Jump to content
Dogomania

Kacedy

Members
  • Posts

    1510
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kacedy

  1. [quote name='Taishi']nie mogłam się powstrzymać żeby nie wrzucić tego linka, przepraszam, że tutaj, może mod nie skasuje, jak wam się podoba? [URL]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/1015421_akita_piekny_reproduktor.html[/URL][/quote] Niestety ogłoszeń tego typu jest sporo w necie. I niestety część z tych psów- potomków trafi do schronisk :(
  2. Super, wielkie dzięki :) Właśnie to samo chciałam powiedzieć- Yoshi ma ogon w górze :) Hmm- a dlaczego Daiki chodzi w kolczatce?
  3. Mamy już kwiecień. Dzisiaj przelałam deklarowane 20 zł dla Kajtusia- Łobuziaka.
  4. Też jestem ciekawa :) [B]Mypatty[/B], jak sobie radzicie?
  5. To tylko dwa miesiące. Pewnie Kajtek jeszcze nie wie, że jest bezjajeczny. Wydaje mi się, że najlepiej by było wydać mu jakieś polecenie w stylu "siad" w momencie kiedy zaczyna na Ciebie skakać. Chodzi o czynność zastępczą. Może to być podanie łapy lub cokolwiek innego, co umie. Jeśli to zrobi (jak wykona)- głośno pochwalić i nagrodzić. Najlepiej jakimś "smakołykiem". Co tam masz- może być np. malutki kawałeczek sera żółtego. Czynność powtarzać za każdym razem. Można też jak zaczyna skakać powiedzieć głośno i stanowczo np."fe" lub "nie wolno" i odwrócić się. Nie reagować, totalna olewka. I tak za każdym razem. Powienien "załapać", że jak zaczyna skakać to jest ignorowany. Ja jednak jestem zwolennikiem pierwszej metody, czyli czynności zastępczej i nagradzania za jej wykonanie.
  6. Niestety nie jest łatwo znaleźć dobry domek akicie :(
  7. Powiem tylko tyle- czułam, że ten pies tam jest :(. Dlatego z uporem maniaka trzymałam go na stronie AwP i nie tylko.......... Zachowanie "Palucha" pominę milczeniem, bo to nic nie da. Może tylko psu zaszkodzić i "zniknie" na kolejne pół roku. Dobra, działamy :) Lothia- bardzo dziękuję :)
  8. [quote name='met']mam problem, ktorego nie potrafie rozwiazac: Kajtek na mnie skacze - jak pies na suke. za kazdy razem, kiedy go glasne. macie propozycje, jak sie z tym uporac?[/quote] Kiedy on był kastrowany? ile czasu upłynęło?
  9. Wiesz, identyfikator na obroży lub w szelkach jest o tyle "lepszy", że nie wymaga od ewentualnego znalazcy psa żadnych "poświęceń". Celowo pisze w "", bo dla chcącego nic trudnego...:)ale tutaj jest czarno na białym kontakt do właściciela psa. Pewnie, chip jest lepszy, bo trwały i pies go nie zgubi, ale żeby zidentyfikować właściciela psa trzeba iść z nim do weta, który ma czytnik i może sprawdzić w bazie. A zakładam, że nie każdemu znalazcy "może się chcieć". Co nie zmienia faktu, że każde oznakowanie Yoshi zwiększy szanse na jej odnalezienie w przypadku ewentualnej ucieczki.
  10. To jako ten duch opiekuńczy, oraz jako że szczęściu trzeba pomagać zasugeruję zamówienie i zakup dla Yoshi identyfikatora z danymi kontaktowymi (tel. i adres) właścicieli. Yoshi nie ma obroży, ale można go przypiąć do szelek. A jeśli nie do szelek (bo zakładam, że jak zwiała z ogrodu to bez szelek), to może do obróżki przeciwpchelnej? Ja ostatnio kupowałam dla swojego Hirka na allegro szelki z gotowym identyfikatorem. Super sprawa, bo nie jest to przypinany identyfikatorek, który może się zgubić, tylko wszysty w szelki. Szelki z nim są jedynie o 5 zł. droższe niż bez. W prezencie natomiast dostałam odblaskową obróżkę na gumkę również z gotowym identyfikatorem. Jeśli Państwo byliby zainteresowani- mogę podać namiary na firmę, która robi takie "cuda". Gorąco polecam :)
  11. Witaj Patrycjo :) Haha to teraz mamy tak: -Pani- żona Pana Yoshi, -Izis- "babcia" Daiki. hmm- to ja jestem "Edek z fabryki kredek" :eviltong: Bardzo się cieszę, że zalogowałaś się na dogo. Być może będziemy mogli być pomocni w (odpukać) jakichś psich problemach, a jako że Yoshi jest nam bardzo bliska, to z wielką uwagą będziemy czytać wszystkie Twoje spostrzeżenia i relacje z Waszego życia. Oczywiście te, którymi zechcesz się z nami podzielić . Bardzo mnie cieszy wiadomość, że Yoshi do Was podchodzi i prosi o pieszczoty. Jeszcze 3 tygodnie temu to był zupełnie apatyczny, w głębokiej depresji, bojący się człowieka pies. Ona bardzo chce zaufać i pokochać. Potrzebuje tylko czasu. Wiem, że wybieraliście się z Yoshi do weterynarza. Napisz nam proszę, co pan doktor powiedział o suni. Konkretnie chodzi mi o ten leczony guzek oraz o ogólny stan zdrowia.
  12. Elurin na pewno masz sporo racji, bo rzeczywiście na przywiązanie to jeszcze za krótki okres czasu. Nie stawiałabym jednak na to, że wróciła bo w tym miejscu jest jedzenie. Raczej nie miała okazji porządnie zgłodnieć (uciekła w dzień), a nie było jej tylko 3 godziny, a nie 3 dni. Myślę, że to bardziej poczucie bezpieczeństwa niż głód skłoniły ją do powrotu. Tak, czy inaczej, podobnie jak Wy uważam, że nowi opiekunowie Yoshi powinni wziąć pod uwagę fakt, że sunia jest psem "po przejściach". A co za tym idzie, że jej reakcje mogą być czasem zupełnie odmienne od "zawsze szczęśliwego" psa i że przynajmniej na początku powinni zakładać pewnien margines jej nieprzewidywalności. To, że wróciła jest ogromnym szczęściem. Myślę, że Państwo wyciągną wnioski z tego zdarzenia i do podobnego już nie dojdzie.
  13. Oj się narobiło. Wczoraj zadzwonił do mnie Pan, że Yoshi zwiała przez dziurę pod płotem, którą wykopał Daiki. Gdy próbował ją łapać to uciekała. Najpierw powoli, powoli, a później dała nogę. Na mnie padł blady strach, bo już sobie wyobrażałam "różne sytuacje" łącznie ze schronem i kołami samochodu :(. Poszukiwania nic nie dały. Po Yoshi nie było śladu. W planach już było rozwieszanie ogłoszeń i alarmowanie dogomaniaków z Tych, żeby pomogli w poszukiwaniach, kiedy to sunia po 3 godz. zwiedzania okolicy SAMA WRÓCIŁA do domu. Kamień z serca. Pomijając już wszystkie aspekty sprawy- jedno jest pewnie- Yoshi przywiązała się i zaakceptowała nową Rodzinę, skoro dobrowolnie wróciła. Pan obiecał dziurę zakopać i baczniej pilnować Yoshi.
  14. Właśnie zadzwonił Pan Saby :) Super wieści! Sunia ma nowe imię [B]YOSHI[/B]. Z Daiki zakceptowały się pez problemu. Psiaki bawią się w najlepsze :). Po podróży spała jeszcze w domu, ale już dzisiejszą noc spędzi ze swoim kumplem w ogrodzie. Rodzinie również sunia przypadła do serca. Yoshi idzie dzisiaj na zastrzyk (kontynuacja leczenia z hoteliku), oraz na ogólne oględziny do weterynarza. Jeśli będą zdjęcia to wstawię na wątek. [I]Ale się cieszę lalalala:sweetCyb:[/I]
  15. Niom :) i marzy mi się żeby Saba była szczęśliwa. Czekamy zatem niecierpliwie na wieści z nowego domku. Jak minęła podróż? czy psiaki się zaakceptowały i czy Saba podoba się nowej Rodzinie? Może jakieś zdjęcia?
  16. Przyłączam się całym sercem do podziękowań Izis, a od siebie dodam szczególne dla Izis za znalezienie domku Sabie, oraz dla Elurina, dzięki któremu możliwe było umieszczenie jej w hoteliku oraz mieliśmy zdjęcia i relacje z pobytu tam suni. Chcę również jeszcze raz podziękować komecie, która wyciągneła Sabę ze schroniska oraz sponsorom, dzięki którym mogliśmy tą całą akcję sfinansować. Przy takim zaangażowaniu i tylu otwartych sercach to musiało się udać. Saba ma wspaniały dom. Dziękuję Wam :)
  17. No więc od początku :) Rano Saba była na spacerku na łąkach. Bawiła się z Tatą Elurina. Tak, tak...prosiłam o powtórzenie sobie tej wiadomości dwa razy! Saba BAWIŁA SIĘ z człowiekiem i na dodatek (przepraszam za wyrażenie :)) mężczyzną. [B]A teraz Sabunia jedzie ze swoją nową Rodziną do swojego nowego Domu :multi:[/B] [I] Kurcze, jeszcze to do mnie nie dociera.[/I] Oczywiście- trochę się zestresowała widząc nowe osoby, ale "zapakowana" do samochodu położyła się grzecznie. Mam nadzieję, że podróż przebiegnie spokojnie i bez przykrych niespodzianek. Nowy Pan Saby ma telefon do Taty Elurina. Po podróży i odpoczynku będzie się kontaktował jeśli będą problemy z zachowaniem suni. Co jeszcze? - Saba już prawie nie ma guzka! Izis- teraz w Twoich rękach -zdjęcia i relacje z nowego domku. Baaaaaaardzo proszę :)
  18. [quote name='ktrebor']Fakt pierwszy pies jest "shibowaty". Co do drugiego, to ja kiedyś próbowałem się o niego telefonicznie dowiadywać, zaraz po tym jak info o znalezieniu tego psa na ul . Bronisława Czecha się pojawiło, ale nie udzielili mi informacji żadnych.[/quote] Wygląda na to, że nikomu nie udzielili, a wiele osób o niego pytało różnymi "kanałami". Może nadal jest "leczony".........sorki za ironię.
  19. [quote name='lothia']napisał do dogomaniaczki która mam nadzieję jeszcze jest tam wolontariuszką,mam nadzieję że odpowie i czegoś się dowie,oczywiście pytałam o sunie i psa,pozostaje nam czekać eh chyba sie nie doczekamy odpowiedzi[/quote] o suni znalazłam troche info na stronie wolontariackiej: [URL]http://www.psy.warszawa.pl/podstrony/doadopcji/html/lisia.htm[/URL] ona ma chyba sporo z shiby? [IMG]http://www.psy.warszawa.pl/podstrony/aktualnosci/images/2008-02-09/lisia7.gif[/IMG] Niestety jeśli chodzi o tego psa- nadal nic nie wiadomo :( [IMG]http://www.psy.warszawa.pl/archiwum/2007/images/nowepsy/2007-09-29/2690.jpg[/IMG]
  20. :kciuki: Oddech wstrzymany, kciuki mocno zaciśnięte.....
  21. [quote name='anouk92']Nie ten sam pies:-o.[/quote] Tak, to prawda. I fizycznie i psychicznie :). Właśnie zmodyfikowałam jej opis w 1 poście, bo z każdym dniem o Sabie wiemy więcej.
  22. Wieści są rewelacyjne:) Guzek nie dość, że nie rośnie to znacznie zmalał. Saba dzisiaj na spacerku interesowała się otoczeniem, a nawet oglądała TV w gabinecie u Pana doktora. Z dnia na dzień stawia milowe kroki w otwieraniu się na człowieka.
  23. super :) Jeszcze w kwestiach rozliczeniowych: wczoraj otrzymałam rachunek, którego skan tutaj przedstawiam. Wykasowałam tylko swoje dane personalne :) [IMG]http://www.pomocakitom.konie.ys.pl/rachunek.jpg[/IMG] Dzwoniłam przed chwilą do hoteliku. Saba jest właśnie na spacerku:multi:. Po spacerku dostanie zastrzyk z antybiotyku i obejrzy ją Pan doktor. Mam dzwonić za godzinkę jak się sprawy mają.
  24. [quote name='Izis'] Wiecie co dalam link do tego wątku Panu Saby. Niech sam poczyta i zadecyduje. Zaproponowałam aby pierwsze spotkanie psiaków miało miejsce na terenie neutralnym, żeby uniknąć obrony terytorium przez młodego samca. No i żeby przez pierwsze dni nie zostawiać ich razem bez dozoru. Co Wy na to?[/quote] Uważam, że bardzo dobrze, że Pan ma link do tego wątku. Może zobaczyć więcej zdjęć Saby, śledzić jej historię na bieżąco i trochę nas wirtualnie lepiej poznać. Mam nadzieję, że Pan da się nam również poznać :) Rada na temat zapoznawania się psów też bardzo dobra. Elurin- dzięki za zdjęcia :) No właśnie - to jest "nasza" piękna Saba. Jeszcze tylko ogon do góry! i niech tak zostanie. [IMG]http://images26.fotosik.pl/188/315950c408fe164e.jpg[/IMG] a szeleczki- super!- i kolorek czerwony na szczęście :)
  25. Elurin, nie masz mnie za co przepraszać :). Prawda jest taka, że wszyscy się obawiamy, czy aby Pan widząc płochliwość i stres Saby nie zrezygnuje. Działamy na dogo nie od dziś i wszyscy doskonale zdajemy sobie przecież sprawę, że zawsze jest obawa dopóki nie zobaczymy zdjęć własnego podopiecznego szczęśliwego na kanapie u nowego właściciela.:evil_lol: Ja jestem dobrej myśli i mocno wierzę, że 4 kwietnia Saba pojedzie do swojego domku. Tym bardziej, że ona już jest dzięki Twojemu Ojcu w o wiele lepszym stanie. Robi bardzo szybko postępy. Zatem nie jest "beznadziejnym przypadkiem". Nawiasem mówiąc chyba takich nie ma, to tylko kwestia właściwego zrozumienia i pracy z psem. Wiem (mało tego- jestem pewna), że Saba będzie doskonałym przyjacielem. Trzeba jej dać tylko na to szansę. No to miałeś dzisiaj rzeczywiście sporo nerwów. Bardzo mi przykro. Dobrze, że "tylko" tak się skończyło. O świnkach nie mam bladego pojęcia, ale chyba jestem sobie w stanie wyobrazić niezbyt miłą perspektywę karmienia świnki strzykawką :( - kiedyś udało nam się uratować malutkiego zajączka właśnie karmiąc go strzykawką.
×
×
  • Create New...