-
Posts
13809 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Reno2001
-
Rozmawiałam z weterynarzem. Najprawdopodobniej to był skręt jelit. Po prostu zaraz po zjedzeniu miski ALDUNIA szybko wybiegła z domu-najprawdopodobniej usłyszała coś, z czym skojarzyła mój powrót. Najpewniej ktos gdzieś trzasnął drzwiami od samochodu. Aldka odeszła na trawniczku biegnąc do mojego samochodu! I cały czas to poczucie we mnie, że gdybym tam była...To pozostanie we mnie na zawsze. A w domu jest nie do zniesienia. Wszędzie ONA jest ze mną: leży przy sofie, wyglada przez okno, wychodzi na balkon. I tylko ta cisza. Nikt nie popiskuje pod drzwiami, gdy wracam do domu, nie szczeka z radości na klatce schodowej gdy wychodzimy na spacerek. Nikt juz nigdy nie będzie się cieszył na mój widok tak jak ONA. Zabrała mi ją jej bezgraniczna miłość do mnie. Była wczoraj na działce u ALDUNI. Tam jest taka cisza i spokój. Dla mnie czas sie zatrzymał.
-
W domu na szybie ślady jej noska, puste miseczki, na podwórku ślady jej łapek. Wychodząc z domu spojżałam w okno czy jak zwykle siedzi na parapecie i wygląda na mnie. I ta obroża z adresówką, którą dostała tydzień temu. I tylko jej już nie ma. W piersiach czuję ból, jakby ktoś ścisnął mnie żelazną obręczą.
-
I co ja mam Wam Cioteczki napisać. Od czego zacząć a moze od czego skończyć, bo o jakim początku można tu mówić? Jedno pozostaje faktem. Mojej kruszynki, mojego słoneczka, mojej kochanej maleńkiej nie ma juz przy mnie. Czy można tu mówić o czyjejś winie, choć do siebie mam żal, że w ostatnich chwilach mojej suni zabrakło mnie przy niej? To niczego nie zmieni. Nie wróci mi jej NIC. Ten pogodny, niedzielny dzień nie zapowiadał tragedii. Od piątkowego popołudnia byliśmy wszyscy (sunia, TZ i ja) na działce. Aldka znała już każdy kącik i domu i terenu. Były już za nami dwie noce tam przespane. TZ wyjechał wcześnie rano ma wyścig rowerowy, a którym brał udział. Ja wstałam ok godz 8.00. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Razem z nami na działce byli jeszcze moi rodzice, których Aldunia bardzo dobrze już znała i moja siostrzenica. Spokojnie wyszłam z sunią na poranny spacerek po terenie-miała juz swoje kąciki na pierwsze potrzeby. Potem wróciłyśmy do domu na śniadanko. OK 10.00 poszłam do stajni (400 m od naszej działki) odwiedzić mojego konia. Wrócilam ok 12. Sunia bardzo się cieszyła na mój widok, zreszta jak zawsze. Potem jeszcze raz poszłam do stajni-niestety własny koń to też duży obowiązek i wymaga poświęcenia mu czasu. Kiedy po 16 przybiegła do stajni moja siostrzenica z informacja, że Aldka chyba odeszła uznałam to za jakiś makabryczny żart, ale łudziłam się, że to żart. Natychmiast wóciłam na działkę mając nadzieję, że to nie jest na prawdę, ale juz nic nie mozna było zrobić. A co się wydarzyło...? Aldunia spędzała czas na terenie bądź w domku na posłaniu. Owszem podobno wystraszyła sie bardzo psów za płotem. Moja mama wzięła ja wtedy na ręce a suńka niesamowicie się w nią wtuliła. Jeszcze później zjadła miseczkę i wkrótce potem w pośpiechu wybiegła z domu by po przebiegnięciu 50 m przewrócić się na trawie i ...odejść. Mój tato płacząc mówił, że najgorsza była jego bezsilność, bo nie mógł nic zrobić by jej pomóc Nikt nie wie co sie stało. Była radosna i pełna życia. Tak sie przynajmniej wydawało. Nigdy nie wybaczę sobie tego,że nie było mnie wtedy przy niej. Nawet w najgorszych nocnych koszmarach nie przewidziałabym takiego scenarisza jakie napisało nam życie. Gdy odchodziła był przy niej mój tato, z którego relacji wynikało,że wszystko trwało dosłownie sekundy. Aldunia biegła, przewróciła sie i po dwóch tchnieniach pognała za TM. I czy ktoś może mi powiedzieć co mogło być przyczyną? My przypuszczamy serduszko. Chyba niestety nie wytrzymało ono nadmiaru wrażeń tych ostatnich pięciu tygodni. Ona była taka niesamowicie wrażliwa. Wszystkiego sie bała, każdą nowość przyjmowała z ogromną rezerwą i nieufnością. Czy to moja wina, że jej juz nie ma? Może gdybym była na miejscu do tego by nie doszło? Cały czas pytam siebie o to. Zostawiłam ja jednak pod opieką rodziców nie po raz pierwszy. Znała ten cały teren i dom i moich rodziców bardzo dobrze. Była juz z nimi tam sama beze mnie kilka razy. Czy tym razem mogła sie aż tak bardzo zestresować by az odejść?? Wiedziała, że wróce bo stał mój samochód, w domu były moje rzeczy. Jest mi tak okropnie źle, że nie wiem co ze sobą robić. W każdym kątku są rzeczy, które mi ją przypominają. Widzę ją wszędzie- na działce i w mieszkaniu, w samochodzie i pod blokiem. A miała jeszcze tyle zobaczyć... Zawsze wiedziałam, że życie jest niesprawiedliwe, ale teraz przeszło samo siebie. Śpij spokojnie moja słodka, kochana kruszynko. My nie żałujemy ani sekundy spedzonej z Tobą. Mam tylko ogromną nadzieję, że ty również przez tych krótkich kilka tygodni byłaś znami szczęśliwa. Pozostawiłaś tu na ziemi nas wszystkich pogrążonych w smutku. Chciałabym abys wiedziała,że odeszłaś bardzo kochana. Biegaj moja najdroższa po tęczowych łąkach radosna i szczęśliwa jak nigdy i czekaj tam na nas. Wszyscy kiedyś się zobaczymy. Piszę to bo znalazłam troszke sił a jestem Wam winna wyjasnienie. Proszę jednak Cioteczki o cierpliwość bo nie wiem czy szybko będę w stanie coś więcej wkrótce napisać
-
[quote name='Ulka18']Tak, Aldunia jest na tablicy, jakzeby inaczej :loveu: Przeciez to wzorcowa sunia [/quote] Dokładnie tak jest :loveu: . Sunia jest u nas zaledwie miesiąc a juz nie wyobrażamy sobie, aby mogło jej u nas nie być :shake: . I co raz zadajemy sobie pytanie, jak ta wrażliwa sunieczka przeżyła dwa lata w schronisku :crazyeye: ? Ale widać tak musiało być, bym to ja mogła zabrać ja do siebie :p .
-
Czasami tak właśnie przykre sprawy lubia się nałożyć. Wierzę jednak, że już wkrótce wyjedziesz na prostą :kciuki: . Czasami niestety musimy wybrać mniejsze zło jako jedyny wybór :roll: .
-
Terra, na pewno jutro bedzie juz śmigać. Ma normalne objawy. Aldka też raz ma chwile niezwykłej aktywności, włącza jej się tzw. szwędacz :cool3: i jest w kilku miejscach na raz a potem pada w koszyczku zmordowana i zasypia natychmiast snem sprawiedliwego :diabloti: . Muszą sunie dojść do siebie. My za gdzinkę jedziemy do lecznicy pokazać brzusio a po południu jedziemy juz na działeczkę. Nie będziemy siedziały w domu w taki piękny dzień :multi: .
-
[quote name='Yona']Pytali, tylko co to za pytania? :mad: Czy ten brak oczka oby nie za bardzo obrzydliwy... Ciociu, przecież to załamać się można....[/quote] Załamać to mało powiedziane. Spodziewali się, że mu z tego oczodołka robale wyłażą...:angryy: ?? Beznadzieja !! [quote]juz jestem zrezygnowana... czy on na całe życie zostanie w przytulisku...?:-([/quote] [B]Iwonko[/B], nawet nie wolno Ci tak mówić :shake: . Jesteś dla tych psiaków jedyna ostoją. Proszę Cię, nie za łamuj się :modla:!
-
[quote name='Ulka18']Rufus w schronisku jest na wprost wejscia do swietlicy.[/quote] Pamiętam . Kiedy odbierałam Aldkę był juz w tym boksie. Leżał spokojnie na wprost drzwi i patrzył się bardzo smutnym wzrokiem (taki pies rzuca się w oczy i nie sposób obok niego przejść obojętnie). Już wtedy wydawał się być zrezygnowany a co dopiero teraz ponad miesiąc czasu później :placz: ). Ja cały czas mam go przed oczami. Juz to kiedys pisałam - po prostu nie moge o nim zapomnieć :shake: ! Wierzę, żę panie ze schroniska opiekują się nim, ale one maja jeszcze pod swoimi skrzydłami 400 innych bid :flaming:a on potrzebuje teraz już gruntownej opieki indywidualnej :bigcry:
-
Oj Cioteczki, strasznie sie cieszę bo na Tablicy Wyadoptowanych dojżałam Aldunię :loveu: :loveu: (och, ten mój sokoli wzrok:diabloti: ). Zapowiada się śliczna pogoda na weekend więc postaram sie popstrykać ładne zjęcia Aldce i kilka wyślę do schroniska. W końcu mam się kim pochwalić :eviltong: . Może kiedyś mnie też uda się dotrzeć na takie spotkanie? :cool3:
-
Mali i samotni z Mielca !!! nowe malce str.184
Reno2001 replied to ewatr's topic in Już w nowym domu
Biedne maluszki :placz: . Oby pozostałe szybko znalazły domki i nie podzieliły losu tych, które juz za TM :shake: ! -
[quote name='Ulka18']Rufus jest bardzo osowialy... obawiam sie, ze moze byc chory, ma troche zaropiale oczy. To taka straszna chudzinka :shake: uszy ma takie pogryzione na koncach...ciekawe kto go doprowadzil do takiego stanu :mad:[/quote] Boże Aga, zasmuciłaś mnie bardzo :cry: . [CENTER][SIZE=5][COLOR=red]:help1:Błagam, niech ktos zaopiekuje sie tym pięknym, wspaniałym psem :placz: :placz: .[/COLOR][/SIZE][/CENTER] Może jakiś DT by sie znalazł, aby doprowadzić Rufusa do dobrego stanu fizycznego i psychicznego. On tam zginie, bo po prostu się podda :placz: :placz: Ja finansowo mogłabym pomóc w jego leczeniu, ale kto zajmie się nim w schronisku :niewiem: ??
-
[quote name='morisowa'][CENTER][FONT=Comic Sans MS][COLOR=#000080]Chociaż pan Dyrektor zadeklarował w wywiadzie prasowym, że znajdzie dom dla Biluni aby dzieci, które bardzo za nią tęsknią mogły ją odwiedzać, obecnie nawet nie ma pojęcia co się z nią dzieje... [/COLOR][/FONT][/quote][/CENTER] Jasne, w wywiadach pod publiczkę można wszystko zadeklarować, ale wywiązać sie z tego.... Przecież w jego mniemaniu to TYLKO PIES :angryy: . A sunia cierpi w zamknięciu z dala od kochających ją ludzi. KOSZMAR.
-
My z moja sunią też myślimy o Beli cieplutko. Trzymaj się maleńka. Wiem, że Cioteczki podejma słuszna decyzję!
-
Łódź-Niesamowty collie-od 2 lat żyje w ruinach fabryki-MA DOM!!!!
Reno2001 replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Książę na pierwszą po domek :multi: -
Mela przypomna o sobie :p
-
No faktycznie, pod tą słodkim ślicznym futerkiem kryje sie prawdziwy rozbójnik :mad: . Wierzę w Ciebie Beatus i w to, że pokażesz psiakowi kto tu rządzi!