Atos nadal zapomniany...Jest taki dzielny,rozpaczliwie walczy o szansę na życie w normalności, u boku kochającego go człowieka, tak niewiele oczekuje, chce tylko mieć swój kawałek miejsca na ziemi...
Atos przeżył własną śmierć,zakopano go żywego w ziemi,nadpsim wysiłkiem wydostał się z własnego grobu, teraz czeka na kogoś, kto go naprawdę pokocha...
Aga, poproś Polę żeby zmieniła tytuł,niech napisze np. Atos żywcem pogrzebany zasługuje na drugą szansę, albo Atos żywcem pogrzebany, cudem uratowany od śmierci, może tytuł przyciągnie więcej osób...
Karola, na wątku szczeniaczków przyniesionych do Buni Julia pisała, że w schronie jest kilka karmiących suk, chyba dwie, może tam spróbować z maluchem?
Myślę,że przede wszystkim trzeba Polusia jakoś wyciągnąć z kliniki, pobyt tam nie służy ani jemu ani Wam. Może jednak Fela znajdzie trochę czasu i odbierze psa,jeśli tylko ona jest władna to uczynić.
Nie znam się na tym ale mam dziwne wrażenie,że tam na SGGW robią sobie z wszystkich jaja, a personelowi tak naprawdę nie zależy na tym, by pies wyszedł z kliniki(jeśli mieliby stracić 40 zł dziennie to nie dziwota). Szkoda tylko psa, któremu nikt tam nie pomaga. Co teraz? Jaki plan działania?
Aga, większość z nas o tym wie,już to, że Atos powrócił z drugiej strony jest cudem, dlatego nie można się poddawać, trzeba wierzyć,że znajdzie się ktoś, kto pokocha Atosa bezwarunkowo, tak jak Ty!