-
Posts
251 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Nela_
-
Czyżby ktoś chciał nam zabrać Lulu? :mad: Oddam tylko temu, kto obieca dać jej nowe serduszko.:-( Sunia czuje się całkiem nieźle. Apetyt, w porównaniu do pierwszych dni, wręcz doskonały. Drobiony kurczak z makaronem i marchewką, do tego rosołek. Lepiej jej idzie takie jedzenie jak papki z ryżem. Nie ma problemów z lekami. Nawet ich nie zauważa tak szybko przełyka schowane w mięsie. Zastrzyków stanowczo nie lubimy, ileż przy tym lamentu i płaczu. O ile wcześniej nie chciała pić to teraz muszę jej zabierać wodę. Wspomniała o tym dr Derkowska. Proszę nie martwić się o kotkę. Przeżyła już napastowanie podrostka Baxtera, da radę Lulu. Sunieczka macha na jej widok ogonkiem i już nie raz spotkały się nos w nos ;) Dziękujemy wszystkim za trzymanie kciukow i ciepłe słowa. Pozdrawiamy :loveu:
-
Nie zrobilam nic wielkiego. To dziewczyny wyciagnely ja ze schroniska. Na forum jest wiele osob, ktore na codzien bywaja w schroniskach...Nie wiem czy moglabym patrzec na takie cierpienie. Nie mysle co bedzie, wazne jest tu i teraz. Podtykam jej najlepsze miesko, musi nabrac sil do walki z choroba. Makabra z podawaniem lekow. Sunia walczy i pluje, wyrywa sie, piszczy. Potrafi przechowac w pysiu malenki kawalek tabletki i wypluc. Tym sie teraz martwie.
-
Dojechalismy. LULU zainteresowana otoczeniem. Trzeba bylo widziec jaka ona spokojna i niesmiala kiedy poznawala dom. Kazdy kat obwachany. Poslanie jest zle, lepiej sie lezy w kuchni, tam pachnie kurczakami. Dostala leki, niezbyt chetnie przelknela. Kurczaczek w nagrode baaardzo smakowal. Jestem zaskoczona jak dobrze przyjal ja moj ONek. Krzyknela raz na niego kiedy za bardzo sie spoufalil. Wyglada na to, ze sie polubili. Trzymajcie kciuki za jej zdrowko. Serdecznie pozdrawiamy.
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Nela_ replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Nie ma szans na codzienny kontakt ze wzgl. na moja prace na zmiany. Wszystko jest do ustalenia. Faro, na pewno przed pierwszym spotkaniem z Morda, skontaktuje sie z Toba i poprosze o wskazowki. Nie moge powiedziec, ze mam duze doswiadczenie w postepowaniu z psami ale w domu jest niezle wychowany ON. Nastawiony na wspolprace z czlowiekim i zyjacy w zgodzie z kotem, to nie kazdemu sie udaje pozytywnymi metodami. -
Ten rudy kocur na zdjeciach to Dyziu. Oczywiscie, ze nie jest glodny i ma swoja miske z woda. Coz z tego jak Amonowe lepsze i obowiazkowo trzeba sprawdzic czy pies wszystko zjadl
-
Dobrze slychac :) Amonek sie rozkreca. Poszczekuje, zaprasza do zabawy, zajada 3x dziennie swoj ulubiony makaron z mieskiem, dogladany i niuniany lepiej jak niejedno niemowle. Bylo troche zmarwien i kuponami, niestety na skutek przeoczenia weta. Pani szybko zareagowala i juz wyszlismy na prosta. Bardzo okazuje swoje przywiazanie do Panstwa. Kiedy Pani wychodzi mocno narzeka a pozniej,nawet po krotkiej nieobecnosci, musi byc obowiazkowe obsciskiwanie, fuczenie, mruczenie, mlaskanie... Byla sesja foto, mam nadzieje, ze widzicie zdjecia [url]ftp://azja.mine.nu/[/url]
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Nela_ replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Absolutnie nie obawiam sie, ze Mordzia zechce mnie ustawic. W miare swoich mozliwosci pomoge tez w utrzymaniu (Faro wybacz) -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Nela_ replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Niestety moje PW nie docieraja do adresatow. Nic na to nie poradze. Juz pisalam, ze Mordzia wpadla mi w oko i w serce. Nr tel juz podalam, czekam na kontakt. -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Nela_ replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Poznaliśmy Mordke kiedy bylismy w odwiedzinach w Sandry. Bardzo nam sie spodobala. Niestety dom juz mamy zapsiony i zakocony. Prosze o numer konta ew. adres strony gdzie moge go znalezc. Chcialabym choc troche pomoc. -
Jestesmy juz po badaniach. Serduszko jest tylko troche powiekszone, nie na tyle zeby bylo to grozne. RTG wykazalo rowniez zrosty na plucach, pozostalosci po zap.pluc. W tym stanie, w jakim jest teraz Amon mozna dac narkoze i usunac psujacego sie zeba. W czasie upalow trzeba ograniczac spacery. Amon zaczyna interesowac sie intruzami za drzwiami, zaczyna szczekac. Kocie stado w nienaruszonym stanie :lol: Juz byly proby wspolnej zabawy z najstarszym kocurem. Tylko kotka-indywidualistka nie toleruje intruza na swoim terenie, czyli na wersalce. Daje mu to jasno, po kociemu do zrozumienia a Amonek dzentelmen nie narzuca sie i wychodzi z pokoju. Serdecznie pozdrawiamy wszystkich zainteresowanych losem Amonka.
-
Martwimy sie stanem zdrowia Amona. Jak sie okazuje apetyt i dobry humor to nie wszystko. Zrobilo sie cieplej i bywa, ze Amon nie ma sily wrocic do domu z krotkiego spaceru. Kladzie sie i nie chce wstac. Ciezko przy tym dyszy i nie moze sobie, juz po powrocie, znalezc miejsca. Moze to byc wynikiem pozno leczonego przeziebienia albo serduszko jest slabe. Lekarka, ktora opiekuje sie Amonem skierowala nas do lek. specjalizujacego sie w chorobach serca. Jestesmy umowieni na jutro rano. Nie ma tygodnia zeby Amon nie byl w lecznicy :-( Pozno odkrylismy, ze Amon ma do polowy ubitego kła. To nie dlatego mial opuchniety pyszczek, opuchlizna byla z dugiej strony. Ząb juz sie zaczyna psuc i trzeba go usunac :-( Przy okazji wyczyscimy wszystkie zeby i usuniemy modzele. To wszystko dopiero po konsultacji z kardiologiem. Amonek juz jest pewniejszy siebie. Wczoraj pierwszy raz sprowokowany przez Pania w zabawie zaszczekal pelnym glosem. Alez sie Pan ucieszyl! Wierzcie mi, w naszym domu zawsze byly psy, zawsze zadbane i pieszczone ale to co sie dzieje miedzy Panem i Amonem zaskakuje nawet Pania. Faro, pamietasz jakie byly ceregiele, jakie podchody?
-
Amonowe pysio nadal opuchniete, nadal zazywa antybiotyk. Wet uwaza, ze to raczej od ukaszenia jakiegos owada. Opuchlizna od zeba bylaby wyzej. Bokserze calko wazy juz ponad 27kg i czas na zmiane diety na mniej kaloryczna. Ciezka sprawa jesli pies ma taki apetyt i najlepiej mu w kuchni z Pania :cool1: [SIZE=1] Faro prosze o potwierdzenie czy kaska dotarla. [/SIZE]
-
Dziekujemy za pozdrowienia i caluski. Wszystko przekazane i pysio wycalowane. Panstwo Amoniaste ;) tez serdecznie pozdrawia. Mamy zmartwienie z Amonkiem. W niedziele spuchla mu jedna strona pysia. Opuchlizna duza, niebolesna, siegajaca az do oka... W poniedzialek wizyta u weta, ktory dal antybiotyk o przedluzonym dzialaniu, dokladnie Amona obejrzal i nic nie stwierdzil. Dzis zaczal sie saczyc plyn zabarwiony krwia. Moze to i lepiej, ze gula pekla bo wet wspominal o nacinaniu. Nie wiadomo czy to od zeba, choc nie widac nic popsutego, czy cos go ukasilo. Dzis nastepny zastrzyk. Oprocz tego Amonowi dopisuje apetyt i swietny humor.
-
[quote name='Agniest']co słychać u boksia? zaprzyjaźnił się już z kotkami, czy po prostu je toleruje nie wchodząc im w drogę ? :)[/quote] Towarzystwo juz nie jest rozdzielane na czas posilkow. Kociska jedza swoje, Amon swoje, oczywiscie pod nadzorem Pani. Kot-lobuziak zaczepia Amona. Najpierw bylo to kilkakrotne przechodzenie obok lezacego psa, teraz juz sa tance i zapraszanie do zabawy. Amon probuje, troche niezdarnie, przyskakiwac do kota, tak jakby probowal sie bawic. Koci pokoj zawsze jest otwarty i Amon zaglada tam tylko po to zeby sprawdzic czy z Pania wszystko w porzadku, czy na pewno tam jest. To, ze nowi Panstwo bardzo pokochali Amona, to juz wiecie - nie oddadza go chocby b.wlasciciel blagal na kolanach - ale i Amon pokazuje ogromne przywiazanie do Nich. Kiedy cala trojka idzie na zakupy a boksio czeka na Pania w towarzystwie Pana nia spuszcza oczu z drzwi sklepu, pozniej nastepuje wylewne przywitanie - za dlugo cie nie bylo, stesknilem sie OGROMNIE! Bardzo rzadko zdarza sie, ze oboje Panstwo musza wyjsc z domu bez Amona i wtedy jest TRAGEDIA. Pies biega po mieszkaniu, szczeka i wyje, jest jakby gluchy i slepy. Nie reaguje na proby pocieszenia za strony Pana Pomocnika - przeciez nie karmi i nie wychodzi na spacery. Na szczescie takie wypadki, ze niedobrzy Panstwo zostawiaja Amona naleza do rzadkosci. Jesli chodzi o zdrowie boksia to nie jest tragicznie ale tez nie za dobrze. Po badaniu krwi okazalo sie ze musi dostawac leki i na nerki, i na watrobe - nie znam nazw tych lekow. Oslonowo dostaje lakcid. Zdarzaja sie biegunki i dziwnie biale kupy. Byloby zle gdyby Amon musial zrezygnowac z ulubinego makaronu ew. ryzu na rzecz suchej karmy. Wyraznie w niej nie gustuje. Poza tym zawsze asystuje Panu przy jedzeniu - Pan chlebus, piesio szyneczke. Pani krzyczy ale nie zawsze widzi i nie wie co dla Amonka dobre :) Z czyszczeniem uszu juz nie ma problemu. Pies pogodzil sie z tym, ze takiej upartej Pani trzeba ustapic, nie ma na Nia sposobu. Nie pomaga chwytanie za reke ani lezenie do gory brzuchem i wymachiwanie lapami. W przyszlym tygodniu znow pobieranie krwi i decyzja czy leki beda dalej podawane. Amon wszystkich gosci wita przyjaznie, nawet jesli z poczatku troche sie go boja to szybko sie przekonuja, ze boksie to kochane psiska, potrzebujace duzo pieszczot. " Popatrz w moje maslane oczyska, posluchaj jak sapie z zadowolenia, no jak mozna mnie nie kochac."
-
Odkad Amon jest z nami zaczelam sie troche interesowac ta rasa. Wczesniej znalam boksery tylko z widzenia i to z wiekszej odleglosci. Niestety, moj "kudlacz" tepi wszelkie samce na swoim terenie, te wieksze w szczegolnosci. Raczej nie odwazymy sie na spotkanie "nos w nos" z Amonem. Teraz nie ma takiej potrzeby. Czytalam caly watek Maksia. Az sie lezka w oku kreci. Niesamowite jak z nieufnego psa z etykieta agresora zmienil sie w boksia zapraszajacego do zabawy i pokazujacego brzuszek. Postaramy sie troche wspomoc, niedlugo wyplata ;) Choc Amonek jest oczkiem w glowie nowych panstwa to jednak ma pewne ograniczenia. Juz zostal wyproszony z fotela i lozka. Nie wolno mu tez wchodzic do otwartego pokoju kotow :mad:[SIZE=1] Czekamy na wizyte poadopcyjna, bedzie nam bardzo milo, ale rozumiemy tez, ze doba ma tylko 24 godz. [/SIZE]
-
Amonek bardzo ladnie sie zaadoptowal w nowym domu. Szybko przezwyciezyl strach przed winda. Ma dobry apetyt. Lubi pieszczoty, pokazuje brzuszek do glaskania. W nocy ladnie spi na swoim poslaniu, ale w ciagu dnia pilnuje domownikow. Nie spuszcza ich z oczu. Umie bawic sie pileczka! Wyglada na to, ze wprawdzie pies byl zaniedbany ale nie krzywdzony. Jesli nic nie stanie na przeszkodzie to w najblizszych dniach wybierzemy sie na dalszy spacer. Trzeba sprobowac spaceru na dlugiej lince. [SIZE=1]Faro, trzymamy mocno kciuki za Twoich podopiecznych. :calus: W dalszym ciagu nie mam mozliwosci wyslac PW [/SIZE]
-
Dziekujemy za mile slowa. Wszystko jest przekazywane na goraco przez mocno zagrzany telefon. Amon bez problemu pozwolil sobie zalozyc kaganiec, nastepnie z wielka wprawa sciagnal go sobie dwiema lapkami. Widac, szkolony :) Kaganiec (plastikowy) zakupiony na zyczenie Pana, ktory chce zyc w zgodzie z SM Boksio uwielbia chlebus z maselkiem i domowe ciasto Pani :) Wet specjalizujacy sie w chorobach oczu przyjmuje od 17-tej. Zaraz wychodza do przychodni.
-
Niestety Amonek nie rzuca sie na jedzenie tak jak chcialaby jego Pani. Podchodzi, liznie troche i odchodzi. Przestal tez tak lapczywie pic. Miska z woda stoi. Konieczna jest dzis wizyta u weta. Dalej cieknie z noska i mozliwe ze ma goraczke. Dobrze zrobilaby mu kapiel ale musimy troche z tym poczekac. W kocich miseczkach jest tylko odrobina mleka i wody. Na czas wlasciwego posilku kotow Amon jest zamykany z Panem w pokoju. Kociska musza sie skupic nad michami. Sadze, ze Amon nie znal wczesniej kotow. Popatruje na nie, jest zaciekawiony. Pokoj caly czas otwarty, mimo to nie wchodzi. odwolany wraca. Faro nie mozemy sie doczekac wizyty. Oj, alez bedzie opowiadania.
-
Dziekujemy za zyczenia, za trzymanie kciukow, za zaangazowanie w szukanie odpowiedziego boksia.:loveu: Przykro nam, ze tylko jednego Amona-Julka moglismy przygarnac. :-( Podbija serca wszystkich nowo poznanych. Mam nadzieje, ze jego mordeczka szybko zacznie sie smiac, zniknie ten smutek z oczu. Podczas spacerow najwyrazniej rozglada sie szukajac swojego dawnego pana.
-
OJ, przykro mi. Widocznie zrobilam cos nie tak przy aktywacji konta. :oops: Moze ktos poda mi adres e-mail to wysle zdjecia
-
Witam W nowym domu Julek ma juz nowe imie - Amon. Boi sie gladkich, sliskich podlog, nie chce wchodzic do windy i omija kratke przed wejsciem do klatki. Warczal na " WROGA " w lustrze. Drugie spotkanie ze swoim odbiciem to na zmiane warczenie i machanie ogonkiem. Na szczescie latwo go wyhamowac. Tak samo jak przed wejsciem do " kociego azylu" - staje w progu i patrzy zaciekawiony na koty, odwolany odchodzi. Kocia mafia juz zorientowana, ze " nowy " nie jest dla nich zagrozeniem, zagladaja do pokoju. Moze to nowy kompan do zabawy? Mamy taka nadzieje. Amon nie weszy, nie interesuje go zapach kotow na przedpokoju, tak jak to bylo z Sandra.
-
[IMG]http://smutno.mi.fm.interia.pl/1.bmp[/IMG] Julek jeszcze w Łodzi, moment przekazania. [IMG]http://smutno.mi.fm.interia.pl/2.bmp[/IMG] Postój w drodze do domu i pierwszy spacer z nową pańcią:) [IMG]http://smutno.mi.fm.interia.pl/3.bmp[/IMG] [IMG]http://smutno.mi.fm.interia.pl/4.bmp[/IMG] [IMG]http://smutno.mi.fm.interia.pl/5.bmp[/IMG] Już w nowym domu: pierwszy posiłek. [IMG]http://smutno.mi.fm.interia.pl/6.bmp[/IMG] [IMG]http://smutno.mi.fm.interia.pl/7.bmp[/IMG]