Jump to content
Dogomania

Neigh

Members
  • Posts

    6128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Neigh

  1. Nooo nie mam. Jedną znam na dogo - Biankę, ale ona jest z Wrocławia. Puściłam wici w eter z prośbą + apel na miau. Bo moze ktoś by miał kotkę z dziecmi i udałoby się Maludę podłączyć.........ale jak to zwykle bywa cisza.....
  2. I jakoże o 14.00 muszę wyjść chociaz na 2 h do pracy, to zaraz ide się zdrzemnąć, ale najpierw Wam opiszę cd.... Skończyłam na tym, ze Tajdzi czyli Paulina obiecała mi zawieźć gnoja do weta ......Ja musiałam dopełniać obowiązki wobec własnej rodziny, którą nadal o dziwo posiadam...... Przed 19.00 dzwoni Paulina i mówi: Aga chodz szybko tu jakaś kotka starsznie wrzeszczy w krzakach na początku twojej drogi. No to wskoczyłam w gumiaki, złapałam sztormiak i lecę.......Stoi Paulina, gnoja ma pod płaszczem, obok dwa menty( męty???) okoliczne konwersuja... Ze kociaków było 5 i gdyby wiedzieli, to by wszystkie dali. Potem ruszająca za serce historia wszystkich kotów ich życia przerywana czknięciami i takimi tam......... Widzicie tę scenę? Paulina prosto z pracy - elegancki płaszczyk itp, kocie za pazuchą, ja na czworakach w krzakach, lejący deszcz + dwóch uroczych ledwo na nogach stojących gentelmanów........ Kociaków ani widu ani słychu.......Ale dorwałam kotkę. No i co robić? Konsternacja - jeśli to matka.........jeśli gdzieś są małe..........zabrać jej nei możemy. Zostawić to małe z nią..........ale gdzie na krzak położyć??? PARANOJA W końcu pakujemy kotkę do transportera, małe za pazuchę i jedziemy do mnie. Pokazuje gdzie znalazłam kota........jakieś 100 metrów od wrzeszczącej dorosłej......no samo by w życiu tyle nei przepełzło... W domu oglądamy kocicę - nie ma sutków, nie ma mleka.....nie intresuje się dzieckiem. Cholera jasna to nie ta......... Wynoszę ją elegancko 4 domy dalej, 200 m maks od miejsca skąd ja zabrałyśmy Paulina mi robi szkolenie.......jestem lekko przerażona i oszołomiona. W końcu zbiera się do domu.......a tu a kuku. Kto siedzi na wycieraczce??? Ano dorosła biało - czarna kota. No to co mam zrobić? Deszcz leje.........zabieram - ale zaczynam być zła. Na los, na swiat na durnych ludzi na Afrykę, na Azję.......Europa też do dupy........ Karmię małe.......kota sobie mruczy na kanapie zlewając psy i reszte stada. W końcu dochodzę do wniosku, ze to co robię jest totalnie bez sensu - kot jest odkarmiony, zadbany........robnęłam komuś kota. Ok zrywam TZ , pakuje kota i jedziemy DOKŁADNIE w miejsce znalezienia. Kota najpierw nieco ogłupiała ale jednak po minucie pewnym krokiem rusza w stronę pobliskich zabudowań. Noc hmmm no coś tam pamiętam........najlepiej z 4 rano, bo jesć nie bardzo chciała.......o 6 zaś doszła do wniosku ze zgłodniała i zaczęła koncert. W miedzyczasie pobudziły sie psy, które chodziły na siku na zmiany....... Rano odwożąc dziecko do szkoły tuż na asfalcie zaraz obok wyjazdu z drogi lezało martwe ( sprawdziłam ........) rude kocię. Obleciałam ponownie krzaki. NIC Tyle historii TEGO kota
  3. Nie wiem - wiem natomiast, ze a. jedzie na convalescence - tego dostałam........ale następne muszę kupić b. przydałoby się oprócz tego jakieś kocie mleko - kiedyś takie miałam - odkarmiałam już gnojki ale ze 2 tyg starsze.... c. nooo trzeba będzie temu gerberki kupic d. odrobaczyć, zaszczepić...... I liczyć na to, ze się na tym skończy. Ze nie złapie diabli wiedzą czego... Na razie wzięłam dziś trochę doczyściłam, bo wczoraj to w błocie było ubabrane....... W każdym razie przyznać muszę, ze jest szalenie przebojowa.Być moze to jej uratowało życie....
  4. No wiec tak - wymyśliłam imię dla Małej. Ale doszłam do wniosku, ze nie nazwę......Bo: - małe 5 dni ma jechać na kocim mleku - potem trzeba zaczać strzykawą albo na palcu podawać kociego gerberka czyli jakiś royal kitten w formie musu. W życiu takiego na oczy nie widziałam. Zakładam, ze to jest potwornie drogie. I taki mi genialny pomysł wpadł po drodze do Pułtuska ( gdzie mi najpewniej fotoradar zrobił zdjęcie - jestem totalnie zmulona po dzisiejszej nocy......i olałam info o radarze, znaczy się nie zauważyłam chyba:-) ). Wracajac co myślicie o zrobieniu bazarku - gdzie np. 3 - 5 zł byłoby za propozycję imienia? Potem bezpłatne głosowanie.......Muszę tylko dziś sesję foto powtórzyć.....Kiedy tak dziś sobie leżało na ręczniku wywijając nózkami w górze.....albo kiedy zmumifikowane na boczku ciągnęło ze strzykawy - to przyznać muszę że hmmm nooo rozczulające to takie. Moja dłon jest przy tym wielgaaaaaachna. Nawet mój TZ wczoraj robiąc zdjęcia się uśmiechał...... Umówmy się ładne to to nie jest:-) Ale rozczulająco medialne:-)
  5. Te dwa cuda - długowłose jakby ktoś nie zauważył - po tatusiu rasowym, papierowym Norwegu najprawdopodobniej.......pan se papierowego kota kupił i nie po to takiego kupił, zeby kastrować. Poza tym hardo oświadczył, ze mu "przyjemności" nie będzie odbierał. Nooo......a jakie przyjemności czekają jego dzieci na ulicy to już go nie interesuje. Patafian CHOLERNY! Matkę odłowiono - ponoć powalającej urody - ponoć ma dom, mam nadzieję, ze dobry. Smarkateria - jest dzikawa. To znaczy przychodzi na jedzienie, zbliża sie, ale pogłaskać sie nie da. Przecież tego zostawić na ulicy nie można! Domy to się o nie będą biły - oczywiście, jak się odrobaczy, zaszczepi, oswoi.......itp Dobra wpadłam dziecko nakarmić i jadę pod Pułtusk dziką kotkę wypuszczać.......znaczy się taka dzika to ona nie jest..........też byliby z niej ludzie. Ale GDZIE mam ją wsadzić? A małe - jak tylko podstawiam dłon to się pakuje i dzioba otwiera. Kumate takie .......i fakt z wolą życia niesamowitą Napisać Wam? No ok - znalazłam dziś rodzeństwo na jezdni.......rude i martwe.
  6. Bardzo Ci Ela dziękuję. Myślę że najpilniej to trzeba wstawić hellankę - jeśli dom znajdzie, to wtedy moze p. Dorota weźmie tego mojego oseska, który w miedzyczasie ( o ile przeżyje ) podrośnie. BARDZO pilne są też te dwie dzikie gwiazdy z Bartyckiej....Miałam je przywieźć do siebie - na oswajaniu się akurat znam, pazury mi nie straszne, moje dziecko ma dar do takich dzikunów. A tu się to małe pojawiło.........Jeeeeeeny wolałbym niemowlaka naprawdę. Nigdy nie używałam butelek,podgrzewaczy. Karmiłam piersią - wszystko bylo zawsze gotowe...... Ale to opiszę jak chwilę znajdę - jadę z Brombą i Morelą do weta. Zabieram też taką dziką kotkę Tajdzi, która obecałam odwieźć za Pułtusk.....bo tam odłowiona. Padam - naprawdę padam:-)
  7. Dam, ale jutro. TZ zrobił. Rudej też zrobił wprawdzie kiepskie, bo nie miała nastroju foto, ale na początek będzie..... Ewa - wrzuć im plisss ze dwie fotki tych co to jutro miałam klatkę łapkę brać.........niechaj im szczęki poopadają..... Zmienię temat........wszystkie koty tu trzymać będę - bo się zawątkuje na śmierć ot co.
  8. [url]http://www.dogomania.pl/threads/190309-Kociak-nie-ma%C5%82o-%C5%BCe-rudy-to-orientalny-w-typie/page8[/url] Wpadnijcie tu co??? Bo moja jazda zaczyna osiągać zenit.......Ja tak mam - jak nic to nic, a jak się kurna dziać zaczyna........
  9. [url]http://www.dogomania.pl/threads/190309-Kociak-nie-ma%C5%82o-%C5%BCe-rudy-to-orientalny-w-typie/page8[/url] I tu wejdz pliss....... A ten drugi nazywa się Yuki - obaj ode mnie;-)
  10. Weź..........proszę Cię........ Było tak: o 14.30 odebrałam moje starsze dziecko i wiozłam do dom. Podróż bez zakłoceń. Wjezdzamy w naszą polną drogę. Jadę dość wolno.....patrzę cuś się rusza na poboczu - myślę żaba albo jeż.....A że w zeszłym roku tymczasowałam jeża......coś tam sobie zaczęłam myśleć, odruchowo jednak zwolniłam, zebym nie rozjechać gada i odbiłam na prawo. Kiedy się zrównałam......dałam po hamulcach tak, ze mi auto zgasło... Z wrażenia zapomniałam o sprzegle......Drogą którą ledwo mijają się dwa samochody pełzło KOCIĘ. PRZYSIEGAM na wszystko co dla mnie ważne....... Dziewczyny ja w życiu nie doznałam takiego szoku. Malusieńkie takie. Wyskoczyłam z auta......podniosłam, podałam synowi. Ten się wzdrygnął, bo myślał, ze ja jakiegoś śmiecia zebrałam...... Po czym go zamurowało, a ja padłam na kolana i zaczęłam szukać. No bo ile takie CUŚ moze przepełznąć? Metr? 5 metrów? Niczego nie znalazłam........ Zabrałam do domu i się regularnie poryczałam. Bo ani butelek, ani mleka, ani umiejętności no nic.........a to patrzyło na mnie takimi ledwo otwartymi niebieskimi oczętami i darło ryja................ Uśpić......nooo moze to i jakaś myśl........Dam radę...........kurna olek..........no nie dam..............Bezbronność tego kawalątka życia mnie powaliła. Zaczęłam dzwonić. Po 20 min wiedziałam że dowiozą mi CUŚ do lecznicy. DZIĘKI PAULINA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No i co? No i mam w domu oseska, który podchodzi maks pod 3 tygodnie, jest dziewczynką i to dość akustyczną, kiedy głodna. Śpi aktualnie na poduszce elektrycznej - ja szykuje sie do kolejnego karmienia o 24.......jutro jak nie padnę i pozbieram myśli to napiszę wiecej.......Na razie sie usiłuje nie załamać TO się karmi co 3 h, trzyma w cieple, dba żeby odsiusiało, masuje brzuchol........NO i co najważniejsze uważa się, zeby się nie zakrztusiło. Na razie opieka nad TYM mnie przeraża.......
  11. Ja bym Ci Marta napisała jakiś poemat pochwalny ale chwilowo to mi się rece trzesą i mózg nie funkcjonuje bo usiłuję utrzymać przy życiu 2 tygodniowe kocie, które dziś ( jak moje dzieci kocham!!!!!!!!) pełzło sobie radośnie polną drogą .......ktoś inny by rozjechał.
  12. Rezydent nazywa sie YORU:-) to coś znaczy po japońsku - ale nie wiem co........ Weźcie - mój syn - który ze mną jechał jak znalazłam to małe........inaczej NIKT by mi nie uwierzył powiedział krótko " ty po prostu jesteś naznaczona" Ja pierniczę takie naznaczenie - o 24 mam kolejne karmienie, rece mi sie trzesą - karmię strzykawką.....Ruchliwe to takie .....ze nei trafisz, brzuch masuje, odsikuje.........Jutro zapewnie nie będe wiedziała jak sie nazywam K...........dlaczego ja??
  13. Neigh

    Metamorfozy

    Dokładnie tak Nutusiu - jamniki i molosy zawsze były moją miłością. Aczkolwiek terrier był moim 1 własnym psem.... Tak czy siak mam słabość do przegubowych i zakazanych gęb:-)
  14. Babeszja strasznym g.... jest. Poza Brombą przechodziłam u wszystkich psów ( Tolka dwa razy). A przysięgam - zabezpieczam opętańczo. Dlatego na takie pobliskie łąki nie chodzę.......nie zdarzyło się nam stamtąd wrócić bez kleszczy. Że też nie ma ratunku na tę zarazę....
  15. Posiedzieć trzeba tak koło 19.00 - krzaki są w okolicach Bartyckiej......... Samej mi będzie rozdzierająco SMUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUTNO
  16. Ja mam w tej chwili 5 kontenerków i 4 koty.......dostałam dwa od Pani mojej tymczasowiczki - chętnie jeden oddam. Ej noooo coś Ty Magda - jedna kocia ma takie maźnięcie na nosie...... najpierw oglądałam z bliska ( obsesja ze grzyb albo drapnięte) a teraz już wiem......Ze to po prostu pokolorowane naturalnie. Podobne są fakt
  17. Ludzie Kochane - nie jezdzi ktoś z Waszych znajomych do Wrocławia - a?
  18. Ok popracuję wieczorem nad TZ Jest tak: aktualnie na stanie 8letnia długowłosa - jutro umówiona do MOJEJ wetki......i obaczym. Cuś mi się nie podoba..... oj nie. W piątek ma przyjechać, ale z transportem jest kiszka, wiec możliwe, ze później - pers z chorymi nerkami - sztuk jedna Do złapania mam ( OBIECAŁAM) dwa kociaki biało - rudy i tricolor - matka już odłowiona długowłosa postać. Kociaki są ponoc puchate. Tak to jest jak człowiek się nad jednym z przedłużonym włosem pochyli to potem mu zaraz 4 inne na łeb wejdą....... No i zeby nie było to jeszcze szuka domu - 5 miesięczna hellska biało - czarna oraz niejaki krówek - biało - czarny młody kastrat po drutowaniu szczeny. Bardzo ok sie ma. Poskładan został.......a domu brak. Noo i jakies jeszcze 8 innych dorosłych..........tia.
  19. Z racji takiej - że mi posty skaczą i mam problemy z cytowaniem - finał wypowiedzi jest taki. Do Irenki się już nie odzywam i nie komentuję:eviltong:
  20. [quote name='irenaka']Kaira nazywasz moim problemem? Psa z Warszawy, który nigdy nie był pod moją opieką? Ty chyba zapominasz Neigh, że między innymi Ty prosiłaś mnie o szukanie miejsc i ratunku dla Krzyczek. To Ty i Gusia prosiłyście o ratunek i pomoc dla Patoska, choć wyraźnie mówiłam, że mam zbyt dużo psów i nie wezmę kolejnego. Będę musiała sobie poradzić, ale nigdy nie nazwę żadnego psa problemem, co najwyżej może być problem z pieniędzmi. To zrób, chętnie go zobaczę:).[/QUOTE a. Ja nie nazywam Kaira problemem - ja Ci łopatologicznie tłumaczę - że skoro sie do tej pory nie interesowałaś jego losem, to i teraz nie musisz b. Nie prosiłam o pomoc dla Patosa - o jego istnieniu dowiedziałam się od Zośki.......a potem to już sprawę pilotowała Gusia. Ale fakt gdybym o nim wcześniej wiedziała, to bym prosiła. Możliwe, ze i Ciebie c. nie miałabyś problemu z pieniędzmi gdybyś tylko chciała, zeby te psy domy znalazły....I jak chcesz sie bić to chodz na priw.......ćwiczyłam nowe ciosy w zdaniach podrzędnie złożonych:-) d. na bazarki chetnie bym zaprosiła........a kupisz coś? Czy będziesz cytować?:-)
  21. Kota to on już ma - wsciekle rasowego Norwega.......ale uraczył nim rodzinę posiadającą kotów dwa - znaczy się kot pojechał na wakacje i stanowczo odmówił powrotu. Ma rację....... Nutusia a'propos nie masz ochoty se w krzakach na czatach posiedzieć? Szukam chętnych na łapankę .........dwa kociaki, długowłose ponoć - okolice Bartyckiej. I KURCZE nikt nie jezdzi do Wrocławia???
  22. Irenka - jak masz ochotę to chodz na pw - zapraszam. Opowiesz mi o psach, które miały setki ogłoszeń - a ŻADEN domu nie znalazł......i takie tam. ( no poza tymi którym my domy znalazłyśmy......)Ja sobie pobędę po swojemu złośliwa - Ty sobie pocytujesz......będzie super. Ale plisss, zaklinam - pozwól temu wątkowi zachować jego sielski charakter. Nie było Cię tu do tej pory........naprawdę masz zapewne wiele innych watków na głowie....... I postram się z całych sił do niej juz tu nie odzywać.....obiecuję:-)
  23. Dokładnie. Z tego właśnie powodu nie będę tłumaczyć co sądzę o cofaniu, ogłaszaniu i innych tam pierdołach. Bo to i tak nie ma sensu. O tym co się dzieje w Kajowej głowie mogą powiedzieć ci, którzy naprawdę interesują się jego losem. Ooo np. zamiast klepac w klawkę i cytować rzeczy sprzed pól roku - można zrobić jakieś rekodzieło i wystawić na bazarku:-)
  24. Nie działał mi cytat - dlatego powyższa odpowiedz jest do wypowiedzi Myszy powyżej....
  25. Tak nie tylko Twoje.........dlatego nie chce mi się już o tym nawet pisać i gadać. Od pewnego czasu mam w tym temacie jasność - kiedy ktoś chce dać jakąś kasę to musi dawać konkretnej osobie i to do ręki.
×
×
  • Create New...