Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. powolutku. mały dzikus uczy się kontaktu wzrokowego, wskakiwania (już umie po jednej stronie kanapy, ale po drugiej jeszcze nie bardzo), rozumienia gwizdania, cmokania i klepania w udo. załatwianie na spacerze - powoli, bardzo powoli sie przekonuje - długo trzyma i nie chce się załatwiać. wczoraj z liśkiem powąchali się bez kłótni, więc coś tam się chyba dzieje, jak mnie nie ma, ale wciąż jeszcze liśko unika zauważania jej. w pewnych kwestiach jest strachliwa, w innych nie. Pierwszego dnia bardzo latała przy drzwiach balkonowych traktując je jako drogę na wolność, ale jak jej pokazałam, gdzie jesteśmy (4 piętro), to na balkon weszła z własnej inicjatywy tylko raz - stoi w drzwiach tylko. zasadniczo wiecie, taki kaspar hauser do nauczenia wielu rzeczy.
  2. z tego, co kojarzę - każda chemia jest szkodliwa potencjalnie co najmniej i nie podaje sie jej ot tak, ze wyjmujesz z blistra i do paszczy. W ogóle przeszłam ten temat, prawie miesiąc temu umarła moja najwspanialsza i najukochańsza, jedyna Zosia na świecie. Miała raka złośliwego płuca, pierwotnego, bardzo rzadkie u psów. miała operację, dobre rokowania i optymistyczne obrazowanie, odczekiwalismy do chemii. I nagle gorzej się poczuła i w kilka godzin umarła, pękło jej to "zdrowe" płuco. od szczeknięcia. rak rozwijał się szybko i potajemnie, wątrobę też zaatakował. Swiat mi się skończył nagle i bez ostrzeżenia w ciągu dosłownie czterech godzin, bo rokowania miała niezłe i planowaliśmy jeszcze pół roku, rok, może nawet dłużej. Wszystko od początku się chowało w diagnozach. Ona nie miała ani pół objawu poza tym. Gówno, nie życie, bo dla mnie bez niej nie ma teraz nic, to był TEN pies. Może jeszcze taki mi się przydarzy, czemu nie, ale na razie jestem skorupką. no ale, grzebałam po tych sprawach po sieci, bo nawet dobry onkolog w PL nie wie wszystkiego, zwłaszcza przy rzadkich typach, plus jest mnóstwo niuansów. I co? Zapomnijcie, ze coś znajdziecie i poczytacie oprócz podstawowych informacji, jak nie znacie angielskiego. Więc tutaj, do samokształcenia, bo do decyzji opartej na wiedzy wet wam nie wystarczy, nawet onkolog (choć to tutaj to też niezindywizualizowane przecież na Ergo, ale potrzebne będzie, teat jest złożony w końcu) - inne wygrzebiecie dalej sami: http://www.oncolink.org/types/index.cfm http://www.oncolink.org/types/section.cfm?c=22&s=69 http://www.vsso.org/index.php/education-new/cancer-information-new tu spokojnie o suplementach - i dyplomatycznie: http://www.vetoncologyconsults.com/content/complementary-and-alternative-therapies-veterinary-oncology A tu ogólnie weterynaryjny blog, ale dobry- otwiera oczy na wiele spraw: http://skeptvet.com/Blog/
  3. Jagielski nie konsultuje na odległość. Tzn owszem, ale jako kontynuację leczenia. Dokładne dawki leków i ich podawanie - to zależy od rodzaju chemii. sa takie, gdzie musi być specjalna komora i personel przeszkolony do podawania, bo np tabletki się dzieli itd - to pyły z tego dostają się do wdychanego powietrza. Nie każda klinika będzie mogła podawać. Ale być może są takie, które w konsultacji z onkologiem każdy wet może podawać? nie wiem. trzeba by wiedzieć dokładnie, jaka chemia na to działa, jesli kilka - jaką opcję wybierzecie (to nie jest zawsze prosta decyzja z kilku względów). nie zawsze jest tak, że pies musi być dobę w klinice. natomiast chemia wlewowa o ile pamiętam schodzi kilka dni i przez te kilka dni pies nie powinien miec kontaktu z dziećmi, kobietami w ciązy, innymi zwierzętami. niby nie ma dokładnych badań wpływu, ale jednak to są silne substancje i taki protokół jest wymagany - zaleca się (zależy od chemii). poczytajcie o tym Ergowym nowotworze. A zwłaszcza o reakcji na chemię, bo to różnie bywa. Może być tak, ze ta chemia po prostu wyleczy/zaleczy raka na lata, a bez niej - dupa. jeśli tak, nie możemy zaniechac leczenia i trzeba będzie mocno pogłówkowac nad finansami i logistyką, nie ma przebacz.
  4. Zosia umarła 17 kwietnia. nagle. miało być ok, miałyśmy mieć czas jeszcze, czekałysmy na chemię. A rak się cichaczem rozwijał. pękło jej płuco, to drugie - od szczeknęcia. pojechałam z gorzej czujacym sie psem do weta, wrócilam do domu jako sierota. Zosia była dla mnie najważniejsza na całej ziemi, a nie ma jej już. nie ogarniam tego, jest strasznie.
  5. ja jeszcze nie wpłaciłam majowej, ale mam opóźnienie ze wszystkimi opłatami, nie miałam kiedy. jutro - pojutrze, jak mi się uda.
  6. zosia umarła nagle 17 kwietnia. wyglądało, ze jest nieźle, a w środku rozwijał się rak. mialyśmy mieć czas, te kilka miesięcy, rok, może nawet więcej. umarła 3 tygodnie po operacji, nagle, zawinęła się w4 godziny. Pękło jej drugie płuco, odma rozwijająca się bardzo szybko, dziura sie powiększała. jest to wielki szok. jedziesz z psem do weta, bo się gorzej poczuł, wracasz osierocona. Świat bez Zosi to ponure miejsce. to był najcudowniejszy pies na świecie, byłyśmy związane bardzo mocno. a teraz jej nie ma. i już nie będzie.
  7. moja zosia umarła niespodziewanie 17 kwietnia. miało być pozytywnie, miałyśmy mieć jeszcze czas dla siebie. a rak po cichu rozwijał się szybko. piekna niedziela, miły spacer - Zosi pękło drugie płuco. od szczeknięcia. po 4 godzinach już nie żyła, odma odnawiała się coraz szybciej i coraz większa. szok, jaki przeżyłam jeszcze mnie trzyma. dla mnie zatrzymało sie wszystko, bez niej jest okropnie, okropnie. nie będę tutaj wchodzić jakiś czas, nie mogę.
  8. kilew, nagrajcie filmik, musimy to zobaczyć! i usłyszeć...
  9. ale czy osoby odpowiedzialne za pucka zdecydują się na taki rodzaj domu dla niego? Ile on waży, ile ma lat? dogada się ze starsza osobą? ja też nie wiem, jak tam z ogrodzeniem. ten zmarły niedawno pies łaził po wsi (tam większośc łazi), jak już miał demencję to łaził wokół stawu okolicznego i sąsiedzi raportowali,więc go ściągała, bo się zapętlał. Więc - możliwości patrolowania okolicy raczej są niestety. natomiast nie wiem, jak zaawansowane. Moja mama tam często bywa, bo to jej rodzinna okolica, więc oko będzie mieć, zwł.w sezonie letnim. W ogóle to podpytam jeszcze dziś mamy co i jak tam u tej babeczki. EDIT: się trochę więcej od mamy wywiedziałam - pies tam i wchodzi do domu i po podwórku lata, jak sobie życzy. ogrodzone, ale jakieś dziury na pewno są, raz, że kury dygają na pole a dwa, ze jakoś ten pies wyłaził. budę zresztą też ponoc miał, bo cenił sobie mieć oko na wszystko i nie zawsze w domu spał. babka ma problemy z biodrem więc nie lata, ale oprócz tego - ok.
  10. dziewczyny, mam sprawę - tyszowce, tak ze 40 km od zamościa. Jest starsza pani w dużym domu, wdowa, dzieci (już bardzo dorosłe, najmłodsze tak ok 40) rozjechane po polsce (ale odwiedzają). Ostatnio umarł jej pies - na starośc. pani ma jakieś kury, może krowę czy świnkę - kiedyś mieli zwierzęta gospodarskie, ale z wiekiem gospodarzy zmniejszała się ilośc. w każdym razie obejście takie, stodoła, chlew, dom (wszystko murowane), za domem pole. babeczka nie z dogomaniaków swiadomych, jak my, ale - dobry człowiek. Chce mieć towarzysza psiego (natomiast nie wiem, czy do budy, czy do domu, za ich młodszych czasów psy wchodziły do domu akcydentalnie, były przy budzie, ale teraz, kto wie. myślała o szczeniaku (jakaś suka ma się szczenić w okolicy), natomiast moja mama ją przekonała, żeby wzięła dorosłego psa. babeczka jeszcze coś tam wokół domu robi, ogródek, kury itd, no ale jak będzie za kilka lat, bo to może nie zgrzybiała staruszka, ale starsza osoba. to i szczeniak bez sensu. Kobieta jest prosta, ale dzieciaki porządnie wychowała i po różnych szkołach od lat już mieszakają w warszawie, a zwierzęta u nich dobrze się zawsze miały. po chłopsku, bez cackania się, ale - dobrze i z szacunkiem. I teraz myślę sobie tak, że może znacie jakiegoś psiaka, kumatego, spokojnego, spolegliwego, bez wymogu pracy nad nim typu - lękliwy pies potrzebuje szkoleniowca, który ma te kilka lat i marne szanse na jakikolwiek dom? nie jest to szczyt naszych marzeń ideał domu, ale tam zawsze ludzie i psy żyli zgodnie. tyle, ze trzeba by zawieźć i wytłumaczyć prostym językiem (nie naszym slangiem) parę rzeczy. Co myślicie? Aha, i mały powinien byc. tzn plus minus wielkości wioskowego burka :-)
  11. tak, to lisiek. no widzisz malagos, ty masz przychówek nowy i ja też.
  12. moja przyjaciółka robiła fotki, cos wrzucę, jak przyśle. ja niestety mam przedpotopowy telefon.
  13. na pewno, pierwszy dzień, to nic dziwnego, wszystko nowe dla niej. a i widac, że swoje przeszła, nie jest taka alleluja i do przodu, raczej zakłada, że lepiej się bać. ale - leży sobie i przysypia.
  14. no, odzywam się. pokurcz wyprany, najedzony, za to przestraszony sytuacją. schody straszne, próg na balkon straszny, skok z kanapy straszny. natomiast jechała spokojnie, a przecież te 3 godziny to trwało. z domu na początku by się najchętniej ewakuowała, ale jak się nie dało, to usiadła na dywanie i walczyła ze snem, bujając się na wszystkie strony. Zdjęłam z niej opite kleszcze, ten sprej chyba tak sobie. drobne to takie jak ptaszek... za to mój lisław ma niezłego focha.
  15. zawsze serce sie kraje, jak sie takie pary rozdziela.
  16. dziewczyny, a te pandy to nie rodzina przypadkiem? jakie one są z charakteru, cos się juz widac po nich bardziej konkretnego? smycze ogarneły, czy juz miały ogarnięte?
  17. ale wiesz, okazało się, że faktycznie mam zapchaną ;-)
  18. już piszę. a co, nie działa moje pw??
  19. dziewczyny, znacie na dogo kogoś z tarnowskich gór, z cichego kąta? Wolontariusza albo nawet i wątek na dogo? Kiedys cos było, ale nie mogę znaleźć.
  20. Mamy histo - gruczolakorak brodawkowaty. Czyli źle. na razie, nie widac nigdzie przerzutów, ale musimy powtórzyć tomografię, bo prawe płuco nie było dobrze widoczne (ułożenie do kręgosłupa było robione). Muszę zdecydować, czy chemię wprowadzać,a jeśli tak, to jaką. Byłam u onkologa, będe jeszcze prosić o druga opinię. I jeszcze czekamy na parę informacji do ustalenia, jakie to stadium. To tak....
  21. niestety marne szanse, w obrębie klatki piersiowej najczęściej guzy są złośliwe. Pytanie tylko o stopień złośliwości. Trochę nadziei daje nam, ze to guz pierwotny. czekamy. Za kciuki dzięki, przydadzą się. wszędzie nowotworów dookoła ostatnio wśród znajomych psów, innych chorób też.
×
×
  • Create New...