-
Posts
13809 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Reno2001
-
Alda dzis po raz pierwszy została na ok 6 godz sama. Żadnych strat nie odnotowałam:loveu: . Próbowała wprawdzie sforsować drzwi (mały podkop pod futrynę i łapki na drzwiach:diabloti: ), ale poza tym nic:multi: . Po moim powrocie euforia(to chyba mało powiedziane), kółeczka w dzikim galopie po całym pokoju poparte szczekiem i piskiem, skoki na kolana i buziaki. Nikt jeszcze mnie tak nie witał po powrocie do domu:eviltong: . Mam podejrzenia, że sunia podczas mojej nieobecności cały czas czuwa i czeka na mój powrót. A myślę tak bowiem zaraz po zjedzeniu obiadku i spacerku zapadła w kamienny sen. Nie była w stanie powstrzymać opadajacej główki i powiek:evil_lol:. A chrapała...:crazyeye: :cool3: !!!!!!!! Nie wiem czy dobrze słyszałam, ale gdy otworzyłam drzwi od klatki schodowej usłyszałam wycie psa. Myślę niestety, że tu moja sunia. W klatce obok jest wprawdzie tez inna sunia i tamta wyje na pewno, ale to wycie słyszałam zbyt wyraźnie aby mogło dochodzić z innej klatki. Na całe szczęście mieszkamy sami -pozostałe mieszkania w klatce są jeszcze puste-nowy blok. Mam nadzieje,że jej to przejdzie, gdy sie bardziej przyzwyczai do nowej sytuacji:roll: .
-
Popiskuje owszem, ale tylko kiedy znikam jej za drzwiami:diabloti: . Jedynie gdy sie kładzie to tak troszke jakby stęka, ale ponieważ jeszcze dobrze jej nie znam to do końca nie wiem, czy to z powodu przepukliny czy też "ten typ tak ma":eviltong: . Ogólnie na podwórku lubi pogalopować, po schodach tez zasuwa bezproblemowo. Lekarze tez ją macali i nie było zadnej reakcji z jej strony co znaczył, że ja nie bolało. Ja tak nie lubię gdy zwierzakom coś sie dzieje. A tu-labrador (ten siostry) na dożywotnim leczeniu ( jego opieką medyczną zajmuje się ja a on ma wady genetyczne), puchnące pęciny u mojego konia (właśnie wczoraj był wet), no i Aldka. Głowa boli ale działać trzeba:mdleje: i poddawać się nie wolno.
-
W nocy Aldka raczej śpi chociaż czasami włacza jej się "szwędacz":evil_lol: . To jest najczęściej w okolicach północy. I tak wczoraj wskakiwała na kanapę i zeskakiwała, przytargała do koszyka swój ręcznik, który leżał pod drzwiami wejściowymi. A na koniec dorwała sie do swojej kostki ze sprasowanych ścięgien i namiętnie ja gryzła. Niestety zabawe ja jej przerwałam bo sunia ze względy na przepuklinę może jeść tylko pokarm miękki i bałam się, że ta kość nie pójdzie jej na zdrowie. A i jescze spałaszowała to co miała w misce (ona cały czas marnie je i nie mam sumienia chować jej jedzenia, ale niech tylko wydobrzeje:mad: :eviltong: ). I to wszystko właśnie pomedzy północą a pierwszą w nocy:crazyeye: . Tak właściwie jest od jej przyjzdu. Może to jeszcze zwyczaje schroniskowe? Ta jej przepuklina bardzo mnie stresuje. Boję się abym nie przeoczyła jakiegoś momentu i aby jej się nie pogorszyło:wallbash: .
-
Psiak-marzenie ("Kosmo") ma już PAŃCIĘ i DOM - też jak marzenie ;-))))
Reno2001 replied to Marka's topic in Już w nowym domu
Aldka również ma na razie w nosie zabawki. Najwyrażniej to jeszcze nie ten czas.Lubi owszem kosteczki ze ścięgieni i te do czyszczenia zabków. Za mną chodzi krok w krok czego staram sie jednak nie pogłębiać: nie chcę aby po jakimś czasie była ode mnie uzależniona. Dlatego nie spi w sypialni a w swoim koszyczku w pokoju. I nie na każdy spacer wychodzi ze mną a z moim TZ. Chcę być jej przewodniczką, ale nie całym światem. Co do wspólnego spaceru to myślę, że po swietach będziemy już gotowe na wyprawę do parku. Na razie Aldka akceptuje jedynie tereny grodzone. Przestrzeń jeszcze ją przytłacza. Dwa lata w boksie zrobiły swoje. Ale pomału staje się co raz pewniejsza siebie. Czasami jest smutna, ale na razie nie wiem do końca czy to jej stan ducha czy ciała (zmagamy się z przepukliną:angryy: ). Wierzę jednak, że i Kosmuś i Aldka juz wkrótce odzyskają w pełni radość życia:p :p :p . Pozdrawiamy gorąco Was oboje. -
Dzięki Aga za informację. Własnie byłam ciekawa czy Aldka kiedyś miała juz opiekuna. I jednak miała. Co sie z nim stało wie tylko Aldunia. Dziś równie intensywny dzień. Nowi ludzie, spotkanie ze znajomym juz labradorem, wycieczka do poznanego wczoraj domu za miastem. Tona wrażeń. Do tego stopnia, że ok 19.30 sunia padała na pyszczek i kręcąc się niecierpliwie od drzwiami zarządziła powrót do domu:megagrin: . Teraz już chrapie w swoim koszyku. Na prawdą wniosła dużo radoścido naszego domku:loveu: !! Zdjęć niestety nie ma, bo pogoda sie spaskudziła, ale może jutro sie poprawi:mad:!
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Reno2001 replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dorotko, Myslami i sercem jestem z Tobą. -
Psiak-marzenie ("Kosmo") ma już PAŃCIĘ i DOM - też jak marzenie ;-))))
Reno2001 replied to Marka's topic in Już w nowym domu
My z Aldka również zaglądamy co sie dzieje u Kosmusia:lol: . A Aldka troszkę jest zazdrosna o sunie Sabinki:crazyeye: :diabloti: !!! -
KIEDYS MIELEC-Śliczna sunia collie-ADOPTOWANA PRZEZ NOBODY29-WAWA
Reno2001 replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Nobody29 zawsze twierdziłam, że jeden colli robi wrażenie, ale dwa to po prostu [SIZE=4][COLOR=red]marzenie[/COLOR][/SIZE] :loveu: Gratuluję dziewczynek:p !!! -
Wczoraj tak na szybciutko zdałam tylko relację z wizyty u weta a my byliśmy jeszcze gdzieś... Mianowicie w domu pod miastem, gdzie co weekend juz od piątkowego popołudnia zjeżdża sie cała rodzinka. Dom jest 30 km od Łodzi czyli ok 40 min samochodem. Okazuje się , że Aldka nie ma żadnych problemów z jazdą. Siedziałam z nią na tylnej kanapie, aby sie nie stresowała, ale ona juz chyba troszkę przywyka do podróży i po 10 minutach położyła się grzecznie. Na nowym terenie o dziwo wcale nie była przestraszona (dodam, że działka jest w lesie z dala od drogi-cisza "zakłócana" jedynie śpiewem ptaków) W domu też szybko zaczęła poznawać nowe kąty. Całą idyllę popsuł nieco, juz kiedyś przeze mnie wspominany, labrador mojej siostry, który po prostu na zabój zakochał się w Aldce.Cały wieczór ją prześladował na co sunia odpowiadała niesamowitym warczeniem i syczeniem( naprawdę syczy jak wąż!!:crazyeye: ). Nowi ludzie również specjalnie jej nie stresowali, choć wolała kiedy nie zwracali na nią specalnie uwagi. Po terenie wokół domu chodziła na smyczy( ogrodzenie z drewnianych desek do sforsowania przez każdego psa dołem bądź górą;) ) i widać było, że jej sie tu podoba-nie ma zresztą psa, któremu sie tam nie podoba-UDOWODNIONE NUKOWO:cool3: !! Dzień był więc dla niej pełen wrażeń. Dziś rano spacerek przed 6 i pełna toaleta:lol: ( tak już jest od kilku dni!). Niestety już ok 8.30 zastałam w pokoje kałużę. Myślę, że to skutek działania antybiotyku.
-
Własnie wróciliśmy. Na razie Alda jest na antybiotyku i pod obserwacją. Mam miec baczenie na ta przepuklinę i z każdą niepokojącą zmianą zgłosić się do lecznicy. Na razie nie ma terminu zabiegu. Ustaliliśmy, że jeszcze moment poczekamy gdyż sunia jest dopiero po sterylce i nie bardzo wskazane jest znów ją ciąć.
-
Tak mi się wydaje tym bardziej, że przecież 1,5 tyg. temu miała zabieg i nie chce mi się wierzyć, że wet by tego nie zauważył lub beztrosko zostawił. Tym bardziej, że z tego co piszesz to zaufany wet a nie jakiś z przypadku. A do tego, jeśli Aldka miała już kiedyś jeden taki zabieg z drugiej strony to być może jest tym obciążona genetycznie. A nagła zmiana trybu życia po prostu to przyspieszyła. Aga-gdybyś ja teraz widziała jak słodko śpi:loveu: :loveu:. Sama radość na nią patrzeć. Ja tak lubię gdy psiak jest spokojny i czuje się bezpieczny:p .
-
:roll: Dziękujeny wszystkim Cioteczkom za pocieszenie:Rose: . Dziś juz mamy lepszy humorek. Aldka została na ponad 4 godz w domu i poza siu ( a to znowy wina głupich jeszcze godzin spacerków) nic nie zbroiła. Na prawdę była bardzo grzeczna. Zapoznała sie tylko lepiej z Panią Kanapą :diabloti: . I chyba tak koiła tęskntę za nami. Za to kiedy wróciłam do domu-EUFORIA:loveu: merdanie ogonkiem, radosne popiskiwanie a nawet poszczekiwanie:crazyeye:. Aż chce sie wracać :multi: A i ma lepszy apetyt choć jeszcze kręci noskiem. Dodam, że wczoraj u weta Alda była super grzeczna i dzielna. Dała ze sobą zrobić wszystko a przy zastrzykach nawet nie pisnęła. To taka mała SuperGirl :eviltong: !!! A jaka była szczęśliwa gdy wysiadłyśmy z samochodu pod domem. Było widać radość w oczkach. Chyba się bała, że znów gdzieś zostanie wywieziona. A tu niespodzianka:laugh2_2: . Dzis dostała koszyczek do spania, ale jak na razie nie darzy go najmniejszym zaufaniem:eviltong: . Ma na to jednak dużo czasu:loveu: Dzis wieczorem jeszcze raz jedziemy do przychodni aby sprawdzić czy dalej ma temperaturę no i wyznaczyć termin zabegu. Nie ma na co czekać :roll: .
-
Aga -to jest taki woreczek przy łapce. widać gołym okiem bardzo wyraźnie nawet ja jako laik widzę, że nie jest dobrze. Wcześniej tego nie widziałm, ale też dopiero dziś Alda połozyła się jakoś tak na boczku i to rzuciło mi się w oczy. I to jej dzisiejsze zachowanie... Nie wiem ile trwa zanim taka przepuklia wyjdzie na wierzch
-
Aga- ja tylko powtarzam to co mi powiedział wet. Jeśli jest pewność, że wet sterylizujący Aldkę zna się na rzeczy to jest OK.Nie podważam jego autorytetu. Ja się nie znam. Chcę tylko jak najlepiej dla suni. O tyle mam zaufanie do mojego weta, że od 6 lat prowdzi labradora mojej siostry a ten to dopiero ma problemy:shake: ! Nie twierdzę jednak, że jest alfą i omegą weterynarii w dziedzinie sterylizacji. Ja chcę tylko aby niunia poczuła się dobrze i nie miała komplikacji. Tak sobie myśle, że jednak chyba ta zmiana trybu życia przyspieszyła tą przepuklinę. Częste i długie spacerki, schody (dobrze, że tylko I pietro). Ale tego niestety nie da sie przewidzieć.