Witam wszystkich miłośników i posiadaczy psiaczków.Jestem tu nowa, to może sie przedstawię:Mieszkam w Kielcach i jestem posiadaczką 4 i półmiesięcznej, czarnej labci o imieniu Frida.
Chciałabym podzielić się z Wami moimi doświadczeniami związanymi z moją niesforną sunią.
Otóż, Frida w wieku 9 tyg. przeszła bardzo ciężko parwowirozę, ledwo co ją wyratowano, zresztą jeszcze dzisiaj jak sobie przypominam co przeszła psina a nie mówiąc co ja przeżyłam to łzy szme cisną się do oczu; ale to już minęło i mam nadzieję, że podobne cholerstwo już nie wróci.
Oczywiście była ( tak twierdził"hodowca"-chociaż do końca mu nie wierzę)szczepiona, odrobaczona, dostałam książeczkę i zapewniał mnie, że jest ok!
Rzeczywiście, na początku wydawała się jak najbardziej zdrowa, nic nie świadczyło o jakiejkolwiek chorobie...I po trzech dniach zaczął się koszmar:diabloti: .Boże, nieżyczę nikomu...Ktoś może mi zarzucić,że kupiłam psinę z takiej pseudohowli, która tylko czerpie zyski ze sprzedaży, ale teraz to ja wiem.Jednak jest dobra strona tego-może uratowałam sunię, bo teraz jak myślę o tym to wiem, że gdyby tam zachorowała to nikt by się tym nie przejął i nie podjąłby próby leczenia psa. Mówię " próby" bo ja przecież też nie miałam żadnej gwarancji mimo szybkiej interwencji na to że pies wyjdzie z tej paskudnej choroby.I to wszystko ku przestrodze innym, którzy sie decydują na zakup pieska bez rodowodu. Zresztą nie raz ten wątek był poruszany na temat "pseudohodowli", ale to tak dla przypomnienia.
Teraz jest dobrze, Frida dochodzi pomału do odpowiedniej wagi, bo na początku- tragedia, powiem Wam że trochę wstyd było ją pokazywać na dworze, co by sobie ktoś nie pomyślał,że Pani psa głodzi, znęca się itp.:shake: Wyglądała okropnie-chudziutka, prawie cała sierść jej wypadła, bidulka była- nawet wet przyznał, że to cud chyba że wyszła z tego.Jestem mu bardzo wdzięczna, za to wszystko co dla niej zrobił.:p
No ale jest ok, rośnie i teraz to sie nawet boję, żeby nie przesadzić w jedzeniu(a duu.....żo, baa...rdzo dużo Fridunia je- pożera wręcz) Jest strasznie żywiołowa i ma swój charakterek- oj ma! Myślę również, że to jest poniekąt tzw.choroba "kojcowa", dlatego nie jest taka jak się słyszy,że labcie to są takie,że do rany przyłóż.Mam córkę 12 lat, i myślałam, że będzie strasznie za Olą ale Frida upatrzyła sobie mnie za "swoją" panią, i Oleńka jest troszkę zawiedziona, że to nie ona jest dla niej najważniejsza.No ale cóż, widocznie tak ma być.
To tyle, oj strasznie się rozpisałam, ale to dlatego żeby naświetlić całą naszą historię.
To narazie,pozdrawiam wszyskich:multi:
Fridaoo