-
Posts
13809 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Reno2001
-
Tak, to ja:cool1: . Zdjęcie robił mój TZ stąd "AŻ" tyle mnie na zdjątku:mad: . Aldka juz po konfrontacji z panem odkurzaczem. Najbezpieczniej było na swoim posłanku choć wcale nie uciekała w popłochu po całym mieszkaniu. Aczkolwiek głośne toto i właściwie nie wiadomo do czego służy:-? . Bidula. Funduję jej dzisiaj niezła dawkę emocji. Pralka też pracuje. Przepraszałam ją już za te stresy, ale niestety muszę wykorzystać w pełni dzień wolny. Tyle nowych dźwięków i przedmiotów. Ale jest dzielna:thumbs: . Zdjątka jeszcze dziś będą, tylko wcześniej muszę się jakoś dogadać z sir aparatem. Cos mamy dzisiaj odmienne zdania:razz: . Ja pstrykam a on nic:niewiem: .
-
Dziękuję Fiziu, dodałaś mi otuchy. Komiczna jest Aldka. Najbardziej intryguje ja w dalszym ciągu telewizor:evil_lol: . Kiedy juz będzie mogła zostawać na troszkę sama w domu to chyba będziemy musieli jej go włączać. Może zacznie oglądać brazylijskie seriale:diabloti: ? jak na razie nawet nie specjalnie interesuja ją moje dwie papugi faliste, choc klatka stoi na podłodze. Ale mimo wszystko mam baczenie:cool3: .
-
Alda najbardziej jest łasa na pieszczotki. To ją najbardziej uspokaja. Byłyśmy już na półgodzinnym spacerze. Zwiedziłyśmy całe podwórko pod blokiem (choć atrakcyjnie tu nie jest, ale teren grodzony). Bez szarpania się i ciągnięcia. Niestety nic nie zrobiłyśmy. Może następnym razem! Teraz chodzi po mieszkaniu i miejsca sobie nie może znaleźć a momentami nawet sobie popiskuje.Jak ja głaszczę i mówię do niej to się uspokaja. Najchętniej chyba siedziałaby mi na kolanach. Ale ja ją nie chce tak bardzo przyzwyczajać. Boję się, że potem nie będę mogła sie nigdzie ruszyć, bo będzie to dla niej tragedia. Jemy malutko, ale to nam nie zaszkodzi. No i jedzenie z miski to mała abstrakcja ( a może miska jej sie nie podoba:cool3: ). Wyciągamy jedzonko albo na podłogę, albo zanosimy na posłanie:eviltong: . Jeszcze sie nauczymy.
-
Posłanie została w pokoju i sunia pięknie dała sobie radę w nocy bez nas. Siusiu poszło, niestety na środku pokoju. Bidulka tyle tej wody wieczorem wypiła, że to siusiu musiała zrobić. Powolutku. Będziemy się uczyć. Teraz leży na posanku i widać, że jest bardzo niepewna. Tak jakby wyczekiwała, czy od wczoraj nic sie nie zmieniło? Pogłaskałam ją zapewniłam, że jest OK i troszkę się uspokoiła. Ale jest zdenerwowana:roll: .
-
Sunia jest tak zmęczona, że nie wie co ze soba zrobić:shake: . Chodzi niespokojnie po mieszkaniu, kładzie sie tylko na chwilkę a gdy tylko któreś z nas sie ruszy, natychmiast udaje się w jego stronę. Mam nadzieję, że jak dom się już wyciszy to zaśnie mocnym snem. Z siusiu nic nie było.Tylko tyle, że zrobiliśmy kilka kroczków na świeżym powietrzu. Ale nie boimy się odgłosów silników samolotu (mieszkamy blisko lotniska a ladują tu Boeingi-te mniejsze:eviltong: ). Mój TZ już w sypialni a ja jeszcze posiedzę z sunią jakis czas. Widzę, że jest bardzo skołowana. Żal mi jej a nie wiem jak jej pomóc. Cały czas mnie obserwuje. Nie wiem co bedzie jak pójdę do sypialni a ona zostanie sama w pokoju:shake: .
-
No właśnie zabraliśmy ją na wieczorny spacer. Udało sią już założyć obróżkę-to też nie jest najłatwiejsze. Na razie mamy problemy: -Z wychodzeniem z domu(lepiej jest w mieszkaniu) -Z chodzeniem na spacerze(własciwie to po co mnie wyciągają z domu) -Z powrotem do domu( a może jednak lepiej byłoby na dworze)
-
Na razie wcinamy kolację, bo nie jedliśmy dzisij nic cały dzień. Biedna Alda. Mój TZ kupił pieczonego kurczaka. zapach na całe mieszkanie. Psina chyba zgłodniała:evil_lol: . dostanie jednak tylko kawałeczek-jako przysmak. Boję się o jej żołądek. Dzisiaj delikatnie. Wszyscy chcemy przespać noc. Alda na pewno też bo po tych wrażeniach na pewno jest strasznie zmęczona (zwłaszcza, że nie spała pół dnia). Psina jest słodka. Troszkę niezgrabna i ma króciutkie łapki:evil_lol: . Ale właśnie dlatego jest kochana. Jak dla mnie to ONka :evil_lol: spod szafy. :p Tym kawałeczkiem kurczaka mój TZ wkupił się w łaski Alduni. Dzisiaj dajemy jej spokój. Damy radę:eviltong: zapachowi. powalczymy jutro.
-
Są więści, są wieści...:evil_lol: . Dojechaliśmu do domu jakieś 20 minut temu. Aldka zwiedziła już część mieszkania, choć najchętniej to robi chodząc za mną:cool3: . Teraz leży na swoim kocyku (miejsce sama sobie wybrała) i próbuje zasnąć, jednak coś jej to nie wychodzi. Ale od początku. Wyjechaliśmy ok 9 rano czyli programowo. Przechwyciliśmy od Netti1 kocurka Kaszmirka( super spokojny pasażer:lol: ) i pognaliśmy dalej. Ok 12 dojechaliśmy do Ostrowca Swiętokrzyskiego gdzie kota oddaliśmy w troskliwe ręce Iwop. Wiem, że Iwonka zadba już o tę bidę straszliwą:placz: ( a na marginesie- jak tam pęknięta rura?:diabloti: :diabloti: ) . I jeszcze raz: dzięki za super paczkę dla piesiów-część zostawiłam dla biduli w schronisku. Z Ostrowca pojechaliśmy dalej i ok 13.30 byliśmy w mieleckim schronisku. Oczywiście przywitał nas Fioletowy i Wojtek( teraz już wołałam do nich po imieniu:cool3: ) Dziewczyny, przepraszam po tysiąckroć, ale nie pstryknęłam ani jednego zdjęcia:oops: :shake: :crazyeye: . Tak mnie jakoś zamotało. Cudem jakoś się podpisałam na umowie adopcyjnej:eviltong: . Aldka wyszła do nas przestraszona i nieufna, choć na mój głos reagowała merdaniem ogonka:loveu: .Poprosiłam jeszcze tylko o pokazanie mi Kudłatki i Psa Colli (dziewczyny, on jest po prostu piękny:iloveyou: ). W sumie w schronisku byliśmy krótko, ale i podróż przed nami była długa. Alda w samochodzie była wystraszona, ale spokojna. Nie mogła zasnąć przez całe 4,5 godz:shake: . Głaskałam ją więc i uspokajałam głosem a ona patrzyła mi prosto w oczy i wsłuchiwała się w to co mówię. Zniosła jednak drogę nad podziw dobrze. Zero problemów żołądkowych, choć jechała bez Aviomarinu ( panie w schronisku stwierdziły, że nie jest konieczny i miały rację:multi: ). Jedynie pod koniec usilnie próbowała przedostać się z przestrzeni bagażowej na tylną kanapę, na której siedziałam ja. Chyba było już jej za długo(wcale jej się nie dziwię), a może chciała na kolana;) !! Na postój zatrzymaliśmy się raz za Kielcami. Z drżącym sercem stawialiśmy Aldunię na trawie( podobno żle reaguje na smycz:roll: ) bojąc się aby nam się jakoś nie wymknęła. Ale ona nawet nie miała zamiaru. Zrobiła tylko jeden krok-kiedy ukucnęłam obok niej zachęcając do zrobienia siusiu, podeszła do mnie i schowała łepek pod moje kolana:crazyeye: :loveu: . O siusiu nie było mowy. Zapakowaliśmy więc ją i ruszyliśmy prosto do celu-do domu:multi: . Juz pod blokiem Alda dokonała tego, czego próbowała przez ostatnie 20km, czyli przeskoczyła z bagażnika do mnie na kanapę:p . Na smycz wziął ją mój TZ i poszli na pierwszy spacer. Cóż, spacerem tego nazwać raczej nie można , bo Aldka zrobiła kilka kroczków a każdy po długich namowach. Chyba chciała być po prostu noszona:diabloti: . W domu najbardziej dziwi ją telewizor:megagrin: . Staje przed nim i przekrzywia główkę zastanawiając się, jak ci ludzie weszli do tego pudełka:icon_roc: ? Na razie staram się nie martwić,ale jeszcze : -ani razu nie zrobiła siusiu -nie chce pić(to mnie jednak trochę martwi!) -nie chce jeść( jednak mała dieta jej akurat nie zaszkodzi:evil_lol: ) I jeszcze jedno. Dziewczyny co mi radzicie z kąpaniem. Panie w schronisku stanowczo odradziły ten zabieg pierwszego wieczoru. My niby wytrzymamy, choć fiołkami to ona nie pachnie. Chętnie bym ją jednak lekko wyprała. Ale czy warto fundować jej dziś jeszcze jeden stres? Strasznie żałuję bo: nie było mi dane poznać Pana :placz: Kierownika:bigcry: :bigcry: !! Jak zbiorę myśli to jeszcze coś naskrobię. Teraz zobaczę co robi Alda:loveu: .:loveu:
-
Dobrze, dobrze Sabinko. Szukaj nowych domków dla piesiów. A że czasami trzeba użyć fortelu...:diabloti: . Ja miałam ochotę kliknąć na Allegro opcję Kup Teraz przy Aldce, ale własnie tak sobie pomyslałam, że może ktoś zainteresowany Aldą wejdzie na jej aukcję a stąd trafi na stronę schroniska (dokładnie tak było ze mną;)). Skoro aukcja została założona to niech będzie do końca. W końcu jest klauzula, że piesek w międzyczasie mógł zostać już adoptowany:evil_lol: . Ja teraz to już jestem mądra:eviltong: . Aparat już mam. Zebym tylko z tych nerwów nie zapomniała pstrykać zdjęć!!!!!!!!!!! A ja oprócz zaadoptowania Aldy zostałam dodatkowo wirtualnym opiekunem Kudłatki (boks 193a)-oczywiście mieleckiej suni:cool3: . Może kiedyś i dla niej poszukamy domku??? Sama zobacz jaka ona śliczna. Jak taki psiak może siedzieć w schronisku:shake:.
-
Kajunia odeszła za Tęczowy Most[*]
Reno2001 replied to Jagoda1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:p No właśnie prubuję pożyczyć. Chcę zrobić zdjęcia z pierwszego spotkania z Aldą!! Oczywiście zrobiłabym też jakieś zdjątka Kajuni:lol: . -
Dziekuję Agnieszko. Faktycznie nie pomyślałam o tym:oops: . Drogie Cioteczki, jakby jeszcze któras z Was miała jakieś rady, to bardzo proszę o wsparcie. Człowiek lekko juz zdenerowany to umykają pewne sprawy:razz: . A jakie jedzonko mam jej dać juz w domu? Nie chciałabym od razu popsuć jej żołądka!!! Zacząć też od kaszy z mięsem?
-
:bigcry: Przepraszam Ciebie Agnieszko i Pana Kierownika również,że podałam w wątpliwość rzetelną opiekę suni w schronisku po zabiegu. Po prostu w ostatnim tygodniu tyle się wydarzyło ( nie zawsze dobrego), że jestem po prostu przewrażliwiona:cry: . Obiecuję poprawę. W przeciwnym wypadku macie pełne prawo...:mad: spuścić mi manto:evil_lol: .
-
Wyjeżdżamy z Łodzi ok 9.00 rano ( tak jestem umówiona na odbiór kota:lol: ). Do Ostrowca liczę jakieś 2,5 godz.(tutaj zostawiamy kota i pędzimy dalej). Myślę, że powinniśmy dojechać do Mielca ok 13.00. Ale polskie drogi sa mało przewidywalne i trudno dokładnie okreslić czas na dłuższych odcinkach:razz: . Wieczorem na pewno dam znać na dogo jak potoczyły się sprawy. Też mam nadzieję, że po zabiegu mała jest w troszkę przyjemniejszym miejscu niz boks:roll: .
-
Kajunia odeszła za Tęczowy Most[*]
Reno2001 replied to Jagoda1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tylko kto ja weźmie na tymczas? Przepraszam, ale ja poprostu nie dam rady. Nie wiem jak będzie z Aldką.To mój pierwszy pies ze schroniska. Nie wiadomo czy ona kiedykolwiek mieszkała w domu. Przygotowuję się na problemy( cóż, wolę być miło zaskoczona niż niemiło rozczarowana:cool3: ). Przy dwóch psach padłabym jak kawka:shake: . Do tego przecież pracuję, choć na pierwsze dni Aldy w domu wzięłam wolne. Dochodzi jeszcze koń. U niego też muszę być praktycznie codziennie a dojeżdżam do stajni 30 km, więc troszkę czasu mi to zajmuje. Może jak z Aldą się już wygładzi to pomyślę np. o jakimś tymczasie. Ale dalej oferuję transport 8 marca -
Kajunia odeszła za Tęczowy Most[*]
Reno2001 replied to Jagoda1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A ja najchętniej przywiozłabym Kajunię do Łodzi razem z Aldką. Pobudka dla Łodzi!!!!:diabloti: :diabloti: Czy znajdzie sie w mieście ktoś chętny do adopcji tej maleńkiej suni?!!! Może przyjechać już 8 marca:lol: !!!!!!!!!!!!!!!!!!! -
:loveu: Pierwsze spacerki na pewno będą, dla bezpieczeństwa, pod bloczkiem a tam teren jest grodzony:lol: . Blok też jest nieduży. Na razie mieszka tam 7 rodzin (docelowo 11).W miarę jak Alda będzie nabierała zaufania i będzie czuła sie pewniej, zaczniemy wychodzić poza teren. Ja mieszkam na całe szczęście na uboczu. W pobliżu są tylko domki jednorodzinne, nie ma ruchliwych ulic, żadnych autobusów czy tramwajów:evil_lol: . Jest całkiem spokojnie. Mam więc nadzieję, że jakoś się w miarę bezstresowo zaklimatyzuje.