-
Posts
1204 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shin
-
[quote name='Saite'][B]shin[/B], chyba nic w świadomości [B]DużegoTomka[/B] nie zmienisz.[/quote] Tez tak podejrzewam... ale mimo powierzchniowego chamstwa i prawie dresiarstwa to jednak gdzies tam w srodku jestem idealista i wierze w ten mily, fajny swiat, gdzie nie musisz na chodniku patrzec pod nogi, zeby nie wdepnac w 'niespodzianke', gdzie psy nawet jesli bawia sie ze soba, to sa odwolywalne, a po ulicach chodza zadbane, nasmyczne, z kims, komu naprawde na tym psie zalezy... Zastanawia mnie, ze na kierowanie samochodem trzeba miec prawo jazdy, na bron tez trza miec pozwolenie... Czemu nikt jeszcze nie zauwazyl, ze pies w rekach debila [tu juz nie personalnie do Tomka, zeby nie bylo] tez moze byc narzedziem zbrodni i moze tez by trzeba bylo wprowadzic jakies... kursy chociaz? [quote]Myślę, że takim osobom potrzeba dowodu, pod postacią psa z "kulką" i jeszcze kary fin. za tegoż psa.[/quote]Eh... pewnie tak... ale psiaka szkoda... Edit: W czasie pisania tego posta widze, ze namnozylo sie nowych. I wiesz co, Saite? Masz racje. Beton jaki jest, kazdy widzi. Nie chce mi sie dalej tlumaczyc, bo to sie z celem po prostu mija, marnujemy tylko nasz czas, bo Tomek i tak wie lepiej i bedzie nas brechtal ironia na poziomie... piaskownicy.
-
[quote name='DuzyTomek2007']Podobnie jak to że ktoś widział yeti. No i łosie są zagrożone przez polowania w Polsce[/quote] Nie interesowalem sie tematem losi, ale jesli caly czas meczysz ten jeden przypadek w Wawie, to zalosne. [quote]Sznaucer zwierzynę? Kreta? Różnica duża bo rozbieżności w karze są spore. Strata psa niestety nieodwołalna :-([/quote]To wytlumacz przestraszonej sarence, ze piesek jest malutki i jej krzywdy nie zrobi. A juz napewno jej nie zagoni na smierc, czy nie odgoni od reszty stada i ta sie nie zgubi. A pozniej lec tlumaczyc antylopie, ze hiena tez jest mala w stosunku do niej i tez jej nie zrobi krzywdy przeciez. [quote]Na łące widoczność dobra.[/quote]Na prawdziwej lace, czy takiej parkowej, gdzie trawka jest regularnie przycinana, a teren wyrownany i nie ma czegos takiego jak np. slady po czolgach? :evil_lol: [quote]Zrób ekpseryment, zadzwoń. Nie wiem jak u ciebie, w Krakowie w przypadku zgłoszenia strzelania z broni palnej zrobiłoby się niebiesko w parę minut.:evil_lol:[/quote]To ty zrob eksperyment i idz do najblizszej puszczy grubo za miastem i to zrob. Minelo mnie, ze zaczelismy rozmawiac o polowaniu w centrum duzego miasta? [quote]No i uważaj po drodze do marketu żeby cię nie upolował myśliwy. A na spacery bierz psa w odblaskowej klatce z napisem "Uwaga śmiertelne niebezpieczeństwo ":lol:[/quote]Ah, najwyrazniej tak. Sorka. Myslalem, ze rozmawiamy powaznie, a nie zachowujemy sie jak trzylatki w przedszkolu.
-
[quote name='DuzyTomek2007']Owszem nie chodzę po lesie (co najwyżej lasku) ale nie wyobrażam sobie by myśliwi chwalili się strzelaniem do psów.[/quote] To, ze ty sobie nie wyobrazasz, neguje calkowicie istnienie tego faktu? :eviltong: [quote]Dla mnie to patologia a i problem dla myśliwego- bo o ile zastrzelenie dużego psa może tłumaczyć stanem wyższej konieczności (bronił się) to co powie w przypadku np. sznaucera czy innego małego psa?[/quote]Ze pies gonil zwierzyne. Albo ze wydawalo mu sie, ze jest zdziczaly. Albo ze nie widzial wlasciciela. Co za roznica co powie, jak stracisz psa? [quote]Poza tym ludzie- polowania nie urządza się w parkach![/quote]To zdecyduj sie, czy mowisz o puszczaniu psow w parku, czy na lace. Zdziwilo cie moje niepuszczanie psa samopas na wioche, pare osob wytlumaczylo, ze istnieje cos takiego jak mysliwy, i wbrew pozorom nie pochodzi to od slowa 'myslec', wiec zaczelo sie gadanie o mysliwych. Nikt nie bedzie sie upieral, ze w parku w centrum miasta ktos poluje. [quote]Myśliwy przed oddaniem strzału musi mieć pewność że nie narazi życia innego człowieka. A jak idziecie 20 m za swoim psem a on strzela ze śrutówki to po zgłoszeniu tego faktu na policję ma sprawę i po pozwoleniu na broń.[/quote]A policja przyjezdza do kazdego wezwania, sady sa sprawiedliwe, a kazdy pijak to zlodziej :eviltong: [quote]Shin i Saite- jak spełnią się wasze życzenia i moim psom coś się stanie to dam znać. Będzieci mieli choć chwilę radości w pełnym frustracji życiu.[/quote]...e? [quote]Idiotycznych przepisów prawa nie respektuję- podobnie jak 90 % ludzi w tym kraju. Moje psy nigdy nikomu krzywdy nie zrobiły a jeżeli jakąś uczynią poniosę odpowiedzialność. I tyle.[/quote]Za krzywdy, ze tak powiem, niematerialne tez? [quote]Bonsai- jeżeli ktoś uprzedzi mnie że nie życzy sobie kontaktu z psami zawołam je i już. Będzie parę szceknięć i odbiegną.[/quote]A w tym czasie Birma sie zjezy, a druga suka bedzie przerazona i kolejny miesiac nauki pojdzie w las. Zreszta czemu ktos ma cie uprzedzac, ze nie zyczy sobie kontaktu? Psy luzem to na psiej laczce, a nie w miejscach publicznych, gdzie moga krzywde zrobic. Bo tak, psucie szkolenia to tez jest krzywda! [B]Vectra:[/B] mozesz zawsze do dresiku chociaz ostra tapete rzucic, i koniecznie wlosy kolor 25 tleniony blond :evil_lol: i rozowa szminka na usta, nie zapomnij! Taki oczoj***y roz! :evil_lol:
-
[quote name='DuzyTomek2007']Właśnie wróciłem ze spaceru i : 1. Spotkaliśmy labka bez kagańca i smyczy. 2. Do tego doszedł bullterrier bez smyczy i kagańca Cała czwórka goniła po polach. I wiecie co?! Moje psy żyją :multi: O dziwo nie zostały zagryzione[/quote] [quote]O bullach nie trzeba słyszeć- wystarczy popatrzeć na osiedla. Każdy dres ma psa w typie bullowatego i to go dowartościowuje.[/quote]Idz moze na ten spacer jeszcze raz. Taaak, przyklad psa w typie jako standardowego przedstawiciela rasy. Witki mi opadly. [quote]nie zastrzelił ich też żaden myśliwy ![/quote]Zalosna ta twoja ironia, wiesz? Ludzie naprawde przezywaja tragedie, ze ich ukochany pies zginal z ich wlasnej glupoty i obustronnego nieprzestrzegania prawa, a ty masz zaciesz.
-
[quote name='Juliusz(ka)'][B]shin[/B] - jaka jest 'Twoja' rasa?[/quote] Duzy szwajcar :loveu: Fotka jak nie byl taki duzy: [URL]http://img.photobucket.com/albums/v478/seyber/P1000353.jpg[/URL] [nie wklejam samej foty tylko linka, bo sam teraz cierpie na 2kb/s net, wiec nie chce modemowcow skazywac na polgodzinne wczytywanie sie strony :eviltong:] Ale mielismy tez boksera [ktore tez uwielbiam, ale nie chcialem boksia brac z powodu wlasnie porownywania do poprzedniego psa], a podrzucane nam na najrozniejsze wyjazdy byly tez sznaucery, teriery, jamniki, buldogi i cala masa kundelkow :loveu: [quote]Jeśli zaś idzie o puszczanie psa luzem po polach i łąkach - zapraszam do nas, na obrzeża Poznania: sarenek taki wysyp, że aż wierzyć się nie chce. Tu się znów klania wałkowana odpowiedzialność za bezpieczeństwo psa...[/quote]Ostatnio bylismy w lesie na obrzezach Szczecina i tez dwie sarny widzielismy, ale najlepsze bylo chyba dwa tygodnie temu - pies mi sie w nocy zerwal, zaczal ujadac. Mysle - kurcze, cos mu odbilo? Ktos sie kreci kolo domu? Zaszkodzilo mu zarcie i wyjsc musi? Dobra, ubieram sie, wychodze - no cale szczescie, ze cos mnie tknelo i zapialem go na wlasnej posesji na smycz - wychodze i wbilem sie na dwie sarenki radosnie petajace sie mi po ogrodzie. Wlazly zanim zamknelismy na noc brame glowna i musialy w krzakach siedziec do tego czasu. Ojciec nie byl zachwycony wyganianiem saren o trzeciej nad ranem :evil_lol: A dwa dni pozniej na sasiedniej posesji calkiem ladne stadko sie petalo, w srodku dnia!
-
[quote name='DuzyTomek2007']Gdyby mastif czy haszczak miał kaganiec nic złego by się nie stało. Miej więc pretensję do ich właścicieli.[/quote] Jezus maria, jakby ten mastif mial kaganiec, to z mojego by nic nie zostalo!:crazyeye: Czlowieku, jakby on mu przywalil ciezkim, metalowym 'wiadrem', to by przeciez mi szczeniaka polamal! [quote]I ok ale ilu ludzi podchodzi do tego na luzie? Spora część zbiera tylko chmapiony by drogo sprzedać szczeniaki.[/quote]Yep, nie byles na wystawach i to widac, ani prawdziwego pasjonata rasy nie trafiles. Smutne. [quote]Lęk przed innymi ludźmi i psami. [/quote]Lek odczuwam tylko przed profesorem P. i skinheadami, a ani jednego ani drugiego tu nigdzie nie zlokalizowalem. Poza tym, po jaka cholere bym bral psa, i to duzej rasy, skoro sie boje psow? Masochista jakis ze mnie? :evil_lol: Za to mam prawo izolowac swojego psa od prawdopodobnych chodzacych worow chorob najrozniejszych. Jak uwazasz, ze pies to pies i z kazdym trzeba sie socjalizowac, to polecam wycieczke na oddzial zakazny najblizszego szpitala, idz sie poprzytulac do gruzlikow i innych. [quote]Współczuję jak w okolicy biegają myśliwi i walą do wszytskiego co ma 4 łapy.[/quote]Nie biegaja. Przynajmniej ja zadnego nie widzialem. I nie mam zamiaru zobaczyc, bo ten pierwszy raz moglby sie dla mojego psa okazac ostatnim. Nie grywam tez w rosyjska ruletke. [quote]Ale na psiej łączce go puszczasz? Więc w czym problem?[/quote]W tym problem, ze ostatnio nie wiedzialem, czy na egzamin na uczelnie pojade, bo mialem wstrzas mozgu po takim podbiegaczu, ktory chcial sie ze mna przywitac.
-
Posty skacza jak cholera~ [quote name='DuzyTomek2007']A gdyby twój pies solidnie warknął na sznaucerkę to pewnie więcej by nie atakowała.[/quote] A moj bardzo ladnie CSowal do haszczaka, ktory nim na psiej laczce wytarl glebe, i co z tego? Haszczak byl uparty, on chcial psa wbic w glebe wielokrotnie, wiec jemu sie nalezy, o! I co, mialem nie pogonic skurczybyka, tylko czekac, az moj przerazony szczeniak wreszcie sie zlamie i albo odpowie agresja, albo calkiem sie zamknie na wszystko? Innym razem mastif mial zly humor, moj - wtedy czteromiesieczny szczeniak - podbiegl do niego. Moja wina, ale pies go skotlowal, mimo piskow i sygnalow mojego, ze przeprasza i juz wiecej tak nie bedzie. Z wlascicielem mastifa mojego wyciagalismy mu z paszczy. Tez milusio? Krew sie akurat tym razem nie polala [z haszczakiem i owszem], ale co z tego? Pies do dzisiaj, mimo slusznych juz swoich rozmiarow, jak widzi duzego, masywnego psa, to przytula mi sie do nogi. Czemu zakladasz, ze to psy dogomaniakow wszystkie sa spaczone, a te podbiegajace radosnie sa w pelni zrownowazone i normalne? [quote] Shin- Nie byłem na wystawie. Czy to dykwalifikuje mnie w tej dyskusji :cool3:[/quote]Tak. Bo nie wiesz o co na wystawach chodzi. Ja bylem na calej jednej z wlasnym wystawianym psem i... zajelismy ostatnie miejsce. Ale to bylo jakies... 10 minut calej wystawy, a dobre 5 godzin gadalem z innymi psiarzami, mialem okazje dowiedziec sie jeszcze wiecej o 'swojej' rasie, poznac kilka innych, fajnych ras, o ktorych nawet wczesniej nie myslalem. Wystawy nie sa miejscem rywalizacji ludzi z malymi, za przeproszeniem, czesciami anatomii, ktorzy musza sobie jakos poprawic samopoczucie. [quote] " Bo inny pies do mnie podbiegł, bo gość się do mnie brzydko odezwał, bo szczekają na mojego psa" itp.[/quote]Bo takie wyzalenie sie ma wartosc terapeutyczna i pozwala na zmniejszenie stresu, bo - nie wiem, czy w to uwierzysz - dla osoby kochajacej swojego psa, napasc na niego moze byc dosc stresujaca. [quote]Nie potrzebuję takiego miejsca- mamy Park Psów gdzie psy się bawią a ty dalej pracuj nad swoim psem przenosząc na niego swoje lęki.[/quote]Swoje leki? Jakie konkretnie, jesli moge wiedziec? [quote] Na wsi prowadzasz psa na smyczy? A nie prościej go puścić na łakach?[/quote]Nie. Ta wies to nie dwa domki na krzyz w szczerym polu, tylko domy po jednej stronie, bagna po drugiej, a w srodku droga szybkiego ruchu, prosto na granice. Wole jezdzic 12km na psia laczke, niz puscic mojego psa na pole, gdzie cholera wie co lazi. Grozba wscieklizny niewielka, ale pasozytow dosc spora, a nie jestem zwolennikiem pakowania psa chemia co trzy miesiace. Nie mowiac o grozbie milego pana mysliwego, ktory zapewne chetnie sobie odstrzeli pieseczka.
-
[quote name='DuzyTomek2007']CHI- dziękuje za gratulacje. Samopoczucie mam doskonałe, z psów jestem dumny. Osiągnięć wystawowych nie mam- nie traktuje moich zwierzaków jak sposobu na leczenie kompleksów ich medalami.[/quote] Byles w ostatnich latach na jakiejs wystawie moze, czy byles x lat temu, jak ludzie naprawde urzadzali na wystawach wiochy? Bo brzmisz tak, jakby twoj pies zajal ostatnie miejsce, kiedy byles pewien, ze zajmie pierwsze - taki wlasnie zal.pl robisz. [quote]Dla mnie ważniejsze jest że mogę wyjść z nimi normalnie na spacer a nie muszę przemykać się w nocy modląc się żeby kogoś nie zagryzły. Ale jak to woli.:lol:[/quote]Myslenie nie boli, czlowieku. Poczytaj jeszcze raz co CHI tu pisze - jej psy NIE SA AGRESYWNE, tylko bawia sie w ostry, brutalny sposob, ktorego duza czesc psow nie akceptuje. Nie jest to blad wychowawczy/socjalizacyjny. Po prostu bullowate maja inny prog bolu. To tak, jakbys chcial, zeby delikatna staruszka sie swietnie bawila grajac w football amerykanski. [quote]I powtarzam- jeżeli masz agresywnego psa to chodź z nim w ustronne miejsca.[/quote]Znajdz ustronne miejsce, kiedy cwiercglowki i debile puszczaja psy luzem, samopas, zeby sobie do agresorka podbiegly i puscily kilka miesiecy ciezkiej pracy w kanal. [quote]Bo w Parku nie masz czego z nim szukać.[/quote]A kto z tu obecnych z agresorami sie na psie laczki pcha? Umiesz czytac choc troche? [quote]Swoją drogą widzę że część osób w tym wątku postrzega kontakt z jakąkolwiek żywą istotą (człowiekiem bądź psem) na spacerze jako dopust boski i zagrożenie.[/quote]Mieszkam na wsi i tak, postrzegam spotkania z psami na spacerze jako dopust bozy, bo wlascicieli tych psow nigdy nie ma. Czlowieka w ogole tu spotkac to jakis cud, ale psow sie kreci cala masa. Jak do cholery mam oduczac mojego psa podbiegania do obcych psow i ciagniecia do nich na smyczy, jesli nikt nad tamtymi nie panuje, a jak widza ze moj sie rzuca - od razu leca zobaczyc co sie dzieje?! [quote]Naprawdę pies nie myśli cały czas o tym jak zabić innego czworonożnego towarzysza! Więc poluzujcie pośladki i smycze i pozwólcie mu się zaprzyjaźnic z innymi.[/quote]Sorry, moj nie gryzie. Jeszcze. I podziwiam go za anielska cierpliwosc, bo jakby mi na dzien dobry ktos na plecy wlazil albo gryzl po rekach, to bym sie odwinal i w pysk strzelil. Mojego juz jeden taki szalenie zadbany wiejski burek zarazil i pchlami i jakims syfem, z ktorego go ponad miesiac leczylismy, nie mowiac o grzybicy. Bo se latal luzem i na mojego psa napadl. Mam byc zachwycony juz teraz, czy za chwile? [quote]A jeżeli gryzie wszytsko jak leci to znaczy, że albo ma skrzywioną psychę albo spieprzyliście wychowanie. :angryy:[/quote]Albo byl taki, jak ktos go bral ze schroniska, i z nim pracuje, ale nie da sie oduczyc agresji do podbiegajacych psow, jesli te psy nie sa pod kontrola drugiej osoby, ktora - kiedy nasz pies juz wlasnie osiagnal limit tolerancji - raczy go odwolac. No ale ta, wg ciebie to jak ktos ma agresora, to powinien zniknac z powierzchni planety, nie? Nawet, jesli to nie jego wina.
-
[quote name='Milka__']ale zastanawia mnie jedna rzecz. mówi się, że jak pies zaatakuje naszego, to trzeba puścić smycz. ja tego troche nie rozumiem. jakiś pies sie rzuca, szarpie mojego, ja mam go puścić żeby uciekł.. a jak obok jest ulica ? albo ten pies dalej goni mojego? złapie go gdzieś 100 m ode mnie i nawet nie moge mu pomóc. a jak mam go blisko, to moge zaaragować, rozdzielić .. jak to jest?[/quote] Bo chyba chodzi o to, zeby nie utrudniac wlasnemu psu bronienia sie, i zeby samemu sie w smycz nie zaplatac, jak probujemy psy rozdzielic... nie mowiac o tym, ze zwykle rozdzielanie jest dodatkowo juz utrudnione - jak sa dwie osoby to kazda swojego psa lapie i spoko, ale jak ty masz sobie sama radzic z dwoma, bo tzw. wlasciciel nie raczy nawet spojrzec co jego pupilek robi? A moj pies tez by nie uciekal 'w przestrzen' tylko albo by sie wywalil przed agresorem, albo by mi w nogi zwiewal, bo to ja jestem od tego, zeby ratowac moje szczeniatko malutkie :evil_lol:
-
[quote name='Saite']Zaraz, zaraz, przecież tu zdaje się była mowa o "agresorach", zakagańcowanych. No, a przecież agresor nie bawi się piłeczką, dla "agresorów" najlepszą zabawą jest rozłupywanie innym psom czaszek wspomnianym kagańcem, metalowym najlepiej.:evil_lol:[/quote] Aj, racja. Nie pomyslalem. No to w takim razie nic, tylko kupic porzadny, twardy i ciezki kaganiec, zeby dawal rade dobrze rozlupac za pierwszym podejsciem, a i czyjes kolana mogl skasowac :evil_lol: [B]bonsai[/B] - ty nie uwierzysz z czym ja sie ostatnio spotkalem! Wlascicielka yorka zdawala sobie sprawe z tego, ze jej pies to nie maskotka, ale terier! :crazyeye: Moj i jej spotkaly sie na laczce w polowie drogi, juz swojego odwolywalem [bo mimo ze delikatny, to wypadki sie zdarzaja] a babka krzyczy, ze prosze nie odwolywac, york sobie poradzi, nie jest z porcelany. Szok w trampkach :crazyeye:
-
[quote name='an1a']A zresztą..... Jak pies ma się bawić w kagańcu? :evilbat: Przecież kaganiec stresuje :question: i przeszkadza w zabawie...[/quote] Jak to jak, pileczke ma w lapach przynosic :evil_lol: Albo jesli ma metalowy kaganiec, to rzucac aport z metalowym srodkiem, namagnesowany, przyczepi sie psu do kaganca i wsio :evil_lol: [nie, ja wcale nie pilem dzis kawy :eviltong:]
-
[quote name='DuzyTomek2007']Chciałem zauważyć, że jeżeli macie agresywnego psa to trzeba nad nim pracować a nie terroryzować innych posiadaczy. I powinno się nad tym pracować.[/quote] Toz przeciez bonsai nad Birma pracuje, umiesz czytac? Pracuje nad nia, tylko wszystko psuja radosnie puszczone luzem, podbiegajace i nieodwolywalne psy. [quote]CHI- kupiłaś sobie agresywne bulle, po co? Żeby szpanować na osiedlu? Czujesz się niepewnie? To idź do psychologa albo kup broń a nie kupuj psa nad którym nie panujesz! Jak chcesz mieć "ostre" psy to wyprowadzaj je na odludziu albo trzymaj w domu z ogrodem. Większość ludzi ma normalne psiaki, które nie marzą o odgryzaniu kończyń innym zwierzakom ku nieskrywanej dumie właścicieli. [/quote]Stary, widziales kiedys jak bawia sie TTB? Psy mieszkajace ze soba bawia sie podobnie, a TTB lubia sie bawic ostro - szarpanie, warczenie, tlamszenie to ich zywiol, tak sie po prostu bawia i tyle. A ze twoje psy sa niezsocjalizowane z bullami i by tego nie wiedzialy... :evil_lol: [quote]3. Agresywne i duże psy na ogół są w kagańcach- dba o to samam społeczność Parku.[/quote]No wlasnie, [B]na ogol[/B] to po pierwsze, po drugie - kagancem tez mozna calkiem konkretna krzywde zrobic, po trzecie - a co z psem, ktory nie jest 'agresywny' w sensie mordowania, tylko jest po prostu cholernie upierdliwym dominantem, ktory za zadne skarby swiata nie pozwoli powalonemu psu wstac? [quote]A w miastach JEST obowiązek wyprowadzania psa na smyczy a pasa większego i agresywniejszego także w kagańcu.[/quote]Zalezy od miasta.
-
[quote name='tina_p'][B]shin[/B] 2008r? w zeszłym roku dzwoniłam w sprawie podatków u nas i nazywali to nadal podatkiem[/quote] Zapewniam, ze [B]podatek[/B] od posiadania psa zostal zniesiony, a ze nazywaja [B]oplate[/B] podatkiem, to juz przewinienie i niewiedza urzednikow. Jak nie wierzysz - sprawdz w ustawie o podatkach i oplatach lokalnych: [quote]Art. 18a. 1. Rada gminy może wprowadzić opłatę od posiadania psów. Opłatę pobiera się od osób fizycznych posiadających psy.[/quote][I]Moze[/I] ale nie musi - wprowadzone to zostalo, poniewaz podatek jest obowiazkowy na terenie calego kraju, poprzednia ustawa pozwalala gminom tylko na ustalanie jego wysokosci, a ze niektorym gminom sie nie kalkulowalo bawienie w to, bo i tak malo kto placil, to wprowadzali smieszne kwoty typu 1 czy 2zl - teraz nie musza wcale.
-
[quote name='bonsai_88'][B] Shin[/B] mi wystarczy radosny labek, co mi rzepkę w kolanie przestawił...[/quote] Blabladory i poczwarki w ogole jakies strasznie wypadkogenne sa - u znajomych psiarzy mialem juz kilka przypadkow ze te psy + kolana = kiepska kombinacja i noga w szynie na X czasu. Ciekawe, czy to zauwaza sie tak czesto, bo jest ich po prostu najwiecej, czy naprawde tego typu psy jakies takie... malo uwazne sa. W ogole jakos nie przepadam za wiekszoscia labkow. Zwykle zapasione sa, ociezale, i jeszcze maja ciagoty do lania wszystkiego, co tylko raczy ustapic choc odrobine :mad:
-
[quote name='Juliusz(ka)'][B]WŁADCZYNI[/B] - Tyyy... tego jeszcze nie było: obsikać podbiegacza? :diabloti::evil_lol:. Ze 'szczęścia', rzecz jasna:evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] To teraz ja oplulem monitor. Ale hej - skoro psy obsikuja nasze plecaki i co tam mamy ze soba i zostawimy na ziemi... trzeba im sie zrewanzowac! :evil_lol: [quote][B]shin[/B]- eee... pojechać po Tobie nie można:angryy:, bo ironią aż bije po oczach:evil_lol:. Szkoda:diabloti:;)[/quote]Psieplasiam :evil_lol: Btw, [B]Abrakadabra[/B], a lubisz jak ci sie radosnie piesek w pelnym pedzie wbija prosto w twarz, jak przywolujesz swojego kucajac? Taki powiedzmy... 30kg piesek? Trzydniowy bol glowy i rozjezdzajacy sie wzrok w pakiecie gratis! :evil_lol: [ale trzeba przyznac, ze przywolanie super skuteczne, nie tylko na mojego :eviltong:] [PS. czy to wina mojego superszybkiego 2kb/s neta, czy dogo znow szaleje?]
-
[quote name='Abrakadabra']Zainwestuj w dobrego psychologa.... Podobnie jak kilku innych czynnych uczestników tego forum :-([/quote] Dobrze mowi! Idz WŁADCZYNI do psychologa i psychiatry, a najlepiej to na oddzial zamkniety, bo jak mozna nie lubic, jak ci obcy pies morda penetruje kieszen albo brudzi lapami spodnie i kurtke, no!? :mad: Przeciez to taaaaakie urocze :loveu: A jak jeszcze sie uwiesi na rekawie, na przyklad, to juz w ogole miodzio :loveu: Powinnas sikac ze szczescia, ze czyjs pies raczyl twoja suke zaszczycic proba pozarcia, a ty sie jeszcze burkasz, no niewychowana jakas jestes :evil_lol:
-
Bym chcial tylko zauwazyc, bo moze to zniknac w natloku info, ze przerost prostaty jest dosc naturalna konsekwencja posiadania jader [u ludzi szacuje sie, ze ok. 90% mezczyzn w wieku 80 lat ma mniejsze lub wieksze przerosty - kastrujemy? :evil_lol:] i mozna to leczyc farmakologicznie, pod warunkiem, ze obserwujemy psa i wylapiemy wczesne objawy.
-
[quote name='Szamanka']teraz chodzi tylko i wyłącznie o kwestie zdrowotne. Ja np. bardzo chciałabym wiedzieć jak wyglądają statystyki: czy psy kastrowane żyją dłużej, są zdrowsze, zapadają częściej na nowotwory? [/quote] Statystyk nie prowadze, bo nie mam dostepu do takich danych, i jak juz pisalem - najpewniejsze statystyki by dotyczyly tych samych konkretnych psow, ale jest to niewykonalne. Wiadomo na sto procent, ze pies bez jader nie zachoruje na raka jader, i na tym sie moje statystyki koncza :eviltong: A minusy kastracji psow pisalem - oczywiscie nie twierdze, ze wystapia one wszystkie naraz i u kazdego kastrowanego psa, jednak [I]moga[/I] wystapic. [quote]Pomijajac co juz zostalo napisane, brak testosteronu moze prowadzic tez do problemow z pecherzem [czestsze sikanie], zmniejszenia gestosci kosci [osteoporoza], anemii, wczesnej cukrzycy.[/quote]
-
[quote name='sota36']No wlasnie, Ty, Martens, ja i wielu innych przypilnujemy psa, bo wiemy, ze to ODPOWIEDZIALNOSC, a inni nie - bo wypuszcza, gdzy im sie nie chce pupki ruszyc, by z psem wyjsc. I watpie, zeby ten "ktos" zastanowil sie nad kastracja... Smutne to... I - choc nie spotkalam danych, bo nie szukalam - tu jest potencjalny pozniejszy problem schronisk. U nas caly czas jest brak swiadomosci...[/quote] Dokladnie. I o to mi wlasnie chodzi - naskakiwanie na odpowiedzialnych wlascicieli, zeby kastrowali swoje zwierzeta jest po prostu glupie. Bo my i tak pilnujemy, albo kastrujemy. To nie nasze psy, czy potomkowie naszych psow, zapelniaja schroniskowe boksy. Problemem sa ci, ktorzy o kastracji nawet nie pomysla, a otwieraja drzwi mieszkania i 'niech sobie pies pobiega', a jak sie zgubi, to kupia sobie 'nowego' :mad:
-
[quote name='Martens']Wiesz, może powinniśmy kastrować swoje zwierzaki ot tak, dla przykładu, by upowszechniać zabieg :roll:[/quote] Tyyyy... a na to nie wpadlem! Juz lece po lidokaine, kawal gumy i szczypce, przylaczasz sie? :diabloti:
-
[quote name='aneta79']nieraz widziałam właścicieli yorków jak do sklepu spożywczego wnosili je na rękach ale oni mogą a jjak ja bym weszła z owczarkiem toby wywalili mnie na zbity łeb:mad:i pytam gdzie tu uprawnienie między psami skoro są takie różnice:shake:poadrawiam ANETA I KERA[/quote] Bo zeby cos takiego zrobic, to trzeba sie wykazac tupetem i odrobina chamstwa :evil_lol: Ja z moim 'malutkim', wtedy ok. 35kg szczeniaczkiem poszedlem do apteki. W aptece pusciutko, pies grzecznie szedl przy nodze, jak stanalem przy okienku, to bez komendy usiadl i nie byl zainteresowany niczym. Babka: Ale z psem do apteki nie wolno, prosze pana! Ja: Ale dlaczego? :crazyeye: Babka: ...jak to dlaczego? Ja: Jest spokojny, nikogo nie ma, to dlaczego nie? Babka: ...bo on jest duzy! Ja: A jakby byl yorkiem, to by mogl? Babka: Tak. Ja: Bo? Babka: Bo by byl na rekach i nie dotykal podlogi. Ja: ...e? Babka: Bo tak to brud wnosi. Ja: *look na swoje ublocone buciory, bo na dworzu pada jak diabli* ...znaczy mam wyjsc i zdjac buty? I tu pani sie poddala i spytala co podac :evil_lol: Anyway, potepiam trzymanie na lancuchu jakichkolwiek psow, nie wazne czy z papierami czy bez, ale... serio ludzie wydaja na rodowodowego kupe kasy, a pozniej go na lancuch biora? Az ciezko uwierzyc :crazyeye: [B]Yoreczka - [/B]ale ci ludzie na wsiach maja tez rodziny w miastach, ktore moga im powoli, powoli tlumaczyc, ze pies na lancuchu niet. A ty co proponujesz? Objazdowa wersje tego w kazdej wiejskiej parafii? Zabija cie smiechem na miejscu. Trzeba zmieniac swiadomosc ludzi. Ksieza skads sie biora, tak? Czesto to ludzie z miasta. Jak ksiadz bedzie wiedzial, ze zwierze tez czlowiek i cierpi, to moze raczy to 10 lat pozniej jako proboszcz wiejskiej parafii powiedziec. Szkola w programie nie ma przedmiotu 'uwrazliwianie mlodziezy na krzywde zwierzat'. Zachowujesz sie, jakby w polskim prawie norma bylo traktowanie zwierzecia z szacunkiem, a prawda jest taka, ze zwierze jest RZECZA, i poza ustawa o ochronie zwierzat, to podlega pod KC - kradziez RZECZY, uszkodzenie RZECZY, zniszczenie RZECZY, umowa kupna-sprzedazy RZECZY. Atakowaniem i rzucaniem sie nie osiagniemy niczego, trzeba pracowac powoli, wytrwale i niestety - przez dlugi czas. Swiadomosci ludzi nie zmieni sie jak za pstryknieciem lampka nocna.
-
[quote name='mistwalker1006'] - argumenty filozoficzne:eviltong: ie: "pies musi sonie urzywac, pies bez jajek to nie pies" i tym podobne[/quote] Nie obrazaj filozofii :eviltong: To jest tzw. 'argument zdupywziety' :eviltong: Btw, co w takim razie sie kwalifikuje do argumentow emocjonalnych, bo juz napisalem czym jeszcze kastracja moze grozic, i jakos nie wydaje mi sie, zeby to byly takie znowu blachostki. W tym momencie to raczej ty podchodzisz do tego emocjonalnie z pomyslem kastrowania tylko ze wzgledu na brak checi do posiadania szczeniat, calkowicie ignorujac wplyw hormonow na zdrowie psa. [quote]to pomoze ze TY bedac odpowiedzialnym wlascicielem zapewniasz ze twoja suka na 100% bedzie zabezpieczona;) a nie ze moze ja upilnujesz a moze nie;), [/quote]Ale jaki jest zwiazek miedzy tym, ze ja, Martens, i ktos jeszcze upilnujemy swoje zwierzeta/wykastrujemy je, a tym, ze KTOS tego nie zrobi? Kastracja i tak pilnowanego zawsze i wszedzie psa nie rozwiaze problemu, ze ktos puszcza psy samopas :shake: Rozumiem, ze chcesz tu dac argument, ze ktos puscil, a my jednak nie upilnujemy i szczeniaki z tego beda, a jak bysmy wykastrowali, to nic by sie nie stalo, tak? Ale odpowiedzialny wlasciciel przewiduje tego typu sprawy, ze pies sie moze podkopac pod ogrodzeniem [u mnie nie, chyba, ze w gornika sie pobawi :eviltong: wlasnie po to mamy podmurowke], przeskoczy przez plot [po prostu mi uwierz, ze moj 45kg szczeniaczek nie da rady przeskoczyc 1,6m plotu], znajdzie dziure [regularnie obchodzimy teren, czy cos sie nie pojawilo], itp itd. Jesli np. wytoczysz przypadki czysto losowe typu zerwana smycz czy obroza to tez jestem w stanie za [B]swojego[/B] psa reczyc. [quote]mialo byc [U]sterylizacja[/U], :p too neuter/spay , fix to takie ogolne, you spay your female dog you neuter you male dog.... wiec ze nie ma w polskim odpowiednika spay to :p wybralem "wyczyscic jako ze to mnie najbardziej pasowalo[/quote]Nie mam akurat slownika EN-PL, same EN-EN, wiec nie sprawdze co konkretnie znaczy 'to spay', ale same te okreslenia znam. Serio myslalem, ze wziales to od fix, ale i tak bede wdzieczny, jesli bys moze nie czyscil psow w taki sposob :evil_lol: [B]Sota36 [/B]- madry vet! [quote]powiedzial poczekajmy,monitorujmy prostate, bo kastracja nie zapobiegnie chorobom nowotworowym[/quote]Jesli rak prostaty ma byc, to bedzie. Testosteron go nie wywoluje, tylko jesli rak sie pojawi - przyspiesza rozwoj. Szkoda, ze nie mozna jak w grach komputerowych - save/load zrobic. Wtedy by sie okazalo na 100% czy kastracja ma jakikolwiek efekt czy tez nie, bo kazdy organizm jest inny i nie wiadomo, czy wykastrowany pies, pozniej ah i oh bo nie mial raka, kastracja dziala - mialby tego raka, jezeli nie zostalby wykastrowany. Przypomina mi sie dialog z House'a, na temat cudownego leku na migreny. Facet udowadnia, ze u jego pacjentow nie ma migren, od kiedy zaczeli stosowac jego nowe leki, na co House zagaduje jakas babke pijaca sok, czy ma raka. Nie? No prosze, sok jest cudownym lekiem przeciwrakowym :evil_lol: W kazdym razie zgadzam sie z twoim vetem tez w tym wzgledzie, ze jesli wszystko jest w porzadku, to nie ma co ingerowac w organizm psa.
-
[quote name='mistwalker1006']co do narkozy to urzywajac Waszych argumentow niepowinno sie psom wykonywac zadnych zabiegow chirurgicznych poniewaz pod narkoza moga sie nieobudzic[/quote] Ale roznice miedzy zabiegiem dyskusyjnie potrzebnym, a ratowaniem zycia widzisz? :eviltong: [quote]Nastepny punkt, koszty, tez nie jest dal mnie wystarczajacym argumentem, poniewaz pies wiaze sie z kosztami,i jak myslisz czy 150 zl wydana na kastracje wydaje Ci sie wysokie to pomysl ile by Cie kosztowaly szczeniaczki, badania czy zastrzyki( mowie o odpowiedzialnych wlascicielach a nie pseudo)[/quote]W sumie nie przypominam sobie, zeby ktos cos o kosztach mowil, ale jesli tak, to chyba chodzilo raczej o koszty ogolnopolskiej akcji kastrowania wszystkiego, co tylko da rade wykastrowac, a nie pojedynczego, wychuchanego przez wlasciciela psa, na ktorego to psa wlasciciel sie zapozyczy i sprzeda samochod, byle tylko mu zycie ratowac, jak cos sie stanie. [quote]btw wracajac do narkozy i kosztow , jak moja sunia 5 lat temu miala wypadek i wbila sobie patyka w dolna szczeke pot nie miali dla mnie znaczenia ile chirurg kosztuje tylko zeby byla zdrowa, i zeby narkoza sie udala.[/quote]Mysmy kilka lat temu mieli bardzo nieciekawy przypadek z kocurem, gdzie jezdzilismy do kliniki oddalonej o 20km codziennie, a pozniej wydalismy mase kasy na operacje, byle tylko mu poprawic komfort zycia, wiem o co chodzi. [quote]I argument czy upilnuje swojego psa/suke tez nie jest dla mnie zsdnym argumentem, jesli tylko spuszczsz psa ze smyczy, to nie masz gwarancji ze nigdy nic sie nie stanie a co do suczki wystarczy jakis nieodpowiedzialny wlasciciel i wiadomo co sie stanie:shake: a nawet odpowiedzilnym moze sie cos przydarzyc.[/quote]Wielu dogomaniakow od lat ma niesterylizowane zwierzeta i nie maja szczeniat. MOZNA dopilnowac. [quote]Decyzja o kastracji powinna byc podjeta przez wlasciciela swiadomni a nie emocjonalnie.[/quote]I dlatego moj kastrowany w najblizszej przyszlosci nie bedzie napewno, a pozniej - sie zobaczy. Jesli bedzie reagowal na cieczkujace suki totalnym bezmozgowiem i wizja sexy tylka psiej wybranki przesloni caly swiat, to raczej szybko przestanie sie tym interesowac. Ale jesli bedzie sie zachowywal normalnie, to jest to nadal do zastanowienia sie. Btw, moglbys nie uzywac okreslenia 'wyczyscic' do kastracji/sterylizacji? Rozumiem, ze to jakas pochodna angielskiego 'fix', ale pies to nie samochod czy mikrofalowka, ktora mozna naprawic, czy przetrzec szmata i bedzie 'czysta'. Pies w stanie naturalnym posiada to i owo, wiec nic sie tu nie 'czysci', bo to by sugerowalo, ze pies z jajkami czy suka z macica sa jakies ulomne i dopiero zabieg chirurgiczny je poprawia. [quote]wiec [B]Martens[/B] nie mam zerowej wiedzy na temat kastracji to raczej Ty kierujesz sie emocja a nie logika.:eviltong:[/quote]Mi sie wydaje raczej, ze Martens rozwaza nie tylko oczywiste i widoczne na pierwszy rzut oka minusy kastracji. Wyciecie sprawnego organu to dosc duze halo dla organizmu. Pomijajac co juz zostalo napisane, brak testosteronu moze prowadzic tez do problemow z pecherzem [czestsze sikanie], zmniejszenia gestosci kosci [osteoporoza], anemii, wczesnej cukrzycy. [quote]nie jestem za przymusowym kastrowaniem[/quote]No to spoko, juz sie nie czepiam :eviltong: [quote]tylko uwarzam ze odpowiedzialny wlasciciel powinien nad tym sie zastanowic logicznie:) [/quote]A tego textu nie lubie, bo zawsze jakos wychodzi tak, ze to 'logiczne zastanowienie sie' poki nie doprowadzi do 'jedynego slusznego wniosku', to zawsze jest emocjonalne, nielogiczne, glupie itd.
-
Pseudohodowca to zwykle ten, ktory wymysla sto tysiecy roznych dziwnych powodow, czemu jego psy nie maja rodowodow. Pseudohodowca zrzeszony w ZKwP natomiast bedzie: - oferowal szczeniaki drozsze z rodowodem i tansze bez - czyli kryje suke 2x w roku, na co nie pozwalaja przepisy Zwiazku, i co jest wyniszczajace dla organizmu suki i moze sie tez odbic na zdrowiu malych - nie bedzie chcial pokazac matki/ojca [jesli pies kryjacy suke akurat w danej hodowli mieszka] - matka ma ogromny wplyw na wczesna socjalizacje szczeniat, od niej ucza sie najrozniejszych reakcji. Jesli suka jest bojazliwa, szczenieta tez najprawdopodobniej takie beda - wynosi szczeniaki do ogladania - nie chce pokazac, w jakich warunkach zyja na codzien, wiec istnieje powazne podejrzenie, ze sa trzymane w zlych warunkach W ogole porzadny hodowca nie powinen miec nic przeciwko, zeby chetny na szczenie obejrzal cala hodowle, wszystkie psy, oraz warunki, w jakich trzymane sa psy - nie tylko szczenieta, ale i dorosle, i ewentualne psiaki na emeryturze, jesli na tyle dlugo hodowle prowadzi, zeby takie miec. Dla mnie nie do pomyslenia jest, zeby pasjonat rasy sprzedawal/oddawal komus suke, bo juz nie bedzie wiecej rodzic. Poza tym szczenieta nie powinny byc ciagle zamkniete w jednym pomieszczeniu [mam na mysli psiaki w wieku chodzaco-biegajacym :eviltong:], tylko powinny miec mozliwosc zapoznania sie z takimi rzeczami jak dywan, parkiet, kafle, trawa, schody, odkurzacz, itp. Koniecznie szczeniaki musza byc zaszczepione i odrobaczone, potwierdzenie tych faktow - w ksiazeczce. Oczywiscie hodowca powinien tez wydac metryczke przy odbiorze szczeniaka, jednak czasami sie zdarza, ze np. z powodu przerwy wakacyjnej metryki nie zostaly wykonane na czas - wtedy powinien zawiadomic o tym wczesniej, zeby mozna bylo zadzwonic do odpowiedniego oddzialu ZK i dowiedziec sie, czy to prawda - kombinacje na 'dosylanie metryk pozniej' tez sa przez pseudo stosowane. Hodowca bedzie tez chetnie udzielal informacji o rasie i o swoich psach, sposobie zywienia, aktywnosci, wychowaniu itp, ale bedzie tez chcial sam sie dowiedziec czegos o kandydacie na szczenieta od niego - w koncu jesli mu na szczeniakach zalezy, to bedzie chcial, zeby do jak najlepszego domu trafily. O, i jeszcze jedno - hodowla domowa wcale nie oznacza od razu, ze jest lepsza od kojcowej. W obu psom musi byc poswiecany czas, musza byc zadbane, wyprowadzane na spacery, musza byc im dostarczane roznorodne bodzce, musza miec jakies zajecie.
-
[quote name='viverna']Mi nie chodziło o zmuszanie właścicieli do kastrowania swoich zwierząt. Nic takiego nie napisałam. [/quote] Przepraszam wiec, zle zrozumialem slowa [quote]jestem za kastrowaniem wszystkich niehodowlanych psów ;p bez względu na płeć ;p[/quote]Zgadzam sie z czescia o kastrowaniu w schroniskach i o karach, co zreszta pisalem wyzej. [quote]większość ludzi nie potrafi upilnować swoich zwierząt niezależnie od okoliczności. Zwłaszcza tacy powinni zostać przez prawo zmuszeni do ich kastracji.[/quote]Tacy ludzie albo sa na tyle nieodpowiedzialni, ze powinni co najwyzej miec paprotke, a nie zwierze, albo powinni kastrowac. Ale sama napisalas - ZWLASZCZA. Czyli ja to dalej widze jako kastracyjny odpowiednik 'strzelac do wszystkich, Bog swoich pozna'. [quote]Shin Twoja argumentacja wciąż nie trzyma się kupy, zwłaszcza Twój stosunek do "cholernych" czworonogów pozostawia wiele do życzenia...[/quote][quote]Nie chowam głowy w piasek, zdaję sobie sprawę, że ludzie są winni temu wszystkiemu... Zwłaszcza tacy jak Ty, którzy uważają, że usypianie jest bardziej humanitarne od kastracji...Chyba nie wiesz jak to wygląda w Polsce...[/quote]A jakiz to moj stosunek jest? No tak, ja zly, paskudny, w koncu wszystkie swoje psy upilnowac przez cale zycie potrafilem bez kastracji, a jak sasiadowi kot wlazl pod silnik, to pol nocy lezalem pod samochodem, zeby wyciagnac go, zanim sasiad do pracy ruszy ['bo co mnie to obchodzi, albo go wyciagniecie i robcie z nim co chcecie, albo odpalam woz i jade!'], przygarnianie lub dokarmianie bezdomnych zwierzakow i uganianie sie za myszami w domu, zeby je wypuscic, zamiast wysypac trutke, no tak, bestia ze mnie, bo smiem twierdzic, ze kastracja tak, ale nie da skutku natychmiastowego, ktory da humanitarne usypianie :roll: A teraz serio - wytlumacz mi, jak usypianie czesci tych schroniskowcow zle wplywa na ilosc psow w schroniskach? Ty naprawde uwazasz, ze lepiej, zeby wszystkie te psy sie meczyly, bez wzgledu na stan ich zdrowia i szanse na adopcje [=skazujesz w pelni swiadomie czesc psow na dozywocie w schronie], bo zaaplikowanie im zastrzyku, zeby odeszly w spokoju, czujac cieply dotyk wolontariusza, czy bardziej ludzkiego pracownika schronu, jest NIELUDZKIE?