-
Posts
7318 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tamb
-
Przepraszam, że na tym wątku ale sprawa jest pilna a ja nie jestem w stanie pomóc. Filifionka była tymczasowiczką hop!, znalazła dom w Katowicach, w którym od szczeniaka mieszkał pekińczyk. Wizytę przedadopcyjną robiłam ja, zawiozłam sunię osobiście. Dzisiaj dostałam wiadomość, że pekińczyk i Filifionka szukają domu. Dzisiaj ktoś podrzucił mi 9-tego psa. Czy Filifionka może liczyć na powrót do hop! a pekińczyk na pomoc "Kociego świata"? Bardzo proszę o pomoc dla tych psów. Ja kolejnych nie wezmę bo z trudem utrzymuję te, co są. Filifionka i pekińczyk nie mają sponsorów, jeśli miałyby być hotelowane odpłatnie. Jeszcze raz proszę o pomoc, nie dam rady wziąć kolejnego zwierzaka, od dzisiaj mam ich 21. Wątek Fili : [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/121090-Filifionka-teraz-Fifi-nareszcie-w-swoim-wspania%C5%82ym-domu-w-Katowicach/page15"]http://www.dogomania.pl/forum/thread...owicach/page15[/URL]
-
Filifionka była tymczasowiczką hop!, znalazła dom w Katowicach, w którym od szczeniaka mieszkał pekińczyk. Wizytę przedadopcyjną robiłam ja, zawiozłam sunię osobiście. Dzisiaj dostałam wiadomość, że pekińczyk i Filifionka szukają domu. Dzisiaj ktoś podrzucił mi 9-tego psa. Czy Filifionka może liczyć na powrót do hop! a pekińczyk na pomoc "Kociego świata"? Bardzo proszę o pomoc dla tych psów. Ja kolejnych nie wezmę bo z trudem utrzymuję te, co są. Filifionka i pekińczyk nie mają sponsorów, jeśli miałyby być hotelowane odpłatnie. Jeszcze raz proszę o pomoc, nie dam rady wziąć kolejnego zwierzaka, od dzisiaj mam ich 21.
-
Filifionka była tymczasowiczką hop!, znalazła dom w Katowicach, w którym od szczeniaka mieszkał pekińczyk. Wizytę przedadopcyjną robiłam ja, zawiozłam sunię osobiście. Dzisiaj dostałam wiadomość, że pekińczyk i Filifionka szukają domu. Dzisiaj ktoś podrzucił mi 9-tego psa. Czy Filifionka może liczyć na powrót do hop! a pekińczyk na pomoc "Kociego świata"? Bardzo proszę o pomoc dla tych psów. Ja kolejnych nie wezmę bo z trudem utrzymuję te, co są. Filifionka i pekińczyk nie mają sponsorów, jeśli miałyby być hotelowane odpłatnie. Jeszcze raz proszę o pomoc, nie dam rady wziąć kolejnego zwierzaka, od dzisiaj mam ich 21. Wątek Fili : [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/121090-Filifionka-teraz-Fifi-nareszcie-w-swoim-wspaniałym-domu-w-Katowicach/page15[/url]
-
Maks pobiega i czeka pod drzwiami, żeby go wpuścić. Jest kojec z budą, wybieg a Maks ma to w nosie. Biegnie po schodach i cieszy się, ze jest w domu. Jest mi przykro, że jest oddzielnie, powinien być przy człowieku. Jeszcze nie było spotkania z moimi zwierzakami, nie sądzę, że będzie mógł być z kotami.
-
Teraz trafili mi się nieadopcyjni tymczasowicze, tak jeszcze nie było.
-
Wcześniej wzbudzał litość, teraz stał się nieadopcyjny.
-
Muszę koniecznie zrobić zdjęcia. Kajtek ma przewrócone w głowie. Strasznie się rządzi, nic nie mogę mu zabrać z pyska, rozpycha się na kanapie i niestety jest za gruby. Kradnie innym psom i nie pozwala sobie odebrać. Wyszedł charakterek.
-
Maks od tygodnia jest w domu. Mieszka w pokoju na piętrze, w ciągu dnia biega po podwórku. Wchodzi po schodach bez problemu, głaszczę go, bawię się z nim, jest miły. Niestety, gryzie i połyka wszystko co szmaciane i musiałam zabrać mu kocyk. Zastąpiłam go słomą i Maks siedzi na posłaniu, pełnym słomy a ja mam ją w całym domu. W butach pewnie też. Od zwierząt izoluję, na obcych reaguje agresją. Dzisiaj weterynarz zbadał mu uszy, ma stan zapalny małżowin ale w środku jest dobrze. Na mnie warczy tylko jak ma coś w pysku a ja chcę mu zabrać. Jak rozpalałam ukradł zapałki i poszedł na słomiane posłanie, miałam problem z odebraniem. W końcu wymienił na gryzaka.
-
W poniedziałek idę do szpitala. Tż zostaje z 12 kotami i 8 psami (w tym trzy kalekie, dwa agresywne). Martwię się.
-
Jeszcze nie zakładałam, podobno nie znosi kagańca. Nie sprawdzałam jeszcze.
-
Dzisiaj Maks pozwolił zajrzeć do uszu i katastrofa, czarne i jedno bolące. Chciałam przemyć ale warknął i ustąpiłam. Czeka go wizyta u weterynarza chyba po środku nasennym.
-
Maks biega, cieszy się, wita mnie skacząc radośnie. Bez problemu wchodzi na wybieg bo jeszcze samego na całym podwórku go nie zostawiam. Biega po całości pod nadzorem ale już niedługo będzie biegał bez mojego pilnowania. Dzisiaj bawiąc się miał moją rękę w pysku, jest wręcz delikatny.
-
Dorotko, ucałowania dla Mili i Pusi. Maks biegał swobodnie po podwórku, bardzo był szczęśliwy. Jest grzeczny, nie szczeka bez powodu, na mnie i na męża reaguje bez agresji, na osoby odwiedzające już się nie jeży i nie szczeka. Jest coraz lepiej. Wszystkim się cieszy, wąchał każde miejsce i rozkoszował się wolnością po wypuszczeniu z kojca. Jutro zrobię zdjęcia.
-
Dzisiaj z Maksem zwiedzaliśmy garaż i klatkę schodową. Jutro będzie wejście po schodach na piętro, jak dobrze pójdzie. Głaszczę go swobodnie, bez lęku.
-
Aniu, nie znam jego metod, ktoś mi polecił książkę. Jak są tam rozwiązania siłowe to nawet nie będę czytać. Maks kończy rozwalać fotel, w czasie popołudniowego spaceru będzie od niego zabrany. W tej chwili fruwa gąbka. Potrzebne są mi porady żebym błędów nie zrobiła. Nie wiem do kogo się zwrócić, ale się dowiem.
-
Maks jest w świetnej kondycji fizycznej, odkarmiony, wyczesany (zasługa hotelu). Błyskawicznie się otwiera, mogę już go głaskać. Niestety, nie chce wejść do domu. Może jeszcze nie ten etap. Jest wesoły, nie wyje. Jak tylko go zmierzę (jeszcze się nie odważyłam) i kupię dobre szelki i kaganiec, wypuścimy się na daleki spacer. Planuję zakup "Zaklinacza psów", muszę się doszkolić.
-
Maks już po drugim spacerze, do domu nie chciał wejść. Martwi mnie to bo znowu w nocy może wyć. Nie mam wyrozumiałych sąsiadów a niczego w procesie jego "udomowienia" nie jestem w stanie przyśpieszyć.
-
Dostał wędzone ucho (prezent od togaa) i jest spokój. Myślę jak go na noc brać do domu, żeby nie wył. Będę go powoli wprowadzać do domu, po każdym spacerze.
-
Byłam z Maksem na pierwszym spacerze, jestem cała. Chodził ponad godzinę na smyczy po podwórku, mój TŻ posprzątał kojec, wypełnił miski i Maks miał motywację, żeby wrócić. Zapięłam mu smyczkę mojej zmarłej, ukochanej Gerdy i może to śmieszne, ale prosiłam ją o pomoc. Problemem jest to, ze Maks wyje i sąsiedzi zaczęli zwracać mi uwagę.
-
Jestem stuknięta i nierozsądna, niestety. Ale jak go dwa lata temu uratowałam, to co mam zrobić. Boję się psów agresywnych, nie pracowałam nigdy z żadnym. Zawsze miałam wycofane, po przejściach, trudne ale bez agresji. Nigdy bym takiego psa jak Maks nie wzięła jakbym nie musiała. Ale ile nieadopcyjny pies może być w hotelu. Wolałabym ze względów emocjonalnych Korę od Pana Tomka, ale Maks jest mój czy tego chcę, czy nie od 2 lat. Dzisiaj kupiłam mu smaczki do oswajania, na pierwszej stronie zrobię rozliczenie.
-
Beatka powiedziała mi o kotku, niestety mam 12 w tej chwili i 8 psów. Sindy załatwia się gdzie popadnie, jest za duże zagęszczenie. Nie czuję się na siłach, musiałabym 2 wyadoptować a nikt odpowiedni nie dzwoni.
-
Maks już u mnie, spędza pierwszą noc w swoim kojcu. Włożyliśmy go do kojca w klatce a klatkę otworzyliśmy pogrzebaczem od zewnątrz, żeby nas nie pogryzł. Zabierzemy ją z kojca jak pozwoli nam wejść. Sama jestem ciekawa kiedy. 11 listopada - karmiłam Maksa z ręki suchą karmą, głaszcząc po nosie przez kraty kojca. Następnie kazałam mu wejść do budy (posłuchał), złożyłam i wyniosłam z kojca klatkę, posprzątałam, zmieniłam wodę, długo do niego mówiłam stojąc poza kojcem. Maks na mnie i mojego męża (karmił go też) nie szczeka, trochę nad ranem wył. Macha ogonem, je z ręki i równocześnie się jeży. Zobaczymy, co będzie jutro. Dzisiaj nie miałam odwagi wypuścić go z kojca.
-
Poradzę sobie z Maksem, to już nieodwracalnie postanowione. Żeby tylko się wypogodziło na czas transportu. Nie mam jeszcze transportu kojca, przy Maksie będzie pomoc z przewiezieniem.
-
Praca przy wybiegu Maksa trwa. Chciałabym przewieźć go około 4 listopada.