-
Posts
27509 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by luka1
-
Tak, głównie chodzi o kota. Milka jest chyba trochę chartem. Widziałam jak goniła zająca, nie odważyłam się postawić swojego kota przed nią. Zresztą chyba i rozmiar trochę Panu nie odpowiadał. On myślał, że Milka jest Borer Coli
-
Ha, faktycznie sytuacja bardzo podobna i problem podobny. My jeździłyśmy do Wtorka kilka razy i tyle, że się przejechałyśmy. Wtorek był łapany od września do grudnia i tylko przypadek sprawił, że sie udało. Po prostu pies zaspał. Z Cynkiem też jest tak samo - jak pies czegoś nie przegapi to się go nie złapie. Strzałka tego pancerza który ma na grzbiecie raczej nie przebije, sedalin go uśpi ale wiadomo jak działa gdy pies wyczai że coś z nim sie dzieje nie tak, ..... Cholera wie co robić.
-
zadzwoniłam, rozmawiałam, jednak Pan nie takiego psa szuka.
-
numer telefonu [SIZE=5]502 156 186[/SIZE]
-
Mnie się wydaje, że klatka tylko go ostrzeże. Nie wejdzie do niej. Nie jest chyba tak głodny by desperacko wchodzić do klatki po jedzenie. Jedyny sposób to sedalin i osaczenie siatkami. Wiem, że to prawie nie do zrealizowania, ale to chyba jedyny sposób na tak inteligentnego psa.
-
No tak Mysza musi wszędzie się wkręcić. :lol: Ona nie ma oporów przed obcymi, za to jak ktoś z domowników coś od niej chce - sika pod siebie. A najlepsza jest jak trzeba jej leki podać :evil_lol::evil_lol:. Ostatnie zakraplanie fiprexsem spowodowało obsikanie nas wszystkich, pomijam panikę w jaką wpadła. Taki to dziwoląg ale kochany dziwoląg i nie do adopcji - jest moja.
-
wszystkie jesteście kochane:loveu::B-fly:
-
mówisz o dzieciach (ludzkich)? Ja bardzo kocham ludzkie dzieci o ile są cudze i na bardzo krótko. :evil_lol: A kotecka też mam. Nazywa się Groszek i jest wbrew nazwie dużym Grochem od kiedy siedzi w pomieszczeniu z jedzeniem.
-
[quote name='rita60']Ponawiam pytanie,co z tą Panią:roll:[/QUOTE] Ja z tą osobą nie miałam kontaktu, tylko P.Darek z nią rozmawiał. Tam było kilka osób, które były zainteresowane psem. Np. budkę zrobił mu Pan, który każdego dnia przyjeżdżał go karmić. Gdy tam byłyśmy, zatrzymywały się samochody, traktory i ludzie deklarowali, że go chętnie wezmą. Wtorek mieszkał w bardzo niebezpiecznym miejscu i to było chyba największe zło w tej jego sytuacji. Miał jedzenia tyle, że inne psy przychodziły ze wsi na papu. Miał suchy chleb, ale też kurczaka pieczonego, salami i suchą karmę. Zresztą podczas łapania Wtorka złapała się suka, która też wylądowała u mnie. Bunia dopiero pod koniec marca znalazła dom - super dom. Adopcja Wtorka będzie dla mnie najtrudniejsza. Pomijam aspekt moich uczuć do tego psa. To bardzo mądry pies i żeby się "nie cofnąć" - musi zaakceptować dom, do którego ewentualnie pójdzie.
-
sharka, chyba w dowód wdzięczności podaruję Ci Szoguna :loveu:. To mój ulubieniec więc zrozumiesz jak wielka jest moja wdzięczność.:loveu:
-
Po przyjeździe do mnie Wtorek nie nadawał się do adopcji. To był jeden kłębek strach. Nie jadł, nie załatwiał się, chyba że ze strachu pod siebie. Do dziś gdy ktoś obcy wchodzi do domu, pies przenosi się w bezpieczne miejsce - na posłanko w łazience. Dopiero po jakimś czasie ciekawość zwycięża i wychodzi sprawdzić kto to. Nie chodzi do dziś na smyczy i jeszcze nie wychodził poza ogrodzenie. Może to długo trwa, ale wolałam posuwać się małymi kroczkami. Przyspieszenie czegokolwiek powodowało cofnięcie się o kilka dni. Wtorek jest młodziutki. Jeśli to prawda, że tyle czasu mieszkał na tej drodze, to wylądował tam jako szczeniak. Tym trudniej było go przekonać do tego, że potrzebuje obecności człowieka. On tego nie odczuwał. Właściwie od niedawna domaga się głaskania - jemu było to niepotrzebne.
-
[quote name='gonia66']Hahahahh:):)No to Ci niezłą niespodziankę zrobił Wtorek:):)Ale to znaczy, że on mieszka u Ciebie i z Toba na zawsze??:) Sluchaj a do tego pana z TVNu się nie zdązył przyzwyczaić??facet sporo czasu i energii poświęcił i widac było, że mu zależało na Wtorku...myslałam, że sie zaprzyjaźnią:)[/QUOTE] chyba nie bardzo im wyszło zaprzyjaźnianie się. Dziś gdy usłyszał głos z komputera, zaczął mi się na kolana ładować. Czy zostanie ze mną na zawsze? Nie powinien bo wiadomo, że wtedy jedno miejsce jest mniej dla innych zwierzaków. Jesli znajdzie się odpowiedni dom i Wtorek go zaakceptuje - pójdzie do tego domu. Wiesz, tu jest dużo psów. Kiedy jakiś pies stąd odejdzie to nawet jeśli przyjedzie w odwiedziny to nie chce wejść. Nie chce ze mną się witać - uciekają do auta. Gdy tu są - cieszą się i przymilają, ale gdy poczują swój dom - nie chcą mnie znać. Myślę, że i Wtorek kiedy znajdzie odpowiedni dom nie będzie za mną tęsknił.
-
Psiak był łapany od września do grudnia. 7 grudnia przywieźli mi go w klatce. Był sztywny z przerażenia. Kiedy już się do nas przyzwyczaił i zaczął nawet biegać sam po podwórku, ekipa TVN przyjechała żeby dokręcić dc. Wtorek na ich widok zwiał do domu, schował się w swoim kąciku pod kaloryferem. Oni go filmowali, a pies leżał sztywny. Dopiero jak samochód odjechał, Wtorek wylazł otrzepał futro ze stresu i pogalopował na podwórko - i tak pochwaliłam się postępami w resocjalizacji psa.
-
cały worek jedzenia zawiozłam :evil_lol:. Smaczków co prawda tym razem nie zabrałam, ale mógł chociaż się uśmiechnąć - a on nic. Nawet zza bramy na mnie szczekał.
-
Dopiero teraz zauważyłam jakie spustoszenie dokonało sie na dogo. Zniknęły wszystkie wątki psów, które były w Fundacji Nero. Mam wrażenie, że stało sie to w związku z aferami, którymi bohaterami były osoby związane z dogo. A tak przy niedzieli - zastanawia mnie kiedy ktoś otworzy szeroko oczy i zainteresuje się tymi "psimi aniołami", które tak troskliwie opiekują się zwierzętami, wypisują bzdety na forum, a potem biorą kasę za pomoc w znalezieniu "kanapy" dla nieszczęśnika. To chyba pogoda sprawia, że mam dość zakłamania.
-
Ja go widziałam, niestety króciutko. Właściwie to ma mnie tak gdzie ogon. Fajnie, z taką niewdzięcznością spotkałam się po raz drugi w ostatnim pięcioleciu.
-
Ciągle nikt o Milkę nie pyta. To trochę dziwne bo suka jest wyjątkowej urody.
-
dopiero teraz odkryłam na czym polegała przerwa w działaniu dogo. Nic nie mogę znaleźć.
-
nie trzeba usuwać - mam jeszcze trzy maluchy.
-
dziś do domu pojechał ostatni szczeniak Frytki. Frycia i Punia zostają w DT na stałe. Jeśli ktoś dzwoni z ogłoszenia to przedstawiam im pozostałe psiaki.
-
a już myślałąm,że to tylko ja miałam problem z dogo.
-
Ech ci ludzie, wszyscy chcą mieć psa na wieki i koniecznie go będą "układać". A po roku pies się znudzi i zmienią na nowszy model.
-
a może by tak więcej szacunku dla mojego, pięknego psa? Proszę o rozwagę w rzucaniu słowami.
-
Doszły wpłaty od Czorcika, Maszy44, Bea100 ..... Jestem bardzo wdzięczna Wam wszystkim za pomoc i za to , że nie zapominacie o Baściku.
-
A to Wtorek - psiak, który przez dwa lata mieszkał na skrzyżowaniu ruchliwej trasy. Teraz jest pierwszy do podwórkowych awantur. Razem z "morusami" terroryzuje Harrego, natomiast jest bardzo tolerancyjny dla szczeniaków. [URL]http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=I7xWIJaqKfE[/URL]