-
Posts
1510 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kacedy
-
Niom :), ale tak sobie tłumaczę wgapiając się w wątek w oczekiwaniu na nowe posty, że może brak wieści przez tak długi czas to dobry znak. Znak, że tam na miejscu dziewczyny walczą o psa- bo to ten poszukiwany........
-
Jeszcze nic nie wiem, trzymam kciuki! Wczoraj jak rozmawiałam z tą Panią to widać było, że bardzo mocno była związana ze swoim psem i jestem przekonana, że jeśli to jej pies to zrobi wszystko, aby go odzyskać.
-
Powinien :). Przyjęło się mówić, że Akita to symbol psiej wierności. Znana jest historia psa Hachiko, który po śmierci swego pana jeszcze prawie przez 10 lat (do swojej śmierci) dzień w dzień przychodził na dworzec, na który odprowadzał swego pana. Czekał z nadzieją, że go tam spotka.........
-
działamy, działamy :)
-
[B]Cekinka- prosze[/B]- [B]podaj mi na PW pilnie adres[/B] dokładny w Halinowie, gdzie ten pies przebywa. Skontaktowałam się z ludźmi, którym zginęły psy. Na 95% po zdjęciach kobieta powiedziała, że to jej pies. Chce tam jeszcze dzisiaj jechać i go sprawdzić (ew. odebrać). Była niesamowicie uradowana po prawie roku poszukiwań by się przynajmniej pies odnalazł. Daj mi swój tel. na PW i adres w Halinowie, gdzie ten pies jest. Przekieruję ją na Ciebie. Oby to był te psiak :)
-
To bardzo dobra cena tylko trzeba by zrobić jakąś zbiórkę. Problem może być jeszcze jeden- nie sądzę, aby tej Pani pies i ten się zaakceptowały. Słuchajcie, mam jeszcze jedną myśl- jeśli to nie tych ludzi pies to może jest to jeden z psów, które ogłaszane są w sieci jako zaginione. [I] W nocy z 20/21 października 2007 r. w Łukowie ok. Siedlec zaginęły 2 psy rasy Akita Inu. Pies i suka umaszczenia czerwonego, oba nieagresywne. Mają tatuaże w uchu i w pachwinie. Kontakt: tel.kom 604120776 [/I]Z tego, co mi wiadomo psy się nie odnalazły. Skontaktuje się z tymi ludźmi i zapytam, czy to aby nie jest ich pies (chociaż po zdjęciach to chyba ciężko będzie na 100 % rozpoznać). Łuków i Halinów -jak patrzę na mapie nie są daleko.
-
na cito DT to już potrzeba, bo nawet jeśli wkroczy organizacja lub policja to nie można pozwolić, aby pies trafił do schronu, bo stamtąd może już nie wyjść, albo trafić w ręce rozmnażacza lub "miłośnika" psich walk. Będę szukać. Ps. jeszcze jedno- do jakiego schroniska trafiają psy z Halinowa?
-
Czy na noc oni zabierają tego psa, czy też się włóczy? A w ogóle to skąd pewność, że to ich pies? Może po prostu się do nich przybłąkał i już został, bo dają mu jeść. Myślę że trzeba tam nasłać jakąś organizację lub policję, żeby sprawdziła czy mają jakieś papiery na tego psa np. chociażby książeczkę zdrowia i udokumentowane aktualne szczepienie przeciwko wściekliźnie. Jeśli nie to już jest podstawa do zabrania psa. Przed organizacją (lub policją) facet się nie wykręci- będzie musiał ich wpuścić i okazać dokumenty.
-
[quote name='MaJa 75'] jeśli nie, to można zastanowić się nad jego wykupieniem....Co o tym myślicie?[/quote] Wiesz, też myślałam żeby tym ludziom zapłacić. Problem jednak w tym, że po ich "mentalności" podejrzewam, że mogą stwierdzić, że to fajne źródło zarobkowania i sobie zafundują kolejnego, którego wykopią na ulicę.
-
Tylko żebyś Ty Cekinko nie miała ze strony tych ludzi nieprzyjemności, bo jak "im pies zginie" to pewnie w pierwszym rzędzie pomyślą że im go "ukradłaś".
-
Uważam, że jeśli tej kobiecie zależy na psie to można by było spróbować się z nią dogadać. Wytłumaczyć jej, że los tego psa na ulicy nie potrwa długo, bo albo zabije go samochód, albo Straż Miejska zabierze go do schroniska jako bezdomnego. Dlatego najlepiej będzie jak się go zrzeknie, a my spróbujemy znaleźć mu dobry dom. Jeśli ta kobieta boi się reakcji męża (bo zakładam, że i tak może być) to należałoby ustalić z nią, że nic mężowi nie mówi tylko podpisuje papier. Pies na czas szukania domu mieszka jeszcze u nich (tylko niech go na litość Boską jakoś pilnuje, żeby nie latał po ulicach), a jak znajdziemy dom to pies od nich zostaje zabrany pod nieobecność męża. Jeśli facet będzie pytał, gdzie pies (w co wątpię) to zawsze może ta pani mu powiedzieć, że nie wie....pewnie gdzieś lata..........jak zwykle.......a że nie wrócił........może wpadł pod samochód....itp.
-
Cekinko, a czy mogłabyś porozmawiać z tą Panią, a nie z tym panem. Być może udałoby się uzyskać od nich zrzeczenie się psa. Wtedy można mu zacząć szukać domu, ale wbrew pozorom łatwo o dobry dom nie będzie. Jest niestety duża szansa, że pies trafi do rozmnażalni, bo to ostatnio "modna" wśród rozmnażaczy rasa, a on niestety ma jajka. O DT również będzie trudno ponieważ jak tutaj słusznie zauważono akita nie toleruje samców (to bardzo często się zdarza). Zatem trzeba szukać DT/DS bez psów i raczej bez innych zwierząt w ogóle, jak również i dzieci ponieważ nie wiadomo jaki pies ma charakter. Już nie wspomnę o tym, co się stanie z psem jak trafi do schronu. Raczej marne szanse na oddzielny boks, a skoro agresywny do innych psów to mogą go chcieć uśpić.
-
[quote name='moniqa']Tylko nie wiem co na wytracenie energi, gdyz ostatnio rower odpada, już na krótkim odcinku zaczyna kuleć. [/quote] Na wytracenie energii tropienie jest bardzo dobre. To wbrew pozorom bardzo "energochłonna" czynność dla psa.
-
To może jeszcze w ramach innego psiego poglądu na świat rozrywek dopowiem tyle, że mój pies (prawie 4 lata) i prawie 2 lata po kastracji skacze "kopulacyjnie" na suki, z którymi ma ochotę się bawić, a które go kolokwialnie mówiąc olewają. Oczywiście nie są to wszystkie suki, ale tylko te, które zna i lubi. I nie ma to zachowanie nic wspólnego z popędem seksualnym, bo ani suka w cieczce, ani mój pies jajeczny. Po prostu- cwaniak zakumał (nie wiem gdzie), że jak normalne zaproszenie do psiej zabawy (czyli przykuce, mimika, wszelkiej maści podskoki i odskoki itp.) nie "działają" to niezawodnie zadziała takie zachowanie. I ma rację.:diabloti:. Żadna póki co nie pozostała obojętna. Jak już zostaje przez mojego psa osiągnięty efekt zainteresowania powraca do "strandardowego" zapraszania do zabawy. Taki cwaniaczek.
-
[quote name='karjo2']Takie zachowanie sluzy rowniez do rozladowania emocji, stresu, nadmiaru energii. Sprobuj zorganizowac psu najpierw dluzszy spacerek ze szkoleniem, wybieganiem, tropieniem, aportem itp. Potem dopiero wprowadzaj w grupe psow. [/quote] Bardzo dobra rada :)
-
karjo- nie nalegam na interwencję chirurgiczną. Napisałam "[I][B]Może warto by było[/B] w takim razie rozważyć sprawę kastracji jako priorytet[/I]". Przyznasz, że to drobna różnica. Owszem- sprawa prostaty "nie musi się zdarzyć". Nie zaprzeczysz jednak, że może. No cóż- moje stanowisko być może jest radykalne w kwestii kastracji i sterylizacji. Wychodzę bowiem z założenia, że wszystkie psy niehodowlane (bez względu na płeć i miejsce, gdzie przebywają) jeśli tylko nie ma u nich przeciwwskazań zdrowotnych powinny być poddane zabiegowi kastracji bądź sterylizacji. Ale to chyba nie dyskusja na ten wątek. Zasugerowałam jedynie kastrację tego konkretnego psa, bo być może pomogłaby ona w rozwiązaniu problemu o jakim tutaj mówimy, czyli pewnych "zachowań dominacyjnych". I zgadzam się w zupełności ze stwierdzeniem, że nie powinno się oczekiwać "cudu" jak również z tym, że jeśli miałby on nastąpić to na pewno nie "z dnia na dzień". A praca z psem to podstawa, bez niej tym bardziej nie ma się co spodziewać żadnej poprawy. To jakby jest jasne.
-
Może warto by było w takim razie rozważyć sprawę kastracji jako priorytet. Odpadną ew. póżniejsze problemy z prostatą i z dużym prawdopodobieństwem ustąpią zapędy dominacyjne Twojego psa.
-
Yoko pozdrawia z nowego domku :) [IMG]http://lh4.ggpht.com/poczta.akity/SHXZRDHmajI/AAAAAAAAAMw/nr8B0GhNO7g/Zdj%C4%99cie0080.jpg?imgmax=512[/IMG] więcej zdjęć w albumie.
-
Zajrzyj do Linkowni: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=108029[/url]
-
ależ absolutnie nikogo nie uraziłaś :). Fotka poważna bo i pies poważny i dobrze by było, aby tacy też byli chętni do adopcji :)
-
Tak- ten. To ocena z mojej strony była błędna. Domek jest ok :), chociaż po historii z Anu to już niczego nie jestem pewna. W każdym bądź razie już tak beztrosko nie zasypiam.
-
Yoko (Pręguska) od soboty też już w domku :) I ma koleżankę - też akitę.
-
Do [URL="http://picasaweb.google.com/poczta.akity/Preguska_Yoko"]albumu Yoko[/URL] dodałam ostatnio zrobione przez Marka w dniu wyjazdu do nowego domku. Przepraszam, że dopiero dzisiaj, ale w weekend miałam kiepski internet. Na zdjęciach widać nową kumpelę Yoko :)
-
Kitę adoptowali Państwo z Warszawy, którzy wcześniej chcieli Yoko, ale im odradziłam ze względu na małe dzieci (mają dwoje). Z pierwszych relacji wynikało, że Yoko potrafi pokazać zęby człowiekowi i stąd miałam obawy. Kita to zrównoważona, cały czas uśmiechnięta sunia. Zero agresji. Państwo mają już psa akitę- tak jak pisałam wcześniej gdzieś tutaj na wątku- więc Kita ma towarzystwo. O potomstwo nie ma obaw- Kita została w schronie ciachnięta. Niebawem na stronę AwP dodam zdjęcia z nowego domu :) Jeśli chodzi o Yoko,to mam informację od Marka, że już w nowym domu, ale są problemy ponieważ suki o ile nie kłóciły się absolutnie na terenie Marka, o tyle na tamtym terenie doszło do sprzeczki. Gdzieś tu już wcześniej chyba było napisane- Pan ma sunię akitę. No i jak to akita na własnym terenie :(. Pomimo zapoznania suniek na neutralnym gruncie, pomimo wspólnej jazdy samochodem- jak dojechali na miejsce -blondyna pokazała zęby. Jesteśmy w stałym kontakcie i gdyby jednak dziewczyy się nie dogadały- Yoko wraca do Marka i szukamy domku od nowa. Oby nie było takiej potrzeby.
-
Pozdrowienia od wysterylizowanej, wyczesanej, zadbanej i szczęśliwej Yoko, która w sobotę jedzie do domku :) [IMG]http://lh3.ggpht.com/poczta.akity/SGOaCxewsGI/AAAAAAAAAGY/dstjrg4MA4o/Yoku_uMarka2.jpg?imgmax=400[/IMG] Marek przesłał nowe zdjęcia, które znajdziecie w albumie ([URL="http://picasaweb.google.com/poczta.akity/Preguska_Yoko"]link)[/URL] Dziękujemy :)