Jump to content
Dogomania

Reno2001

Members
  • Posts

    13809
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Reno2001

  1. Jesteśmy właśnie po wizycie u weta. Niestety najdalej za tydzień Aldka idzie na zabieg:placz: . Ma niestety przepuklinę pachwinową.I to jest już na tyle zaawansowane, że dostaliśmy najwyżej tydzień . Tak właśnie mi coś dzisiaj nie grało, bo zobaczyłam taki powiększony worek przy tylnej łapce. A to właśnie było to. I wszystko sie zgadza: brak łaknienia, osowiałość, popiskiwanie... Sunia była bardzo dzielna:dostała dwa zastrzyki i nawet nie pisnęła. A do tego ma dzisiaj podwyższoną temperaturę. Jutro idziemy pokazać się jeszcze raz i wtedy zapadnie decyzja kiedy dokładnie będzie zabieg. Aga-czy jest możliwość sprawdzenia w dokumentach schroniska czy sunia miała juz taki zabieg z drugiej strony w czasie pobytu w schronisku czy to musiało być wcześniej. Bo że miała taki zabieg nie podlega dyskusji-jest blizna. Do tego niestety mój wet nie był jednak zachwycony zabiegiem sterylizacji. Stwierdził, że przy cięciu 4-5 cm został przynajmniej jeden róg macicy. To zaś może powodować w przyszłości problemy. Może warto się podpytać i jednak upewnić. A mówiłam, że coś jest nie tak:angryy: . Miałam nosa. Mam juz doświadczenie po jednym psie z problemami zdrowotnymi. Niestety Aldka jest z nami dopiero tydzień, więc niewiele mogłam wywnioskować z jej zachowania. Wiele kładłam na karb stresu. Cioteczki,jeszcze raz mnie pocieszcie bo jest mi po prostu źle!!!:-(
  2. Ona moich??? To ja się boję, że jej źle u nas:placz: . Może i za bardzo emocjonalnie do tego podchodzę, ale co mam sądzić jeśli ona dzisiaj: nie je, nie pije, cały czas leży bądź śpi i to wszystko pomimo tego, że ja dziś jestem z nią w domu. Ożywia sie tylko na spacerach, ale i tu sprawia wrażenie zagubionej. Biega wokół domu jakby czegoś szukała a do domu trzeba ja zanosić, bo sama nie chce iść za nic. Owszem pilnuje się, przychodzi na pogłaskanie, ale cała jakaś zestresowana maksymalnie. Nie wiem co się dzieje. Dziś mamy jakis straszny kryzys. Ja wiem, że ta psina przechodzi straszny stres. Juz bardzo zeszczuplała. JA PO PROSTU SIĘ BOJĘ!!! Mam wrażenie, że od jej przyjazdu zrobiliśmy 2 kroki do przodu i 3 do tyłu:cry: :cry: . I jeszcze raz na spokojnie aby nie było nie domówień: Ani mnie ani TZ nawet przez moment nie wpadło do głowy, aby Alda miała z nami nie mieszkać:shake: . Dziś jedziemy do weterynarza!!!
  3. Mulinko, Tak cały czas żałuję, że Kajunia nie mogła razem ze mną przyjechac do Łodzi:sad: .
  4. Tak się przejęłam tą niechęcią Aldki do powrotów do domu, że zapomniałam Cioteczkom napisać, że wczoraj gdy wróciłam po trzech godzinach do domu , sunia na mój widok z radości nie tylko kręciła młynki i merdała ogonkiem, ale nawet raz szczeknęła:thumbs:!! Teraz śpi. Właściwie to śpi już od trzech godzin i prawie cały czas chrapie :sleep2: ( i to jeszcze jak:evil_lol:). A może ona nocą niedosypia tylko czuwa i stąd to jej przygnębienie:confused:? A do tego bardzo mało je ( już widzę, że złapała linię) i jak dla mnie mogłaby się przestać wygłupiać i zacząć wcinać, bo zaczynam się pomału niepokoić. Zachodzę w głowę i zachodzę i mózg mi zaraz wyparuje:PROXY5:.
  5. I znów to ja wyprowadzam cię na spacerek:loveu: . Przepraszam, że tylko wirtualnie:-( !
  6. A tu kilka fotek z wczorajszego spaceru:p : W pełnej krasie niczym pies wystawowy:cool1: Pies tropiący:cool3: Tutaj jest taka super górka z piachem gdzie ćwiczę wspinaczkę wysokogórską:evil_lol: ! Tak właśnie chodzę sobie bez smyczy. Zwiedzam cały teren i szukam skarbów:diabloti: . Nie jest tu jeszcze za ładnie, ale za to masa interesujących miejsc:diabloti: :diabloti: . I może dlatego Pańcia nie powinna się dziwić, że nie chcę siedzieć w domu:razz: !!
  7. Dziś poranny (5.30) spacer z full service-czyli wszystkie potrzeby załatwione:eviltong: . Pogłębia się jednak jej niechęć do powrotów do domu. Dzisiaj nawet nie chciała podejść pod drzwi od klatki. Może po prostu zachłystuje się wolnością, bo po terenie biega sobie luzem i chyba czuje się swobodniej bo biega dziarsko obwą****ąc wszystkie kąty (a jeszcze przedwczoraj chodziła zaraz przy nodze-tylko i wyłącznie). Boję się, że będziemy musieli wrócić do spacerów na smyczy( choć dziś kiedy ją zapiełam to stanęła jak słup soli i nie miała zamiaru się ruszyć). Teraz na próby zawołania jej do siebie reaguje różnie. O ile jeszcze wczoraj do południa przybiegała do mnie na każde zawołanie o tyle od wczorajszego popołudnia nie bardzo ma na to ochotę. Dziś nawołałam się jak głupia zanim do mnie podeszła a podchodząc wyglądała jak zbity pies-ogon pod siebie, cała skulona a przecież nikt nawet na nią nie nakrzyczał a co dopiero uderzył więc skąd to się bierze:razz: ??? Gdy tylko wyczuje, że zbieramy się do powrotu do domu zaczyna nerwowo biegać i oddalać się od wejścia. Nie chcę dopuścić do sytuacji kiedy zacznie przede mną uciekać byle nie wrócić do mieszkania. Czy to możliwe, że boi zostawać się w domu sama i to ją zraziło:cry:??? Dziś rano wzięłam ją z podwórka na ręce i po prostu zaniosłam do mieszkania. Cioteczki!! Poszukajcie w pamięci:modla:. Może ktoś przerabiał podobny problem? Nie chcę popełnić jakiegoś błędu a niestety, nie ukrywam, brak mi doświadczenia:-( . Nie mogę na nią wywierać presji bo będzie jeszcze gorzej, ale jak ją zachęcić, pokazać, że dom to super miejsce! Dziś TZ stwierdził, że nie wyobraża sobie, aby Alda mogła wrócić do schroniska:iloveyou: I ja też. Zrobimy wszystko, aby sunia zaakceptowała nowy dom:cool1: . I cichutko liczę na Waszą pomoc :calus:
  8. Masz rację Sabinko. To jest bezradność. Jak w każdym przypadku gdy główną rolę gra CZAS!!! Przecież nastawiałam się na duże problemy a jednak jakoś tak zawsze ma sie iskierkę nadziei, że może będzie inaczej:oops: . Nie mam zamiaru robić nic innego, jak starać się by Alda szybko zaakceptowała nową rzeczywistość. Nie masz sie o co niepokoić!!!
  9. Sabinko, ja się nie skarżę po prostu szukam u Was wsparcia. Jestem dorosła i nie miałam złudzeń, że od początku będzie malinowo. Wzięłam w końcu psa ze schroniska i to po dość długim pobycie a w dodatku z nieznaną przeszłością. Szukam rady jak działać aby niepotrzebnie nie przedłużyć procesu socjalizacji. Przecież jednym zbędnym gestem można zniweczyć tygodnie ciężkiej pracy. Żal mi strasznie mojej sunieczki bo widzę jak strasznie walczy ze sobę:serduszko mówi jedno a zwichrowana psychika drugie. Dziś mieliśmy jechać na zdjęcie szwów, ale przesuneliśmy na jutro.Może sunieczka będzie miała troszkę lepszy dzień? Bo dziś psychicznie jest bardzo rozbita-zachowuje się tak jak pierwszego dnia po przyjeździe. Poprostu jest mi troszkę smutno. TZ też. Tak bardzo chcielbyśmy jej pomóc, ale nie do końca niestety wiemy jak:angryy:
  10. Coś jednak jest nie tak:placz: !!! Alda chyba nie czuje sie komfortowo w mieszkaniu i przypuszczam, że stąd ta niechęć do wchodzenia do środka. Wiem na pewno, że nie zachwyca jej siedzenie samemu w domu: mamy już łapki na wszystkich ścianach przy drzwiach, lekko podrapane drzwi i ślady podkopania sie pod framugę:crazyeye: . Oczywiście to wszysto zdziałała podczas naszej nieobecności. Po prostu próbowała się wydostać. Ponieważ wcześniej podgryzła wycieraczkę przy drzwiach, moje kapcie i tę reklamówkę (każde innego dnia) wydedukowałam, że właśnie dlatego zniszczyła bo to było najbliżej wyjścia,którego nie mogła sforsować. Położyłam więc dzis przy drzwiach kostkę. Niestety kostka nietknięta wylądowała na jej posłaniu a za to ucierpiała framuga:shake: . Znalazła też drogę na parapet okienny przez kanapę. Sami się zdziwiliśmy, że tego dokonała bo odległość jest spora, ale ślady nosa na szybie są niepodważalne. Do tego jest gotowa do wyjścia z mieszkania w każdej chwili, obojętne kto z nas zostaje w domu. I bynajmnej nie chce wychodzić za potrzebą. Na dworze czuje się dobrze, choć ma swoje rewiry i nie zapuszcza się dalej. TZ dzis się załamał, bo po moim wyjściu ( musiałam jechać do stajni), stracił kontakt z sunią pomimo, że wczoraj było OK. Nie reagowała na jego wołanie, była przygnębiona, kuliła się na każdą próbę jej pogłaskania. Sytuacja sie zmieniła po moim powrocie: sunia się ożywiła, natychmiast dopadła miski i podchodziła na pieszczoty. Wszystko to mnie martwi. Mam poczucie , że dopadł nas jekiś regres. Ona w tej chwili wcale nie chce wracać do domu i myślę, że spowodowane jest to tym, że zostaje w nim sama. A jak na razie to tak na prawdę najdłużej nie było nas jednorazowo 4 godziny. No i po południu znów sio na podłodze:-( . Pocieszcie mnie bo na prawdę jestem przygnebiona:placz: :placz: :placz: :placz: :placz: !!
  11. Serce rośnie gdy czyta sie o takich odmianach psiego losu:loveu: Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia...!!!:p
  12. Dziś od rana pełny sukces!!!. Na spacerku cała toaleta:cool2: .Wprawdzie przesunęliśmy nieco godzinkę(teraz to 5.30:mdleje:), ale od czegos trzeba zacząć. No i na śniadanie juz coś zjadła. Nie były to niestety chrupki, a ludzkie jedzonko, ale jej sie też coś należy.Wczoraj "babcia" Aldki a moja mama miała imieniny i co nieco ze stołu sunia dostała w paczuszce:evil_lol: . Ale na kolację będą juz tylko chrupki-nie zje, pójdzie spać głodna. Jeszcze nie ryzykowaliśmy konfrontacji z dalszą rodziną w obcym miejscu. Ale juz wkrótce nie będzie przebacz. Świat nie zaczyna i nie kończy sie tylko na mnie i TZ. A na spacerkch zaczyna sie bawić: biega w kółeczko, podrzuca kamyki lub jakies stare kości:angryy: wygrzebane spod liści ( Pancia wtedy nerwowo je zabiera:placz: ). No i juz kilka razy na terenie pod blokiem (powtarzam-grodzonym!!), biegała bez smyczy. Pilnuje sie bardzo ( tylko nie zapeszyć:modla: :modla: ), odbiega na kilka kroków, ogląda się za siebie a kiedy odległość między nami robi się za duża szybciutko zawraca i pędzi do nogi :Dog_run: :Dog_run: Kiedy uznaje, że już dość łażenia biegnie pod drzwi do klatki i zarządza powrót. Cały czas niestety jest ten problem z wchodzeniem do mieszkania. Staje w otwartych drzwiach, wchodzi kilka kroczków i zawraca na klatkę. Piszczy i w oczkach widać, że serduszko chce wejść do środka, ale ma jakiś wewnętrzny opór :???: . Namawiamy ją, wołamy pieszczotliwie ale problem jest spory. We dwie osoby mamy patent-jedna ją woła z głębi mieszkania a druga zamyka drzwi. Samemu niestety jest gorzej i trzeba zadziałać radykalniej-albo przytrzymać za obrożę albo delikatnie do mieszkania popchnąć (przysmaki nie działają!!). Ja mam zawsze dylemat, bo nie chcę aby jeszcze bardziej się zablokowała. Ale przecież jakoś ją nauczyć trzeba:razz: .
  13. Śliczny, jeszcze jesteś w schronisku:crazyeye: ?? Ja widziałm cię z bliska. Jesteś przepiękny. Wierzę, że juz wkrótce podzielisz los suni colli i znajdziesz super domek:loveu: !!
  14. Zdjątka będą, ale troszkę później. Na razie musiałam oddać aparat bo był pożyczony:-( . :help1: Niestety czuję, że nauka wychodzenia na dwór za potrzebą będzie długa i żmudna. Jak na razie Aldka w ogóle nie łapie o co chodzi. Bardzo lubi wychodzić na dwór aby połazić:Dog_run: , ale załatwiać woli w domu:placz: :placz: . Ale za to co raz bardziej cieszy sie na nasz widok, kiedy wracamy do domu-popiskuje i tańczy po pokoju:ghost_2: . Dziś zniszczeniu podczas naszej nieobecności uległa reklamówka(pusta:evil_lol: ) Pomimo, że sunia ma swoje rzeczy: zabawkę i różne kostki, to woli niszczyć nasze. Chyba się denerwuje na nas, że ja zostawiamy samą w domu. A tym, że ona na razie kiepsko je jeszcze sie nie martwię. Faktycznie ma lekką nadwagę:eviltong: więc jedynie może jej to wyjść na dobre.Osobiście nie jestem zwolenniczką wciskania zwierzakom jedzenia na umór .Chyba, że ostro pracują lub są strasznie chude!!! Ale głodzić tez nie lubię:eviltong:
  15. Aldka cały czas posypia. Az mi głupio, że tak ja zmęczylismy na tych wczorajszych spacerach:oops: .A myslę, że to jest główna przyczyna. A może też odpuszcza cały zeszłotygodniowy stres-sterylizacja, podróż(4,5 godz to nie mało), nowy dom??? NOWE ŻYCIE:p !!!. Śniadanie mizerne, ale chyba nie jest zbyt głodna skoro powybierała jedynie wedlinę i serek skrzętnie omijając chrupki:eviltong: . Zauważyłam, że najbardziej lubi gdy w domu jesteśmy wszyscy tzn..ona, TZ i ja. O przepraszam są jeszcze dwie papugi faliste, które właśnie wylądowały na balkonie, bo skrzeczały na umór. A że pogoda cudowna to niech wietrzą pióra:diabloti: :diabloti: .
  16. [quote name='Sabina02']Do Krynicy jest mi duzo blizej, wiec byloby lepiej, ale jak bedzie trzeba to takiego krolewicza i do Lodzi pojade zobaczyc...:loveu: quote] Sabinko, w Łodzi mogłabys dwiedzic DWA pieski:eviltong: . Aldka przecież też jest już łodzianką. Zupełnie jak Kosmuś:multi: . Aniu, serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i ślicznego Kosmusia. Ze wspólnym spacerkiem trochę poczekamy. Alda niestety najpewniej czuje się na terenie pod naszym blokiem(może dlatego, że jest grodzony?). Na zewnątrz czuje sie jeszcze bardzo niepewnie. Ale to na pewno kwestia czasu.
  17. Dziewczyny: Ja bym poprosiła o przeniesienie do działu "Już w nowym domu", ale boje się, że tam nie będziecie mnie odwiedzać:flaming: . A ja teraz bardzo potrzebuje Waszych rad, odpowiedzi na moje pytania itp. Mogę więc jeszcze jakiś czas "pomieszkać" w tym dziale??:Rose:
  18. OFF TOP-To jest ras Szlachetna Półkrew-czyli tak na prawdę nic nadzwyczajnego(matka wielkopolanka,ojciec hanower). A tu na zdjęciu właśnie się tarzał (one to uwielbiają) a potem miał na sobie tonę kurzu:megagrin: . Aldka chyba jest zmęczona po tych wczorajszych spacerach. Wyciągnęłam ją na spacer, ale ciągnęła do domku- juz bardzo dobrze wie gdzie wracać:sweetCyb: !!! Zaraz poszła na posłanko i poleguje(momentami pochrapuje). Śniadania dalej nie tknęła, ale może po tych porannych wymiotach boli ją brzuch?
  19. Kiedy się czyta takie cudowne wiadomości powraca wiara w człowieka:loveu: Nowej Opiekunce Mimi serdecznie gratuluję:Rose: .
  20. A do tego:loveu: . To jest właśnie Reno (stąd mój nick).
  21. A śniadanka na razie nie chcemy bo do tego wszystkiego niedawno zwróciliśmy TRAWĄ. Teraz smacznie śpimy:p .
  22. No niestety:placz: . Nie zdążyliśmy. Dziś cała toaleta została na parkiecie. Na całe szczęście ko było już zupełnie normalne więc nie było problemów ze sprzątaniem. Martwi mnie tylko to, że każdy raz może utwierdzać ją w przekonaniu, że tak można. Wstaliśmy na spacer jak zwykle o 6 i spóźniliśmy się chyba dosłownie kwadrans, bo na deskach po zmyciu sio nie został ślad ( a zawsze zostaje gdy większa ilość wody jakiś czas zostaje na drewnie-są juz dwa po poprzednich sio i czekają na zapastowanie:diabloti: ). TZ wyszedł z nią jeszcze tak pro forma a ja przeleciałam z mopem cełe mieszkanie. A wczoraj na prawdę była w sumie na spacerkach bardzo dużo. Pierwszy raz poszła na normalny spacer z TZ - tzn poszli po południu zwiedzać okolicę:loveu: ( ja musiałam jechać do drugiego podopiecznego). Wiemy już, że nie boi sie jeżdżących samochodów, ale każdy przechodzący człowiek, szczekający pies( a tych w okolicy mnóstwo) czy trzask zamykanych drzwi od auta powodują, że zamiera w miejscu i stoi jak słup soli. Dzięki temu spory odcinek drogi TZ niósł ją na rękach bo w przeciwnym razie pewnie stali by gdzieś po drodze do teraz:evil_lol: :evil_lol: . W sumie na spacerkach wczoraj była ze 4 godziny. Cóż, nad toaletą pracujemy dalej Dzis rano przedstawiłam jej pierwsze 3 zasady panujące w domu: -nie robimy ko i sio w domu [SIZE=2](wołamy aby wyjść na dwór popiskując, szczekając-wszystko jedno, ale WOŁAMY) -jemy nad miseczką( nie wynosimy jedzonka na posłanie) -nie tarzamy się w jedzonku (ciekawe czy wiedziała co do nie mówię:diabloti: ) Oto nasze najblizsze cele do wypracowania. Ale pomalutku. Jest z nami dopiero kilka dni. I tak cieszy nas fakt, że sypia spokojnie na boczku, na nasz widok merda ogonkiem a nawet zaczyna skakać (takie malutkie podskoczki dookoła nas), sama przychodzi na pieszczoty. Zawsze to coś. Kiedy się już w pełni zadomowi na pewno łatwiej będzie nam coś od niej wyegzekwować. A jutro najprawdopodobniej jedziemy do weterynarza!!!!!!
  23. Podnoszę cudeńka. Mam do nich straszny sentyment!!! Gdzie te kochające domki:angryy: ????
  24. Po śniadanku odczekałyśmy ok półtorej godz zanim poszłysmy na spacer. czekałam aż jej się to ułoży mając nadzieję, że zrobi ko.A tu nic.No przepraszam-było drugie siusiu:multi: . Wczoraj to jedynie ta niespodzianka w kuchni. Dzis jeszcze nic.A bacznie ja obserwuję. Może ten wczorajszy serdelek i dzisiejsze sniadanie to za mało aby zrobić ko? Dzis nie było mnie w domu 1,5 godz. I wszystko zastałam w jak najlepszym porządku:loveu: . Sunia zadowoliła sie poleżeniem na kanapie:evil_lol: . Co do tempa specerku to źle sie wyraziłam. To właśnie Alda nadała tempo eksresowe i niesamowitą ilość tych kółek wokół bloku.:-o Ja ją tylko trzymałam na smyczy. Byłam nawet zdziwiona jej kondycją(swoją też w ten sposób poprawię:diabloti: ). Może po tych kilku dniach postu to dzisiejsze śniadanie dodało jej tyle energii???!!! Dziś wieczorem sunia nie będzie za bardzo zadowolona. Wyprałam jej koc a wraz z nim ostatnie zapachy ze schroniska. Jeszcze tylko jedno kąpanko suni i po tamtych aromatach pozostaną jedynie mgliste wspomnienia:cool1: .
×
×
  • Create New...