Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. Baloniarki z wawy i okolic -darmowe usg, może sie komu przyda?
  2. co tu gadac, jak w polsce jest o wiele za mało geriatrów nawet ludzkich. i to juz teraz, a będzie potrzeba ich jeszcze więcej.
  3. starość jest niefajna, ale mogła by być lepsza, jakby te psiaki były zadbane w ciągu swojego zycia. nie zawsze uda się nadgonić lata zaniedbań.
  4. nie, nie dostaje metacamu - był taki pomysł, ale wetka pierwszego kontaktu dała jej kilka dni przed wizyta u ortopedy loxicom (sprawdziłam) i ortopeda powiedział, ze ok, ale fakt, ze to też meloxicam jako substancja czynna. Odpukac zośka ok, nie widzę skutków ubocznych. ma brać 10 dni i zobaczymy, czy będzie po odstawieniu pogorszenie stanu. dobra strona tego wszystkiego to fakt, ze ona miała takie dziwne epizody 2 razy jedynie, w odstępie ok półtora miesiąca. ten pierwszy nawet nie był zdiagnozowany odpowiednio (bo się zgrało z nadwyżką T4). więc sprawa jest - tfu tfu - za mała na jakieś większe leczenie, tak to w każdym razie wygląda. nie prowadzę jej na smyczy, ale też i nie ma potrzeby - to nie jest szalejący pies idzie sobie i wącha kwiatki. czasem zrobi szybkie kółko z radości postdefekacyjnej ;-), ale to i nie codziennie. ze schodów ją znoszę, ale nie wnoszę. kłopot z tą zabawa jest, dla niej to rytuał bezpieczeństwa codzienny, ona jest [podminowana bez zabawy i to mega. a jak wczoraj próbowałam jakieś zabawy spokojne - trudno jest - ona uwielbia szarpać zabawkami, rozrywa ofiarę. niestety takie ruchy to grzech główny. aha, podsumowanie od ortopedy: "Z wywiadu i badania klinicznego i neurologicznego jest podejrzenie dyskopatii szyjnej, z objawów jest podejrzenie porażenia I go stopnia, czyli tylko ból i niechęć zabawy skakania manipulacji głową. Wskazanie ograniczenia ruchu przez 3 tygodnie, gdyby był III stopień i wyżej zakazałbym jakichkolwiek zabaw i skakania leczenie z usztywnieniem szyi ( gorset zakładamy przez WETA ). Jeśli po odstawieniu Loxicomu objawy powrócą należy zrobić dalszą diagnostykę RTG szyi i dalej CT lub MR."
  5. histo do idexxu to chyba ze 140zł. plus operacja, na szczęscie nie otrzewna do przecięcia, mniej inwazyjne i prostsze w wykonaniu, ale kilka stówek trzeba liczyć...
  6. sylwija, rita60 lubi teriery i pomaga psom tych ras, warto i do niej się odezwać. jeśli chodzi o hotelik, ja zawsze polecam Ania+Milva i Ulver. Pracuje z psami, ma genialne wyniki, adopcje. ma formalnie hotelik. brodnica, niecałe 100km od torunia.
  7. może rzucić od niechcenia na kanapę pachnący podkoszulek lub kapeć, co też będzie pachnieć odpowiednio? ale faktycznie to wygląda na wyuczony automatyzm, ta kanapa...
  8. do wczoraj nie wiedziałam, co jest zośce, wizyta u ortopedy wyjasniła, że ma małe jakiś zwyrodnienie/uszkodzenie? w odcinku szyjnym (dwa epizody bólowe w ciągu miesiąca, więc bez dramatu), w badaniu wzmożony odruch wskazujący na rdzeniowe pochodzenie kłopotu. nie robiliśmy rtg, bo tzreba by znieczulać,a zośka ma chore serce. Rtg robi się, zeby dokładnie zlokalizować problem do rezonansu przedoperacyjnego, a to jest za mały problem, żeby teraz szaleć. Loxicam (czy jakos tak, niesterydowy przeciwzapalny) plus ograniczenie ruchu maksymalne przez 3 tygodnie, zakaz skakania itd (jak my to zrobimy? jak wy to zrobiliście, że pies nie oszalał bez codziennej dawki zabawy??) i zobaczymy. Był u weta szalony dzień, operacje i spore opóźnienie, więc jestem trochę skołowana, w dodatku kilka pytań przyszło mi do głowy za późno, bedę pisać do ortopedy po informacje. czy w takich przypadkach ta terapia jest stosowana? Oczywiście- jakby sie kiedyś pogłębiło?
  9. ja na sylwka ewakuuję się w tereny niezamieszkałe. kilka lat różnego cudowania w mieście niestety nie dało zadowalających efektów. rok temu wyjechalismy na tydzień do agroturystyki, do sioła wręcz, 3 domy w odległości min 100 m, dalej lasy i pola i bagna. troche było słychać na upartego o północy zza lasu, jakby front wojenny szedł, ale to bardzo z daleka i przez moze 10 minut. a nie jak u nas, ze w sumie to masz tydzień z głowy, bo sie co chwila komuś przypomina, że ma jeszcze schomikowaną petardę. błogosławię 3 króli, bo najgorszy tydzień moge przeczekać to wybuchowe szaleństwo na urlopie :-). w tym roku też tak robimy, agro wybierając na podstawie google earth. które też błogosławię :-)
  10. To jasne, ze mówimy o zastosowaniu kennela - czyli zgodnie ze sztuką (która w końcu nie bazuje na niczym innym, jak na psich zachowaniach i potrzebach), a nie, ze kupujemy klatkę, wrzucamy do niej psa i wychodzimy. Bo to nie jest praca przy pomocy kennela, tylko zamykanie psa w klatce. I własnie tu dochodzimy do sedna. Kennel jako idea/ sposób na pracę z psem/ narzędzie - bo o tym rozmawiamy - nie polega na zamykaniu psa tam, gdzie nie może niszczyć, tylko na stworzeniu psu bezpiecznej, wyciszającej przestrzeni. A jednak wzbudza emocje, bo narzędzie ma formę klatki. Są "zęby krat", a przecież "zerwijmy łańcuchy" ;-). Dlatego klatka wzbudza opór, bo kojarzy się z więzieniem, mimo, że (poprawnie zastosowana), jest dla psa czymś pozytywnym. Czyli ludzkie, a nie psie emocje i potrzeby decydują. Troche tu widze podobieństwo do sukcesu sprzedażowego kagańców materiałowych, jako "fizjologicznych". Tych wąskich rurek uniemożliwiających psom dyszenie. niby lekkie, nie ma kraty z metalu a la hannibal kannibal i ludzie szczęśliwi, ze dobrze swojemu psu zrobili. Z obserwacji i rozmów wydaje mi się, ze stawianie kennel na ostatnim miejscu jako narzędzia rozwiązywania problemów ma przyczynę taką, że klatka jest droga, a i tworzenie pozytywnych skojarzeń w psie trwa (no i trzeba umieć). A jeśli lęk separacyjny nie jest zbyt duży, to są szybsze i tańsze metody. Więc wydaje mi się, ze nie chodzi o to, ze to taka opresyjna metoda per se. Ale to są tylko wynurzenia z obserwacji i zasłyszenia u tych, co stosowali i szkolą, wiec może nie mam racji.
  11. awers, przykro mi :-(. nienawidzę kleszczy! wiem, że to nie one zabijają, ale nic nie poradzę. u nas w ogóle wiele dziedzin weterynaryjnych wciąż raczkuje. rehabilitacja ruchowa w sumie też wciąż jest "wydziwianiem" dla kowalskiego. dobry zawód wybrałaś, bo ludzie jednak coraz bardziej sa świadomi, specjalistów będzie za mało niedługo.
  12. :-). Poprawiasz mi humor. A ja znam przypadek, jak odpowiednie zastosowanie kennela doprowadziło do wyciszenia psa i zamykanie nie było potrzebne. właściciel do roboty, a pies do klatki - czuł sie tam chyba bezpiecznie i nie stresował brakiem towarzystwa? być może dane mi było faktycznie doświadczyć cudu i jedynego takiego zadziałania klatki w historii? widziałam też zresztą, jak kennel nie zadziałał wcale. niby tak, ale - poprawcie mnie, jeśli sie mylę - czy kennel nie działa dlatego, ze po prostu psy czują się w nim komfortowo? To nie jest przecież jak zastrzyk - który boli, ale jest konieczny? Jeśli tak, to dlaczego pies bez problemów z lękiem separacyjnym nie chciałby sobie w klatce mieć legowiska? Kto komu każe zamykać klatkę, jeśli daje poczcie bezpieczeństwa i pikuś nawet, jak wyjdzie, to i w momencie stresu wróci do niej, bo zmienił mu sie schemat z nerwy-gryzienie kanapy/wycie, na nerwy-uspokajam się w norce? Podkreslę, że to jest pytanie.
  13. tak sobie rozmawiałyśmy z moją wetką o tym ostatnio. przez lata ewoluowałam od " to wbrew naturze", przez "ciąć wszystko, co sie rusza", po "zależy od przypadku, ale ze wskazaniem na cięcie". W przypadku suk tu nie ma wątpliwości. Badania jednoznaczne: zmniejszenie ryzyka nowotworu listwy mlecznej przy kastracji przed 1.cieczką o 90%, po 1.cieczce - o 75%. Z samcami może i nie aż takie róznice są, ale jak mówi moja wetka: "jak patrzę na te wszystkie starsze samce i klopoty okołoprostatowe i nawet pęcherzowe i że psy latać muszą co chwila na leczenie, to jednak jestem zwolennikiem kastracji." Czyli tu zależy, o co komu chodzi. mając młodziutkiego psa nie mysli sie o wydłuzeniu komfortowego życia na starość, bo to moze być jeszcze abstrakcja. ale jak się ma psa 14 letniego, to wszystko, co można było zrobic, aby wydłużyć mu zdrowie, urasta do bardzo ważnej rzeczy. czasem - do żalu, że się czegoś nie zrobiło, albo cos robiło nie tak (tu przykład: kolega jak by ł mały dawał psu czekoladę. malutko absolutnie, ale dośc regularnie, mimo, ze mama mu mówiła,że nie można, bo psu szkodzi. no ale dzieciak widział, że nie szkodziło przecież, to dawał. Pod koniec zycia tego psa, jak już kolega był dorosły, dowiedział sie keidyś u weta, że pies ma wątrobę z złym stanie, zużytą bardziej, niż wiek wskazuje. w końcu to niewydolnośc wątroby najbardziej przyczyniła się do śmierci psa, choć była to jednak śmierć ze starości. natomiast jak sobie kolega zdał sprawę, ze sie czynnie dołożył do tego, absolutnymi drobiazgami, ale regularnie, to no cóż, nie jest łatwo taką świadomośc nosić). No, ale te sprawy kastracyjne i wpływ na nowotworzenie - to jest operowanie prawdopodobieństwem, wiec jasne, że żyją psy matuzalemy z pełnym oprzyrządowaniem i jednak zdrowe.
  14. dobre tropy. w każdym razie tak mi się widzi. prawidłowo stosowana kennel klatka działa cuda- na samopoczucie psa. to z niego wynika dobroczynne działanie dla właściciela, czyli np ustanie awantur sąsiedzkich powodowanych wyciem ;-).
  15. do mnie? nie mam pw od ciebie. zapomniałam, ze wrocław, faktycznie, że to wiedziałam :-)
  16. folia bąbelkowa raz, ze bez sensu, to chwila moment dla psa taką zniszczyć i dobrać sie do kanapy, a dwa - i co wazniejsze - może być niebezpieczna. pomysł z nieścieleniem, skoro psiak nie pościeli nie gryzie, wydaje mi sie świetny. a i plus dodatkowy jest, poranna oszczędność czasu :-).
  17. ulv, gdzie mieszkasz?, wyślesz mi adres na pw? to psia karma, 14kg worek, ledwo co otwarty.
  18. skąd wniosek, ze nie mam nic do powiedzenia? mogłam ewentualnie być niezrozumiana. dłuższym zdaniem zatem, może będzie seriozniej wyglądać: sposób prowadzenia dyskusji też może być śmieceniem. pokój na ziemi :-). pokój ludziom dobrej woli. nie uważacie, że to zdanie mówi wiele o przyczynach braku tegoż pokoju?
  19. jakby co, ja takie wieszaki mam i nie używam. wiec jakby co - pisz pw.
  20. co tu się wyprawia :-)
  21. czy jakies bdt potrzebowałoby RC Urinary może?
  22. schowaj się w łazience bez kotów. albo uzyj wieszaka z klamerkami ;-).
  23. no, bo zdecydowanie zależy, jaki schron, czy dopuszcza wolontariuszy itd. idea dt (niezaleznie, jakiego), nie jest powszechnie znana, i wciąż wielu ludzi adoptuje ze schronisk. niedobór psów z dt dla chętnych adoptujących nie występuje na razie. ale ja w wielu przypadkach polecam adopcję z dt - zwłaszcza, jeśli dom z dzieckiem, a pies nie jest ze schroniska sprawdzającego psy pod tym kątem. w korabiewicach mamy sporo dzieci, nawet malutkich przyjeżdżających z rodzicami, więc mamy u nas sporo okazji do sprawdzenia sierściuchów. Mimi juz po sterylce? jak się czuje? trzymam kciuki!
×
×
  • Create New...