Jump to content
Dogomania

fridaoo

Members
  • Posts

    569
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by fridaoo

  1. Witam ponownie. Pozwoliłam sobie wstąpić tu na chwilkę.Frida ma się dobrze.Wariuje, wojuje, gryzie i dalej ma ataki głupawki. O zabiegu już zapomnieliśmy, choć muszę przyznać, że pozostał jej jeden efekt tego zabiegu, otóż bardzo jej się rozciągnęła skóra na brzuchu- i powiem Wam, że myslałąm, że to to dlatego , że Frida jest ciut za gruba, ale wet powiedział, że to skóra nie "powróciła" do swojego dawnego stanu. Wydląda, jakby miała mleko w cyckach, tzn. sutków nie ma powiększonych ale tak to wygląda. AS jak siedzi to już wogóle- maciora na całego. No. To jedynie to jest pozostałością pozabiegu. Nie ma zadnych problemów z nietrzymaniem moczu. Natomiast musiałam zmniejszyć jej jedzonko, bo apetyt ma i to bardzo duży. Także jest póki co dobrze, oby tak talej. Już niedługo tzn 30 września skończy moje suczysko ROK. A co do charakteru, to powiem Wam, że nie uspokoiła się, mam tu na myśli jej żywiołowość i adhd(jak twierdzi moja siostra), także bez zmian. Natomiast w tej chwili jest na etapie kocyki-poduszki-te sprawy. Tzn. gryzienie i ...gwałt na nich i czasem na mojej nodze. Co jej do łba strzeliło? Tego nie wiem. Myślałam, że to tylko Tora tzn. suka siostry- jest takim zboczeńcem, która gwałci też moją Fridę; no ale się myliłam... Także jest ok. pozdrawiam
  2. Witam. Moja Frida- labradorka 11 mies. była sterylizowana w 9 mies, przed pierwszą cieczką. W związku z komplikacjami, jakie przeszła po zabiegu, jej ruch ograniczał się przez 6 tyg. jedynie do wyjścia na dwór na siusiu i kupkę i do domu. Zero jakiegokolwiek biegania, zabaw itp. Ale do czego dążę. Otóż po 3 tyg. od zabiegu była już w bardzo słabej kondycji ruchowej, nawet najkrótszy spacerek sprawiał jej ogromny problem tzn. była bardzo zmęczona,dyszała jakby przebiegła 1000 km., ledwo szła, łeb spuszczony, no wogóle bardzo podupadła jej kondycja. Zdawałam sobie sprawę, że to z braku ruchu, jakiego przktycznie nie miała. No ale w końcu zaczęła kuleć na przednią łapę. Trochę się wystraszyłam, bo jakby tego wszystkiego było mało, to jeszcze ta kulawizna. Kulała dzień, drugi , trzeci, w końcu po tygodniu pojechałam do weta. Tam przeszła się kilka kroków tam i z powrotem, wet stwierdził, że na jego oko- to nic sie takiego nie dzieje, że to kulawizna tzw. wzrostowa, która często się pojawia u psów w okresie wzrostu, (z tym że Frida od tamtej pory minimalnie urosła.) Uświadomił mnie,że taka kulawizna pojawia się nagle, przechodzi z jednej łapy na drugą i może dotyczyć wszystkich łap. Dodam, że ta kulawizna bardzo się uaktywniała po odpoczynku, jak Frida wstawała to wtedy właśnie kulała, kulała a jak już rozchodziła to kulenie znikało. Dotykałam jej tą łapę ale nie zauważyłam szczególnie,żeby była wrażliwa. Wet zapisał leki,które kazał podać, jeśli by kulawizna długo się jeszcze utrzynywała. Na szczęście, w sumie jeszcze trwało to 3 dni i kulawizna ustąpiła. Frida miała podczas zabiegu sterylizacji robione zdjęcie rtg bioder- bardzo się ucieszyłam, zapewniano mnie,że jest wszystko ok! aż do momentu, kiedy zdjęcie trafiło do kliniki we Wrocławiu( ja mieszkam w Kielcach). Lekarze nawet nie byli w stanie wydać jakiejkolwiek opinii na ten temat- bo zdjęcie było po prostu zchrzanione. Nikt wczesniej tu, z tutejszych lekarzy mnie o tym nie raczył poinformować. A ja żyłam ze świadomością, że Frida ma zdrowe przynajmniej biodra. A w tej chwili to już nic nie wiem. Należało by jechać do Warszawy lub Wrocławia na zrobienie rtg, bo u nas to nawet ortopedy nie ma, tylko, że to nie takie hop-siup. No i w tej chwili jestem w kropce i jakby na początku drogi. Ale widzę również z tego co pisze [B][I]tina_p[/I][/B] wszędzie opinie wet są czasem niejednoznaczne. I bądź tu mądra. Tina- bardzo Ci współczuję i Twojej Irish, bo wyobrażam sobie co czuje sunia, co Ty przeżywasz, patrząc jak ona nie może się bawić, hasać do woli, ale może to wszystko przejdzie jakoś samoistnie. Wszystko będzie dobrze.Wiem, że łatwo jest mówić i pocieszać, ale to młoda sunia, więc poradzicie sobie, zobaczysz. Gorąco pozdrawiam i całuski dla Irish.
  3. fridaoo

    Kable

    [quote name='ligea']Jak zabezpieczaliście przed szczeniakiem? U nas na razie poszły dwa od głośników przy kompie :diabloti:[/quote] Ja osobiście super recepty Ci nie dam,ale u mnie takie kable typu- od komputera czy głośników, czyli te, które były na wierzchu i na ziemi- to przykrywaliśmy je po prostu kocem. Chociaż Frida do 6- ciu miesięcy specjalnie nie gryzła, ale za to kiedyś całkiem niedawno wygryzła [U][I]ze ściany[/I][/U] kabel od internetu i to dwukrotnie. Tak sobie małpa poradziła. Także wydaje mi się, że super sposobu nie ma, przynajmniej ja go nie posiadam. Myślę, że jak będą się chciały do czegoś dobrać- to nic im nie przeszkodzi, no chyba,że kompletnie nie będą miały do czegoś dostępu. No niestety- ze szczeniakami tak jest, chociaż mówię, moja do 6 mies. praktycznie żadnych szkód nie zrobiła. Za to teraz z nudów to sobie sama potrafi otworzyć szafę typu komandor- i wtedy to ma atrakcję- ile bucików do wyboru, że hej.:evil_lol: pozdrawiam:multi:i powodzenia, oby jak najmniej broił Twój pupil.
  4. pomijając to , że moja sucz "zechlała by" wszystko co bym jej nie dała, to karmiona jest Nutrą Nuggets Large Breed. Jest ok! pod względem ceny i jakości.Kupki też są ok, chociaż często puszcza strasznie śmierdzące bąki, ale ogólnie jest ok!
  5. No to życzę szybciutkiego powrotu suni do zdrówka!! pozdrawiam
  6. Laluna- jak tam Twoja sunia?
  7. [quote name='saJo']Powinnas wziasc szczeniaka, ktory ostatnie szczepienie mial w wieku minimum 12 tygodni (a najlepiej 16) i po dwoch tygodniach od tego szczepienia mozesz wziasc go do domu. Wirusowe zapalenie zoladka/jelit to przede wszystkim korona- i parwowiroza, musisz sprawdzic w ksiazeczce, czy szczeniak byl zaszczepiony wlasnie przeciwko tym chorobom. Wscieklizne mozesz sobie odpuscic, tzn zaszczepic dopiero po przybyciu szczeniecia do Ciebie. Oczywiscie oprocz tego powinnas zmyc dokladnie srodkiem odkazajacym miejsca, gdzie najwiecej przebywal tamten piesek, szczegolnie, jesli gdzies zdarzalo mu sie zalatwic. Moim zdaniem takie dzialania sprawe zalatwia. Oczywiscie ryzyko zarazenia istnieje zawsze, ale jest ono takie samo, jak to, ze szczeniak zarazi sie na spacerze.[/quote] Obawiam się, że niestety- zmycie środkiem odkażającym miejsca- tak nanprawdę nie "załatwi sprawy" Z tego co JA wiem od weta, to może pomogłyby lampy, które są w lecznicach ale na to roziązanie chyba mało kto może sobie pozwolić.Tak naprawdę to jest bardzo duże ryzyko branie szczeniaka po psie z parwo, przynajmniej przez jakiś czas. A po co narażać i siebie i psinę na cierpienie? Wydaje mi się ( to są tylko i wyłącznie moje spostrzeżenia)że naprawdę lepiej odczekać i potem mieć peność,że przynajmniej świadomie nie naraziłam psa na ten wirus. Ale oczywiście zasięgnij opinii lekarzy i zdecyduj. pozdrawiam
  8. Ja miałam, a właściwie mam psa po parwo w wieku szczenięcym, kiedy było już bardzo źle- myślałam o najgorszym, to pomyśłałam też o drugim szczeniaku- stanowczo mi odradzono przynajmniej przez 7,8 miesięcy, chyba,że już psa podrośniętego, z dużo większą odpornością niż szczenię. Na szczęście wyszła z tego, ale również bym się wstrzymała z zamiarem posiadania od razu następnego( jeżeli mówimy tu o wirusie parwo).
  9. Przepraszam, a na co był chory ten szczeniak? Bo jeśli np. na parwo czy nosówka- to radzę nie brać w najbliższym czasie psa- szczeniaka, bo może powtórzyć sie ta sama sytuacja. Niestety, ale należało by odczekać przynajmniej 6,7 miesięcy, bo z tego co mi wiadomo- utrzymuje się to "cholerstwo" przez taki długi okres czasu. No chyba, że wziąć psa już dorosłego, nie szczeniaka, psa o dużo większej odporności. Tak myślę.
  10. [IMG]http://img160.imageshack.us/img160/7612/obraz0168br6.jpg[/IMG] i jeszcze troszkę fotek... [IMG]http://img117.imageshack.us/img117/9185/obraz0177zf6.jpg[/IMG] [IMG]http://img117.imageshack.us/img117/3926/zdjcie042db9.jpg[/IMG] [IMG]http://img117.imageshack.us/img117/1254/zdjcie043ja5.jpg[/IMG] " Kaja...nie przeszkadzaj mi... chce mi się siusiu.." [IMG]http://img216.imageshack.us/img216/5761/zdjcie172lm3.jpg[/IMG] i cała reszta psiej sfory ciągnie na plażę kompciu- kompciu [IMG]http://img504.imageshack.us/img504/7271/friada6yy8.jpg[/IMG]
  11. Dawałam jej na noc jedną globulkę(dopochwowo)). Ale z tego co piszesz, to myślę, że może być coś innego niż u Fridy, bo długo się ten śluz u Twojej suni utrzymuje i jeśli nie robili jej wymazu z pochwy to proponowałabym Ci to wykonać, bo tak to można eksperymentować z antybiotykami, raz taki, a może inny, a psina wyjałowiona, a tak jak zrobią jej wymaz to będzie wiadomo co tam "siedzi" i można zacząć leczyć "docelowo" Tak myślę. U Fridy na szczęście skończyło się jedynie tymi globulkami. Tak jak pisałam wcześniej, jak byłam z nią u weta to zaglądał jej tam do środka i mówił,że to zapalenie pochwy- często zresztą występujące u młodych suk. No w każdym razie tak to się odbyło. Na razie spokój. Poza tym z tego co piszesz, to u Twojej suni pojawiło się to zaraz po sterylce- u nas to gdzieś po 20 dniach od zabiegu(nie wiem czy to ma jakieś znaczenie) Co do polseptolu- to radzę majteczki z wkładką-bo bardzo brudzący ten lek. Powodzenia i życzę zdrówka dla suni, bo wiem jakie to jest uciążliwe, zarówno dla psa jak i dla właściciela. Będzie dobrze.
  12. ale wcześniej nie działał( bo nie skopiowałam całego adresu)
  13. [IMG]http://img530.imageshack.us/img530/9836/zdjcie173ih8.jpg[/IMG]
  14. ciąg dalszy zabaw.... [IMG]http://img263.imageshack.us/img263/2395/zdjcie161vk9.jpg[/IMG]
  15. [quote name='LALUNA']a co to były za czopki? Mozecie sprawdzic nazwe/ Moja po sterylce tez ma taki białawy wyciek, nie za duzo. Narazie dostaje anybiotyk. 8 dzień ale wyciek dalej sie utrzymuje. Szczególnie po nocy.[/quote] Laluna- to był "polseptol"- to na receptę, natomiast "albothyl"- bez recepty. Ja kupiłam polseptol (taki dla kobitek)- ponoć silniejszy w składzie. Podawałam jej przez dziesięć dni i już praktycznie po dwóch dniach już nie było widać tej wydzieliny, a możesz sobie wyobrazić- czarny pies, a rano cała upaćkana w białym. Czasem na spacerze to musiałam jej podcierać, bo też jej leciało.Brr.. Wiesz, my wtedy wyjeżdżaliśmy, więc nie było już czasu, ale jak rozmawiałyśmy z wet- to myślała o pobraniu śluzu do badania, potem antybiogram itd, no ale to by trochę potrwało, no na szczęście obyło się bez doustnych antybiotyków, już ich trochę wcześniej nabrała. A czy Twojej sucz robiono wymaz do badania, czy taki ogólny antybiotyk dostaje?
  16. Witam. c.d tu z koleżanką Kają.. [IMG]http://i11.tinypic.com/5zgd8k8.jpg[/IMG] a tu z "całą naszą rodzinką" [IMG]http://i13.tinypic.com/6h5b0op.jpg[/IMG] a tu moje ulubione wypoczywanko... [IMG]http://i15.tinypic.com/54o4k5z.jpg[/IMG] No i jak Wam się podobam?
  17. [IMG]http://i19.tinypic.com/68au9go.jpg[/IMG] Witam. To moja Fridunia.Jakość zdjęć jest nie za bardzo- zdjęcia z komórki, a ja jestem amatorką w tej dziedzinie. [IMG]http://i17.tinypic.com/4vgqhj6.jpg[/IMG] " a tu się chłodzę w łódce- ba....rdzo mi gorąco.."[IMG]http://i12.tinypic.com/6fja25w.jpg[/IMG][IMG]http://i12.tinypic.com/67yfwxf.jpg[/IMG] A tu bawię się z moim kolegą Frodem.
  18. Witam. Cudeńko, z tej Twojej Irish. Muszę powiedzieć, że jest bardzo podobna do mojej Fridy. Są prawie w tym samym wieku, moja 30 lipca skończy już 10 miesięcy. I podobnie jak ona- w tym roku po raz pierwszy raz w życiu widziała morze. I tak jak Twoja sunia była sterylizowana przed pierwszą cieczką- trochę z komplikacjami, ale i tak nie żałuję tej decyzji. Nie mam co prawda, w tej chwili, możliwości na wklejenie zdjęć, ale już niedługo postaram się o kilka fotek. Czy Irish jest sunią rodowodową? Jest śliczniutka, robisz bardzo fajniutkie zdjęcia. Irish- to prawdziwa modelka, bo mojej to strasznie ciężko zrobić jakiekolwiek zdjęcie, bo praktycznie non stop (oprócz spanka)jest w ruchu i trudno ją uchwycić w jakiejś fajnej pozycji. Ale nad morzem udało nam się z siostrą wykonać kilka fajnych fotek. Szkoda,że mieszkasz w Katowicach, ja tu u siebie nie mogę niestety natrafić na "pokrewną duszę". Co prawda mieszka tu na osiedlu labek- ale trochę starszy od mojej i mniej skory do zabaw;w przeciwieństwie do Fridy- która cały czas mogłaby się bawić z innymi psiurami.Na pewno byłby z nich fajny duet do wspólnych zabaw.No trudno. Tak więc, gorąco Was witam i czekam na dalsze zdjątka całuśnej i kofanej suni. Napisz troszkę więcej o" swej miłości", jaki ma charakterek i co lubi najbardziej, czy dobrze się chowa, itp? Pozdrawiam.
  19. Witam wszystkich. Nasze wakacje dobiegły końca.Było super! Frida czuje się dobrze, rana się już zagoiła. Co prawda jak jechaliśmy, to jeszcze nie było to wygojone, ale 3 dni pobytu nad morzem- i było po wszystkim.Wreszcie po 5-ciu........ tyg.mamy już spokój.Frida, kiedy ściągnęliśmy jej kołnierz była bardzo szczęśliwa, a jak wreszcie mogła biegać bez ograniczeń- to aż miło było popatrzeć, naprawdę. A jak mogła się bawić z psiurami siostry- to już w ogóle, tak jak by już zapomniała o całym cierpieniu, które przeszła. Czopki podawałam jej przez 10 dni na to zapalenie. Jest już ok. Jeszcze przed wyjazdem odwiedziłam weta, żeby ją pokazać,zajrzał do pochwy i powiedział, że to zapalenie- dotyczy bardzo krótkiego odcinka pochwy,żeby się nie martwić. Powiem Wam, że po przyjeździe nad morze chciałam ją troszkę chronić przed kąpielami- ale niestety nie udało mi się to. Frida jak tylko zajechaliśmy- wskoczyła do oczka wodnego przed domem i trudno było ją wyciągnąć- taka była szczęśliwa.Stwierdziłam więc- niech się już dzieje co chce.Ale te kąpiele chyba nie spowolniły gojenia się- wręcz przeciwnie- szybciej to nastąpiło, niż myślałam. Także wakacje bardzo udane dla nas wszystkich. Teraz jak o tym wszystkim myślę, to aż trudno mi czasem uwierzyć, że to już koniec. Mam nadzieję, że długo, długo nie odwiedzę weta- no chyba że na jakieś tam szczepienia. Ale muszę Wam opowiedzieć o takim przykrym zdarzeniu, jakie miało miejsce nad morzem- związanym oczywiście z moją suką, oczywiście strasznie to przeżyłam. Otóż- podczas kiedy ja byłam na dole, Frida na górze w domu,w pewnym momencie wyleciała na taras- coś usłyszała i wylazła poza barierki, weszła na spadzisty dach, który znajduje się poniżej tarasu- ona myślała,że można po tym dachu sobie chodzić, niestety próbowała się cofnąć- ale nie dała rady i ..........spadła!! Szczęście w nieszczęściu, że byłam na dole, widziałam to, oczywiście na moją komendę " Frida wróć do domu"nawet nie zareagowała. Więc kiedy stałam na dole, i kiedy ona spadała, próbowałam ją jakoś złapać, niestety- ALBO stety- przeleciała mi przez ręce, to zamortyzowało jej ten nieszczęsny upadek. Teraz jak o tym myślę, to aż ciary mi przechodzą przez ciało.Nie było mi do śmiechu. Przecież gdyby nie to że tam byłam , to by sobie połamała kręgosłup, albo jeszcze gorzej. A tak to Fridunia spadła przez moje ręce ( było to ok. 3 m) wstałą i poszła sobie. To chyba cud, że nic się nie stało. Naprawdę. Nawet nie kulała, dosłownie nic. Po tym incydencie- sznurki do bielizny poszły w ruch- wszystkie barierki oplecione, żeby czasem nie przyszło jej do głowy wychodzić na dach. Także oprócz tego zajścia- wakacje były super. Mieliśmy (tzn. Frida) taką fajną koleżankę labkę Kaję z Wrocławia, z którą Frida się też bawiła, także w ogóle się nie nudziła,pływała sobie w morzu, co sprawiało jej olbrzymią frajdę, biegała po lesie, była w swoim żywiole.Może nie słuchała się, jak bym sobie tego życzyła, ale mimo to naprawdę odżyła po tym wszystkim co przeszła. No, to tyle z moich wrażeń z urlopu. Pozdrawiam wszystkich i jak tylko dostanę na skrzynkę zdjęcia z pobytu- to zaraz je wkleję.
  20. Ja też tak myślę. Ja mam sunie niską i dość masywną- chociaż ma dopiero 9 mies., wiele juz nie urośnie, hodowca mówił, że są z linii angielskiej, ale na osiedlu jest taki samiec- wielki, gruby(chyba troszkę spasiony) głowę ma jak rothvailer, moja sucz nie ma dużej głowy; to właściciele właśnie mówią, że to z tych amerykańskich labów.
  21. Nawet jeśli to jest mała- dosłownie taka 2 cm na 0,5 cm? Tak się cieszyłam,że wreszcie poszaleje....
  22. Ja może trochę z innej beczki- ale też dotyczy to dzieci... Nie wiem czy oglądaliście wczoraj wiadomości? To zdarzyło się w moim wolewództwie .Rodzice przyjechali do ciotki czy wujka na wesele z małym 5-cio letnim dzieckiem. Tylko nie wiem czy to było w domu tej ciotki czy obok u sąsiadów.Otóż to dziecko podeszło do budy, gdzie był uwiązany pies- duży i ponoć agresywny(tak się wypowiadali ludzska z tamtąd) no i suma sumarą- pies przegryzł tętnicę dziecku i nastąpił zgon...bez komentarza. No i oczywiście nagonka na psa- bo on rzucił się na dziecko- oczywiście strasznie współczuję, bo sama mam córkę, ale o co mi chodzi? O to, że w takich sytuacjach to PIES jest tym złym, bo rzucił się na dziecko.Ale tak do końca to nie ma mowy o tym, że dziecko podchodząc do budy- może drażniło się z nim, podjudzało, a pies?- Jak to pies- wiadomo,że psina w budzie jest najczęściej agresywna- no wynika to z faktu, chyba nie trzeba komentować, poza tym pilnuje swojego terytorium tak? I nikt dzieciaka nie upilnował, żeby nie dochodzić do nieznajomego psa, gdzie byli wtedy rodzice? No i nagonka jest. Na kogo? No oczywiście na psa. No bo na kogo. Tylko dlaczego nikt nigdy nie mówi o PRZYCZYNACH tych pogryzień? Może gdyby o tym mówiono, to nie dochodziłoby wtedy do takich strasznych tragedii, prawda? No i psa- oczywiście mają uśpić..... Także dzieci oprucz tego, że niestety nie mają wyobraźni( nie ma się co dziwić-przecież to tylko dzieci), ale niestety- obowiązek spoczywa na rodzicach, którzy nie potrafią raz, że upilnować, dwa- że nie tłumaczą chyba dzieciom, że takich rzeczy nie powinno się robić. I to samo zdarza się na ulicach. Sama mam psa to widzę. Szczęście, że rasa nie agresywna- ale mimo to- potem są pretensje do właścicieli, niestety.
  23. Dziękuję. A co do tych morskich kąpieli- to też pytałam weta, co zrobić, no bo przecież jechać nad morze i pozwolić suni się wykąpać? Powidział,że by kupić taki opatrunek w spray-u i przed taką kąpielą popsikać jej, żeby woda się nie dostała. Co o tym myślisz taks? Myślisz,że mogę tak zrobić?
  24. U Fridy- bez szczególnych zmian, poza tym,że rana JESZCZE się nie wygoiła do końca, niewiem, mam wrażenie, że teraz bardzo powoli się to goi, to jeszcze gdzieś chyba o coś zachaczyła biegając czy już niewiem, bo wczoraj zauważyłam krew. Opuchlizna sromu zeszła, ale jakby tego było mało to w sobotę byliśmy u weta- ma zapalenie pochwy.Więc leczymy to czopkami. Ma taki biały wyciek- śluz, ale po tych czopkach już widać że mniej. Najpierw kazali mi robić płukanie pochwy nadmanganianem, ale po pierwszym razie odpuściłam, bo niedało rady jej tego robić, bardzo się broniła i wręcz jakby płakała. Dałam sobie z tym spokój, bo już nie mam sumienia jej w ten sposób męczyć, dlatego podaję jej czopki dopochwowo. W sobotę wyjeżdżamy nad morze a tu jeszcze nie zagojone. No nic- chyba jej ściągnę ten kołnierz- wet powiedział, że na tym etapie już nie powinno się nic stać.Najwyżej dłużej będzie się goić, ale trudno. Dosyć już psina się wymęczyła w nim. Może ten inny klimat będzie jej sprzyjał i tam się szybciej zagoi. Bardzo to wszystko się ciągnie, a powiem szczerze,że myślałam,że szybciej to się skończy, ale taka widać uroda i chyba bardzo słaba odporność tej mojej suki. No- to to chyba tyle. pozdrawiam cieplutko.
  25. Superowy ten film, naprawdę. Moja sucz- mimo, że bardzo energiczna, bardzo lubi takie zabawy- ale.. jak tak patrzyłam na tego laba z filmu, to naprawdę- aż milutko popatrzeć. Moja szalona, ale jeszcze nie nauczona takich zachowań, a jak dostaje głupawki- to sobie można pogadać do niej, wogóle nie słucha. Ona cały czas chciałaby być w kręgu zainteresowania, żeby tylko bawić się z nią, non stop. No niestety- kiedy mamy czas-to mamy, a wtedy kiedy się nudzi to - tak jak ktoś wcześniej napisał- z nudów i z braku zajęcia robi tzw. demolkę. Gryzie co popadnie, najchętniej trepki, buty, wyrywa kable ze ściany, przegryza przewody. Do pół roku nic nie tknęła, ale odkąd skończyła 7 mies. to jakby w nią wstąpił diabeł- zaczęła gryźć to co możliwe. Ale przy tym nie da się jej nie kochać- czasem jest nieznośna, ale bardzo sympatyczna. Do wszystkich się przymila- chociaż na początku jak do nas trafiła wcale taka nie była, nie była takim pieszczochem jak teraz- tak naprawdę to nie wiem dlaczego? Zawsze mówiłam, że ten pies ma swój charakterek, kiedy coś nie po jej myśi- potrafiła się obrazić, odwrócić głowę w taki sposób, jakby chciała ci powiedzieć,żebyśmy wszyscy się od niej odp.......dosłownie i w przenośni. Teraz już nie ma takich zachowań, chociaż czasem mam ochotę ją udusić. Ale ogólnie jest kofanym psiurem- który trochę przeszedł i może troszkę zaniedbaliśmy jej wychowanie, ale to młody psiak, więc jeszcze wszystko przed nami. pozdrawiam
×
×
  • Create New...