę jaki to jest beznadziejny pomysł z tym spacerowaniem, to są porozrzucane gospodarstwa na dużym obszarze. Najbliżej takim punktem powiedzmy masowo odwiedzanym jest Biedronka, tj. tu: 53.50315,18.799742 -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No co Ty, nikt już nie kupuje gazet. -
[quote name='obiezyswiat75']pani najwidoczniej casting sobie robi bo gdyby miała sie zakochać, to Inka by już u niej została[/QUOTE] Niestety też tak pomyśłałam, że to się jednak czuje od razu czy to pies dla mnie. Ja bym się już od takiego psa nie mogła oderwać, nawet gdybym nie mogła go wziąć od razu, to by było widać, że bardzo mi przypadł do serca. Ale nie chciałabym gasić jeszcze nadziei...
-
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeśli chodzi o schron w Bydgoszczy, to nie jest to tajemnicą, że ma najwyższą eutanazję w statystykach w Polsce. 15-letni struszek niewidomy i obijący się na podwórku i nie mający żadnych szans na adopcję raczej miałby duże szanse na eutanzaję. Nie wiem, czy to jest niezgodne z ustawą, nawet na dogo widziałam zwolenników takiego załatwiania sprawy. Tego np. uśpili: www.dogomania.pl/forum/threads/84031-Uspiono-go-nagle-w-schronie!Nie-dano-szans-go-wyciągnąć!Przepraszam-kochany!!! Jest więcej takich wątków, ale znam też inne przypadki z pierwszej ręki. Osobiście nigdy tam nie byłam, podobno jest to bardzo ładne i wzorowe schronisko, duży porządek i nie ma przepełnienia, ale niestety eutanazja bardzo duża. Dyrektorka bardzo dba o dobre imię i śledzi poczynania wolontariuszy na necie, więc więcej nie będę pisać :p. -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
U nas dużo psów ma czipy, bo czipy są bezpłatne (na koszt miasta). Można podjechać do lecznicy i bezpłatnie zaczipować psa. W schronisko również czipują wszystkie psy przy adopcji. Pamiętasz przecież Tosię, której zrobiłas wizytę PA ? Też miała czip (właścicielka się jej zrzekła). Mnie pół roku temu wrzucili na posesję przez płot młodą ładną suczkę i niespodzianka - miała czip !!! Została adoptowana 1, 5 roku wcześniej ze schronu jako 3 miesięczny szczeniak przez panią z 7 dzieci. Pewnie dzieci chciały zabawkę, a szczeniaki w schronie są za darmo. Tylko, że durnie nie kumają, że tego psa nie będą już mogli tak łatwo się pozbyć. Schronisko nie przyjmuje psów od prywatnych właścicieli. Jak pies ma czip to właściciel ma obowiązek go odebrać i jeszcze zapłacić koszty odłowienia i pobytu. SM współdziała ze schroniskiem w egzekwowaniu od opornych właścicieli. Jak Diana podrosła to już jej nie chcieli - mieszkanie w kamienicy, 3 piętro w centrum, 7 dzieci, niektóre całkiem "dorosłe" i mogłyby wychodzić z psem na spacer, ale nie były zainteresowane. Pani psa wydała na giełdzie innej rodzinie, ale nie ogarnęła jego przerejestrowania w baze danych. Po pół roku rodzina wyjechała do Niemiec na stałe, a psa zostawili na posesji we wsi, gdzie mieszkam. "Dobrzy" ludzie wrzucili mi ją za płot, bo widać, że lubię pieski :angryy:. Dotarłam po czipie do właścicielki, która psa adoptowała ze schronu. Pani zrzekła się jej na moją rzecz (na piśmie) z wielką ulgą. Wcześniej zadzwoniła do tego faceta, któremu psa oddała na giełdzie, to tylko się do sluchawki zaśmiał. Diabełek został znaleziony w Grudziądzu, ta obwodnica rozciąga się przez takie peryferia, ale to zostało włączone jakiś czas temu do Grudziądza i nie ma tam sołtysa. Podsumowując -pies został ogłoszony na tablicy, fejsie, cafeanimal i w schronisku na stronie oraz wysłany do fajnej pracowniczki schronu, ma jego zdjęcie w telefonie. Jest na terenie firmy, czyli można powiedzieć w dużym skupisku ludzi, wszyscy znajomi powiadomieni o moim znalezisku. Powiadomiona lecznica wet. oraz salon fryzjerski. Tak się złożyło, że to moje znajome i go widziały, ale wątpię, żeby tam akurat ktoś się o niego pytał. Tu nie ma żadnych wolontariuszy, byłam jedyną wolontariuszką w tym schronisku przez 2 lata, ale zostałam wywalona przez takie zdjęcia jak powyżej i opisy warunków bez podawania lokalizacji, ale ktoś namierzył na fejsie i poznali swoje psy i do tego mój telefon. Zdjęcia miały na celu znalezienie DT lub DS i pomoc najbardziej potrzebującym psom, a nie kręcenie afer, no ale schron poczuł się bardzo urażony. -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Energy, to mieszkanie jest na terenie firmy, w której pracuję. Jest to mieszkanie firmowe, które jeszcze mam do dyspozycji. Ja codziennie spaceruję z dziadkiem po terenie firmy w czasie pracy. Jest tutaj zatrudnionych 60 pracowników. Pracuję tu 15 lat i wszyscy wiedzą, że pomagam psom i wiedzą, że ten dziadek jest znaleziony. To są osoby mieszkające w Grudziądzu i okolicach. Gdyby usłyszały czy zobaczyły jakieś ogłoszenie, to skierowałyby właściciela psa do mnie, czy do tej firmy. Ja po pracy spieszę się po dziecko do szkoły, zawożę je do drugiej szkoły, w domu mam 9 psów (2 są razem z "dziadkiem"), do których się spieszę, żeby nie zdemolowały i nie zaszczały mi chałupy. Uwierz mi, to nie jest moja zła wola, że nie jeżdżę po mieście i nie rozklejam ogłoszeń. Ja nie wiem w co ręce włożyć i doby mi nie starcza. Żeby choć jeszcze dłużej było widno. Córka nie chce mi sama zostawać w domu, bo się boi, ma 9 lat, ale przeprowadziliśmy się na szczerą wieś. Żeby dziadek był yorkiem czy też był trochę ładniejszy i młodszy, to jeszcze bym rozumiała, że można mieć podejrzenia, że nie chcę go oddać, ale ja GO NIE CHCĘ MIEĆ i jeśli znalazła by się, tak jak pisałaś, kochająca właścicielka- babuszka, to ja z chęcia jej pomogę doprowadzić go do ładu, wykąpię, zaszczepię, kupię nową obrożę z adresatką, zaczipuję, zrobię co tylko potrzeba na swój koszt, niech tylko ona go weźmie ode mnie, ale NIE na podwórko czy nie daj Boże na łańcuch, bo w takie warunki, to ja go nie oddam. -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Myślę, że łupież powinien już przejść po moim jedzeniu- karmię Acaną bezzbożową lub Orijenem + Animonda, ale pies nie był przeze mnie kąpany, bo nie mam tam ciepłej wody, więc nadal jest widoczny. Pies z podwórka nie załatwia się w domu, chyba, że był wcześniej w betonowym kojcu, wtedy posadzkę w domu traktuje jak kojec i robi bez krępacji. Jak był na podwórku, czyli na ziemi, trawie itp. to szuka ewentulnie w domu czegoś miękkiego, żeby się załatwić np. dywanu ;). Nie można wykluczyć też, że dziadek był w domu, ale naprawdę samo głaskanie powodowało u niego, że kołtuny i martwy włos spadał. Nie wiem, czy ktoś by trzymał tak zakołtunionego psa w domu i w ogóle go nie dotykał, nie głaskał ? Poza tym on został ogłoszony na tablicy i fejsie za co Ci bardzo dziękuję, więc nie pisz, że nie jest ogłaszany. Ja nie mam czasu robić plakatów i rozwieszać, jestem sama z dzieckiem i 12 psami w tej chwili. I nie mieszkam tam gdzie znalazłam psa. -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W sumie to mogłam go oddać jednak do schroniska, może wtedy kochający właściciel by go odebrał, jeśli by dziadek nie miał pecha i nie został akurat zagryziony. -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przepraszam, dubel. -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak jak pisałam w pierszym poście, znalazłam dziadka na obwodnicy miasta, tam nie ma zabudowań, droga została oddana do użytku ze 2 lata temu, wcześniej tam były ugory, nie ma żadnych słupów, nie można się zatrzymywać. Wrzuciłam awaryjne i złapałam psiaka do samochodu ryzykując, że inny samochód wjedzie w dupę mojemu. Można tam jeździć 70 km/ h, więcej niż w obszarze zabudowanym, chociaż jest to miasto. Piesek ma okropny łupież, przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy, nie widział szczotki przez lata. Wczoraj go wyczesałam i wygląda jak nowy. Znosi wszystkie zabiegi ze stoickim spokojem. Jeśli ktoś ma wątpliwości, w jakim stanie był psiak, to mogę podać kontakt do wetki, ktora go widziała, bo zdjęcia tego nie oddają. To jest ten gabinet: https://www.facebook.com/przychodniaweterynaryjna.rudykot.9 Łupież się z niego sypie. Miał również pchły, odpchliłam go 3.01, ale zdążył zapchlić moje psy (z trzema się kontaktował), bo w okresie zimowym nie są zabezpieczone profilaktycznie. Teraz będę musiała wszystkim zakupić środki na pchły. Wedug mojego doświadczenia, to jest pies, który miał dom, ale służył za śmietnik na podwórku. To nie jest tak, że ja go chcę zatrzymać, naprawdę będę szczęśliwa, jak się go pozbędę ;). -
Kochany Maksiu umarł :(. Czekaj tam na mnie za TM !
toyota replied to toyota's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Na stronie widzę, że w dalszym ciągu go nie umieścili :roll:. Rozmawiałam dzisiaj z wetką i powiedziała mi, że wiadomość mailowa o dziadku wróciła do niej z powrotem z automatu, tak jakby mieli zapchaną skrzynkę. Miałam w sprawie dziadka przed chwilą jeden telefon, ale chodziło o psiaka 15-letniego zaginionego pod Bydgoszczą na początku grudnia. Staruszek kompletnie niewidomy obijający się na podwórku, tylko w domu znał rozkład i sobie radził. Nasz dziadek ma zaćmę, ale nie ma problemów z poruszaniem się. Poprosiłam, żeby wybrali się do schroniska w Bydgoszczy, bo tylko dzwonili. Z doświadczenia wiem, że raczej jest trudno zidentyfikować psa przez telefon, w schronisku gdzie każdego dnia przybywa kilka psów. Jeszcze co innego jak pies jest rasowy, ale takich podobnych kundelków jest mnóstwo. W każdym razie jakby jakiś wolontariusz z Bydgoszczy to czytał, to może przypomni sobie czy nie ma takiego psa w Bydgoszczy odłowionego ok. miesiąc temu ? Niestety, ale tak stary i jeszcze niewidomy pies zapewne zostanie poddany eutanazji w schronisku.