Jump to content
Dogomania

tamb

Members
  • Posts

    7318
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tamb

  1. W Świątnikach Górnych właścicielka wyjechała za granicę i zostawiła 12-letniego, łagodnego kaukaza. Dokarmia go staruszka resztkami z obiadu, grozi mu schronisko w Olkuszu. Na pw podam nr tel do osoby, która zna adres posesji.
  2. Tak, Zgobice.:oops:
  3. Ta pani zareagowała na ogłoszenie mojego psa, zgodziła się na wizytę przedadopcyjną. Powiedziała, że jeśli nie dostanie Karo, weźmie z azylu z Tarnowa. Zadzwońcie do niej, czy aktualne i żadnej taryfy ulgowej. Jeśli dojdzie do wizyty a będą wątpliwości, nie dawajcie Fuksa. Czekam na kilka telefonów ludzi z polecenia, Karo już w super domku, będę zawiadamiać.
  4. Dzwoniła do mnie kobieta chętna na psa z Głobic pod Tarnowem. Mówiła,że pies spałby w domu, biegał po podwórku, przyjeżdżają dzieci więc musiałby być łagodny. Jednego psa miała 10 lat, drugiego 2 lata, nie umiała podać powodu śmierci poza chorobą. Mówiła ciepło o psach ale odniosłam wrażenie, że nie leczy. Kobieta bardzo prosta, dom niesprawdzony. Czasami prości ludzie gubią się w rozmowie telefonicznej a "na żywo" może okazać się, że człowiek odpowiedzialny. Dom byłby do bardzo dokładnego sprawdzenia. Mogę podać adres i nr. tel. na pw.
  5. Karo idealnie grzeczny, koty się go nie boją, państwo zachwyceni. Zachowuje się tak jakby w tym domu był zawsze. Okazało się, że córka nowych właścicieli dzwoniła do mnie, kiedy zobaczyła jego pierwsze ogłoszenie w DP, pytała o reakcje na koty ale rodzice uznali, że za wcześnie na adopcję po śmierci ukochanego psa i już więcej nie zadzwoniła. Potem widzieli jego wszystkie ogłoszenia, dwa wystąpienia w tv i dziwili się, że tak piękny pies nie znalazł jeszcze domu. Kiedy pani Ada (właścicielka Czika) płacząc opowiedziała im o rozpaczy psa w hotelu, o tym, że chciała dać mu dom ale Czikuś nie pozwolił, zgodzili się nie wiedząc, że to ten piękny pies z ogłoszeń. Zadecydowali "w ciemno". Byli mile zaskoczeni i uważają, że tyle razy ogłoszenia Karuska wpadały im w ręce, że to przeznaczenie.
  6. Z goździkami, imbirem, cynamonem.;)
  7. Też się bardzo cieszę. Wypiłam grzane piwo i dobrze mi.;):loveu:
  8. Karo (tak ma teraz na imię) dzisiejszą noc spędza w swoim domu, u wspaniałych ludzi i w towarzystwie 3 kotów. Na koty nie reaguje, jest grzeczny i bardzo spragniony snu. W hotelu się nie wysypiał, u nowych państwa zaczął w pewnym momencie głośno chrapać. Tafił do domu pełnego ciepła i ... muzyki. Pani jest śpiewaczką operową. Dom znalazła wśród swoich znajomych kobieta-anioł, która sfinansowała mu hotel a nie mogła dać mu domu ze względu na reakcję swojego psa Cziko. Kwotę, która została z darowizny (200zł), mam przeznaczyć na psa w potrzebie. Napiszę na wątku, na którego przeznaczę. Przy adopcji tego psa poznałam wspaniałych ludzi i po smutnych przeżyciach pod koniec roku, znowu jestem pełna optymizmu.:multi:
  9. [quote name='j3nny']wklejam tutaj tą piękność maleńką [U][URL="http://img515.imageshack.us/my.php?image=dsc03439smallys1.jpg"][IMG]http://img515.imageshack.us/img515/9243/dsc03439smallys1.th.jpg[/IMG][/URL][/U] w swojej naiwności nie mogę uwierzyć, że ktoś ją wyrzucił, będę szukać po serwisach czy nie ma ogłoszeń o zaginięciu[/quote] Gdzie jest sunia? Jeśli sobie nie radzi, może mogę pomóc. To będzie chyba łatwa adopcja.
  10. Gdzie teraz jest sunia? W hotelu jej nie widziałam.
  11. Dzisiaj było spotkanie psów. Pies rezydent nie może mieć na tym etapie drugiego zwierzaka. Jest po przejściach i dużo pracy przed właścicielami, żeby przestał się bać. Mallynowa, może odwiedzimy razem Atoska w hotelu?
  12. Dziękuję za wyspacerowanie Atosa.:loveu: Miał chłopak szczęśliwy dzień bo wieczorny spacerek miał ze mną. :multi:
  13. Ja też życzę szczęścia i cieszę się czytając o Mili.
  14. Aktualnie szukam DS dla dużego psa z mojego podpisu. Jeśli będzie więcej dobrych domów, dam znać.
  15. To czekam na telefon. ;)
  16. :multi: Czy mieszkasz w Krakowie? Może spotkałybyśmy się i pojechały razem do hotelu? To nie jest łatwa adopcja, pies jest duży i dorosły. Łatwiej byłoby podjąć decyzję, jeśli zobaczyłabyś go "na żywo".
  17. Bardzo rozpacza w hotelu. :-( Państwo byli, będą myśleć o adopcji przez święta. Oni mają psa po przejściach z dogo i dlatego boją się pochopnie zadecydować. Nie uznają brania i oddawania a boją się, że psy się nie zaakceptują. Chcieliby, żeby spotkanie było w obecności psiego psychologa albo osoby szkolącej psy. Chodzi o uniknięcie błędów. Cziko to ich pies :[URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/missieek-prosze-o-pomoc-w-szukaniu-domow-6-6-futer-75042/index97.html#post10627138[/URL] Kochają go bardzo i nie chcą, żeby był atakowany przez Atosa czy odwrotnie. Ja jednak myślę, że będzie dobrze.
  18. Atos w hotelu czuje się źle. Płacze, szczeka, usiłuje się wydostać. Pocieszające jest to, że dzisiaj zjadł. Teraz kiedy już nie jest w rękach tych nieodpowiedzialnych ludzi mogę wszystko opisać. Dla dobra psa opanowywałam się przy kontakcie z "właścicielką":angryy: bo nie chciałam narażać go na pogorszenie warunków w czasie szukania domu. Właścicielka jakiś czas temu napisała ckliwy liścik, że bardzo kocha psa ale ma dla niego za mało czasu, za mało miejsca i dla jego dobra trzeba mu znaleźć kochających ludzi i dom z ogrodem. Ustaliłyśmy, że może być u niej i jej chłopaka (uczestniczącym w adopcji i piszącym na wątku) do czasu znalezienia idealnego domu. Wiedziałam, że pies się znudził ale myślałam, że mają tyle przyzwoitości, że u nich nic mu nie grozi. Z "właścicielką" była współpraca przy pokazywaniu psa, kulturalny kontakt ale "właściciel" nie miał odwagi uczestniczyć przy spotkaniach z osobami zainteresowanymi psem. Potem wyjechał. Przed ostatnim programem "Kundel bury..." w czwartek pies był zdenerwowany, zmieniony, w czasie przekazywania go osobie opowiadającej o nim w programie, wykonał pozorowany atak. Nic nie zrobił ale szczekał, szarpnął kurtkę, skoczył łapami. Trafił na osobę szkolącą psy, która doskonale sobie poradziła. "Właścicielka" przyznała się do powodu oddania psa: jej chłopak go coraz bardziej nie lubi i nie chce. Wrócił z wyjazdu i pies jest ciężarem. Już wtedy wiedziałam, że psa natychmiast trzeba zabrać. Za dwa dni było planowane spotkanie z zainteresowanymi osobami a ja miałam tylko tyle czasu na znalezienie dt. Dzwoniłam do wszystkich i wszędzie, bezskutecznie. Spotkanie z ludźmi odbyło się, na drugi dzień czyli w niedzielę miało być kolejne już z psami. "Właścicielka" zawiadomiła mnie, że jadą z chłopakiem na święta (żeby pojechać na spotkanie psów był popsuty samochód, musiałam organizować transport) i jeśli z adopcji nic nie wyjdzie, pies do Krakowa już nie wróci, w cudowny sposób znalazł się ktoś z rodziny, kto go weźmie aż na Mazury. Dotąd nie było nikogo zainteresowanego a pies rodziców atakował Atosa. Teraz szykowały się wspaniałe święta pełne zgody u nielubiących się psów i nowy super dom w rodzinie. Za panią Anią O. kurzyło się, tak kłamała. Pies nigdy nie dojechałby do domu jej rodziców. Było dużo kłamstw i nieścisłości. Państwo umówieni w niedzielę nie czuli się na siłach doprowadzić do konfrontacji. Odbędzie się jeśli wszystko sobie uporządkują. Nie chcą stworzyć dyskomfortu dla własnego psa ani dla Atosa. W niedzielę osoba, która miała pomóc przy przewiezieniu psa na spotkanie, zawiozła go ze mną do hotelu. Resztę już znacie. Wpiszę byłych właścicieli na czarne kwiatki.
  19. [quote name='hop!']To jeszcze mam dwa pytania... Kto zapłaci za hotel? Co z kastracją?[/quote] Dostałam 300zł na potrzeby psa, trzeba go wykastrować ale nie teraz kiedy jest w szoku i w boksie zewnętrznym. Był przerażony, wyskoczył z szelek, trzeba go było wciągać na siłę do boksu w obroży zaciskowej. Nigdy tego nie zapomnę.:-(:-(:-( Zostawiłam go, zawiodłam.:-(
  20. Wszystkie domy zainteresowane psem wycofały się. Został jeden, ludzie odpowiedzialni, los Karola nie jest im obojętny ale mają psa adoptowanego z Olkusza i bardzo boją się konfrontacji. Może przeraziła ich moja rada dotycząca kastracji. Dwa duże samce powinny być wykastrostrowane, żeby w przyszłości nie było walki o dominacje. Może niepotrzebnie to powiedziałam.:shake: Pani pojedzie ze mną do hotelu we wtorek, płacze bo nie może zapomnieć wzroku psa na wczorajszym spotkaniu, dała mi 300zł na hotel, ewentualnie inne potrzeby psa.
  21. Pierwszy raz zawiozłam psa do hotelu.:-( Była właścicielka dokonała wyboru, nie było sensu tego przeciągać. Ta adopcja to moja wielka porażka. Karol tulił się, trzymał głowę na moich kolanach a ja zostawiłam go w hotelu.:-( Ludzie, którzy mieli go adoptować podchodzą do tego bardzo odpowiedzialnie ale potrzebują trochę czasu.
  22. Ludzie rewelacyjni, teraz wszystko zależy od psów. Muszą się wzajemnie zaakceptować, inaczej będzie tak, jak napisała Camara. :-(
  23. Ja też się cieszę, tym bardziej, że inne sprawy się nie udają. Dwa dni temu umarł na FIP kotek, którego miałam na tymczasie od września i nie mogę znależć domu dla białego psa z mojego podpisu. Hop! się napracowała ale było warto.:multi:
  24. Jutro o 11.00 spotkanie z ludźmi, którzy mają młodego psa i chcieliby dać dom Karolowi. Oby się wszystko udało.
×
×
  • Create New...